Astroturfing XXXXL

Obrazek użytkownika Mości Zagłoba
Blog

Było o propagandzie szeptanej i liderach opinii wśród drobniejszego płazu. Ostatnio jednakowoż nie pracuję dla samorządu lokalnego i zauważyłem byłem dziwną obecność matrixu, astroturfingiem osiągniętego, jakim jest III Rzeczpospolita. Tak się ma ona do Najjaśniejszej jak trzecia woda po kisielu do kisielu. Dlaczegóż? Ciąg zdarzeń za redaktora Stanisława Michalkiewicza spiskową teorią przemian. Ciąg zmian  systemu politycznego i społecznego w Polsce z klonami tegoż procesu w całym obszarze demoludów. Demoludów, czy, jak to trafnie ujęto w Harvard School of Economics systemu worsko-kagiebowskiego.W naszym demoludzie korzenie zmian sięgają zabójstwa księdza Jerzego(19 X jest wspomnienie w kalendarzu liturgicznym). Jest ono cezurą oznaczającą  dojście do władzy ekipy Starych Kiejkut(wyspowiadany Jaruzelski i czerwony na beton Kiszczak oraz ówcześni późniejsi i nastojaszczi  towariszczia z WSI ).Władza ta objawia się odejściem Milewskiego i jednoznaczną z nim  wasalizację wszechsłużb przez trzystu "spartiatów" z silnym linkiem na Moskwę i przecudnej urody kolekcją  konfidentów. Owych trzystu "wspaniałych" to twarde jądro późniejszej karuzeli "zmian",  Zmian na niby, na hasło, za każdym niby - obrotem pada hasło Dobra! Zmiana! I apiat w żopu jejo jebał. Ale przedtem kapitulacja Wielkiego Brata i przeorientowanie spartiatów poprzez operację MOST na zachód. Powstają zasadnicze stronnictwa-pruskie ruskie i amerykańskie czasami nazywane żydowskim. Oczywiście stado rychłych sierot po SB i WSW orientuje się uprzedzając fakty na wszystkich, którzy płacą. Mają ochronę spójnych służb innych państw bo zaiste tanio sprzedają te psy obejście i gospodarza. I jakby było tego mało, co rusz jakiś idiota spośród nich w zasiekach i umocnieniach pozostałych po państwie komunistów hoduje czerwone, z dala widoczne pomidory. To już nie cywili, tanie dranie, samogonni mefiści z morderców baraku. Ci panowie i panie jeszcze bezpieczni czekają na swojego Poetę. Na razie niech zostaną Michalkiewicza Stare Kiejkuty.

