Nienawiść i pogarda tylko czasami są motywem dla zła.

Obrazek użytkownika miarka
Kultura

“zbaw mnie od nienawiści, ocal mnie od pogardy

Propaganda lewactwa i w ogóle, i w szczególe tematu „nienawiść i pogarda”, to istota  piosenki i Kaczmarskiego, i Gintrowskiego, którą niestety wciąż nam się poleca jako wartościową.

Z notki http://skradzione.neon24.pl/post/131818,przemyslaw-gintrowski-nauczyciel-polskosci wynika że wielu jest takich, co wciąż tym żyją, a nie widzą niebezpieczeństw z tym związanych, zwłaszcza szatańskiego odwracania znaczenia pojęć.

Szkoda tej młodzieży, co dziś, kiedy już wiemy, czym lewactwo jest, nie została uprzedzona i idzie na lep zawartej w niej destrukcyjnej magii “ze szczerą chęcią i zainteresowaniem”. Czy zmanipulowana jeszcze się pozbiera?

 

Starszych jeszcze można zrozumieć jako tych, co się zachwycili taką poezją w czasach, kiedy jeszcze nie znaliśmy lewactwa, pewnie zapamiętali swoje "pozytywne emocje" i to im starcza, choć niestety ze zrozumieniem rzeczywistości i reagowaniem na dzisiejsze wyzwania muszą mieć problemy. 
Gorzej, że jest i wielu cyników, którzy celowo chcą szerzyć zawarty w tym przekazie lewacki, a więc i faszystowsko-satanistyczny, ideologiczny światopogląd.

Ma to i znaczenie polityczne, bo termin „mowa nienawiści”, który sięgnął już prawodawstwa z pewnością bazuje i na popularności tej piosenki, i na bezmyślnym przyjęciu jej przekazu.

 

Nie ma w tej popularnej piosence zaznaczone, czy poecie chodzi o nienawiść i pogardę, których miałby zaznawać od kogoś, czy sam je do kogoś żywić.

Pierwsze raczej sensu nie ma, bo jako ludzie dojrzali musimy umieć stawiać czoło każdej rzeczywistości. Nawet tej, którą uważamy za zło (skoro modlimy się, aby tego nie zaznawać).
Jak poeta to miał na myśli, to propagował dziecinną niedojrzałość i nieodpowiedzialność, postawę konsumpcyjną i szukanie życia samymi przyjemnościami, a z ucieczką od życia, kiedy się zaczynają problemy.

Uff.

Jeszcze gorzej, kiedy te nienawiść i pogarda mogły być po stronie poety zasłużonymi, a więc w przypadku nienawiści, chodzi o to, że ktoś go już nie chce widzieć po tym co złego zrobił, a w dodatku odmawia wyrzeczenia się zła i poprawy z zadośćuczynieniem itd...., a w przypadku pogardy, to ta pogarda, która poetę dotyka może być za jego niegodne człowieka postawy, które poeta zaproponował, a które ktoś "odrzucił z pogardą".

Tu poeta, nie chcąc zaznawać nienawiści, czy pogardy, tym samym chce trwać w swoim złu, czy niemoralności. Nie chce trzeźwieć, nie chce patrzeć prawdzie w oczy, nie chce zmagać się z rzeczywistością.

Jeśli nie zazna nienawiści, czy pogardy, a więc dobitnego, wyrazistego przekazu, że brnie w zło i niemoralność, nie zyska napomnienia i szansy nawrócenia na dobrą drogę.

W tym miejscu modlitwa “zbaw mnie od nienawiści, ocal mnie od pogardy byłaby modlitwą człowieka zdegenerowanego, zatwardziałego w złu. Gdyby komuś tak wyjaśnił dlaczego tak się modli, to już samym tym by wzbudzał słuszną pogardę.

Drugi przypadek, to kiedy samemu się żywi nienawiść lub pogardę. Tu też są przypadki nienawiści i pogardy zasłużonych lub nie.

