PROBLEMY KONSTYTUCYJNE

Obrazek użytkownika michael-abakus
Kraj

Konstytucja nie jest teoretycznym prawem dla prawników, jest fundamentem naszej codzienności. Problemy konstytucyjne to nasze najważniejsze sprawy, decydujące o jakości naszego życia, a może nawet o tym, kim jesteśmy. Zajrzyjmy więc do preambuły obowiązującej ustawy zasadniczej:

  • (...) my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, (...) ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot.

Zwracam uwagę na prosty fakt:

To My, obywatele ustanawiamy prawa podstawowe dla państwa!
I od razu pytam, a kto ustanowi prawa dla nas, dla obywateli?
Albo inne pytania:
Czy tylko prawo powinno być regulatorem relacji wzajemnych w naszej Ojczyźnie?
A może jeszcze - zaufanie i szacunek? A może jeszcze i sumienie?
A takie pojęcie jak prawda? Albo czy polski Obywatel ma prawo do prawdy?
Czy polski polityk ma prawo kłamać? 

Jestem absolutnie przekonany, że nasza Konstytucja nie powinna sama siebie ograniczać jedynie do funkcji źródła praw, ani widzieć siebie w roli konstytuanty władzy nawet mimo powołania się na zasadę pomocniczości. Pojęcie państwa nie jest synonimem władzy, a więc konstytucyjnie rozumiany ustrój państwa nie może być rozumiany jako ustrój sprawowania władzy. Wystarczy rzut oka do rozdziału II konstytucji "Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela":

Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Wszyscy, a więc czy państwo i obywatel także są równi wobec prawa?

Po postawieniu tego pytania poddam pod rozwagę dwa problemy konstytucyjne, które są tylko przykładami zaledwie szkicującymi faktyczny obraz przestrzeni, która domaga się o zmianę konstytucji.

PRZYKŁAD I sprawa konstytucyjnego obowiązku zaufania państwa do obywatela.

Zagadnienie, o którym teraz chcę powiedzieć dotyczy wręcz klimatu cywilizacyjnego, w którym jesteśmy. Wiemy, że Europa nie ma cywilizacyjnych tradycji ani praktycznego doświadczenia w żadnej formie demokracji. Przez ostatnie tysiac lat Europa tkwiła w ustroju monarchii absolutnych. Obowiązująca od 1997 roku w Polsce ustawa zasadnicza zdradza wszystkie cechy wpływu rosyjskiego albo jak kto woli bolszewickiego absolutyzmu, który widział obywateli jako masę poddanych samowoli władzy. Waham się, czy nie powiedzieć wprost - władza w państwie widziała obywateli jako pogardzaną masę poddanych. Władza rządzi - obywatel pokornie słucha. 

Nie, tak nie można, to nie jest po polsku. Polska demokratyczna tradycja od chyba sześciuset lat jest inna. Jest to sprawa całej przestrzeni relacji pomiędzy państwem a społeczeństwem. Ustrój Rzeczypospolitej Obojga Narodów polegał na tym, że to Polacy wybierali sobie Króla, jako reprezentanta państwa  i powierzali mu konkretne zadania na podstawie odpowiedniego kontraktu menadżerskiego - mówiąc współczesnym językiem. Król w Polsce nie był Panem i Władcą - Król był tylko i aż urzędnikiem Państwa Polskiego, przełożonym funkcjonariuszy państwowych. U nas, w Polsce państwo nie jest władzą. Państwo to my. A więc konstytucja powinna zobowiązywać funkcjonariuszy państwowych do szacunku i zaufania do swoich mocodawców, czyli do obywateli. W pierwszym komentarzu podam bardziej szczegółowy przykład konstytucyjnego rozwiązania zagadnienia zaufania państwa do obywatela, wyrażanego za pośrednictwem obowiązku wszystkich funkcjonariuszy państwa w relacjach z obywatelami.

PRZYKŁAD II sprawa ciągłości prawnej państwa polskiego

Nie byłoby problemu reprywatyzacji, gdyby III RP nie zachowała ciagłości prawnej z komunistycznym prawem i często zbrodniczymi dekretami PRL.  

Dlatego komuniści tak panicznie trzymają się ustawy zasadniczej z 1997 roku, ponieważ prawdziwym końcem PRL może być tylko koniec jego ciągłości prawnej w Polsce. Przełamanie tej ciągłości nie jest łatwą procedurą, ale może to nastapić wyłacznie w drodze konstytucyjnej, ponieważ nawet takie fundamentalne fakty prawne jak wszelkie kodeksy, a w tym kodeks karny, kodeks postępowania karnego, wyroki sądowe, księgi wieczyste, wszystko co zdarzyło się na przykład od 1 września 1939 roku może być przyjęte do dalszego stosowania pod warunkiem adiustacji i odpowiedniej inkorporacji ustawowej, jako obcy stan prawny, przyjęty do do stosowania w Rzeczypospolitej Polskiej. Więcej w sprawie ciągłości prawnej w komentarzu numer dwa.

