Wybory jako cel, Mniejsze zło 3

Obrazek użytkownika miarka
Idee

  Nie ma we wpisie http://niepoprawni.pl/blog/gawrion/pis-vs-po-przypomnienie bezpośredniego odwołania do mojego nieco wcześniejszego wpisu

http://niepoprawni.pl/blog/miarka/kandydat-wywietrzony-mniejsze-zlo-2, ale sama jego treść, a zwłaszcza sugestia, żeby się skupić na wyborze między PiS i PO jest właśnie z tym równoległym wpisem polemiką.

Polemiką przewrotną, bo traktującą czekające nas wybory jako cel (jest nim najlepszy wybór spośród narzucających się możliwości), a nie jako środek do celu (odpowiedzialnej i dalekowzrocznej służby narodowi, dawania mu warunków do pełnienia władzy suwerena w państwie, by życie w nim było bezpieczne, w pokoju prawdziwym, w wolności czynienia dobrze według osądów własnego sumienia, w dobrych warunkach dla rozwoju i dojrzewania w człowieczeństwie, w ludzkiej godności, w kulturze, w zdrowiu, w zasobności środków na ewentualność problemów...).

Polemiką manipulatorską, bo i pomijającą, i eksponowaną w moim wpisie kategorię wyboru „mniejszego zła”, a więc prowadzącą do niekorzystnych wyborów dla wybierających, co właśnie jest istotą manipulacji.

Partie w układach dwupartyjnych, zwłaszcza długo trwających różnią się niewiele – a przecież mamy jeszcze zmiany barw partyjnych, a zwłaszcza związki, sojusze ideologicznie i spiskowo motywowane między partiami w terenie, „rżnięcie nas na kasie”, z niedotrzymywaniem obietnic wyborczych na czele.

Nie kandydaci więc ani programy są ważne, a możliwości dla udziału w decyzjach społeczności obywatelskiej, czyli prawdziwość demokracji.

Nie rywalizacja między partiami jest dla Narodu ważna, ale na ile będą realizowane wartości, które stanowią o jego przyszłości, wartości, które konstytuują Państwo.

W takim układzie nie sami kandydaci się liczą, nie ich potencjał polityczny (np. PO, PiS), a to, czy są dobrymi ludźmi - o silnym morale, a więc i wierze w sukces Narodu, z gotowością poświęceń dla niego, o silnej lojalności względem Narodu.

Liczy się, czy są ludźmi o silnej dumie narodowej, silnym poczuciu godności osobistej, ludźmi honoru, zwłaszcza co do dawanego słowa i trzymanego poziomu, pozostawania w skrzywdzeniu i poniżeniu, ludźmi jasnego i jednoznacznego wyrażania się, ludźmi żelaznej logiki i konsekwencji, ludźmi myślenia konsekwentnego, przyczynowo-skutkowego i dalekowzrocznego, ludźmi zdrowego rozsądku, roztropnymi w dbałości o dobro wspólne narodu, zwłaszcza państwo – a w tym zdecydowanymi państwowcami czułymi na grożące patologie, ideologie, demoralizacje i deprawacje, zdrady i sabotaże, zagrożenia niepodległości.

Trzeba żeby byli czujnymi wobec zagrożeń ze strony wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, na próby tworzenia państwa w państwie – czy to przez partie, albo wrogie państwu spiski sprawujących władzę w imieniu narodu – zwłaszcza faszystowskie – te wiążące korporacje prywatne i ludzi władzy, czy satanistyczne, masońskie i lucyferiańskie, penetrujące instytucje państwa, zwłaszcza mające wpływ na ustawodawstwo, gospodarkę i ekonomię, a tam już wzajemnie się promując opanowują te instytucje, wyrywając je z przestrzeni władzy suwerena w Państwie – Narodu; a zwłaszcza przestępcze organizacje upodobnione do partii politycznych, a mające na celu partyjniactwo i prywatę.

