Przeciw korporacjonizmowi przez więcej korporacjonizmu? Cz.2

Obrazek użytkownika miarka
Kraj

Bloger Narymunt popiera tezę prof. Zybertowicza, iż PIS marzy o władzy autorytarnej, i że jej celem jest dyktatura.

- Cz.2 Dyskusja z argumentami Narymunta.

„...rozwalmy wszystko, aby zbudować lepiej na nowo. Redaktor Jacek Żakowski słusznie zauważył, że nie można oprzeć się wrażeniu, że właśnie takim sposobem myślenia kieruje się dzisiejszy rząd Polski. Być może nie byłoby to jeszcze takie groźne samo w sobie, gdyby nie fakt, że fundamenty nowej konstrukcji nie są oparte na filarach gospodarki, wolności, różnorodności i poszanowania prawa. Poczucie pełnienia pewnej misji dziejowej zasłania naszym politykom granice racjonalnego myślenia, którą przekraczają bez odwracania się na konsekwencje i bez zabezpieczenia możliwości odwrotu celem lepszego podejścia do stawianych przed nami problemów. W każdej racjonalnej organizacji, zanim ktoś wysadzi stary most na Wiśle, najpierw wybuduje nowy, a nie odwrotnie”. 

Na pozór logiczne, tylko gdzie tu ten autorytaryzm. Ja tu widzę raczej robienie porządku. Takie podejście jest konieczne, kiedy nagromadziło sie sprzeczności i zdrad, kłamstw i ideologii obok tego co być powinno, czyli tego co czyste i ideowe.

Fundamentem tego co służy ludziom jast prawda, a zaraz na niej jest wznoszony gmach sprawiedliwości z wolnościami (a bez swawoli). Bez budowania na prawdzie każdy wznoszony gmach runie – i zawsze lepiej, żeby jego bezpieczna rozbiórka  nastąpiła jak najszybciej.

Most który grozi zawaleniem też sie rozbiera nie czekając na nowy.

Dopiero z potrzeb sprawiedliwości organizowane jest życie polityczne, w tym stanowione sa władze państwowe i proawodawstwo i zaczyna się życie praworządności z poszanowaniem prawa.

 

"... w przyszłym roku możemy spodziewać się zwrotu polityki amerykańskiej w kierunku liberalno - gospodarczych sił w Polsce, z czego doskonale zdaje sobie sprawę PIS. Stąd już teraz PIS rozbudowuje szerokie możliwości i środki przeciwdziałaniu takiemu zwrotowi”. 

...I dlatego podpisali CETĘ? To była asekuracja, a nie zdrada?

 

„Obie strony [Trump i Clinton] działają w celu realizacji swoich interesów, a nie zburzenia interesów przeciwnika. Nie rzadko te interesy są zgodne i służą obu stronom. Fundamentalna różnica w pojmowaniu współczesnej polityki polega na tym, że dla Amerykanów nadrzędny jest interes a nie ideologia”.

Żle sformułowane, bo „interes”, kiedy wyrasta nad politykę, a więc i jej służebność sprawiedliwości, prawości, moralności, w tym narodowi – już jest ideologią – i to bardzo destrukcyjną, mieszającą w definicjach i całym systemie ludzkich wartości, siegającą satanizmu.

Jest ideologią już kiedy wyrasta nad prawa rozumiane dosłownie, czyli jako to, co zgodnie z umową otrzymuje się po spełnieniu określonego obowiązku, lub w ramach zokreslonego w umowie uprawnienia wzajemnego.

Każdy przywilej ustanawiany przez prawodawstwo wynika nie z jakiegoś legalnego aktu prawnego wyższego rzędu, a z ideologii. Jest więc bezprawiem.

Takie zbieżne interesy, kiedy nie mieszczą się w ścisłuch definicjach polityki, kiedy nie służą życiu narodu, moralności i człowieczeństwu w ogóle, to i tyle, co ideologie zbieżne, a więc mające zdolność koalicyjną. To już nie polityka. Polityka ma cele moralne.

Tymczasem dzisiejsze „amerykańskie interesy to są interesy korporacji pywatnych, a te nad politykę wyrastają, ba – nawet ją chcą państwom dyktować, a polityków korumpować  i przerabiać na swoich agentów.