A jako podsumowanie, zacytuję zdanie Kornela Morawieckiego:

"Generalnie w konstytucji, którą mamy, jest podział władzy, ale nie ma rzeczy, które wymagają nowego spojrzenia na układ sił społecznych w Polsce i na świecie, nie ma słowa o dominacji siły pieniądza nad mediami i polityką. Na ten temat nic, podobnie jak nie ma nic o tym, że zmienia się charakter pracy – z pracy materialnej na intelektualną, mentalną. Ta konstytucja powinna być konstytucją sumienia – prawo nie może być jedynym naszym regulatorem. Prawo jest bardzo ważne, ale powinniśmy dać sobie więcej wolności i zaufania."

Marszałek Senior Kornel Morawiecki w programie "Koniec systemu" w rozmowie Dorotą Kanią.
http://telewizjarepublika.pl/kornel-morawiecki-konstytucja

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Czy zaufanie Państwa do Obywatela powinno być konstytucyjnym obowiązkiem Państwa?
Czy Konstytucja powinna nakładać na Państwo obowiązek domniemania uczciwości Obywateli?
Czy obowiązki sumienia, uczciwości i szacunku dla prawdy nakładane przez Konstytucję na państwo nie muszą być przejawiane przez Państwo za pośrednictwem wszystkich państwowych funkcjonariuszy i urzędników?

Konkretny przykład:
1. Państwo zakłada, że Obywatel jest nieuczciwy, więc policjant nie pyta czy kierowca ma prawo do kierowania pojazdem, lecz żąda okazania dokumentu potwierdzającego to prawo.
2. Państwo zakłada, że Obywatel jest uczciwy, więc policjant zadaje pytanie, czy obywatel ma prawo do kierowania pojazdem, nie żądając okazania żadnego dokumentu.

Tak wyglądałby w praktyce konstytucyjny dogmat o zaufaniu Państwa do Obywatela. I policjant i obywatel postępują według wzoru numer 2. Chodzi przecież o niezwykłą i państwowotwórczą zasadę moralną, zasadę wzajemnej równości praw pomiędzy Państwem a Obywatelem oraz zasadę wzajemnego zaufania.

A w praktyce, policjant ma obowiązek zaufać oświadczeniu Obywatela, ale także dlatego, że zawsze ma możliwość zweryfikowania prawdziwości tego oświadczenia, a Obywatel, jeśli skłamie, może odpowiedzieć nie tylko za złożenie nieprawdziwego oświadczenia, ale także za jazdę bez należytego uprawnienia. Tak jest, ponieważ w normalnych relacjach chodzi o to uprawnienie, a nie o papierek nieszczęśliwie zwany prawem jazdy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

michael

#1539775

Prezydent Lech Kaczyński proponował sporządzenie bilansu polskich strat wojennych, spowodowanych przez Niemców, który to bilans byłby podstawą do polskich roszczeń... Niestety, już wtedy przeczytałem sporo rozmaitych mocno naukowych tekstów "polskich" EKSPERTÓW PRAWNICZYCH, którzy dowodzili niezasadności, niemożliwości i bezprawności wszelkich roszczeń prawnych w stosunku do HITLERA, STALINA i wszelkich innych Bierutów, którzy rzekomo prawomocnie zrzekli się wszelkich odszkodowań, rekompensat, po prostu oddali wszystko co nasze - za nic.
Szczególną cechą tego hejtu było usilne staranie o przeprowadzenia dowodu na to, że się nie uda, zamiast poszukiwania sposobu na to, by się powiodło. 
Szokująca defilada pogardy do praw Polaków na polskiej ziemi.

Rozwiązanie tego problemu jest banalnie proste - jest to co prawda zagadnienie konstytucyjne, ale dotyczące ciągłości prawnej Rzeczpospolitej, która była przedmiotem dyskusji przed uchwaleniem ustawy zasadniczej z 2 kwietnia 1997. 

Komuniści rozstrzygnęli to podstępnie, błyskawicznie nieomal z zasadzki uchwalając "swoją" ustawę zasadniczą, zachowującą ciągłość prawną z PRL kontynuowaną w III RP. Kropka. W ten sposób III RP automatycznie stała się PRL bis. 

Komuniści panicznie trzymają się tej ustawy zasadniczej, ponieważ prawdziwym końcem totalitarnego komunizmu może być tylko koniec ciągłości prawnej PRL w Polsce. Nie jest to łatwa droga, ale nawet takie fundamentalne fakty prawne jak wszelkie kodeksy, a w tym kodeks karny, kodeks postępowania karnego, wyroki sądowe, księgi wieczyste, wszystko co zdarzyło się na przykład od 1 września 1939 roku może być przyjęte pod warunkiem adiustacji i odpowiedniej inkorporacji jako obcy stan prawny, który nie może przyjęty do do stosowania w Rzeczypospolite, bez odpowiedniej procedury nostryfikacyjnej.