Zwłaszcza groźne jest państwo w państwie jako państwo wewnętrzne aktualnych kacyków oparte o przemoc i terror, zwłaszcza przywilejów dawanych jednym, często destruktorom życia publicznego, kosztem dyskryminacji tych, co przywilejami objęci nie są zwykle normalnych i myślących dalekowzrocznie – i jeszcze nazywanie takich aktów bezprawia prawami, choć to bezprawie „praw kaduka”, czyli aktów prawa i umów międzynarodowych i biznesowych faktycznie bezprawnych, bo nie tylko nie uwzględniających autentycznej woli Suwerena, ale i nie wynikających z potrzeb sprawiedliwości i nie będących służebnymi sprawiedliwości i wyższego od niej rzędu ludzkim wartościom Narodu w państwie zewnętrznym, będącym dobrem wspólnym i własnością Narodu – Suwerena.

A to wszystko grozi, jeżeli pochopnie zgodzimy się na narzucane na kandydatury, które nie wypływają spośród autentycznych elit moralnych Narodu.

Nie programy się liczą najbardziej, nie pomysły, nawet nie to, kto będzie ich wykonawcą, a to, kto będzie nadzorował ich wykonanie.

Pierwsze wybory, które w polsce dziś trzeba przeprowadzić to właśnie wybory elit ducha. Czy można w ogóle poważnie o tym mówić, że PO lub PiS są do tego zdolne?

Gawrion przytacza wiele spraw, zwłaszcza z okresu sprawowania władzy, którymi szczyci się PiS. Owszem, PiS wiele oporów wtedy pokonał i ma tym sposobem potencjał do powrotu do porzadku, który wtedy zapanował.

Tylko że po pierwsze, to PO jest szulerem – nie gra uczciwie. I tak PiS zostanie zarzucony kłamliwą propagandą – faktyczne racje, czy dobroci się nie przebiją, a to co najlepsze „po satanistycznemu” będzie nazwane złem i tak rozpowszechnione w opinii publicznej.

Po drugie to wszystko prawda, tylko że wykonanie obowiązku ma wartość moralną zero – to dopiero normalność.

To, że mogliby gorzej, czy że inni robią gorzej to jeszcze nie powód do chwały, a przeciwnie – wspominanie o tym ma wymiar szantażu, przygotowania gruntu pod zło, bo za tym idzie „logika” samozwalniania z jakiejkolwiek odpowiedzialności na gruncie faszystowsko komunistycznego „równania w dół” typu: „ ... a u was murzynów biją”.

Nie idzie się samemu wypromować na dobrego, chyba że względem siebie z przeszłości, a to też marne podejście wobec nieuczciwej propagandy.

To bardzo ważna zasada, że nie siada się do gry z szulerem – a PiS siadał, PiS bez przerwy tolerował zło, którego PO się dopuszczało. Na co czekał? Kraj poszedł w ruinę, może i niewolę na długie lata, tylko jeszcze nieogłoszoną, demokracja, która dawała mu możliwość powrotu do władzy wciąż była gwałcona i zamieniana w fasadę, a PiS-owi było dobrze w roli „dobrego gliny”? Nie widział co się dzieje i do czego to zmierza? Grał z szulerem, ale nie na swój koszt, tylko koszt narodu – i on chce go dalej reprezentować?

Demokracja fasadowa, którą nam system, w którym zainstalowane są i PO i PiS, dziś coraz mocniej instaluje, choć to faktyczny faszyzm/komunizm/socjalizm, epatuje nas programami (nawet daleko idące, a nie tylko programami dla zaspokajania potrzeb – i to jeszcze potrzeb, które rozbudza sama propaganda, ideologia, moda i mnipulowanie emocjami) – bo nie o programy naprawdę chodzi.

W przebłyskach dokonujemy wyboru również osób na wykonawców samorządowych, czy prezydenta - a później oni już robią co chcą, my zaś możemy im jedynie „pogrozić palcem w bucie”, że ich ponownie nie wybierzemy, i to dyskretnie, żeby się nie zemścili kiedy zmanipulują zwłaszcza sondażami i niesprawiedliwym dostępem do mediów, oraz zastraszeniami i korupcją, a nawet sfałszują wybory i pozostaną.

Bo to wszystko „pic na wodę i fotomontaż” dopóki nie wybierzemy sobie elit do nadzoru. Więcej powiem – nie wolno nam zaczynać wyborów programu bez uprzedniego posiadania (wyboru) przygotowanych osób do jego realizacji – i to od razu z określenionymi osobami do nadzoru nad nimi – już ludzi ścisłych elit, elit wyłanianych przez autentycznie niezależne organizacje obywatelskie wolnych i odpowiedzialnych ludzi.

