Dlaczego qurwa i kultura

Obrazek użytkownika Mości Zagłoba
Kultura

W poprzednim wpisie znalazł się pantofelek Kopciuszka zamiast pantofelka Bursy. Ano jakoś tak skojarzyło mi się zdarzenie z czasów kiedy Mleczko Andrzej wieszczył, iże nastało tera wolność, równość i kurestwo. Do odnośnej tablicy praw nie mam a na sieci znaleźć zdaje się nie można. Na dziele onym pani bardzo zużyta w siatkowych pończochach i gorsecie niosła jak lud Paryża na barykady Nowego transparent z uwspółcześniona wersją Liberté, Égalité, Fraternité. Ówczesnemu wieszczowi kreski skojarzyło się z sarmacka, po prostemu, odruchowo, w gaciach prasłowiańskich pewnie przy kawie na Jana przed Rio, wolność, równość i one kurestwo. Dlaczegóż teraz nie znajduje popytu? Może nie jest w podaży takie myślenie? Tak kojarzy mi się scena z kolonii za peerel. Niejaki anielskiej urody koleżka Marek miał pieniążki, a mnie się skończyły. Brakło mi groszy kilku do frytek. Mówię Marek pożycz. Nie pożyczę.  Czemu drążę czując w nozdrzach ów nadmorski niezapomniany aromat wielokrotnie palonego oleju i frytek owych ponad wszystko pożądanych.Już myślałem, że powie: Bo mama mi nie pozwoliła. A on mnie zaskoczył, Powiedział Bo pieniądze są święte. No, to Korwin dopiero grał w makao a ten częstochowski kmiotek już UPR na kolonii założył. I po pieniążkach świętych, których mama zdrowy egoizm popierając pożyczać zakazali druga mama pod one zamiast fraternite u proga nowego w oczach uszach i nozdrzach narodu spragnionego stojące kurestwo. Z bratem moim poszliśmy na nieszpór do Tyńca, październik wczesny, złota polska jesień, po klonowych i innych różnych lisciach unosimy się jak jakies Parsifale dwa z góry którejś wyjęte. Obok nas żeglowały dwie nieco starsze ale jeszcze śliczne kobiety z dzieckiem. Zwłaszcza mamusia urody delikatnej, gustownie podmalowana i skromnie acz bardzo modnie i elegancko przyodziana. jej nieco szarsza koleżanka pchała wózek. Dwu-trzyletni chłopaczek dzielnie walczył szurając zwałami czyściutkich, jak promienie słońca złotych liści zanurzony w nich to po kolana, to po krocze lub równie, jak mama, modnie i elegancko ubrany brzuszek. W pewnym momencie w nasze pełne ora et labora ad majorem non nobis etcetera uszy wdarł się chropowy, bezczelny, agresywnie prostacki ton głosu subtelnej urody, ubioru i makijażu młodej mamy Chodź tu!. Drugi raz: chodź tu!!! i trzeci Chodź tu! Bo jak cię kurwa kopnę w dupę!

Taaa...

I tak w obrazkach opisałem fragment salwy hybrydowej wymierzonej w myślenie. O wszystkim. Spostrzeganie. wszystkiego. Komunikację. Wspólnotę.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.3 (głosów:4)