Ostatni dobry człowiek

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Obserwujemy w tej chwili proces instalowania się w Polsce Żydów na pozycji władz państwowych, proces budowy jakiegoś „Królestwa Polin” bez naszej zgody.

„Drzewo genetyczne” naszego Polskiego Narodu zostało praktycznie ogłowione z elit głównie za sprawą żydokomuny, a potencjał ich odrodzenia jest systematyczne niszczony przez wciąż poszerzających swoją władzę faktycznych okupantów a w to miejsce coraz wyraźniej zamierzane jest przyszycie nam „żydowskiej głowy”. Mówił o tym zaraz po wojnie Żyd Jastrun.

Już podobno 75% nami rządzący to obcy, a nadto elementy wynarodowione z polskości, zdradzieckie, sprzedajne na ich rzecz z prezydentem i premierem na czele.

Sytuacja przypomina film science fiction, gdzie kosmici nie tylko przejmują Ziemię na swoją wyłączną własność, ale i instalują się w zawłaszczanych ciałach podbitych Ziemian.

Tu można polecić zwłaszcza dwa filmy „Oni żyją” https://www.cda.pl/video/7017041b

i „Intruz” https://www.cda.pl/video/164985730

– ten pierwszy dobrze oddaje argumentację handlową najeźdźców i handlową mentalność zdrajców, zaś drugi dobrze oddaje ducha koczowniczego najeźdźców, ale i pokazuje wyższość i siłę duchową obrońców.

 

Mamy tu i podobieństwo do biblijnego „wszczepiania w krzew winny”. Dobrze ją zrozumieć to i nabyć duchowego arsenału do obrony.

O co więc chodzi z tą hagadą za którą można uznać przypowieść o wszczepianiu w krzew winny?

Pierwsza uwaga, to że przecież w życiu jest odwrotnie jakby wynikało z odczytania jej na wprost. Przecież cały sens szczepienia jest w tym, żeby dobry owoc wydawał pęd wszczepiony.

Z niej zaś, patrząc dosłownie, wynika że pęd wszczepiony jako zły staje się dobrym tak jak i dobrym jest ten krzew w który został wszczepiony.

Tak więc to wszczepienie ma sens wyłącznie w sensie duchowym – pęd wszczepiony łączy się z duchowym korzeniem krzewu w duchu prawdy, duchu dobra i życia, duchu drogi doskonałości i dojrzałości w człowieczeństwie, a ku pokojowi powszechnemu. Takim jest Duch Jezusa Chrystusa.

Genetycznie czyli materialnie jest odwrotnie.

Problem że budowniczy „Królestwa Polin” nie mają w intencji podłączania się pod naszego dobrego ducha, a przeciwnie – chodzi im jedynie o ekspansję ich duchowości jaka by nie była. To zaś oznacza że w sensie materialnym grozi już nam z ich strony tragedia – wywłaszczenie ze wszystkiego, zniewolenie i totalna zagłada.

Kiedy mamy Jezusa za Pana, sami panujemy nad ziemią nam poddaną. Gdyby tak Żydzi nam narzucili swoją głowę nad nami jako ciałem sobie poddanym, to oni by panowali nad nami – i to w swoim sposobie rozumienia słowa „panowanie” - jako zawłaszczenie nas ze wszystkim, władanie nami jako swoją własnością, a więc i z odczłowieczeniem nas.

 

Kiedy złe drzewo wyda dobry owoc? – Kiedy na nim zaszczepimy pęd z drzewa wydającego dobry owoc. I ma to sens kiedy cechy mateczne drzewa które wydają zły owoc zostaną zachowane jako silniejsze dla samego wzrostu i zdrowia, oraz trwałości rośliny, ale kiedy sam owoc będzie pochodził od dobrego organizmu ojcowskiego – tego wszczepionego.

Jednak i taki szlachetny już krzew będzie wydawał zły owoc nie tylko wtedy, kiedy jeszcze pozwolimy krzewowi wydawać swoje mateczne pędy, a więc te nieszlachetne, ale i kiedy dopuścimy do nadmiaru pędów. Nadmiar też musi być usuwany. Podobnie jest i z hodowlą zwierząt, gdzie tylko określona ilość jednorazowego potomstwa będzie rasowa – matka ma ograniczone możliwości wykarmienia potomstwa tak, aby zachowało rasowe, niezdegenerowane cechy).

Tymczasem to, co widzimy w Polsce zmierza ku temu, aby nasze dobre drzewo wydało zły owoc.

 

Cały problem bierze się stąd, że nie może złe drzewo wydać dobrego owocu. – Nie wyda owocu lepszego jak to określa zawarta w korzeniu genetyka. Może tylko wydawać owoc gorszy na skutek złej uprawy. Lepsze cechy będzie miał tylko organizm potomny otrzymywany z nasion na skutek samej zasady dziedziczenia cech potomnych od podobnych gatunkowo organizmów „ojca” i „matki”.