Np. nienawiść niezasłużona. Jest takie przysłowie: "Jak kto kogo skrzywdzi, to i znienawidzi". Poeta więc tu nienawidzi kogoś, bo chce zakłamać prawdę o swojej rzeczywistości, prawdę, która głosi, że to on skrzywdził tego, którego teraz z tego tytułu nienawidzi i to nienawidzi tak intensywnie i przekonywająco, że sam w to zaczyna wierzyć – choć opowiada o nim niestworzone rzeczy. Nienawidzi prawdziwie, ale w intencji przedstawienia osoby nienawidzonej jako pierwotnego sprawcy zła, a więc i w intencji relatywnego wybielania własnej nagannej postawy.

I rzeczywiście, o umiejętność wystrzegania się takiej nienawiści jest sens się modlić. - Tylko czy w takim przypadku nie prościej się od razu modlić o odwagę stawania w prawdzie o swojej grzeszności, by szukać sposobu na wyjście ze związanego z nią autodestrukcyjnego stanu?

Ale już zupełnie nie ma sensu wyrzekanie się własnej nienawiści do zła, które ktoś chce wyrządzać, czy wyrządza osobom przez nas kochanym, czy nawet nienawiści do kogoś, kto się z tym złem intensywnie i ślepo identyfikuje (oczywiście do czasu, aż ochronimy kochane osoby, pokonamy go i pozbawimy go zdolności szkodzenia).
Nie mas sensu wyrzekanie się nienawiści do kogoś, kto nas nienawidzi niesłusznie (przypadek nienawiści wzajemnej koniecznej, nienawiści wzajemnej jako środka na zawstydzenie tej drugiej osoby, chcącej w tym przypadku trwać w swoim fałszu).

W tych przypadkach poeta nie chce nienawidzić, bo nie chce się nikomu narażać, a ta niechęć jest silniejsza jak miłość, którą żywi do osoby zagrożonej krzywdą. Można więc tutaj w ogóle  wątpić w miłość tego poety. Nie nienawidzi, bo i nie kocha, bo i w ogóle jest życiowym abnegatem. Chce się czymś chwalić, a jest w ogóle kreaturą.

Tak w ogóle nienawiść to potężna motywacja do działania w obronie miłości - jest konieczna, bo normalnie nie chodzimy naładowani adrenaliną i gotowi do szybkich akcji, a często trzeba się szybko wzburzyć i zareagować skutecznie.

Podobnie z pogardą. Gdyby tak poeta "wymodlił sobie" niezdolność do pogardy, to by i nie był zdolny do radykalnego odcinania się od wszelkich niegodnych ofert mu składanych, czy zachęt do postaw interesownych w obliczu możliwego wyboru postaw moralnych.
Nadto łatwo wchodziłby w bierność – a bierność ludzi dobrych, to już wystarcza złu, aby to ono zwyciężyło. Wchodziłby w niewrażliwość na krzywdy innych. Nie patrzyłby na swoje obowiązki, czy powołania, albo już podjęte zobowiązania i służby. - Słowem stałby się niezdolnym do kultywowania wartości wyższego rzędu, na rzecz tych, ku którym ktoś go usiłuje skłonić, tych, które degradują jego moralne człowieczeństwo.

Lewactwo w ogóle ma taką zasadę, by wymyślać różne sztuczne zamienniki dla ludzkich wartości, np. dobra i zła.

 

Tu np. nienawiść, czy pogarda są stawiane na pozycji zła i to bezwzględnego, co jak powyżej pokazałem jest kłamstwem. Ich interpretacja rzeczywistości zwodzi tych, co nie wyczuwają podstępu mającego im zaszkodzić. 
Np. zastąpienie pojęć dobra i zła miłością i nienawiścią idzie dokładnie w poprzek tego co rzeczywiście jest dobre lub złe.