 

„Polska ze swoją polityką cofania się do fundamentalnych wartości, zamykania się w konserwatywnych granicach poznawczych i bazowania na założeniach z poprzedniej epoki - cofa się w rozwoju i słabnie. Wskazują na to wszystkie twarde współczynniki dotyczące rozwoju gospodarczego, zadowolenia społecznego, wolności, nie mówiąc już o fale krytyki płynącej nie tylko z Komisji Weneckiej ale już nawet z ONZ (!!!).”.

Gdyby tak było, to tylko się cieszyć i wspierać.

Jest to działanie w dobrym kierunku, a więc to „rozwój” był w złym kierunku. Dotyczy to i drogi, którą idą i Komisja Wenecka i ONZ - drogi ku NWO.

 

Istnieją pewne punkty nadrzędne nad polityką wewnętrzną państw i to właśnie służby specjalne podejmują działania w tym zakresie, a w ostatnim okresie czasu - prywatne agencje paramilitarne, które znacznie skuteczniej podejmują działania w tym zakresie jednocześnie gwarantując czyste karty w historii urzędujących polityków. Jest to tendencja dokładnie odwrotna do tego, co próbuje się osiągnąć w Polsce, czyli tworząc podległe, wierne rządzącemu obozowi politycznemu, własne służby specjalne i formacje wojskowe. To kolejny element pokazujący, że obecny rząd nie rozumie praw jakim rządzi się współczesny świat”.

Jest to jakiś pragmatyzm, ale jest on naganny, a nie chwalebny, bo z decyzji wyłączane są narody, a więc i ustalenia służą tylko waadzy. Faszystowskiej, nadludzkiej władzy, która raz wyniesiona do takiej pozycji, z zasady już tylko w krwawy sposób może byc jej pozbawiana. To się dobrze nie kończy. Nie warta skórka za wyprawkę.

 

„Byli funkcjonariusze służb wywiadowczych są poszukiwani na całym świecie, tymczasem jedną z pierwszych decyzji pokolenia Solidarności było pozbawienie Polski ochrony wywiadowczej”.

Jakiegóż to „pokolenia Solidarności”. Co ono miało do gadania, jak wszystko co się wtedy działo to był skutek zdrady Okrągłego Stołu, a wcześniej wszystko było wyreżyserowane przez Sorosa i Jaruzelskiego.

 

„Nie jest tajemnicą, że większość byłych funkcjonariuszy polskiego wywiadu zasiliło tym samym prywatne firmy amerykańskie. Dobrze wykształceni, doświadczeni w kontaktach z Rosją, ze znajomością wschodnich języków, bez przyszłości w Polsce... gdzie mieli pójść jak nie do USA ?” 

To tylko świadczy o stronie moralnej Amerykanów... i do czego się szykowali, jeśli te służby były im potrzebne...

 

"Swoim uzasadnieniem, ze internet zabił demokrację, pan Zybertowicz rozbawił mnie jednocześnie i przeraził. Obnażył bowiem w ten sposób to, czego PIS boi się najbardziej - niekontrolowanego przepływu informacji, różnorodności jednostek i powiązań, a przede wszystkim - braku kontroli nad otaczającą rzeczywistością”. 

Pierwszy to Obama to mówił. Lepiej więc pamiętać, że Zybertowicz cytował Obamę i rozmawiać o tym kierunku...

 

"Prawo i Sprawiedliwość jest bowiem partią głęboko mentalnie i intelektualnie tkwiącą w PRL, zapatrzoną w fantazje o budowie nowego obozu współczesnej Sanacji”

Żeby tak było jeszcze i duchem...

 

„... nie zdolną do zrozumienia współczesnego świata. To, co mnie ucieszyło, to oczywiście fakt, że wskazał jednoznacznie swoją najsłabszą stronę. To, co mnie przeraziło to determinacja w zaprzeczaniu faktów jak również determinacja w zwalczaniu rozwoju. Te całkowite pomylenie i rozmycie demokracji z populizmem jest całkowicie oderwane od realiów gospodarki rynkowej. Trzeba bowiem zauważyć, że nie jest przypadkowe jednoczesne stawianie oporu nowoczesnym technologiom i gospodarce wolnorynkowej.”

No właśnie – trzeba tu zdrowego porządku definicyjnego.

