Gdzie to jest napisane...

Obrazek użytkownika Mości Zagłoba
Idee

na pewno nie tam, gdzie pociesznie dukane. Głupio i straszno jest, kiedy nawet proste techniki pracy, np. dynamika grupowa są bezrozumnie palone. Przykład-oddział przedszkolny, starszaki, piękna gazetka w deseń "porannego kręgu", wszak to oddział integracyjny, a na niej  oprócz idących z rytmem roku liści i żołędziowo kasztanowych ludzików : ZASADY GRUPY. Dwadzieścia cztery zasady. O dwadzieścia za moc, jak mawiają górale. Dzieci czytać nie umieją- to po co ta konstytucja dzieląca włos na czworo. Równie dobrze mogłaby pani Magister napisać, jak w dowcipie z brodą:

1.Pani zawsze ma rację.

2. Jak Pani nie ma racji, patrz punkt 1.

Konstytuując jakiś PRL z absolutyzmem partyjnych kacyków i innych samogonnych Mefistów w leninowskich kurtkach. Niezamożnie europejski genderyzm niechcący by wyszedł. Bo wszak pani to pani a nie żaden Mefisto. Jednakowoż diablo coś zalatuje kacykiem ludożercą udającym jaśnie oświeconego kolonizatora. W tym przypadku kolonizatora umysłu. Tylko że, na szczęście, gazetka - gazetką, a pani przedszkolanka - panią. Na szczęście dla dzieci. Bo jej głowa nie do końca owego kolonizatora pod tytułem magistra mieści i wylazł on był, jako pokraka na gazetkę. Od razu widać, że europa nowoczesna i gładka ludożerców różnych od przedszkola do Opola na nosicieli se u nas wybrała.

Po prawdzie to powinna ta konstytucja oszczędna i maksymalnie przez dzieci tworzona być. Na przykład:

1.Dzieci się nie krzywdzą i nie skarżą pani.

Jak by się okazało, co nie jest nigdzie napisane, że jednak czasami nie skarżąc się krzywdzą to wtedy poprawka do konstytucji. Wtedy uruchamia się proces grupowy gdzie zasady grupowe są kanwą zdarzeń grupowych w dojrzewaniu, rozwoju grupy, a przede wszystkim samych dzieci. Ameryka wychodzi a nie gułag pier.olony jakiś. I nie musi być nigdzie napisane jak w sercu i głowie pani ma poukładane. Wtedy może robić za sąd, urząd podatkowy, gminna radę narodową czy nawet PRON, jak trzeba, nadając życie konstytucji. Nie wszystko warto na papier wpieprzać, bo ma być nie w dokumentacji, a w pracy z dziećmi. Pokusa bowiem potem jest, że tylko w dokumentacji Europa, a w życiu Ameryka. I niejeden Jacuś  czy Maciuś po pupie dostanie, jak zasłuży. I dzięki Bogu. Bo małe szanse, że z niego jakiś Petru czy inna Bęgowski wyrośnie.

Te antynomie i sprzeczności wskazują, że dzieci jednak na konstytucję zasługują a na lanie tylko jakiś ich odsetek i z uczuciem i od czasu do czasu zasłuży. Bowiem jednak uważam, że wolne są i ich chowanie, wychowanie nawet uczenie są od nas zależne w charakterze warunku koniecznego. Każde dziecko, jako człowieczek wolne jest i stanowi owych zbożnych czynności warunek wystarczający. To ono musi zjeść aby nie było głodne, to ono musi się nauczyć, aby umiało, wyspać aby było wyspane. I na poziomie wiedzy rozumienia i opanowania wybierać dobro. I tu kłania się praca pani Judith Harding o zerowym wpływie rodzicielskim. Nieprzypadkiem nie dało się stworzyć sowieckiego człowieka . Natura ludzka ma bezpieczniki o jakich się różnym fizjologom nie śniło.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)