Uwaga! - Przedświąteczny głos „Pro Amoris Laetitia”

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Papież Franciszek nie ustaje w kontrowersyjnych wypowiedziach. Głosi np.:

„Pan nas zaskakuje, ukazując nam, że kocha nas również w naszych słabościach” [a w dalszej wypowiedzi sugeruje że z powodu tych słabości wszystko nam wybacza].

https://pl.aleteia.org/2017/11/15/franciszek-kiedy-przyjmujemy-komunie-s...

Przecież to bez sensu. Pan nas kocha w naszych słabościach, ale po to żeby nas umacniać, po to żeby być naszą siłą ilekroć nie dajemy sobie rady w swoich zmaganiach życiowych w ramach już posiadanych sił, środków i możliwości działania i zaniechania działań. - Po to abyśmy robili to co do nas należy, a nie wchodzili ze słabości w uległość grzesznym pokusom, licząc przy tym na Jego późniejsze miłosierdzie i jeszcze naprawianie za nas skutków naszych win żebyśmy dalej mogli tak żyć. Przecież taka forma miłości byłaby grzeszną – byłaby miłością do zła w nas. - Miłością satanistyczną.

 

Mówi: „Pan nam zawsze przebacza ...”.

Papież tu źle mówi, bo Pan nie wszystko przebacza (bo np. nie przebacza grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, czyli gdy ktoś wie co czyni a grzeszy zuchwale licząc na Boże miłosierdzie, że i jego obejmie. Niektórych grzechów nie przebacza, a tylko modli się do Boga Ojca aby to On wybaczył - gdy widzi że grzesznik nie wie co czyni.

Stwierdzenie iż „Jezus Chrystus […] jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1J 2, 2) choć prawdziwe, i realna możliwość skorzystania z Jezusowego przebaczenia obejmuje wszystkich grzeszników i zawsze, nawet w godzinę śmierci, jednak to czy z niego skorzystają, zależy i od nich. To nie jest obligatoryjne. Nikomu się nie należy, bo to łaska.

Ofiara Jezusa za grzeszników została złożona. Grzesznicy, którzy Jezusa zamordowali ją przyjęli. Jedni po to aby uwolnić się od grzechu uznając się winnymi „wybielić się w krwi Baranka”, i już chcą żyć w nawróceniu, drudzy zaś aby żyć po staremu, trwać w swojej zatwardziałości - nawet nie uznając swojego grzechu, a w skrajnym przypadku butnie głosząc i: ”Krew Jego na nas i na nasze dzieci”.

- Przecież nie zawsze chcemy przebaczenia bo nie żałujemy z powodu złego postępowania – zwłaszcza kiedy uznajemy go za zgodne z prawem czy wolą władcy, choćby zbrodniczą, niemoralną. Ba, nawet nie uznajemy tego za złe – uważamy że Jezus nie ma nam nic do przebaczenia. Życia w kłamstwie też nie żałujemy bo go nie dostrzegamy. Tu zresztą łatwo już winą obciążać innych – zwłaszcza samych skrzywdzonych, i nawet w to wierzyć, i stosować „pedagogikę wstydu” żeby i oni sami w to „uwierzyli”, przepraszali, dodawali zachęt do roszczeń „odszkodowawczych”.

Bywa że nawet widząc u siebie zło nie zawsze chcemy zmienić postępowanie i żyć w nawróceniu – wydaje się nam że mamy prawo do przebaczenia, bo „Pan nam zawsze przebacza”. Propaganda modernistyczna i lewacka jest tu bardzo agresywna wmawiając nam nawet „obowiązek przebaczenia” i serię podobnych.

Nie! Nie zawsze przebacza – i to bardzo ważne, bo nie zawsze jesteśmy godni wejść do radości Pana choćbyśmy tego bardzo chcieli (przecież są tacy co przystępują do komunii świętej bez niegodnej postawy (zwłaszcza bez przebaczenia grzechów), a wtedy „zostaną wyrzuceni na zewnątrz, w ciemności [nawet z uczty weselnej]… i będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 22, 13) – i o tym mówi sam Jezus).

 

Mówi (szerzej): „Pan nam zawsze przebacza, a to jest prawdziwym pocieszeniem. Jest to dar, który jest nam dany przez Eucharystię, tę ucztę weselną, na której Oblubieniec spotyka naszą słabość”.