Populizm i socjalizm to cechy demokracji fasadowej, a zafasadowego, czyli faktycznego, ale niejawnego, nieoficjalnego faszyzmu o wymiarze dużo groźniejszym jak pasożytnictwo i rabunek w imię tegoż socjalizmu.

Mowa tu o gospodarce rynkowej jako cesze „współczesnego, demokratycznego świata” to urojenie.

Współczesny świat jest właśnie antydemokratyczny i faszystowski w najgorszym, korporacjonistyczno-syjonistyczno-globalistycznym sensie.

Nadto jest antyrynkowy, chcący wszystko obejmować ogromną ilością regulacji zamiast wolności rynkowej.

Regulacji tylko po to, żeby korporacje prywatne miały ciągły wzrost zysku niezależnie od tego co się będzie działo z autentycznymi podmiotami gospodarczymi, chcącymi uprawiać uczciwą grę rynkową. Żeby mogły manipulować prawodawstwem przy pomocy ogromnej ilości wyzbytych moralności „prawników” na których nie stać tych, co mają być okradzeni, czy nawet zgładzeni.

 

 „... stawianie oporu nowoczesnym technologiom” – o co tu chodzi? O GMO? Rzeczywiście PiS długo był przeciw temu – na tej fali doszedł do władzy... tylko że podpisał CETĘ, a ona jest m.in. dla GMO. Do tego chce znów odwlec ustawę o paszach – a tam jest właśnie o GMO. Jakie to jeszcze technologie? Czyżby jakaś superprzemysłowa produkcja „żywności” i „leków” z pełną robotyzacją i związaną z tym ludobójczą „depopulacją” obywateli Państwa?

 

„ Nikt bowiem nie ma wątpliwości, że to kapitał, a nie wyborcy mają ostateczny wpływ na przemiany ustrojowe w każdej instytucji, w każdej organizacji i w każdym państwie - niezależnie od funkcjonującego systemu politycznego.

Prawo i Sprawiedliwość wyczuwa już zatem, że ich działania idą w sprzeczności z interesem kapitału i buduje cały szereg mechanizmów, który będzie miał na celu zapobiec utracie władzy”.

Znowu autor się mija z faktami. Niby gdzie PiS oddał władzę zwierzchnią w Państwie Narodowi – „wyborcom” – a tylko to by uzasadniało takie zdanie. I odwrotnie – jeśli nie oddał, to właśnie Autor nawołuje do zamordyzmu, czyli dyktatury.

Niby gdzie tu PiS jest jest posłuszny Konstytucji, a jego władza jest zatem legalną? Przecież nawet pełny zakres umowy/zmowy korporacyjnej CETA pozostał przed obywatelami tajny – a władze państwowe nawet nie zapowiedziały zobowiązującego referendum i to koniecznego natychmiast, bo „tymczasowe stosowanie” ma już wchodzić w życie.

Autor nazywa korporacje prywatne nie wiedzieć czemu „kapitałem”, co kojarzy się z Marksem i komunizmem, z jakąś koniecznością dziejową, jakby państwa nie mogły wrócić do bicia włanej monety i druku własnych kwitów finansowych. Jakby nie mogły uprawiać polityki, a więc stanowić ram dla ekonomii Państwa?

Po drugie PiS postępuje odwrotnie. Już się korporacjom prywatnym poddał, dopuścił do centralnej roli w polskich władzach Morawieckiego – banksterskiego agenta i podpisał CETĘ.

 

„konsekwencją globalizacji jest wpływ zagranicznego kapitału na przemiany w Polsce w znacznie większym stopniu, niż wpływy wyborców”.

I co, to jest wbrew temu do czego realnie dąży PiS, czy właśnie zgodnie z tym, co robi PiS?

Nadto sama globalizacja jest tu przedstawiona manipulatorsko jako coś naturalnego, dobrego dla Polski i słusznego, z czym się trzeba pogodzić zapewne w imię lepszej przyszłości, kiedy tymczasem jest to ustrój skrajnie niemoralny i zbrodniczy, który ma jeszcze dwa oblicza: korporacjonizmu i syjonizmu, a oba są Polsce i Polakom wrogie i w wyniku ich władzy Polski i Polaków miałoby już nie być.

