Po co nam upamiętnianie zaznanych krzywd?

Obrazek użytkownika miarka
Idee

„Ojczyzna to ziemia i groby. Narody, tracąc pamięć, tracą życie” (Francuski marszałek Ferdynand Foch)

"Naród,  który traci pamięć, przestaje być Narodem - staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium" (Marszałek Józef  Piłsudski)

„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości” (Marszałek Józef  Piłsudski)

 

Zbliża się 73 rocznica rozpoczęcia ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Wygląda na to, że wreszcie w jego godnym upamiętnieniu udział wezmą i władze państwowe. Ale spór trwa nie tylko z antynarodową „opozycją polityczną”.

Po co więc to upamiętnianie zaznanych przez Naród krzywd?

 

Czyżby miało być po to, żeby:

a/ wywalczyć sobie jakieś przywileje? Jakieś specjalne prawa dające nam promocję, a dyskryminację naszym krzywdzicielom? By później chodzić w opinii dobrych, a niewinnie skrzywdzonych osób? Osób, którym wręcz „należą się” wyrazy współczucia i specjalna wrażliwość, specjalnie delikatne traktowanie?

b/ a może jeszcze aktywniej, w końcu ponieśliśmy straty szczególnie bolesne – to 200 000 ludzi, to jest porównywalne z najgorszymi ludobójstwami, to straty wyjątkowe – to niech nam się to chociaż opłaci? Niech chociaż rodziny zakatowanych zaznają rekompensat gwarantujących i godne życie na starość?  Czyż tak trudno zmusić do tego spadkobierców ich katów i innych uczestniczących w mordach, a zwłaszcza decydentów całej akcji ludobójczej? Zmusić, wymusić ... a co? Nie należy się?

A jak nie zapłacą, to na długie lata upokarzać ich na arenie międzynarodowej, a w międzyczasie liczyć sobie... 200 000 po 100 milionów to 20 bilionów$ odszkodowania. Żydowskie roszczenia 65 mld $ za ich zmarłych bez spadkobierców (zwykle też ofiary ludobójców - Niemców, to przy tym pryszczyk). Nie mają, to niech chociaż płacą odsetki – choćby tylko 3% rocznie, to już 2 000 miliardów złotych więcej w budżecie...

Do tego nie zwlekać z zakupami na Ukrainie wszystkiego co można kupić na preferencyjnych warunkach... po co nam później odbierać z obcych rąk?

Cała Ukraina może być szybko nasza, a Ukraińców się przegoni na emigrację, albo zamknie w jakichś obozach typu FEMA i da niewolniczą pracę... Tyko te „Ruskie”...

- Ruskie precz z łapami od naszej Ukrainy !!! Sio, bo pogonimy !!!

 

No bo jak nie upamiętnienie, to co? Przebaczenie i zapomnienie z dalszym życiem jakby nigdy nic? Nic się nie stało, nic się nie stało?

Możemy spać spokojnie? Ci, co chcą ogłoszenia przebaczenia w imieniu skrzywdzonych Polaków nam tu zagwarantują bezpieczeństwo?

 

W gruncie rzeczy (czyli tak naprawdę), to tak zemsta, jak przebaczenie to są sprawy drugorzędne, sprawy cząstkowe – one same jeszcze nic nie gwarantują.

Korzyści mogą dawać tylko doraźne, a same mogą krzywdzić.

– I skrzywdzą jeśli sprawiedliwości nie przywrócą, a wraz z nią i miłości dobra, i jego restauracji, i miłosierdzia dla tych co sami potrzebują ratunku, i pojednania dla dalszego życia w zgodzie, i zaufania motywowanego nawiązaniem życzliwych, przyjaznych relacji, i pragnienia życia w jednakowo pojmowanej prawości, moralności życia publicznego, i jednakowo rozumianym pokoju.

Skrzywdzą jeśli nie przywrócą życia po ludzku patrząc normalnego.

– Prawdziwa normalność to sprawiedliwość.