Jednak wtedy też trzeba uważać i dokonywać selekcji, bo niekoniecznie lepszymi okażą się cechy zwycięskie, gdyż organizmy potomne też mogą mieć i cechy gorsze (jak „ojciec” i „matka” jednocześnie). Ma to miejsce kiedy wyjściowymi są organizmy o bliskim pokrewieństwie – tam gdzie silniejszymi, a więc zwycięskimi okażą się geny uszkodzone, zdegenerowane, zdolne w procesie uprawy przekazywać potomstwu ten stan patologiczny. To wygląda tak, że nowy organizm budowany jest przez zestawianie genów „matki” i „ojca” po jednym i w każdym przypadku w jego skład wchodzi ten silniejszy – pół na pół. Wtedy w efekcie mamy genetycznie uwarunkowany wzrost stanu patologicznego – jeżeli nowy organizm jest zdolny do życia to tylko jako zwierzęco silniejszy od innych, a korzyści jeśli są, to tylko doraźne, nietrwałe.

 

Łatwo zauważyć, że Cyganie czy Żydzi żyjący w obcych im społecznościach szybko stają się upodobnionymi do niepoznania z mieszkańcami tych społeczności, albo popadają w choroby genetyczne. Wiadomo, że to nie jest jak u Czechowa efekt „zapatrzenia”, tylko mieszania krwi, mieszania ras.

Jednak od strony duchowej, a więc tej typowo „męskiej” utrwala się już tylko ich postępujące odczłowieczenie a więc i pasożytnictwo. Utrwala się postępujący stan patologii moralnych sięgających aż po same korzenie prawości, po degenerację natury. Zwycięską jest tylko ich siła przetrwania za wszelką cenę. Duchowo zaś jest to stan ich powrotu do pozycji „dziczki” silnej siłą chwastu czy bezwzględnego pasożytnictwa.

 

Nie łudźmy się że w świecie opanowanym przez władców Polin, czy Judeopolonii dałoby się nam żyć. Przypominam:

„Jednak i taki szlachetny już krzew będzie wydawał zły owoc nie tylko wtedy, kiedy jeszcze pozwolimy krzewowi wydawać swoje mateczne pędy, a więc te nieszlachetne, ale i kiedy dopuścimy do nadmiaru pędów. Nadmiar też musi być usuwany”.

A więc ci władcy nie będą chcieli żebyśmy wydawali swoje „mateczne pędy”, czyli rozmnażali się i żyli tak jak najlepiej, według swojej kultury „z górnej moralnie półki”.

„Strzygli by nas” (depopulowali) bo rywalizacja w byciu dobrymi lepszymi raczej by ich nie zainteresowała. „Strzygli” by tym bardziej, że i sami musieliby „strzyc nadmiar swoich pędów”, czyli oczyszczać się z elementów patologicznych, nie dość doskonałych, aby zachować „szlachetność rasy” (nie mylić ze szlachetnością człowieczeństwa). Żeby nie dziczeć, musieliby przecież pozbywać się ze swojego grona tych co „nie są dobrymi ludźmi” według ich standardów, czyli nie przynoszącymi im korzyści materialnych, bo przecież „Żyd to dobry człowiek”.

- W końcu by został ostatni „dobry człowiek”... Wtedy by już na pewno zrozumiał, że to ślepa uliczka.

Na to żeby to wcześniej nastąpiło się nie zanosi. Wcześniej to my musimy zrozumieć że jesteśmy w sytuacji obrony koniecznej i obronić się, nie zaniedbując żadnych posiadanych sił, środków i możliwości działania.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Ponieważ na NP już nie ma co czytać, więc wzięłam się za twoje elaboraty.
Oto następny skrót.

Obserwujemy w tej chwili proces instalowania się w Polsce Żydów na pozycji władz państwowych, proces budowy jakiegoś „Królestwa Polin” bez naszej zgody.
Już podobno 75% nami rządzący to obcy, a nadto elementy wynarodowione z polskości, zdradzieckie, sprzedajne na ich rzecz z prezydentem i premierem na czele.
Budowniczy „Królestwa Polin” nie mają w intencji podłączania się pod naszego dobrego ducha, a przeciwnie – chodzi im jedynie o ekspansję ich duchowości jaka by nie była.
Nie łudźmy się że w świecie opanowanym przez władców Polin, czy Judeopolonii dałoby się nam żyć.
Jesteśmy w sytuacji obrony koniecznej, musimy się bronić, nie zaniedbując żadnych posiadanych sił, środków i możliwości działania.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1562254