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.4 (głosów:8)

Komentarze

Sądząc po ocenie ,musiałeś się zdrowo narazić tą analizą niepoprawnym einsteinom. Niby tacy mądrzy...ale chyba nie zrozumieli tekstu bo jakby inaczej. Ode mnie - 5. Tak dotychczas oceniam wszystkie Twoje wpisy. Zamieszczony obok wpis młokosa uzupełnia niejako Twoje wywody. Jest  równie dobry..tyle że krótszy:-)Pozdrawiam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1513732

Dzięki. Może się jeszcze wczytają. Na Neon24 jeszcze gorzej - 2pkt, na 4 oceny, czyli 3 pały, a i to mimo dwóch konkretnych, jeszcze wyjaśniających komentarzy.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1513736

Oj miarką , miarką 
 
widzę że z Verita to wy tak "po blogersku" macie się ku sobie :-)))
 
Dałem 24pkt jakby co
 
ps.
i przestań się rozmieniać na drobne pisząc na tym ,
no wiesz 
Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1513746

Witam

Co do Verity, to jakże by nie cenić najwierniejszej czytelniczki???

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1513748

ależ wiem,wiem, reszta, to tylko takie portalowe plotki i pomówienia
 
ps.
widzisz ja też dbam o "futerko" Verity, zawsze ma u mnie plas six (nie mylić z seksem)
a Ona daje mi majnes łan
Niewdzięcznica :-))
 
Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1513749

"...Niewdzięcznica :-))"

To mi się kojarzy z powiedzeniem: "Tak trudno o pracę, a on by jeszcze chciał zarobku" :-)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1513754

Wybaw Boże, od wstydu nienawiści!
Ocal moje serce od uczuć pogardy.
Nawet kiedy obojętnie przechodzę
obok - krzywdy, podłości i zdrady.

Nawet gdy nieczułym okiem patrzę
- jak giną w czeluści piekielnej
młode niewinne serca - karmione
lewacką propagandą, ateistycznym
jadem.

Miarka za miarkę.Przeczytać warto!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1513737

Dzięki. Wspaniałe. Właśnie w tym problem.

Zaraz skorzystam z okazji i zaniosę to swoim pałowiczom na Neon24.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1513741

Pozdrawiam, bo cię dawno nie widziałem i nie czytałem.

Jak tam twoje zdrowie kolego.

Pozdrów tam trybka kogucika jak będziez pisał na NEonie

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1513744

Witam!

Coś trochę rzadziej pisuję, ale to nie sprawa zdrowia - jest całkiem w porządku.

O Twoje nie pytam, bo Cię widuję w dobrej aktywności :-)

Jasne, trybka pozdrowię.

 

Pozdrawiam 

miarka

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1513747

Wydaje mi się, że nasza dyskusja dobiega końca, a że sprawa jest poważna i może być potrzeba odpierania ataków osób widzących w nienawiści i pogardzie samo zło, chciałbym jeszcze postawić pytanie skłaniające do szczególnej refleksji:

Mickiewicz napisał:

„Precz z moich oczu” (posłucham od razu),

„Precz z mego serca” (i serce posłucha),

„Precz z mej pamięci” (- nie, tego rozkazu, twoja, ni moja pamięć nie posłucha).

 

To oczywiście słowa wyrażające NIENAWIŚĆ (w nawiasie reakcje poety)

Jest obiegowe: „Spadaj palancie”, a wyrażające POGARDĘ dla propozycji.

 

A teraz: czyje to słowa i jakie uczucie wyrażają: nienawiść, czy pogardę:

Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”?

 

W podsumowaniu dyskusji chciałbym też podkreślić następujące rozważanie:

“Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem (Łk 14,26)”

Dobrze rozumiana miłość zawsze idzie ku ludzki wartościom wyższego rzędu (można więc je nazywać dobrami wyższego rzędu). Największą taką wartością, takim dobrem jest oczywiście Bóg. 

