Polityka jest dobra i bardzo dobra.

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Polityka jest dobra i bardzo dobra. Zły jest tylko niedostatek polityki i nadmiar polityki. Kryzys z „totalną opozycją” pokazuje, że Państwo Polskie zeszło na złą drogę niedostatku polityki, a więc i swojego rozpadu z powodu słabości.

 

Polityka jest dobra, kiedy trzyma się granic wyznaczonych jej przez naród.

Polityka jest zła, kiedy jest za słaba wobec budzących się zwłaszcza w sferach gospodarki, handlu i ekonomii sił antypolitycznych zmierzających do faktycznej dyktatury.

Polityka jest również zła, kiedy kieruje nią nadmiar polityki

– kiedy jako za silna ogranicza władzę swojego narodu jako suwerena wyznaczającego państwu i władzy państwowej idee i cele do realizacji,

- kiedy wchodzi na drogę ideologii, w tym szowinizmu narodowego zmierzającego do ekspansji kosztem grabionych i niszczonych innych narodów,

- czy też wchodzi na drogę szowinizmu ideologicznego – tak wewnętrznego, jak zewnętrznego dążącego do zmian dla zmian, a nie do realnego postępu, czyli postępu na drodze ludzkich wartości, postępu duchowego.

Zmian faktycznie tylko po to, by jedni tracli i byli w potrzebie, więc i wchodzili w uzależnienia i zniewolenia, zaś drudzy niezasłużenie zyskiwali i łatwo trwonili, a nadto demoralizowali się w przekonaniu, że już nie muszą myśleć o przyszłości, przez co przy byle zmianie i oni już zostaną tymi uzależnionymi, zadłużonymi i zniewolonymi.

 

Ten typ zmian, które obserwujemy to zmiany pożądane przez banksterów i lichwiarzy wszelkiego typu, z korporacjami prywatnymi uzurpującymi sobie „prawo do zysku” na czele.

W tym sensie „Dobra zmiana” jako motyw PiS-u to hasło złowieszcze.

 

Polityka jest dobra, kiedy stoi twardo na systemie wartości, hierarchicznym, z najwyższej duchowo pólki, na czystych ideach. Wtedy jest służbą, a władza polityczna zmierza do „równania w górę” swoich poddanych - tych, którym służy po to, by mogli stawać się zdolnymi do odpowiedzialnego i samodzielnego życia, do realizacji swoich powołań.

Polityka jest dobra, kiedy nie usiłuje wyrastać na wartość i to samą w sobie, wartość nadrzędną nad wszystkim, bożka, idola, demona co zniewala, bo jednak to ona ma służyć. Minister znaczy sługa.

 

Polityka jest dobra, kiedy zmierza do wzmacniania struktur społecznych.

Chodzi tu zwłaszcza o organizacje i ruchy narodowe. W tej chwili są dyskryminowane. W tej chwili z jednej strony ich podstawowe funkcje przejmują partie polityczne, które faktycznie to nie reprezentują narodu, tylko oligarchów, a może nawet związek korporacji prywatnych i państwa, który w rzeczy samej jest strukturą faszystowską natury antynarodowej, a z drugiej strony „organizacje pozarządowe” – siedliska zdrady, twory pasożytnicze i ideologiczne wrogie rzeczywistym celom narodu i państwa, finansowane i z budżetu państwa jako organizacje pożytku publicznego, przez państwa, korporacje prywatne, czy oligarchów dla ich promocji, a naszym kosztem.

Polityka w Polsce w tym zakresie się poprawi jak odetnie od jakiegokolwiek zewnętrznego finansowania te „organizacje pozarządowe”, a status organizacji pożytku publicznego przejmą od nich autentyczne organizacje i ruchy narodowe.

 

Polityka międzynarodowa wymaga też kierowania się silną i zdrową ideą narodową.

Idee narodowe to podstawa przyjaznych relacji międzynarodowych – nie jakiejś konkurencji do dóbr, sił, środków, czy energii, a zdrowej, uczciwej rywalizacji w tym kto lepszy, czyj produkt lepszy, trwalszy, potrzebniejszy, zdrowszy... Trwa przy tym rzeczywista wspólpraca i gospodarskie myślenie dalekowrzroczne.

Narody wchodzą w trwałe relacje braterskie. Typową jest tu pomoc solidarna w walce „O wolność waszą i naszą”.

