Myślę więc JESTEM

Obrazek użytkownika mlokos
Idee

Czasami zadaję sobie trud myślenia i w efekcie tego zauważam wiele nonsensów akceptowanych w wielu środowiskach lub nawet powszechnie, jako prawdy oczywiste, Gdyby ktoś chciał je poddawać analizie lub krytyce, zostałby uznany za dziwaka i spotkać się tylko ze wzruszeniem ramion wyrażającym dezinteresment albo z pogardliwą radą "NIE FILOZOFUJ".

A właśnie... FILOZOFIA. Termin ten pochodzi z języka greckiego i oznacza miłość do mądrości.

Związek między myśleniem a mądrością postrzegam tak, że myślenie pozwala człowiekowi przekroczyć granicę między rzeczywistośią materialną a metafizyczną, natomiast mądrość pozwala na wyciągnięcie z tego faktu użytecznych wniosków.

W tym miejscu ktoś może powiedzieć: "bzdury pan piszesz; myślenie jest efektem bioprądów płynących w mózgu". No tak, ale te bioprądy powstają dopiero wtedy, gdy rozpoczynam myślenie a samo myślenie przebiega poza rzeczywistością materialną. Fakt, że myślenie wywołuje jakieś bioprądy, dowodzi nierozerwalnego związku pomiędzy rzeczywistością metafizyczną i fizyczną. Jeli tak, to osoby szczególnie zaangazowane w myślenie, zwani myślicielami, intensywnie wykorzystują rzeczywistość metafizyczną i to takie osoby mają prawo do tytułu "FILOZOF".

Z powyższego wywodu wynika, że nie bez przyczyny filozofia została uznana za matkę nauk. Stało się tak, bo filozofia, jako nauka, przekracza granice świata materialnego i czerpie mądróść ze świata metafizycznego.

Jeśli tak, to jaki sens ma termin "FILOZOFIA MARKSISTOWSKA" skoro marksizm jest ideologią ograniczającą rzeczywistość tylko do śwata materialnego? Ano taki sam, jak np. terminy DEMOKRACJA SOCJALISTYCZNA, DEMOKRACJA CHRZEŚCIJAŃSKA, PATRIOTYZM NOWOCZESNY, KULTURA GEJOWSKA, KULTURA CHRZEŚCIJAŃSKA, KULTURA LIBERALNA i wiele, wiele innych nonsensów. Można tworzyć zbitki różnych wyrazów, które w rzeczywistości nie mają sensu lecz tylko rzeczywistość próbują zniekszałcić.

Zdolność człowieka do myślenia dowodzi obcowania świata materialnego z metafizycznym. Z metafizyką stykamy się jednak częściej niż się nam może wydawać. Oto przed oczami mam proces składania przysięgi przez nowowybranych posłów. Większość z nich kończyła przysięgę słowami: "tak mi dopomóż Bóg". Nie twierdzę, że każdy poseł miał na myśli prawdziwego Boga, ale niektórzy tego Słowa nie wypowiedzieli. Dlaczego? Jeśli wiadomo, że większość Polaków jest wierząca, to posłowi powinno zależeć na przypodobaniu się jak najliczniejszej grupie wyborców, nawet tym, którzy napewno na niego nie głosowali. Jeśli ktoś jest niewierzący, to co za problem wypowiedzieć słowo "bóg", które przecież dla niego niewiele znaczy?

Problem jednak polega na tym, że jest "słowo" i "Słowo". To jest tak jak z wodą zwykłą i święconą. Żadnych różnic fizycznych nie ma, ale diabeł boi się tej święconej. Słowa "bóg" i "Bóg" brzmią tak samo i chyba strach przed możliwym utożsamieniem dźwięku tego wyrazu z Bogiem Prawdziwym, coś, co jest niematerialne ale siedzi w człowieku, paraliżuje myśli i język.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

Ze swej strony dodam, że to ..."coś prawdziwe , co siedzi w człowieku" ostrzega przed wdawaniem się w rozmowę z diabłem. Właśnie to zbagatelizowała Ewa w raju. Niestety.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1513734

Ciekaw jestem czy Ewa w raju rozmawiała z diabłem......
 
po polsku
Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1513743

"Czasami zadaję sobie trud myślenia i w efekcie tego zauważam wiele nonsensów akceptowanych w wielu środowiskach lub nawet powszechnie, jako prawdy oczywiste,"

Też to widzę. Ale to jeszcze by nie było najgorsze, gdyby to tylko o ludzi z konkretnych środowisk chodziło. Gorzej, że to jest wszystko wspomagane przez ideologie mające dostęp do mediów oraz środowisk kultury i sztuki, wychowania i reklamy, czy do światka zdegenerowanej polityki.

Wydaje się, że stopniowo coraz mniej jest tych, co im zależy na czymkolwiek poza samym "tu i teraz" - bo tylko to jeszcze mogą wywalczać z "siłami złego". I przyczyna nie jest nawet w nie myśleniu, czy braku osób "do pogadania", ale w trudności z przebiciem się ze swoimi mądrościami, do tych, których pomoc jest konieczna, żeby to wdrożyć w życie.

Wydaje się że nic nie zrobimy, jak nie skupimy się na samoorganizacji wspólnotowej, z perpektywą najpierw na wytworzenie świadomej, moralnej siły nacisku i kontroli nad światem polityki w każdym aspekcie.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1513738