To jest sprawa najważniejsza, bo bez tego demokracja nie istnieje, bo demokracja jest „równaniem w górę”. Nadto nad demokracją są zwłaszcza takie ludzkie wartości jak prawość i moralność, w tym morale wspólnotowe.

Tak samo zresztą jest z JOW – żeby miały sens, demokracja musi być wcześniej jak Kukiz, czy Komorowski, który już przejmuje pomysł zupełnie destrukcyjny dla władztwa Suwerena jeśli istnieje partyjniactwo i prywata, mafie i słabości autentycznej społeczności obywatelskiej.

Tylko kto zorganizuje to konieczne wyklarowanie się elit ducha? I kiedy? Czy nie trzeba nam raczej wielu Braunów, albo od razu skupienia się Narodu przy jednym Braunie?

Gawrion pogania do szybkiego wyboru. Nawet widać argument, że to tylko wybór spośród dwóch możliwości, zreszto typowy dla II tury.

Tymczasem to nie jest wybór ludzki. Ludzkie wybory są zawsze wyborem między dobrem a złem, dążąc do pełnej eliminacji zła z wyboru i wybierania między dobrem, a większym dobrem - a wartością jak najwyższego rzędu.

To nie jest demokracja, jeżeli nie prowadzi do wyborów ludzkich – te się zaś zaczynają od sprawiedliwości, w tym sprawiedliwości wspólnotowej czyli właśnie demokracji – która jest najpierw ludzką wartością, a dopiero później ma swój charakterystyczny sposób dokonywania wyborów w kwestiach wartości niższego od niej rzędu, czyli politycznych.

Kiedy nie mamy takiego wyboru (między dobrem, a złem), mamy „błąd alternatywy”, pułapkę. A więc i wybór taki jest w gruncie rzeczy nieważny – nie jest w pełni świadomy i dobrowolny, nie jest nawet logiczny – brniemy w ślepą uliczkę, na której końcu będziemy szukali winnego, ale możemy już nie mieć dość siły, by wrócić z tej złej drogi.

Jest więc sens podejrzewać kierowanie nas ku wyborowi „mniejszego zła”.

A więc żeby nie być „mądrym po szkodzie”, garść popularnych pytań dla wyjaśnienia sugestii, że PiS, tak powszechnie wybielany, to nie tylko dobro.

Trzeba więc najpierw spytać dlaczego PiS, jak PO, pozostał „partią wydmuszką” bez dołów, bez struktur terenowych, bez oparcia w ruchach obywatelskich i elitach moralnych? PO tak robiło, bo to przestępcza organizacja a herr(szt) Tusk nie potrzebował świadków (Kaszubami też się lubiał otaczać), a PiS?

Dlaczego PiS wykazał własną bierność i brak stymulacji budowy wolnych struktur narodowych, autentycznej władzy suwerennej i demokratycznej – czyżby z góry zakładał dogmat fasadowości „polskiej demokracji”, a nadto dlaczego zwalczał RN w jednym froncie z PO?

Pytać, dlaczego PiS nie zbudował własnych mediów? Czy aby nie liczył na to, że nie będzie musiał o władzę walczyć, tylko ktoś mu ją da na tacy – a więc czy nie był w jakimś tajnym układzie?

A „zapis Kwaśniewskiego” w Konstytucji wymuszający zadłużanie budżetu Państwa u lichwiarzy, a więc i ruinę ekonomii? Czemu dopiero teraz się o tym dowiadujemy?

Jeżeli PiS był (jest) partią wodzowską, to w czyim interesie chciała wodzować, komu chciała budować porządek odgórny natury faszystowsko-komunistycznej, a więc „równający w dół”?

A relacje do UE, zatrata suwerennośći, brak godziwych rekompensat za otwarcie rynku, a w rezultacie likwidację całego potencjału przemysłowego, rolniczego, bankowgo, medialnego... wszystkiego - zwłaszcza wasalstwo do Niemiec, które zajęły pozycję ponad prawem unijnym, a wiięc i władzy nad Polską, którą wykorzystują do jej niszczenia – PiS nie zawalczył skutecznie.