 

Silne, autentyczne związki międzynarodowe są konieczne już dzisiaj, a będą i w przyszłości, bo siły antypolityki, siły antynarodowe już mocno organizują się w struktury ponadnarodowe, w struktury pasożytnicze same w sobie, a w dodatku służebne siłom zła skupionym w korporacjoniźmie-syjoniźmie-globaliźmie.

Tu nie może być próżni po autentycznych siłach narodowych, bo „natura nie znosi próżni”, a więc grozi, że faktem dokonanym zagospodarują ją siły ponadnarodowe – w najlepszym razie siły okupacyjne, z perspektywą bycia ludobójczymi.

I tu nie państwa jest rola, nie partii politycznych rządzących, czy opozycyjnych, a przede wszystkim samych organizacji i ruchów narodowych zdolnych odnajdywać w tych organizacjach międzynarodowych dobro wspólne i zdolność do wspólnej walki – w pierwszym rzędzie walki o przetrwanie w warunkach szykowanej nam zagłady.

 

 

Polityka w ścisłym sensie to element ładu życia publicznego obejmujący zwłaszcza gospodarkę, handel i ekonomię.

Rolą władz państwowych, władz politycznych jest przede wszystkim pilnowanie, aby poszczególne elementy polityki nie przekraczały ustanowionych dla nich ram działania – by nie były antypolityczne – w pierwszej kolejności szukające zysku, tylko w pierwszej kolejności wypełniały zadania użyteczności społecznej – by obywatelom nie brakowało tego, co jest im potrzebne z jednej strony, a z drugiej strony, aby same nie ingerowały w politykę wymuszając dla siebie pozycję uprzywilejowaną (jak np. w umowie CETA), czyli antypolityczną, zwłaszcza nadpaństwową.

 

Tu trzeba podkreślić, że „prawo do zysku” jest niemoralne i niesprawiedliwe. Niesprawiedliwe, bo nie uwzględnia tego, czy druga strona transakcji osiągnęła zysk, którym miałaby się dzielić, z tymi, którzy „literalnie” mieliby mieć to „prawo do zysku”, nie mówiąc już nawet o sytuacji kiedy poniosłaby stratę. Za tym idzie już i niemoralna uzurpacja i terror silniejszego i pasożytnictwo lichwiarskie.

 

Polityka to przede wszystkim roztropna troska o dobro wspólne. Koniecznie tu trzeba dodawać, że chodzi tu o dobro wspólne narodu, którego państwo jest - narodu, którego hierarchiczny system wartości i związane z nim definicje słów, oraz kultura i cywilizacja stały się postawą moralnego ładu życia publicznego zapewniającego zgodność życia w państwie.

Polityka posługuje się prawodawstwem jako swoim narzędziem. Prawodawstwo, które jest politycznym, jest i służebnym sprawiedliwości, oraz innym ludzkim wartościom wyższego od sprawiedliwości rzędu, bierze w ochronę ludzi dobrych przed ludźmi złymi.

Dlatego to prawodawstwo musi wynikać z potrzeb sprawiedliwości i innych ludzkich, narodowych i duchowych wartości człowieka, którym sprawiedliwość ma służyć.

Kiedy prawodawstwo jest „drukowane z powietrza” przez antypolityków na pozycjach władz państwowych mamy rządy bezprawia mimo pozorów legalizmu i praworządności przy jego wykonaniu.

 

Tu się pojawia rozróżnienie polityki i antypolityki w tym, że polityka ma, a antypolityka nie ma względu na prawdę i kłamstwo, na dobro i zło - toleruje nie tylko że zgodne w dobru inne cele polityczne, a więc i zło, czy faktycznie nawet równouprawnia zło z dobrem, a nawet pochwala zło i promuje zło kosztem dobra, choć to już satanizm.

Mało tego – diabelskimi wynalazkami „praw człowieka”, np „prawa do aborcji”, czy „prawa do eutanazji” równa życie ze śmiercią, a antypolityczną „polityką zrównoważonego rozwoju” pochwala i legalizuje ludobójstwo – choć to już satanizm, czyli droga do ludzkiego samozatracenia.

 

Pozbawienie wszelkich antypolityków na politykę jest dziś najwyższą koniecznością, bo nie jest zdolnym do przetrwania żaden byt, który kierowałby się jednocześnie wartością i antywartością a byt, który kieruje się antywartością jest wrogi człowiekowi jako takiemu.