 

„Zatem zaczyna już zdawać sobie sprawę, że uprawiany od miesięcy populizm nie zapewni utrzymania władzy bez utrzymania wsparcia kapitału. PIS wpadł zatem w pułapkę, gdzie zmuszony jest coraz więcej środków przeznaczać na utrzymanie władzy, a zasoby tych środków - kurczą się. Zatem rząd dociska gospodarczo obywateli próbując pozyskać środki na jeszcze większy populizm, który podniósł by notowania opadające ze względu na ten sam ucisk gospodarczy. „

Sprytne: przez populizm pozyskać środki na jeszcze większy populizm. I to w czasach zadłużenia u korporacji prywatnych, które aż piszczą, żeby jak najszybciej zdzierać z obywateli wszystko co posiadają i spłacać „długi” korporacjom po to tylko żeby brać następne na kolejne wyższe odsetki i kolejne warunki pozapolityczne typu tajne aneksy, jak przy Konsensusie Waszyngotońskim, na którym stoi cały dzisiejszy neokolonializm.

„Wolne media, wolna gospodarka, rozprzestrzeniona i niekontrolowana struktura, wolny kapitał i wolna jednostka - to największe zagrożenia dla Prawa i Sprawiedliwości”. 

Tylko gdzie one, te „Wolne media, wolna gospodarka, rozprzestrzeniona i niekontrolowana struktura, wolny kapitał i wolna jednostka”?

– Przecież jest odwrotnie – one są w rękach korporacji prywatnych. Nadto to nie kapitał, tylko mafie nadpaństwowe.

– To one wszystko zniewalają i to one propagandowo manipulują narodami i społeczeństwami – całą zainteresowaną opinią publiczną, żeby przyjmowały za swoje te satanistycznie odwrócone definicje, które im posuwają ideolodzy korporacji prywatnych.

 

Nie przypadkiem tworzone są zatem instytucje takie jak Obrona Terytorialna, która ma "walczyć z dezinformacją w internecie", czy Krajowa Administracja Skarbowa z uprawnieniami służb specjalnych do "poszukiwania uszczerbków w majątku państwa".

Tak. Jest tylko pytanie – czy tutaj to państwo PiS-owskie by miało zwiększoną przez to władzę i większe środki finansowe, kosztem normalnego społeczeństwa, co rzeczywiście byłoby groźne?

Bo może to raczej to państwo PiSowskie by było stróżem interesów korporacji prywatnych, również interesów propagandowych (a propaganda to już strefa wojny – a przecież korporacje prywatne są żywotnie zainteresowanie w nieustannym trwaniu wojen)?

Do tego zwalczającym strefę internetowego wolnego słowa i egzekutorem środków finansowych, które krótką drogą wędrowałyby zaraz do tej superpasożytniczej, korporacyjnej nadwładzy?

 

„Czeka nas bowiem walka z wolnością na każdym polu naszej rzeczywistości, a zwłaszcza z wolnością jednostki i wolnością gospodarczą”.

Sa dwa możliwe rozumienia tego. – Pierwszy ten w bezpośrednim rozumieniu tego zdania w definicjach aktualnej nowomowy co do słów „wolność”, „wolność jednostki” i „wolność gospodarcza”.  Tutaj też to państwo PiSowskie by było stróżem interesów korporacji prywatnych i egzekutorem środków finansowych, które krótką drogą wędrowałyby zaraz do tej superpasożytniczej, korporacyjnej nadwładzy.

W drugim rozumieniu PiS (czy ten, kto przyjdzie po PiS-ie) powinien tu odkłamać tą modernistyczno-satanistyczną propagandę i trzymając sie tradycyjnych definicji robić co należy, czyli prowadzić walkę o prawdziwą wolność - wolność działań prowspólnotowych, prawych (w tym wbrew temu, co chcą lewacy), działań dla budowy sfery dobra i dobra wspólnego i działań moralnych, prożyciowych i propokojowych, chroniących zdrowie, podstawy bytu i bezpieczeństwa.

– A wszystko wbrew temu, czego chcą ci co chcą swawoli wszelakiej, wywyższenia tzw praw nie tylko nad obowiązki, ale i nad wartości ludzkie, w tym odpowiedzialność za innych, i w ogóle chcą wszystkiego, co dla ludzi samozatraceńcze, bo na tym im najłatwiej zarabiać pieniądze produkowanych przy tym mentalnych utracjuszy.