- Bez oddania im sprawiedliwości skrzywdzą już skrzywdzonych odbierając im dobre imię i surerując iż nie byli niewinnymi ofiarami, tylko spotkała ich kara. Tym samym krzywdząc i ich rodziny, jeśli sprawcy zbrodni nie zostaną osądzeni, choćby zaocznie, oraz potępieni, a bezpośrednie krzywdy rodzin osób pomordowanych nie zostaną naprawione. – Przez kogo, to już sprawa dyskusyjna, ale jeśli państwo ukraińskie nie chce tu dochodzenia zadośćuczynienia po linii bezpośrednich winowajców, to od niego.

- Skrzywdzą i samych krzywdzicieli, i ich rodziny przez zdjęcie z nich wymogu powrotu do normalności przez proces ekspiacji i drogę nawrócenia, jako że hańba grzechu żadnym aktem obrzędowym nie zostanie z nich zmyta, będzie wciąż ruinowała ich duchowość i odczłowieczała, wciąż się w nich okresowo będzie odradzała krwiożercza bestia, rzezimieszek.

 

Oni sami przez to jeszcze okrzepną w poczuciu bezkarności i nie tylko w aspołecznych, ale i zbrodniczych skłonnościach.

Okrzepną w niezdolności do wchodzenia w trwałe związki  międzyludzkie z ludźmi normalnymi, co pozbawi ich zdolności do prowadzenia życia odpowiedzialnego, do samostanowienia i życia w wolności, a normalnych ludzi wokół nich zmusi do izolacji od nich, do wykluczenia społecznego i traktowania jak patologiczny margines.

 

Tylko dzięki niezłomnemu staniu w prawdzie można się zabezpieczać przed ponownymi skrzywdzeniami przez innych, czy przez własną głupotę.

Bo prawda i miłość, dobro i mądrość, piękno i życie, człowieczeństwo i pokój - wszystko to jest jedna bliska rodzina ludzkich wartości zakorzeniona w prawdzie.

 

Związana z Rzezią Wołyńską (i nieco szerzej – na ziemie Małopolski wschodniej i Lubelszczyzny) cała tu propaganda naszych dzisiejszych, faktycznych okupantów i uzurpatorów wspieranych z zagranicy (bo nie można aktualnych „elit politycznych” uznać za autentyczną władzę suwerennego Narodu), zmierza do przekonania nas, że powinniśmy przebaczyć i zapomnieć.

Że powinniśmy pozostać głupimi, a nawet głupszymi jak przed szkodą - nie tylko nie zyskującymi żadnych gwarancji dla siebie – ani z racji nawrócenia naszych krzywdzicieli, przemiany ich w ludzi godnych zaufania, co pragną życia w pojednaniu i pokoju.

Przeciwnie to i sami zbrodniarze przy takiej okazji nabywają poczucia bezkarności, choćby dopuszczali się najgorszych bestialstw.

 

To co się dotąd działo i jeszcze dzieje wokół prób wyciszenia zbrodni banderowskiej na Polakach wyłącznie z tego powodu, że byli Polakami (a więc na samym Narodzie Polskim), to największa hańba III RP, powód do obalenia dokładnie każdej władzy politycznej, która nie przywóci prawdy o tym ludobójstwie w powszechnej świadomości Narodu i moralnym wychowaniu młodzieży, oraz w polityce międzynarodowej Państwa Polskiego.

 

Pierwszorzędna sprawa to jest pamięć - to z pamięcią wiąże się prawda, a tylko na prawdzie można budować konstruktywną przyszłość.

Tylko prawda czyni nas realistami i ludźmi mądrymi. Tylko prawda jest materiałem do przetwarzania przez nasz rozum, abyśmy mogli podejmować świadome, a więc i mające zdolność bycia odpowiedzialnymi decyzje naszej wolnej woli.

Prawda to linia, która oddziela polityczne od społecznego, i duchowego, świat ludzkich potrzeb od świata ludzkich wartości, świat materii od świata ducha. - Dopiero prawda czyni politykę sensowną z ludzkiego punktu widzenia.