Dalej pytanie: po co socjalizm w programach PiS? – przecież nie dla Narodu były związane z tym populizmy, nie dla budowy odpowiedzialnej i moralnej  przyszłości. Przyszłości opartej o własność i wolności, o obowiązki i konsekwencje. Nadto to podcinanie gałęzi rozwoju państwa i bazy własności tak prywatnej, jak wspólnotowej Narodu...

A rzeczywista przyczyna związków z banderowszczyzną? „Zło mniejsze”? – W czym tkwi oszustwo? Kto na tym naprawdę ma korzystać kosztem Narodu Polskiego?

Czy to ma coś wspólnego z groźbą, z wielkim zagrożeniem dla istnienia Polski ze strony  projektu Judeopolonii, z wydumanymi roszczeniami, z kłamstwami historycznymi robiącymi z Polaków czarne charaktery, morderców, pasożytów i nieudaczników niegodnych własnego państwa Z oszczerstwami i antypolityką wstydu i niezasłużonego poniżenia, z perspektywą doprowadzenia do obojętności światowej opinii publicznej, gdy będą już całkiem wywłaszczani, pozbawiani praw, zniewalani? A wcześniejsze zniesienie delegalizacji masonerii B&B i wstrzymanie zapowiadającej odsłonięcie uniewinniającej Polaków ekshumacji w Jedwabnem przez pisowskiego prezydenta?

A oderwanie się od Węgier? To już ma wymiar zdrady, gotowości zostawienia ich wilkom na pożarcie. Oni nigdy nas nie zostawili, zawsze pozostawali lojalni w przeciwieństwie do innych sąsiadów, bliższych i dalszych, z którymi PiS podtrzymuje, a nawet buduje związki.

PiS oddał władzę na życzenie – nie umiał odwołać się do Narodu, gdy widział, że szykuje się coś złego dla niego. A może z nim nie był? A teraz by był?

Jeżeli PO nazwać „większym złem” i zwykłymi bandziorami, to PiS jest „mniejszym złem” i ... ???

Znów się przypomina nasz prorok Cejrowski...

Jak rozwiązać problem, gdy czas nagli?

A może lepiej, zamiast godzić się na bezsensowne „mniejsze zło”, wykorzystać od razu, z marszu organizację II tury wyborów pod powołanie Rady Regencyjnej? Starczyłoby wyłonić ze 100 najpoważniejszych autorytetów ?

 

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.6 (głosów:4)

Komentarze

nic ująć ...a wiele by można jeszcze dodać.Art Bi,RSW Ruch,przekręty w ministerstwie sportu, FOOZ i jeszcze trochę. Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1478882

Można podążać szlakiem wszystkich podnoszonych wobec PiS zarzutów, ale to i tak nie będzie miało sensu bez jego woli, by więcej w te problemy nie wejść, by nie relatywizowć swojego zła (inni są gorsi), by wykazać narodowi, że już odzyskał siłę moralną, którą powinien mieć wtedy, kiedy dochodziło do jego odejśc od polityki czystej, czyli prawdziwej.

I nie chodzi tu tylko o karanie ludzi, którzy odchodzą od zasad (tu PiS robił dużo - jest zdecydowanie lepszy od jawnie satanistycznego PO), ale o samą partię, o jej bycie „wojownikiem narodu”, graczem, co gra na powierzonych mu przez naród pieniądzach, który dba tylko o jego interes, a swoje korzyści odnosi wyłącznie wtedy, kiedy Naród odniesie niekwestionowany sukces (zwłaszcza nie do pomyślenia są premie za nieudane przedsięwzięcia).

Jak Naród i Państwo dzięki działalności partii nie odnosi niekwestionowanych sukcesów, jak partia nie walczy bezkompromisowo o te sukcesy, powinno być wstrzymane jej finansowanie z budżetu, a nadto taka partia powinna się samorozwiązać na zasadzie honorowej, nie brnąć w iluzję, nie zwodzić ludzi.

W ogóle trzeba myśleć o wprowadzeniu zasady, aby przed wyborami wszelkie partie polityczne były rozwiązywane, a kandydatów wystawiały wyłącznie w pełni niezależne organizacje obywatelskie.

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1478913

Posłowie PiS mówili o tym w Sejmie, w którym nie mają przecież większości. Żądali także powoływania przez Sejm komisji śledczych mających zająć się mafijnymi przestępstwami różnych władz...