Dotyczy to i wolności gospodarczej, bo ta musi się mieścić w granicach wyznaczanych jej przez politykę. To zaś oznacza ukrócenie swawoli gospodarczej rozbieżnej z celami społecznymi, które musi wypełniać działalność gospodarcza wraz z całą polityką służebną człowiekowi i ludzkim wartościom.

Chodzi o to że polityka to np. budowa piekarni. Budowa burdeli by była antypolityczna. Biznes w państwie uprawiającym politykę, zwłaszcza państwie demokratycznym ma być efektem ubocznym od działalności służących moralności życia publicznego i efektem zaspokajania prawdziwych potrzeb społecznych, a nie odwrotnie.

 

Kolejny zarzut stawiany PiSowi, to:

Stan:

"Pan profesor sam podkreślił, że "jedynym głębokim, prawdziwym rozwiązaniem tego jest powstrzymanie rozwoju technologicznego, który wytwarza taki zgiełk i szum informacyjny, że nie sposób rozróżnić istotnego od nieistotnego, już nie mówiąc o prawdy od fałszu" (9:18).

Przede wszystkim chodzi o to, co jest wolnością słowa, a co destruującą życie społeczne swawolą. I rzeczywiście w mediach dużo jest tej destrukcji niesionej zwłaszcza przez modernistów, new-age i ideologie poprawności politycznej, które raczej realizują tu wytyczne satanistów jak wolności ludzi.

Powstrzymanie tego zgiełku i szumu jest więc sensowne, bo tylko tracimy czas i zdrowie na różne jałowe użerki. Pytanie tylko, czy będzie to robione odgórnie, po faszystowsku, z „równaniem w dół”, z dyskryminacją automatami prawnymi, nawet karnymi, czy innym terroryzmem, czy też odwrotnie - metodami oddolnymi – przez pobudzanie świadomych i dobrowolnych, oddolnych sił społecznych a zwłaszcza duchowej elity Narodu, mądrości i kultury samych twórców mediów, a w szczególności przez budowę czysto narodowej kontroli nad mediami nadającymi swój przekaz na rynek medialny tego Narodu, rynek będący jego własnością niezbywalną.

Zarzut:

„Masowe przejęcie mediów, cenzura w mediach (w tym również w internecie), powszechna inwigilacja, nacjonalizacja wszystkich możliwych sektorów gospodarki, eksterminacja prywatnych przedsiębiorstw, pernmanentny monitoring wszelkich inicjatyw gospodarczych oraz maksymalnie rozbudowany system kontroli i upolitycznienia państwa - to metody działania Prawa i Sprawiedliwości”. 

Czy to jakieś kpiny? Czy to jest, czy tylko by mogłoby być?

Moim zdaniem to urojenia, zwłaszcza, że to, co dotyczy gospodarki i przedsiębiorstw to typowe dziedziny polityki, a więc to i to, czym się władza powinna zajmować. Również co do mediów, to powinna im wyznaczyć czysto polityczne ramy działania, a w szczególności zagwarantować ich kontrolę przez Naród, a więc i wypełnianie zaleceń pokontrolnych.

Na pewno mediom nadającym na rynek publiczny też nie wolno być agenturą państw obcych, wrogich, zwłaszcza antypolskich ideologii, ani uprawiających manipulatorstwo i oszustwa związane ze złym dysponowaniem swoją własnoscią i swoimi wyborami korporacji prywatnych – już z definicji niemoralnych i antynarodowych.

 

Pan Jacek Żakowski trafnie zasugerował, że istnieje dramatyczny upór, by nie zmieniać stanu instytucji, które dawno już straciły swoją role społeczną i funkcję w realiach XXI wieku. Polacy masowo przenoszący swoje firmy do Czech i Słowacji, ucieczka kapitału za granicę, korzystanie z wolności i swobody poruszania się po Europie i świecie, wolność mediów, wolność słowa i światopoglądów, to są wartości za które Polacy przez całe pokolenia oddawali życie. PIS myli się tragicznie w swoim założeniu, że uda im się te fundamentalne wartości odebrać Polkom (!) i Polakom”. 

