Kiedy góral umiera...

Obrazek użytkownika Mości Zagłoba
Blog

W środę  pochowałem starego zbója, mojego teścia. To znaczy ojca pochowały córki, ja tylko prowadziłem jedną z sierot po ojcu i byłem grzeczny. Teraz po trzech dniach okazuje się, że lubiłem, czy kochałem tego skurczybyka i gada przedpotowego, najbliższe skojarzenie to tyranozaur. Ostatni z rodziny widziałem go żywym, odrabiałem nieobecność i w piątek  w drodze z pracy wstąpiłem na chwilę, wszystko wydawało się OK. Nie chciał jeść, zaświecił tylko jasnością oczu na pożegnanie, kiedy przyszła przyczyna jego wstrzemięźliwości - około trzydziestoletnia czarnuszka szczupła i ścigła opiekunka- i zaczął być serdecznie karmiony, poszedłem do auta(miałem jeszcze 5 godzin u chłopczyków w zakładzie dla niepełnosprawnych umysłowo). Dowiedziałem się jeszcze, że w przyszłym tygodniu wychodzi, ale wcześniej odbędzie się przeszkolenie samic raptora, które będą się opiekowały starym tyranozaurem po zwolnieniu go do domu. W nocy spaliłem całą gromniczkę, z jednej strony niepokój, a z drugiej ostatnia zapałka i cztery nie odpalające zapalniczki. Rano, trochę po siódmej dzwonek, przyszła siostra mojej raptorki z wieścią , że ojciez zmarł piętnaście minut po północy. Ja paliłem skręty z petów ze skrętów i usiłowałem dopalić tytoń fajkowy w fajce. Zmarł z piątku na sobotę, a w środę pogrzeb. Poprzedzone to było spazmami, żal po ojcu mieszał się ze skurczami porodowymi związanymi z planowanymi w związku z tym wydatkami. Dotarło do mnie wtedy, ze góralki , oprócz innych egzotycznych właściwości mają unerwione bólowo sakiewki. Pogrzeb był z szykanami, jechał jak prezydent na powozie przykrytym kirem, potem trąbka(duet góralski ale kształcony)  Bach, Gunod, Cisza, Schubert i bodaj Michejda-Ojcowski Dom. W kościele piękne kazanie o szalonej miłości, że tak można kochać człowieka-kochał swojego raptorka , przewodniczącą koła ormowczyń wiejskich, co zjechawszy po smereczku z kiściem cietyny w dupce na spodzie ostatni swój ratunek, czyli jego spotkała. Ach Franka, Franka ormohitlerjugend fałszowana w plastiku Halka. Ciągle zapalała się na kompozycję taniego garnituru w masowym krawacie zalatującego przemysławką. Młody aktyw to była twarz jej kochanka. Choć ślubny był wiecznie młody przystojny zbój z jedwabistą skórą i stalowymi mięśniami. Prawy jak poddany Jagiellonów rycerz na swym zamku czy dworze, zaprawdę sarmata, druga szyja wierzchowca, równy wojewodzie. U schyłku komuny grzecznie odmówił wstąpienia do PZPR i ORMO-w nurcie siwakowskim nasycano wtedy kadry proletariatem-jedna z antysolidarnościowych socjotechnik. Pan teść powiedział, że nie może się zapisać. Pytany dlaczego, wyraził się o herbertowskiej sprawie smaku poprzez obrazowe zaprzeczenie: Jo panie nadleśniczy ni ma tyn, co mój koń pod brzuchem nosi. Pokochałem go, mimo jego miłości do Laury- Raptorki i jej skłonności do aktywu i Przemysławki. Herbert, który wielkim poetą był, też miał swoją Laurę, której duszę zdawkowo, ale dość zupełnie opisał jedwabnymi pończochami . Niby przewodniczące, premiery, emancypantki wyzwolone i rozjuszone, a tak naprawdę wieczne branki z bazą w koniecznym seraju. Każda kobieta pracująca ma se raj, jakby tak Białoszewskim pojechać z Szucha do Wilanowa. Na przykład dobrze zarabiająca po podwyżkach Kaczyńskiego nauczycielka, zaciekle broniąca macicy przed jedynym dobroczyńcą w imię miłości do Tuseczka. W starych dekoracjach Barbara i Bogumił, Wokulski i Lalka, Sokrates i Ksantypa, Samson i Dalila, Adam i Ewa. A de profundis et finis mundi Pan Bóg i jego Mądrość.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)