Kiedy uznamy, że Bóg jest dla nas na pierwszym miejscu, to i wszystkie nasze sprawy znajdują właściwe sobie miejsce. Jeśli więc stajemy w potrzebie dokonywania wyboru między jakąkolwiek naszą wartością a Bogiem, zawsze najpierw kochamy Boga, co oznacza, że nienawidzimy wszystkiego, co zagraża tej pozycji Boga w nas i na zewnątrz nas.

Nienawidzimy odpowiednio “swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego,” i to też tak, żeby nasze miłości miały “swoje miejsce”, czyli swoją hierarchię wartości, którym służymy by wyrażać miłość ku Bogu.

To jest właśnie istota miłości – by służyć najpierw osobie kochanej, a nienawidzieć wszystkiego, co jej zagraża. Również kiedy moja miłość własna chce konkurować z tą miłością – nienawidzieć siebie. Do tego gardzić niecnymi zachciankami swojego ciała, czy jeśli się taki wda - ducha nieczystego lub złego.

Przy okazji polecę całość dyskusji, z której to jest fragment:

http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/131831,nienawisc-i-pogarda-tylko-czasami-sa-motywem-dla-zla

 

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1513864

Co do nienawiści - jest to uczucie zlożone. To gniew + odraza. I doskonale rozumiem, że sam Bóg - Stwórca czuje nienawiść z odrazą - do grzechu. Do Zła!

A pogarda - to wstręt + niechęć.

Przecież - co normalne - gardzimy zdradą, podłością, chciwością. I tym podobnymi. Odczuwamy wobec takich "zjawisk" właśnie wstręt oraz niechęć.

Problemem jest właściwe "rozpoznanie" - czym mamy gardzić, czego mamy nieniawidzić.

Daj nam, Panie Boże mądrość rozpoznawania, rozeznawania! Ześlij nam Panie swojego Ducha - Ducha Świętego! Niech On odnowi oblicze Ziemi! Tej Ziemi! Amen!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1513866

Dziękuję za to dopowiedzenie - to bardzo mądre słowa. 

W jednym nieco uzupełnię:

"Przecież - co normalne - gardzimy zdradą, podłością, chciwością. I tym podobnymi. Odczuwamy wobec takich "zjawisk" właśnie wstręt oraz niechęć.

Problemem jest właściwe "rozpoznanie" - czym mamy gardzić, czego mamy nieniawidzić."

 

Ważne też, że w ten sposób zyskujemy zarazem zrozumienie uczuć wyrażanych przez innych ludzi, a więc i zdolność kierowania się ich szczerymi opiniami wobec nas - co przy dobrej woli znakomicie ułatwia zdrowe relacje wspólnotowe z jednej strony, a pozwala wyłapywać sygnały grożącego nam skrzywdzenia z drugiej, żeby móc się przygotować na mądre i skuteczne odparcie zagrożenia.

Oczywiście umożliwia i coraz lepsze zrozumienie samego Boga, zwłaszcza nauk Bożych zawartych w przypowieściach.

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1513873

jeśli chodzi o "przygotowanie do mądrego i skutecznego odparcia zagrożenia".

Nie mamy raczej większego wpływu na emocje naszych bliźnich, i nie możemy też żyć w taki sposob, by nie "prowokować", w sposob częstokroć absolutnie niezamierzony, różnych emocji zarowno u osób bliskich, jak też tych słabo znanych. A w dodatku wiele osób nie umie zrozumieć samych siebie, czyli - nie panuje nad własnymi emocjami. 

Czasami powodem niechęci, nawet odrazy, czy wręcz nienawiści mogą być jakieś podświadome skojarzenia, wspomnienia zepchnięte do podświadomości. Zachodzi wiele procesów psychologicznych z których w istocie nie zdajemy sobie sprawy. Możemy kojarzyć różne osoby, lub różne ich zachowania z negatywnymi doświadczeniami z przeszłości. Częstokroć - "dorabiamy" do tego całą teorię, "racjonalizujemy" negatywne uczucia.

Niekiedy należy się po prostu wycofać; a jeśli chodzi o moje osobiste doświadczenie - gdy intuicyjnie odczuwam grożące, z czyjejś strony, niebezpieczeństwo to najlepsze, co mogę zrobić - właśnie wycofać się.

Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1513899

Jasne, że wszystkiego uczuciami nie przekażemy ani z uczuć nie odczytamy. Dlatego też uczucia się wyraża czynami, zresztą i tak o czyny zmierzające do wspólnego celu, dochodzenie do dóbr jednakowo rozumianych nam chodzi nam chodzi.

"Czasami powodem niechęci, nawet odrazy, czy wręcz nienawiści mogą być jakieś podświadome skojarzenia, wspomnienia zepchnięte do podświadomości". 

Oczywiście. A zostaną spychane tak sprawy dla nas wstydliwe, jak grzechy, czy niewybaczenia grzechów, a w to miejsce wchodzą np. próby ich zapomnienia.
Powyżej piszę, że Mickiewicz przestrzega: "Precz z mej pamięci! Nie, tego rozkazu, twoja ni moja pamięć nie posłucha. Sprawy niezałatwione wychodzą jako problem w nieoczekiwanych sytuacjach. Krąży np. taki dowcip:
"Podaje babcia dziadkowi obiad, liczy na pochwałę, a ten nagle zmiata wszystko na podłogę i cedzi przez zęby do zaskoczonej: Jak sobie przypomnę, że cię bez cnoty wziąłem, to mnie zawsze szlag trafia!".
Nie przebaczył naprawdę, to za to cierpi do starości.
Druga sprawa to to, co pisałem w treści notki: "Jak cię ktoś skrzywdzi, to i znienawidzi". Zamiast samemu się poprawić i naprawić relacje, to jeszcze robi winnego z osoby skrzywdzonej, żeby sobie robić fałszywe usprawiedliwienie, i trwać w swojej pysze, w swoim zakłamaniu.
 
"Zachodzi wiele procesów psychologicznych z których w istocie nie zdajemy sobie sprawy".
 
Nie tylko psychologicznych - dodam jakiś zapach, czy melodię przywołujące wspomnienie..., a również somatycznych, reakcji na pożywienie, pogodę czy leki, albo chemię w ubraniu, czy otoczeniu, albo pogodę. 
 
Od wszystkiego ustrzec się nie da, ale starać się trzeba, ale pomocy innych ludzi i Boga szukać trzeba, bo tylko przez nabywanie mądrości i pracę można w życiu do czegoś dochodzić czy coś konstruktywnego zbudować.
 
 
"Częstokroć - "dorabiamy" do tego całą teorię, "racjonalizujemy" negatywne uczucia."
 
"Racjonalizacją" jest już nazwanie uczuć negatywnymi zamiast starać się zrozumieć ich istotę - kiedy działają ku dobru, a kiedy ku złu ...
 
"Racjonalizujemy" swoim ułomnym umysłem zamiast o tym rozmawiać, pytać, prosić, budować wspólny język...
 
 
 
"Niekiedy należy się po prostu wycofać; a jeśli chodzi o moje osobiste doświadczenie - gdy intuicyjnie odczuwam grożące, z czyjejś strony, niebezpieczeństwo to najlepsze, co mogę zrobić - właśnie wycofać się".
 
Oczywiście. - I wcale nie trzeba mieć racjonalnego uzadadnienia żeby się wycofać. Kiedyś np w pracy, w której byłem stosunkowo nowy jeden ze współpracowników chciał ode mnie pożyczyć pieniądze. Odmówiłem, a ten zaraz spytał: "A dlaczego nie chcesz mi pożyczyć?"... - No i tym sposobem od razu się wyjaśniło, że uniknąłem kłopotów.
 
Jak to się mówi: "Do wódki i do miłości nikogo się nie namawia" - tu zawsze działa wolna wola - i tłumaczyć się przed nikim nie trzeba.
 