Przecież to są bzdury. Polacy przez całe pokolenia to oddawali życie „za wolność waszą i naszą”, za najwieksze wartości narodowe. To dobrze rozumiany nacjonalizm i patriotyzm, miłość swoich Ojczyzn łączy narody i buduje ich wspólne wartości – wartości głęboko moralne, buduje świat pokoju.

Np. „swoboda poruszania się po Europie” to nie żadna wartość, tylko prawo polityczne regulowane traktatem międzypaństwowym. To zwykła umowa, gdzie prawo wynika ze spełnienia obowiązku – uprzedniego lub wzajemnego.

To prawdziwe więzi międzynarodowe budują wspólne wartości łączące te narody, a nie jakieś wydumane wartości budują więzi.

Pan Żakowski to musiał do Polski spaść z Księżyca, jak mu interesy i tzw „prawa” do swawoli (zdradziecko rozumiane korzystanie z wolności i swobód), „prawa” niosące destrukcję życia społecznego w imię szukania interesu osobistego, łączone z nieodpowiedzialnością za wspólnoty są ważniejsze jak wartości naprawdę fundamentalne dla życia wspólnego Polaków.

 

"Demokracja liberalna jako pewna forma budowy procesów społecznych nie została zniszczona przez siebie samą”.

Bzdury. „Demokracja liberalna” nie została zniszczona przez nikogo, bo ona nigdy nie zaistniała. To tylko nowomowa. Formalnie coś niezdolnego do istnienia, bo już w tych dwóch słowach ma sprzeczność samą w sobie.

Mianowicie demokracja to idea – to wartość, a wartości zawsze są czyste, cnotliwe, jednoznaczne i idealistyczne, zmierzające tylko do pełni i doskonałości. Natomiast przymiotnik „liberalna” to zaprzeczenie idei – połowiczność i kompromis, tolerancja i nieostrość, „gruba kreska” i sprzedajność oraz zdrada.

 

„Niszczą je [znaczy te „procesy społeczne”] ograniczenia wynikające z utrzymania władzy przez pokolenie, które trzyma się standardów poprzedniej epoki”.

Chodzi o standardy, czy naturę, logikę i ludzkie wartości w ogóle, zwłaszcza tradycję i kulturę?

Przecież standardy dotyczą polityki, a ta ma właśnie służyć takim wartościom – ma najpierw dbać o dobra wspólne Narodu, w tym najważniejsze z tych dóbr Państwo.

Zasady polityki, a więc i jej standardy mozna zmieniać, ale ludzkich wartości, treści które niosą, ani nawet ich hierarchicznego uporządkowania to już nie.

 

 „Jedyną rzeczą jakiej Polska potrzebuje w tej chwili - to wymiana pokoleniowa władzy. Taka wymiana zawsze odbywała się w sposób buntu przeciwko staremu porządkowi”.

Otóż nie. Demoralizacja ostatnich lat uderzyła przede wszystkim w młodych. Zmiana porządku mogłaby pójść w stronę buntu przeciw zasadom moralnym, a więc i przeciw życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu, czy dążęniu do pokoju. W innych punktach też idzie w kierunku antymoralnym – zwłaszcza przymusowe, a zabójcze szczepionki, pasze GMO, amerykańskie wojska, wsparcie banderowców itd.

I prawdę powiedziawszy, to w takim właśnie pokracznym kierunku „przeciwko porządkowi” poszła, kiedy PiS się ugiął przed krzykiem rozwydrzonej grupy oszalałych w nienawiści do macierzyństwa i sponsorowanych przez lewactwo (sponsorowane przez korporacje prywatne) feministek i odrzucił ustawę antyaborcyjną, zamiast ją udoskonalić w komisji.

Dobra zmiana, jaka jest potrzebna, to właśnie na ludzi dojrzałych. Młodych, ideowych, moralnych, świadomych i dalekowzrocznych narodowców to dopiero trzeba sobie wychować.

Przed nami Marsz Niepodległości – ileż to ich milionów wyjdzie na ulice? A przecież to musi być od razu falanga, która zmiecie starych.

 

„Dyktatura jest próbą utrzymania starego ładu w nowych realiach, ale jest to próba skazana na porażkę”.

Nie takie to proste. Dyktatura to przede wszystkim terroryzm władzy która straciła legalną podstawę bytu. I tej legalnej podstawy bytu nie miała w Polsce żadna władza od maja 1926.