Prawda prowadzi nas najprostszą drogą ku wolności. "Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli".

 

Pamięć i prawda to i nasz fundament i korzenie – i odpowiedzialność za ogół, źródło tożsamości i jedności – w poczuciu bycia sobą i u siebie;

- pamiętamy zwłaszcza o bohaterach - .przykładzie ich odwagi i bezkompromisowości w kwestiach moralnych, zdolność obrony wartości i podstaw bytu, zdolność do działania mimo strachu, a z powinności, z honoru, z poczucia, że „tak trzeba”. Są sytuacje, kiedy każdy z nas musi się zdobywać na czyny heroiczne - bez tego nie przetrwa żadna wspólnota, a cechę ludzkiej natury jest konieczność życia we wspólnotach, w społecznościach ludzi, na których można polegać...

„... ale w grobowcach my jeszcze żołdacy i hufiec Boży”:

https://youtu.be/EmcTp-7CQ4o

- ale i o męczennikach – zwłaszcza ich wierze, nadziei i miłości po zdolność do ofiar  i poświęceń – każda kropla ich przelanej krwi rodzi licznych kontynuatorów  ich przerwanego dzieła.

 

Hańba fałszerzom prawdy. Hańba uprawiającym "politykę historyczną".

To przed nimi najpierw musimy się skutecznie obronić.

To nasi zdrajcy - zdrajcy tych, którym są zobowiązani służyć, nasi wrogowie wewnętrzni. Odpowiednio państwa ościenne uprawiające wobec nas kłamliwą „politykę historyczną”, to nasi wrogowie zewnętrzni zmierzający do realizacji swoich, złych wobec nas zamiarów, choćby z innej strony usiłowali uchodzić za naszych przyjaciół, stronników, czy sojuszników.

 

Nie ma gorszych, bardziej niebezpiecznych. Ich typowe postawy to (fałszywa) przyjaźń i czynienie (fałszywego) pokoju, a faktyczne usypianie naszej czujności, by potajemnie (lub w świetle kłamliwej propagandy) otwierać granice wrogom, którzy chcą nas zniewolić, wywłaszczyć z dóbr wspólnych i własności prywatnej, pozbawić przestrzeni życiowych i rynków oraz wszelkich zasobów – przemocą, terrorem i podstępem  zawładnąć po praktyczną bezkarność krzywdzenia i faktyczne ludobójstwo (oczywiści zwane depopulacją, czy gospodarowaniem zasobami ludzkimi).

 

Groby to prawda niepodważalna. Grobów zakłamać się nie da.

„Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, Zapomnij o mnie". 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:7)

Komentarze

Zapominanie czy przebaczenie pospieszne czy zawężona do rozbestwionych oprawców wina zaprzecza humanizmu. Pamiętamy aby zrozumieć aby dostrzegać zagrożenie i przeciwstawiać się złu w zarodku.Niepamięć o rzezi na Wołyniu blokuje jakąkolwiek głębszą refleksję co do przyczyn. Bez oddania elementarnej sprawiedliwości takie rozmowy są skakaniem po grobach.Ta refleksja jest bardzo potrzebna na Ukrainie ale w mniejszym stopniu a i w innym kierunku w Polsce też ważniejsza niż doraźne korzyści z unikania tematu.II Rzeczpospolitą okazała się dramatycznie krucha , Ukraina sama sobie bardzo opóźniła formowanie niepodległego państwa - bezpośredni konflikt czy sprzeczność interesów dwóch narodów to jedynie komponent.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1516114

skąd tak niska ocena pod tekstem?

No cóż - ocena negatywna, która nie jest wyjaśniona to postawa niemerytoryczna i aspołeczna. To atak na forum i na osobę blogera. Atak szczególnie brzydki w tematyce moralnej i patriotycznej.

Tu szczególnie potrzebne są uczciwe dyskusje pozwalające wypracowywać konsensus....

 

"Zapominanie czy przebaczenie pospieszne ..."

