Uwaga na podchody wokół miłości!

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Dziś często można spotkać tłumaczenia wszystkich zalecanych postaw społecznych przez miłość, czy miłosierdzie. To próby modernistyczno-poprawnopolitycznego tworzenia jakiejś bardzo uproszczonej namiastki religijności promowanej przez NWO i masonerię-iluminatów dla jej narzucania planowanemu światu niewolników jako jedynej dopuszczalnej. Uproszczonej, bo już nie odwołującej się do dobra, piękna, prawdy i życia którym miłość normalnie służy – przynajmniej nie w naturalnym znaczeniu tych słów.

Za tym idą i próby głębszego upraszczania, bo miłosierdzie, miłość i wynikające z niej przebaczenie najwyraźniej mają być w tej nowej pseudoreligii nakazane, obowiązkowe, do tego uważane za dar, a nie łaski jakimi są w rzeczywistości.

Lewackie upraszczanie zmierza też ku zrobienia z miłosierdzia, miłości i przebaczenia praw tych, których by miały dotyczyć. Tak więc ci co by ich mieli udzielać byliby ku temu zniewalani już nie tylko manipulowani by to robić czy naciskani terroryzmem poprawności politycznej że to właściwa postawa (a i „autorytety religijne” swój sabotaż tu robią), ale i przymuszani prawodawstwem. – Ofiarom przestępstw, nawet gwałtów nie wolno by się bronić.

W rezultacie prawodawstwo miałoby objąć wszelkie sfery ludzkiej duchowości – marzenie filozofa protestantyzmu Kanta by miało zostać zrealizowane.

Wszystko razem miało by być i powrotem do cywilizacji turańskiej, gdzie władca jest właścicielem wszystkiego i dyktatorem, i faktycznym wahhabityzmem – pseudoreligią w której w praktyce cała religijność jest podporządkowana państwu, czy wprost władcy wobec którego wszyscy to niewolnicy.

 

Abrahamem powodowała wiara Bogu, Bożej obietnicy. Gdyby to jednak miłość była motywacją Abrahama, to by była to miłość źle pojęta, miłość swoja traktowana jako pierwotna i połączona z oczekiwaniem Bożej miłości wzajemnej, a jednocześnie odtrącenie faktycznej, pierwotnej miłości Bożej do niego, czyli faktyczna nienawiść do Boga.

Byłaby to faktyczna wzgarda darem Bożym jakim był dla Abrahama Izaak. – Byłoby to zwrócenie Bogu otrzymanego odeń prezentu. Byłby to nie tylko brak miłości do syna, ale i byłoby to faktyczne wzgardzenie tym wyjątkowym prezentem od Boga - ojcostwem na stare lata (Abraham miał ponad 180 lat).

 

Nadto byłby to idiotyzm, bo w przypadku Abrahama nie byłoby w tym zwycięstwa żadnego dobra (czyny motywowane miłością spełniają ten warunek) , bo żeby spełniła się obietnica Boża, musiałby Abraham znów zostać ojcem. Bóg znów by musiał uczynić cud. Abraham wzgardziłby już posiadanym darem, by prosić o nowy – a to już grzeszna pycha. Mało tego – w świetle ekonomi Ducha Świętego gdyby Abraham działał „z miłości” popełniłby zuchwały grzech i liczyłby na to, że Bóg przywróci stan naturalny sprzed jego zajścia – a więc byłby to grzech przeciw Duchowi Świętemu.

 

Wiara w Bożą wszechmoc nie zawsze oznacza wiarę w to, że Bóg znów sprawi zaistnienie tego, co człowiek dobrego już miał i tym wzgardził.  – Gdyby Abraham swój czyn złożenia ofiary Bogu z syna motywował miłością do Boga, a więc posłuszeństwem i zaufaniem Bożej odpowiedzialności za skutki wydanego polecenia, to i towarzyszyłaby temu jego wiara w Bożą wszechmoc. – Jednak tutaj to by nie była wiara, tylko grzeszna naiwność równa tej, której się oparł Jezus w Jego kuszeniu przez szatana, aby się rzucił w przepaść.

Taką motywację przez miłość musiałby mu w jakiś sposób podsunąć diabeł. Natomiast bez motywacji iż działa z miłości, a więc że działa z wiary Bogu nie popełnił żadnego grzechu.

 

Miłość nie jest dawaniem kochanej osobie tego czego ona chce. - Jest dawaniem tego, co ona dostać powinna. Dotyczy to i sytuacji gdy swoją motywację określamy jako akt miłości Bogu.

Przed aktem miłości realizować trzeba priorytet odpowiedzialności. Tu obowiązuje zasada: ”Dobry ojciec daje dobre dary swoim dzieciom” – nie to co dzieci chcą, a to, co dostać powinny.