 

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.2 (głosów:5)

Komentarze

Wydaje mi się, że oba teksty ,ten o polityce i ten o przemocy, można sprowadzić to wspólnego mianownika jakim jest UMIAR.
Cnota - to dodatnia, cecha charakteru, to umiejętność, nawyk do czynienia dobra. Cnoty ludzkie:
- regulują nasze czyny;
- porządkują nasze uczucia;
- kierują naszym postępowaniem zgodnie z rozumem i wiarą. (por. KKK 1803-4).
Wg św.Hildegardy z Bingen umiar jest matką wszystkich cnót. To umiar decyduje o naszym zdrowiu fizycznym ,psychicznym i duchowym. To umiar decyduje o właściwej polityce ,życiu społecznym, rodzinnym i osobistym. Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1529488

Tak, dokładnie - jak się już wie, jak powinno być, to do utrzymania tego właściwego stanu wystarczy umiar.

Umiar spełnia tu rolę znanego z automatyki ujemnego sprzeżenia zwrotnego. Zadana do regulacji wielkość ma swoję górną i dolną granicę. Kiedy regulowany czynnik dochodzi do górnej granicy (czyli robi się go za dużo), sygnał  ujemnego sprzężenia zwrotnego wysyłany jest do zaworu, który ogranicza dopływ czynnika regulowanego.

Odwrotnie kiedy czynnika robi się za mało, czyli stan czynnika dochodzi do dolnej, dopuszczalnej granicy. Wtedy sygnał ujemnego sprzężenia zwrotnego jest wysyłany do zaworu, który reaguje jego większym otwarciem i czynnik znów mieści się w zaplanowanych granicach.

Dotyczy to nie tylko automatyki, ale i organizmów żywych. Np. tak jest regulowana ilość bakterii w organiżmie. Kiedy jest ich. np za dużo, wzrasta temperatura, co im szkodzi, więc robi się ich mniej, aż osiąga stan normalny.

Odpowiednio w polityce to stan typowy dla dobrze rozumianej polityki, a więc bez dawania miejsca antypolityce, tylko pełnienie służby.

Natomiast patologią dla nas jest układ dodatniego sprzężenia zwrotnego. Kiedy zadana wielkość osiąga swój górny poziom, sygnał dodatniego sprzężenia wysłany do zaworu powoduje, że zawór się otwiera jeszcze bardziej i mamy wciąż powiększający się nadmiar. Tak samo, kiedy osiąga dolny poziom - wtedy zawór zamyka się jeszcze bardziej i mamy wciąż pogłębiający się niedostatek.

W przypadku wspomnianej powyżej regulacji poziomu bakterii w organiźmie, kiedy ich poziom przekracza stan krytyczny zaczyna się choroba, która może nas nawet zabić. Np. te bakterie reagują na podwyższoną temperaturę jeszcze większym namnażaniem się. Konieczna jest interwencja lekarza, czyli jakaś przemoc, która przywróci równowagę, działanie automatyzmów, czyli zdrowie - czasami starcza witamina C, czasami trzeba antybiotyk. 

Podobnie i z emocjami. Np. "W miarę jedzenia rośnie apetyt", albo że nałogi są nienasycone i wciąż trzeba silniejszych bodźców.

To samo jest i w polityce. Ta patologia nazywa się: "Tym, co mają, będzie dodane, a tym, co nie mają, będzie zabrane i to, co mają". Jedni bogacą się bez umiaru, zaś inni podlegają ludobójczemu zabiedzeniu, zaś brakuje tych, co żyją z umiarem, w zdrowiu duchowym i cielesnym, tak siebie samych, jak gospodarki, handlu, czy finansów, 

 

Do tej wyliczanki o cnocie dodam, że to również jest nasza zdolność do sprawnego działania - osiągana właśnie przez ćwiczenia w umiarze, zwłaszcza w panowaniu nad emocjami własnymi decyzjami uczuciowymi. Emocje bowiem mają niebezpieczną zdolność przechodzenia w nademocjonalizm władny nawet zagłuszyć głos rozumu i uczuć.

Taką silną emocją jest strach. To on motywuje tych co gromadzą z nadmiarem i jeszcze, i jeszcze - i tylko oni wiedzą, czego się boją. 

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1529499