Oczywiście - to robi krzywdę i stronie krzywdzącej i krzywdzonej. Nadto to niezrozumienie istoty przebaczenia. Gdzie indziej pisałem:

"Bez kpin z przebaczenia. Przebaczenie to branie na siebie winy naszego winowajcy na stałe w sprawach drobnych, lub na czas procesu nawrócenia. 
W ten sposób winowajca jako odciążony od balastu i toksyn grzechu może stopniowo się regenerować do stanu bycia normalnym człowiekiem i podejmować trud naprawy win, by dalej żyć normalnie, sprawiedliwie, w przyjaźni i zaufaniu, że więcej nie skrzywdzi..."

 

"Pamiętamy aby zrozumieć aby dostrzegać zagrożenie i przeciwstawiać się złu w zarodku".

Oczywiście. Niezależnie od tego, co z winą zrobimy, niebezpieczeństwo recydywy zawsze istnieje. Pamiętamy też po to aby móc pomagać winowajcy w jego nawróceniu, w wyzbyciu się złych skłonności.

 

 

"Niepamięć o rzezi na Wołyniu blokuje jakąkolwiek głębszą refleksję co do przyczyn".

To dobra uwaga, bo gdyby tak stanęło na przebaczeniu i zapomnieniu, to druga strona licząc na to, że w końcu zapomnimy całkiem, nie będzie miała motywacji do powrotu na drogę człowieczeństwa i pokojowego współżycia, zrezygnuje z całego w końcu zwykle pracochłonnego i uciążliwego procesu naprawy win i zaniedba szukania pojednania, i budowy zaufania.

 

"Bez oddania elementarnej sprawiedliwości takie rozmowy są skakaniem po grobach".

Oczywiście, a przecież nie chodzi tylko o sprawiedliwość "elementarną" typu "oddawania każdemu co mu się naprawdę należy". Przywrócona sprawiedliwość wraz z prawdą będącą jej fundamentem to dopiero nasza ludzka normalność - pierwsza wartość nadrzędna nad polityką. Miłość, czy pojednanie np. to są wewnętrzne cechy sprawiedliwości, a przeież od sprawiedliwości do człowieczeństwa dojrzałego i pokoju jeszcze daleka droga. Po drodze jest moralnośc służąca przede wszystkim sprawom życia i śmierci... I będzie "skakanie po grobach" dopóki restauracja sprawiedliwości nie nastąpi, a nastawienie szacunku dla życia będzie powszechne.

 

"Ta refleksja jest bardzo potrzebna na Ukrainie ale w mniejszym stopniu a i w innym kierunku w Polsce też ważniejsza niż doraźne korzyści z unikania tematu'".

Tak, jak najbardziej. To Ukraina ma problem. My się bronimy przed obciążaniem nas jego skutkami, ale w ogóle to dobra znajomość tematyki i praktyki relacji pamięci i przebaczenia jest konieczna wszystkim ludziom.

 

"II Rzeczpospolitą okazała się dramatycznie krucha , Ukraina sama sobie bardzo opóźniła formowanie niepodległego państwa - bezpośredni konflikt czy sprzeczność interesów dwóch narodów to jedynie komponent"

Chyba jeszcze długo to będziemy rozgryzali bo nie brakuje fałszerzy historii - przynajmniej dopóki się same narody za to nie wezmą. 

Rzecz jest w tym, że dobrze rozumiane nacjonalizmy nie pociągają za sobą konfliktów narodowych. Nacjonalizmy są związane z miłością swoich ojczyzn i pragnieniem życia w pokoju. Nacjonalizmy prawdziwe mają dobre relacje wzajemne i dogadują się bez problemów, jak "Węgier Polak dwa bratanki".

Pociągają je za sobą dopiero szowinizmy (które nie chcą być jawnymi i wolą się nazywać ruchami narodowymi, czy nacjonalistycznymi), oraz wszelkie imperializmy i struktury ideologiczno-spiskowe, wszelkie ruchy ponadnarodowe z faszyzmem - korporacjonizmem-syjonizmem-globalizmem na czele.

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1516139