Moim zdaniem, to PiS najbardziej sie pozbawił legalności swojej władzy podpisując umowę CETA, umowę promująćą niemoralną oraz antypolską władzę korporacji prywatnych.

 

„Problem jednak polega na tym, że im dłużej trzymamy się koncepcji odbiegającej od współczesnej rzeczywistości, tym bardziej powiększa się dystans pomiędzy nami a innymi rozwijającymi się społeczeństwami”. 

W tym przypadku błędne, nawet opaczne myślenie. Inne, tzw. „rozwijające się społeczeństwa” też mają na karku zdradzieckie władze, które podpisały CETĘ. To właśnie patrzenie na innych, czyli brak pierwszego odważnego, doprowadziło do tej samozatraceńczej dla wszystkich bzdury.

„Skoro system społeczny musi pulsować między "otwartością a zamkniętością", a PIS przecież przedstawia ten konserwatywny i zamknięty obóz, to nieuchronnie zbliża się wybuch tej dymiącej już beczki prochu”. 

Znowu bzdura. Przecież PiS się bez sensu otworzył na to, na co nigdy się otworzyć nie powinien – na to, co niemoralne, na to, co dla niego złe, na to, co błędne. Na umowę CETA, na dyktaturę korporacji prywatnych, na agenturę obcych państw, pozostawił ustawę 1066, na agenturę korporacji prywatnych w tym mediów, na satanistów, w tym tych od „Społeczeństwa otwartego”, na amerykańskie wojska itd, itd.

Owszem otwieranie się ma sens, ale tylko w granicach naszej zdolności asymilacyjnej, zdolności do samoobrony, zwłaszcza naszej tożsamości i naszej własności, naszej niepodległości i suwerenności, naszego systemu ludzkich, wspólnotowych i duchowych wartości.

A ta „dymiąca beczka prochu” to jest właśnie z tytułu otwarcia się pochopnego – ponad naszą techniczną zdolność tolerancji i asymilacji. To zawsze nagromadzenie sprzeczności, których już nie idzie upilnować, a „Nie ostoi się dom skłócony”.

W zdrowej otwartości nigdy nie ma tych „dymiących beczek prochu”, bo „konserwatywny i zamknięty obóz” otwiera się tylko na miarę swoich realnych możliwości, a więc i nigdy na kredyt.

 

"... skoro władzę zdobywa się poprzez wyczucie niezadowolenia społecznego na fali protestów i pragnieniu zmian, to jak długo PIS utrzyma władzę odbierając nam wolność i godność ?

Tak dokładnie to osiągnął to podpisując CETA. Reszta to nieistotne dodatki. A odpowiedź „jak długo” też zależy od korporacji prywatnych.

 

Reasumując, to narzuca sie tutaj stwierdzenie, że tak prof. Zybertowicz, jak i Narymunt oczekują od PiSu, że będzie bardziej prokorporacyjny, a przy tym i prosyjonistyczny, i proglobalistyczny. Dopiero to by było postępowe na miarę XXI  wieku.

Żeby tylko mniej bolało.

Na grożący gwałt oczekują w odpowiedzi maksymalnej dobrowolności.

 

Przeciw korporacjonizmowi wystąpienia oczekują przez więcej zgody na korporacjonizm.

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.4 (głosów:15)

Komentarze

,,Reasumując, to narzuca sie tutaj stwierdzenie, że tak prof. Zybertowicz, jak i Narymunt oczekują od PiSu, że będzie bardziej prokorporacyjny, a przy tym i prosyjonistyczny, i proglobalistyczny. Dopiero to by było postępowe na miarę XXI wieku."

Na takiej samej zasadzie alkoholicy piją na kaca. Dokąd ich to prowadzi?
Przypominam, że ostatnim stadium alkoholizmu jest alkoholowy zanik mózgu, oczywiście jeśli inne organy nie wysiądą wcześniej i alkoholik dożyje do tego stadium.
https://youtu.be/Y1HbJatXWiE
 
W wypadku korporacjonizmu skutki będą podobne: państwa narodowe przestaną meć jakikolwiek sens bytu, a ludzie je zamieszkujący stracą resztki wolności i własności. 
 
W sumie - w obu przypadkach - unicestwienie.
Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-8
#1524961