Można to uogólnić: „Osoba kochająca najpierw kieruje się odpowiedzialnością za osobę kochaną, a więc dbałością, aby ta otrzymywała dobre dla niej rzeczy i dopiero wtedy daje jej swoje dobre dary. – Daje więc niekoniecznie to, czego ona chce, a to co ona dostać powinna, aby z tego dla niej wynikło dobro”.

 

Nawiązując do dzisiejszych czasów, to często mamy taką właśnie sytuację, że gdyby tak jak u Abrahama to jednak miłość była jego motywacją, to by była to miłość źle pojęta, miłość swoja traktowana jako pierwotna i połączona z oczekiwaniem Bożej miłości wzajemnej, a jednocześnie odtrącenie faktycznej, pierwotnej miłości Bożej do niego, czyli faktyczna nienawiść do Boga.

Na tym tle powszechnie wpadają w pułapkę logiczną sekciarstwo i wszelkie pogaństwo (nawet jak uznaje jednego boga). - Człowieka uważają jako pierwszego kochającego i składającego Bogu ofiary jako pierwszy. Siebie widzą jako pierwszego dokonującego swoich czynów i zawsze oczekującego na należne uznanie zasłu i korzyści. Uwłaszczają się na wszelkim posiadaniu w dyspozycji. Boga pomijają, człowieka wynoszą na jego miejsce. Faktycznie więc uprawiają bałwochwalstwo – siebie uważają za boga, a Boga za tego, co ma odpowiadać na ich „miłość”.

Jakoś do ich pogańskiej mentalności nie dociera, że to Bóg pokochał ludzi jako pierwszy i jak coś robią z miłością, to odpowiadają na miłość Bożą.

Nie dociera do nich, że naturalnym i sprawiedliwym w takiej sytuacji jest przyjmowanie Bożych darów, odczytanie związanego z nimi Bożego planu i realizacja go, oraz okazywanie Bogu wdzięczności. - Robienie z nich dobrego użytku tak na rzecz swoją jak i swoich najbliższych, swoich wspólnot (w tym Kościoła) i ludzkości jako takiej.

 

Z miłość składamy więc ofiary, poświęcamy się, pracujemy, walczymy, wyrzekamy się korzyści, zaszczytów, czy przyjemności. Celem tego jest jednak zawsze dobro wyjątkowe, dobro wyższego rzędu jak będące przedmiotem ofiary. Jeśli nie ma dobra osoby kochanej w intencji i realnych możliwościach jako efektu czyjegoś czynu deklarowanego jako motywowany miłością, to nie jest to miłość.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:6)

Komentarze

Jak ktoś się opycha (najczęściej nieświadomie) zatrutymi owocami Reformacji, to takie są tego rezultaty!

Świetny i bardzo potrzebny tekst!

Pozdrawiam 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1539769

I dlatego państwo Polskie istnieje już od 1050 lat i przetrwało burzliwe dzieje losu. Mimo zaborów i wymazania z map Europy i świata, przez te 124 lata niewoli. Polska zawsze jak feniks powstawało z popiołów. Tą miłością do Boga i Ojczyzny i mocną wiarą swoich przodków. I dlatego jako Naród byliśmy, jesteśmy i będziemy. A zachód upadnie, jeśli nie powróci do swych korzeni chrześcijaństwa.

Dziś to właśnie widzimy, co się dzieje w Europie zachodniej, gdy państwa i ludzie wyrzucą Boga ze swoich ser i tą miłość którą Bóg daje dla ludzi. A wprowadzając lewacką kulturę multi-kulti, a która ta kultura, zabija te wartości, dane nam od Boga w Dekalogu dla człowieka.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1539771

...ale czy będziemy? Skąd ta pewność? Matka Boża w Fatimie gwarantowała wiarę w Portugalii. O Polsce nie było mowy. Patrząc na pobożność Polaków i Portugalczyków mam poważne obawy....zwłaszcza gdy widzę ruchy odnowy i ich głównych reprezentantów. To nie multi-kulti jest zagrożeniem i lewacy ale słaba wiara i konformizm polskich katolików.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1539836

Piszesz...."Za tym idą i próby głębszego upraszczania, bo miłosierdzie, miłość i wynikające z niej przebaczenie najwyraźniej mają być w tej nowej pseudoreligii nakazane, obowiązkowe, do tego uważane za dar, a nie łaski jakimi są w rzeczywistości."
Ignorancja katolików w Polsce jest temu winna. Zakończyli wiedzę religijną na 1-komunijnej katechezie i dlatego mogą z nimi robić to i owo.
P.S. Proszę o krótsze teksty i pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1539837