Ciekawe też jak papież wytłumaczy stwierdzenie że przebaczenie jest darem? Przecież to łaska. I dar, i łaska co prawda są podobne, bo muszą być przyjęte, ale dar już zostaje w wolnej dyspozycji osoby obdarowanej. - A jest jeszcze i dar łaski jako dar celowy w intencji udzielanej łaski, który co prawda jako dar pozostaje w wolnej dyspozycji, ale użytek wtedy z niego może być dobry lub zły, przeniewierczy. Z kolei łaska już w wolnej dyspozycji nie jest, co jednak gwarantuje że nasza współpraca z nią (dokładniej to z łaskawcą) do celu łaski doprowadzi niezawodnie. - Łaska jest udzielana przez łaskawcę ze swego, co znaczy że łaskawca wciąż pozostaje właścicielem przedmiotu łaski, a tego tytułu i kontroluje nasze postępy, i może udzieloną łaskę cofną, czy udzielić inną, czy też poprzeć darami łaski.

Oznacza to że łaska przebaczenia wymaga współpracy z łaskawcą aż do osiągnięcia celu łaski, a więc pojednania. Pojednanie zresztą też najpierw następuje w znaczeniu łaski, a faktycznie dopiero po naprawie skutków winy, zadośćuczynieniu i pokucie. Oznacza to więc i osiągnięcie stanu bycia osobą zdolną do dalszego współżycia z nią jako osobą godną zaufania że już swoimi grzechami krzywdzić nikogo nie będzie. Przed penitentem po uzyskaniu odpuszczenia grzechów jest więc jeszcze cała droga pojednania z ludźmi skrzywdzonymi i zgorszonymi.

Pojednanie z Bogiem w akcie Komunii świętej też nie dokonuje się automatycznie, ale już z intencją umacniania osoby pojednanej z Bogiem „na drogę życia wiecznego” w jedności z Bogiem, w łasce uświęcającej, a więc i współpracując z Duchem Świętym, czyli nie tylko żyjąc bezgrzesznie, ale i robiąc to, co według Niego powinno być zrobione.

 

Nadto szokuje to odwrócenie w wypowiedzi papieża – przeciwieństwo tego co mówi Jezus w Mt 22, 13. - Bo przebaczenia doznajemy w sakramencie spowiedzi a w nie sakramencie Komunii świętej. To tyle co by oświadczył, że żyjący „na kocią łapę” mogą przystępować do komunii świętej bez spowiedzi, a ich grzech będzie uznany za przebaczony jako usprawiedliwiony ich słabością.

Rzecz w tym że to jest kłamstwo, bo tu będzie przyjęcie Komunii świętej świętokradcze. – Bo do Komunii świętej katolik przystępuje już mając odpuszczenie grzechów, czyli z wolą zwyciężania swoich grzesznych skłonności, a więc bez tej słabości. To, że potrzebuje specjalnego pokarmu eucharystycznego na swoją drogę ku życiu wiecznemu to już inna sprawa.

– Odtąd już Duch Święty go umacnia w miarę potrzeb, bo grzechy zostały mu odpuszczone w Duchu Świętym przez spowiednika. – Wszystko zgodnie z Jego zapowiedzią Jezusa: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 22,23).

Przecież słabości grzeszników wziął na siebie Jezus przed swoją śmiercią na Krzyżu, a teraz bierze na siebie Jezus zmartwychwstały w sakramencie spowiedzi świętej. Przecież wraz z Jego śmiercią umarła i jego słabość wobec grzesznych pokus, po czym Jezus zmartwychwstał bez wziętych na siebie grzechów i słabości grzeszników. Teraz tylko wytrwać w łasce uświęcającej, a nie szukać lewych usprawiedliwień przez jakoby trwałą słabość.

 

Nadto czyż to wszystko nie wygląda na naginanie religii katolickiej do potrzeb adhortacji apostolskiej Amoris Laetitia? Czyż za tym nie idzie perspektywa poszerzania definicji małżeństwa i na jego znaczenia zupełnie obce naszej religii i cywilizacji ? Czyż za tym nie idzie i perspektywa równouprawniania i innych religii, i cywilizacji zdecydowanie zabójcza dla religii katolickiej i cywilizacji łacińskiej?

Ciekawe jakie to duchy podpowiadają papieżowi trwale zepsutą naturę człowieka – czy aby nie protestancki i judaizmu talmudycznego? Czyż Jezus by się fatygował na świat gdyby ona była trwale zepsutą, gdyby nadzieja którą dał ludziom nie była realną?

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.5 (głosów:3)

Komentarze

Nie jesteś sam w swoich wątpliwościach... https://gloria.tv/article/GVRcaMfw2r3f26DRxkwu2rnCh https://gloria.tv/article/BbCReFQQdVkn2V2GTc1Frgteb Pozdrawiam P.s Ale najciekawsza jest twoja dyskusja na neonie...nie przypuszczałam , że nabierze tak jurnego kierunku;-)
No to może jeszcze to...
https://www.youtube.com/watch?v=6CUQDNktCFM

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1560596

Dziękuję i pozdrawiam wzajemnie.

miarka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1560599