 
Pozdrawiam
miarka
Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1513906

Załączam jako ważną w temacie pogardy swoją wypowiedź dla Foresta Gumpa:

"“Ładunek pogardy, jaki się wylał kilka lat temu w kampanii mającej powstrzymać „mohery” przed głosowaniem – rzadkiej był próby. Niby w żartach wołano: zabierz babci dowód. Co oznaczało, że 

- nie będą nam tu parafialne staruchy i kulasy głosowały wedle instrukcji klechy. Bo my, transformatorzy i ludzie wszelkiego tworzenia, a przede wszystkim posiadacze genu europejskości – tak mieliśmy się domyślać – jesteśmy solą społeczeństwa, nam się należy prawo do obywatelstwa. 
- A dziadygi – na zapiecek, mlaskać gusła modlitewne.
- Każdy dowcip jest wesoły, jeśli tylko mamy ochotę się pośmiać, rozładować swoje gorycze i żółcie. Z hufców Rydzykowych zatem dworowano sobie do woli. Zostały nam po tym na sumieniach lepkie, maziste oka, których żadnym detergentem „nie idzie” usunąć.
 
Te słowa o pogardzie w ważny sposób łączą się z moją notką:
 
 
Piszę tam:
 
“Np. nienawiść niezasłużona. Jest takie przysłowie: "Jak kto kogo skrzywdzi, to i znienawidzi". 
Poeta więc tu nienawidzi kogoś, bo chce zakłamać prawdę o swojej rzeczywistości. Nie prawdę faktów dokonanych, nie prawdę stanu rzeczywistego, a prawdę zamiaru i prawdę oceny moralnej.
 
Zestawiając te dwie wypowiedzi można też napisać:
 
“Przez analogię do przysłowia: “Jak kto kogo skrzywdzi, to i znienawidzi” można wyrazić podobną mądrość: “Jak kto kogo chce skrzywdzić to już nim gardzi”.
 
Takie najwyrazistsze jego zastosowania, to w słowach pogardy jak bartoszewskie “bydło” i syjonistyczne “goj”. 
Oba też się wiążą nie tylko z odbieraniem komuś ludzkiej godności, ale i z zamiarem skrzywdzenia go.
 
Odpowiednio i w kwestii potraktowania “moherów” przez narodowych zaprzańców szykujących się do targowickiej zdrady. 
 
Można powiedzieć: 
Pogarda niezasłużona jest wtedy, kiedy ktoś chce zakłamać prawdę o swojej rzeczywistości, która głosi, że to on chce się dopuszczać uczynków niegodnych człowieka i Polaka, a uwagę opinii publicznej i swojego sumienia chce skupiać na kimś innym.
– Dziś pogardza staruszkami żyjącymi godnie i zgodnie z wiarą, oraz tradycją Ojców - i to pogardza tak intensywnie i przekonywająco, że sam w to zaczyna wierzyć. – Liczy na zakłamanie nawet przed sobą samym własnego sumienia - choć wyraża wobec osób pogardzanych interpretacje zupełnie krzywdzące. Gardzi prawdziwie, ale w intencji fałszywego przedstawienia osoby pogardzanej jako odczłowieczonej, a więc i w intencji relatywnego wybielania własnej nagannej zamierzonej postawy. Co istotne – postawy godnej pogardy.
 
"Przecież - co normalne - gardzimy zdradą, podłością, chciwością. I tym podobnymi. Odczuwamy wobec takich "zjawisk" właśnie wstręt oraz niechęć”. katarzyna.tarnawska - 26 Maja, 2016 - 14:09 http://niepoprawni.pl/comment/1513866 - comment-1513866
 
Te słowa tu doskonale pasują. “Żartownisie” od chowania babci dowodów już czuli, że włączają się w zmiany w Polsce motywowani prawdziwie godnymi pogardy “zdradą, podłością, chciwością”. Sumienie ostrzegało – tłumili je atakując staruszki…
 
Tym, co się tego dopuszczali, tym, co to biernie tolerowali “zostały po tym na sumieniach lepkie, maziste oka, których żadnym detergentem „nie idzie” usunąć”."
 
 
miarka
Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1513932