Niezwykłe przygody Rysia Petru…

Obrazek użytkownika M.PYTON
Blog

Rysiu Petru, którego szpiegują agenci PIS-u, postanowił urwać się ze smyczy. Rysiu porozumiał się więc przez wiadomą ambasadę z komisarzem Guyem Verhofstadtem by go poinformować, że od nowego sezonu puczy, będzie spotykać się z łącznikiem Verhofstadta w znanej kawiarni „Elefant” – w centrum Berlina…

I tak w gorące sierpniowe popołudnie, Rysiu klucząc pomiędzy budynkami Warszawy (aby zgubić agentów PIS-u) - dotarł wreszcie do umówionej limuzyny wiadomej ambasady, stojącej przy spokojnej ulicy na Solcu. I już po godzinie, Rysiu znalazł się w luku bagażowym wyczarterowanego samolotu – jako przesyłka dyplomatyczna do Berlina…

Nie minęły kolejne dwie godziny, gdy Rysiu zasiadł przy stoliku berlińskiej kawiarni „Elefant”- miejscu spotkań wszystkich akredytowanych w Berlinie agentów. Rysiu jednak wiedział, że i tu w Berlinie może być śledzony! Kiedy więc podeszła kelnerka, Rysiu posługując się czystym rosyjskim (którego nauczył się w czasie pobytu wraz z rodzicami w ośrodku atomowym w Dubnej) - zamówił na migi kwas chlebowy, chleb razowy i ćwiartkę „Stolicznej”!

Na takie zamówienie siedzącemu przy sąsiednim stoliku agentowi Mosadu z wrażenia wypadła sztuczna gałka oczna, wpadając z pluskiem do szklanki whisky! Rysiu jednak bez zmrużenia oka wyjął z butonierki kubańskie cygaro, przypalił je i rozsiadł się wygodnie w fotelu, czekając na łącznika Verhofstadta…

Gdzieś tak pod koniec drugiej ćwiartki „Stolicznej” i kolejnym dzbanku kwasu chlebowego,  Rysiu przypomniał sobie, że telegrafistka Joanna nie uzgodniła z Verhofstadtem znaków szczególnych, którymi wyróżniać się będzie łącznik Guya! Czyżby więc fiaskiem miała się zakończyć kolejna misja Rysia, w trakcie której Rysiu chciał poskarżyć się Europie na faszystowskie rządy PIS-u? O nie ! Nie po to Rysiu dał się zamknąć w skrzyni, jako przesyłka dyplomatyczna do Berlina!

Rysiu potoczył więc wzrokiem po kawiarni „Elefant”, szukając kogoś, kto także na Rysia czeka, nie znając wszakże znaków szczególnych Rysia! Gdy tak Rysiu wodził wzrokiem po sali, nagle zobaczył łysego jegomościa z mocno wymalowanymi ustami, który siedział kilka stolików dalej jedynie w biustonoszu i w bokserkach! Rysiu zauważył, że łysy agent mruga do niego porozumiewawczo lewym – także umalowanym oczkiem, zapraszając paluszkiem prawej dłoni, by Rysiu się do niego przysiadł. Tak, to był bez wątpienia łącznik tego Guya…

Gdy Rysiu dosiadł się do łysego jegomościa w bokserkach, by zdać mu relacje z łamania demokracji w Polsce – siłą rzeczy musiał dostosować się do napojów i zakąsek brukselskiego łącznika. Był to likier Amaretto, sok kiwi i mule...

Tej gorącej nocy w Berlinie Rysiu nigdy nie zapomni. Najważniejsze jednak, że zadanie postawione mu przez totalną opozycję Rysiu w pełni wykonał – ku chwale Ojczyzny! Nie trzeba dodawać, że Ojczyzną dla Rysia jest Europa…

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:13)

Komentarze

 donosiciela.....

A później Rysio już na dużym haju po tej Stolicznej  i Amaretto, siem przeflancował jako bagaż na pokład samolotu Air France w rejsie z Tegel w Berline na Orly w Paryżu. Misję swoją - donosiciela zakończył w kafejce nad Sekwaną makaronem siem racząc POpijanym szampanem. Za misję spełnioną, pracę wykonaną kasę zasłużoną dostał: 

I żabojad miał o czym gadać :

http://frontpage.pch.com/article/60374/macron-commences-last-leg-of-east...

ile ?????

takich misji spełnionych i "prac" wykonanych za tym gówniarzem ???

Zasłużony wielce milioner : https://youtu.be/9HdS-xn_VkI

Czy beknie kiedyś za swe czyny i czy wyląduje w ZK Rysio ?  Choć myślę, że gdyby Prawo znaczyło Prawo, jak to miało miejsce w Polsce Międzywojennej, to przestępca nie garowałby w żadnych Wronkach, a otrzymałby KSa, czyli kulkę w durnowaty łeb :

https://us.search.yahoo.com/yhs/search?hspart=itm&hsimp=yhs-001&type=smy...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1547010

tam był inkoguto, pardon incognito.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1547194