Otóż okrągły stół. Najpierw jednak zniknęli z przestrzeni publicznej pewni znani socjologowie i psychologowie, aby potem w osobie pana Kozakiewicza objawić naukową teorię dialogu społecznego w telewizji jeszcze do niedawna zmobilizowanej w kamasze LWP. Przedtem jednak z uczelni i instytutów do RUSW powędrowału wszystkie Odry i im podobny badziew obliczeniowy. Spektrumy asystenckie cudem tylko ostały się w rekach użytkowników.W nowych gniazdkach  kalkulatorki owe połączone w sieci osiągnęły moce niemalże póżniejszego DX Optimusa. Podejrzewam, że projektowały następujące gwałtownie podrygi polityki przemian. Zaczęła się ta robota śmiercią świętego księdza, skończyła śmiercią rodzących się centrów kondensacji procesów społecznych jakim był ksiądz Zych i Suchowolec i pewnie wielu innych. Rozpieprzono rodzącą się uniwersitas w trakcie strajków studenckich 88 roku. Mieliśmy wtedy radio, prasę, lokale, ludzi, entuzjazm. Mimo usiłowań starszych i bardziej bywałych kolegów z WiP i NZS dopuszczonych łaskawie do dokończenia studiów nie poszliśmy nakonfrontację i w cuglach z pułkownikiem Grubą i jego kolegą rektorem Janowskim przewaliliśmy wista. Poźniej się okazało, że to był złoty róg w rękach chłystków ze wsi. Ale co my wtedy mogliśmy wiedzieć. Wabliwy wydawał nam się non violence, plus ratio i inne takie tam. Nie bardzo pamiętam, bo strasznie i finezyjnie potem w dupę dostałem, patrzyłem tylko jak realni bojcy zmian w moim środowisku idą sprawnie w odstawkę, a należne im miejsca zajmują, jak się później okazało resortowe dzieci i ich świadomi życia i na przykład kosztów utrzymania koadiutorzy spośród nas. A nas niepokornych i naiwnych finezyjnie rżnęli. Część owych świadomych i bardziej życiowo dojrzałych przeszło stadem za niejakim dr Pałubickim do UOP. Zrobili z nich sektę, potem, potem... Chopaki czytali teczki jeszcze przed Michnikiem. Inni poszli w całkowity odpał jak Gretkowska, Tekieli et consortes. Kilku poszło do telewizji, wiele pysków przewija się w polityce. Ale smętne to jak ów kochanek z ukrainnej dumki-czastuszki: Idźże chamie w pizdu w te ułańskie stepy, miał być z ciebie kozak  a jest z ciebie kretyn...W wielkiej polityce okrągły stół a przedtem wygrana Bolka z Miodowiczem, który okazał się może i zimny, aale lepiej to niż letni, o zwietrzałej soli smaku Bolek. Potem astroturfing na pełna parę z reżyserką hucpy w Magdalence. Trochę zgrzytów  z lista krajową. Nieomalże dobranie się do zadka twardemu jądru za Olszewskiego. Wtedy jeszcze niektórzy wylecieli z telewizji. Teraz są, czas leci, ludzie się zmieniają...Potem magister Kwach, na jakiś czas przynajmniej wspólnie władza z Kiejkutami piła. Tyle że pizdowatą zaiste służalczością zdobyli sobie Michalkiewiczem nadane imię, podobnie przerżnęli parę innych spraw, jak reparacje. Pod ową zgodą władzy cywilnej z duchową( to wszak wojsko niebieskie, półbogowie już wtedy byli) nabrało rozpędu genetycznie właściwe służbom postpeerelowskim złodziejstwo i kurestwo. Z burdelem w żeńskim klasztorze, jakim był rząd AWS, krótki antrakt z lelum-polelum pożarty siła już nie kiejkutów ale zwyczajnego kurestwa i złodziejstwa. Mimo przważajacej ciągle klienteli i band gangsterskich stanowił on ciągle zagrożenie dla starzejących się trzystu wspaniałych dlatego 10 IV 2010. Potem cud nad Wisła w postaci wyboru Dudy. Szemrały wtedy strumyki wokół kiejkuckich sadyb, że mają takie materiały na niego, że Sowa i kelnerzy to jest nic i na pewno nie wygra. Fantów tych jednak w kampanii nie wyjęto. Pewnie paru analityków na jakichś kilka milionów razy mocniejszych maszynkach niż te z Oder na drugich piętrach WUSW upuczone doszli do sztabowo jednoznacznych wniosków.  Teraz pytanie: czy  było to:  jeszcze nie teraz i nie tak bo mamy za mało, czy mamy dość, że wcale nie musimy. Innymi słowy czy nastąpiła prawdziwa Dobra Zmiana, czy znów zabrzmiało Dobra! Zmiana! I teraz pytanie dopełniające analizę-z obserwacji zmian w rządzie zapowiadanych na niebawem przekonamy się, czy pierwsze czy drugie. Jeśli pani premier zdymisjonuje Antoniego Macierewicza, to będzie znaczyło, że Stare Kiejkuty mieli dość, i nic nie muszą a musi pan prezes Jarosław Kaczyński(kapitulacja czy kontrolowany obustronnie rozejm -jak w Korei). Jeśli poleci Ziobro i Macierewicz to pełna kapitulacja. Jeśli Gliński i Radziwiłł to jest nadzieja na pal dla psiarni. Jeśli poleci Gowin, to Gretkowska nie jest dziewicą, ale komu to potrzebne do szczęścia...Acha, chyba prezesowi jako komentarz do działań kiejkutów. Pan Prezes wywalając pobożnego posła zamiast wymienionych mówiłby psiarni: "Z iście zoologiczną, niemniej ogromna przyjemnością mam was szanowna psiarnio głęboko w dupie."

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)