Co mogli więcej zrobić?

Wzywać do zbrojnego powstania?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1478895

Drażni cię mój zarzut o „tolerancji dla zła”. Lepiej to przełknij, bo to fakt, to istota „polityki brudnej”, czyli fasady polityki i otwarcia na antypolitykę. Organizacja polityczna, która tego problemu nie rozwiąże, nie ma prawa nazywać się polityczną (chyba że a porywie autoironii).

Przygotuję specjalny wpis na temat samej tolerancji dla zła jako zabójcy polityki, jako odejścia od jej istoty, czyli służby dobru, w tym zwłaszcza dobru wspólnemi i w ogóle człowieczeństwu.

Co mogli więcej zrobić?”

Jak gramy z szachrajem na własne konto, to możemy poprzestać na krzyczeniu o tym że szachruje za każdym razem, jak go przyłapiemy, po czym  jako kulturalni nie spierać się o drobiazgi, nawet mu wybaczyć i grać dalej, mając swoją rozrywkę i przyjemność wygrywania jedynie od czasu do czasu.

Inaczej, jak gramy za czyjeś pieniądze. Oooo, wtedy to nie wolno nam wystawiać na szwank kapitału swojego sponsora. Mamy szachraja prasnąć w pysk, odebrać, co wyszachrował, a nawet wszystko czym grał, bo pewnie też z szachrowania (i narzędzie przestępstwa), i podzielić między innych graczy, oraz spowodować, żeby więcej do gry nie siadał.

Trochę się komplikuje, jak jest silniejszy, ale też możemy przerwać grę, od razu uczciwie zwrócić sponsorowi resztę jego środków – niech myśli, jak je ulokować żeby przynosiły zyski dalekowzrocznie i nagłośnić sprawę tak, żeby już nikt z nim już nie zagrał, a nawet stanąć na czele grupy, która wyegzekwuje, by i innym pokrzywdzonym zwrócił co wyszachrował... Stać się przez to godnym, by sponsor znów nam powierzył swoje aktywa byśmy je pomnażali w grze już w innym składzie.

Polityka jest nią wtedy, kiedy służy sprawiedliwości i innym wyższym od niej wartościom, np godności osobistej, czy moralności, albo prawość (tu lewactwo ma problemy z dostępem do udziału w życiu politycznym, bo prawość to od razu decyzja o wyborze dobra, w tym dobra wspólnego, a oni mają z tym problemy, a mimo to próbują „mieszać się do polityki”). Sprawiedliwość egzekwować trzeba już po pierwszym przestępstwie i to skutecznie. Konsekwencje muszą być wyciągane nieuchronnie. Tu już konieczne są kary najsurowsze – dyskwalifikacje i wyłączenia, a nie tylko jakieś kary limitowane jak w kodeksach karnych.

Tu nie może być pobłażania dla łamania zasad.

Mówienie o tym w Sejmie, żądanie powoływania przez Sejm komisji śledczych nie jest złe, ale daleko niewystarczające. To tylko punkt wyjścia do działań właściwych. Jeśli Sejm się opowiedział choćby swoją biernością po stronie przestępców, to sam stracił mandat społeczny. To samo, jeśli prokuratura nie była skuteczna.

Wzywać do zbrojnego powstania?”.

Może nie od razu, ale podstawa to zacząć od złożenia mandatu i zorganizowania  protestów tak silnych, by musiały się odbyć nowe wybory, które zmiotą i przestępców, i tych co ich poparli.

Na takie sytuacje dostęp do mediów, a zwłaszcza własne silne media to podstawa.

To, że PiS nadal własnych mediów nie ma,  według mnie świadczy, że PiS wciąż nie traktuje poważnie możliwości odpowiedzialnego rządzenia w imieniu Narodu, a więc prowadzi jakąś brudną grę.

W tym wszystkim przerażające najbardziej jest to, że PiS nie wyciągnął wniosków ze swojej nieskuteczności – wciąż trwa w „kulturalnych” stosunkach z PO, a dalej pcha się do władzy, czym tylko blokuje dostęp do niej tym, co by potrafili być konkretnymi w jej egzekwowaniu takim, by prawo było jedno dla wszystkich, i było sprawiedliwe, i skuteczne. A to jest znacznie ważniejsze jak „złote programy” i prawa.

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1478914