Można by to zrobić wpisując do nowej ustawy zasadniczej artykuł na przykład następującej treści:

Art. 0X. Rzeczpospolita Polska jest następcą prawnym II RP.
Art. 0X ust. 1. Prawo stosowane w polskim obszarze prawnym po 1 września 1939 jest prawem obcym i może być przyjęte do stosowania w Polsce wyłącznie na mocy ustawy stanowiącej szczegółowy akt inkorporacyjny podjęty na mocy niniejszej ustawy zasadniczej - jako prawo narzucone w warunkach II Wojny Światowej lub okupacji powojennej. 

To jest oczywiście idea, a nie gotowy zapis konstytucyjny. 

I na koniec jeszcze jedna uwaga - zachowanie ciągłości prawnej z PRL przenosi nas wszystkich z obozu państw zwycięzców II Wojny Światowej do obozu koalicji Ribbentrop Mołotow, zamiast statusu ofiary brutalnej napaści wojennej nabywamy status sprawcy II Wojny Światowej i wspólnika Adolfa Hitlera i Józefa Stalina, co w absurdalny sposób jest wykorzystywane do uzasadnienia żydowskich roszczeń, o których ostatnio pisał docent zza morza [link]  

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

michael

#1539776

Prezydent Lech Kaczyński proponował sporządzenie bilansu polskich strat wojennych, spowodowanych przez Niemców, który to bilans byłby podstawą do polskich roszczeń... Niestety, już wtedy przeczytałem sporo rozmaitych mocno naukowych tekstów "polskich" EKSPERTÓW PRAWNICZYCH, którzy dowodzili niezasadności, niemożliwości i bezprawności wszelkich roszczeń prawnych w stosunku do HITLERA, STALINA i wszelkich innych Bierutów, którzy rzekomo prawomocnie zrzekli się wszelkich odszkodowań, rekompensat, po prostu oddali wszystko co nasze - za nic.
Szczególną cechą tego hejtu było usilne staranie o przeprowadzenia dowodu na to, że się nie uda, zamiast poszukiwania sposobu na to, by się powiodło. 
Szokująca defilada pogardy do praw Polaków na polskiej ziemi.

Rozwiązanie tego problemu jest banalnie proste - jest to co prawda zagadnienie konstytucyjne, ale dotyczące ciągłości prawnej Rzeczpospolitej, która była przedmiotem dyskusji przed uchwaleniem ustawy zasadniczej z 2 kwietnia 1997. 

Komuniści rozstrzygnęli to podstępnie, błyskawicznie nieomal z zasadzki uchwalając "swoją" ustawę zasadniczą, zachowującą ciągłość prawną z PRL kontynuowaną w III RP. Kropka. W ten sposób III RP automatycznie stała się PRL bis. 

Komuniści panicznie trzymają się tej ustawy zasadniczej, ponieważ prawdziwym końcem totalitarnego komunizmu może być tylko koniec ciągłości prawnej PRL w Polsce. Nie jest to łatwa droga, ale nawet takie fundamentalne fakty prawne jak wszelkie kodeksy, a w tym kodeks karny, kodeks postępowania karnego, wyroki sądowe, księgi wieczyste, wszystko co zdarzyło się na przykład od 1 września 1939 roku może być przyjęte pod warunkiem adiustacji i odpowiedniej inkorporacji jako obcy stan prawny, który nie może przyjęty do do stosowania w Rzeczypospolite, bez odpowiedniej procedury nostryfikacyjnej.

Można by to zrobić wpisując do nowej ustawy zasadniczej artykuł na przykład następującej treści:

Art. 0X. Rzeczpospolita Polska jest następcą prawnym II RP.
Art. 0X ust. 1. Prawo stosowane w polskim obszarze prawnym po 1 września 1939 jest prawem obcym i może być przyjęte do stosowania w Polsce wyłącznie na mocy ustawy stanowiącej szczegółowy akt inkorporacyjny podjęty na mocy niniejszej ustawy zasadniczej - jako prawo narzucone w warunkach II Wojny Światowej lub okupacji powojennej. 

To jest oczywiście idea, a nie gotowy zapis konstytucyjny. 

I na koniec jeszcze jedna uwaga - zachowanie ciągłości prawnej z PRL przenosi nas wszystkich z obozu państw zwycięzców II Wojny Światowej do obozu koalicji Ribbentrop Mołotow, zamiast statusu ofiary brutalnej napaści wojennej nabywamy status sprawcy II Wojny Światowej i wspólnika Adolfa Hitlera i Józefa Stalina, co w absurdalny sposób jest wykorzystywane do uzasadnienia żydowskich roszczeń, o których ostatnio pisał docent zza morza [link]  

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

michael

#1539777