Kto jest suwerenem?

Obrazek użytkownika miarka
Kraj

Bloger nikander uważa że koniecznym jest:

"Przewrócenie wyborcom, a nie jakiemuś bytowi chimerycznemu jak „na­ród” roli suwerena".

http://nikander.neon24.pl/post/138894,face-lifting-konstytucji-rp 

 

Nie wolno tak mówić. Naród nie jest bytem chimerycznym. To nasi wrogowie chcą go takim widzieć i likwidować, zastępować na początek wyborcami, a docelowo oligarchią, a w szczególności korporacjami prywatnymi - z przekształcaniem państw w jakieś związki korporacji zarządzane jak firma nastawiona na zysk, a więc i bez patrzenia na kwestie sprawiedliwości, prawości i moralności, a i stosują to podejście do samych praw, choć formalnie to zmierzają do ładu praworządnego. - Do tego z „rynkami regulowanymi (w miejsce zniszczonego wolnego rynku, a nadto z „regulacjami” rozciąganymi ze sfery polityki i na całą sferę społeczną (choć to już przestawienie hierarchii wartości typowe dla ideologii satanistycznej). Nadto np. z „depopulacją” (poprawnopolityczna nazwa ludobójstwa) wszystkich obywateli, którzy byliby nie dość dla „firmy” użyteczni – choćby przez zabiedzenie, a więc i przez pozbawienie ich warunków bytowych w których mogliby wychowywać dzieci.

To naród jest panem w swoim państwie. Naród Polski, kształtował się na kręgosłupie wartości chrześcijańskich od samego swojego początku (z rodów i plemion), bronił go przelewając krew i budował krwawizną, od ust sobie i dzieciom odejmował, aby jego dobro wspólne rosło. Był skuteczny dopóki mocno stał na gruncie tych wartości. I dotąd podstawą jego integrowania się wokół swoich świętości jest hasło: „Bóg, honor, Ojczyzna”.

Naród to przede wszystkim właściciel jego dóbr wspólnych, środków obrony, zasobów, rezerw i potencjałów, przestrzeni i rynków, w tym państwa jako zarządcy tą własnością narodu.

Obywatele też stanowią jedno z aktywów państwa, i tu mamy sprzeczność, bo to przecież obywatele są wyborcami.

Chcieć traktować wyborców jako suwerena, to robić siebie i ich uzurpatorami względem narodu, odbierać jemu funkcję suwerena, a w domyśle i rabować jego własność.

 

Taki stan rzeczy nigdy nie będzie zmierzał ku życiu i organizmu państwowego ani dobru wyborców i obywateli. Taka władza państwowa nigdy nie będzie legalna i od początku będzie podlegała kontestacji ze strony narodu.

Starczy popatrzeć co się dzieje. Już były jakieś próby zaproszenia "do powrotu" 3,3 mln Żydów (chyba jeszcze sprawa jest aktualna). Do tego w tej chwili nawet wojewodowie mogą nadawać obywatelstwo, nadto podstawą może być 2 lata pobytu, czy status uchodźcy. To, co się tu dzieje trzeba nazwać sabotażem, a nawet zdradą władz państwowych.

Nie dość że „naszych” – i to najbardziej świadomych i zdolnych do walk i poświęceń Polaków ostatnio wyemigrowało kilka milionów, głównie młodych i prężnych (i to się nie kończy. Gdyby nie wyjechali, byłby to trzon dla zdrowego Państwa, a tak zostali na emigrację wypchnięci przez wrogów Narodu Polskiego), to w każdej chwili , po cichutku może nam przyrosnąć np. ze 20 mln obywateli, zwłaszcza Ukraińców, co w praktyce ich banderowskich organizacji i stosowanych wymuszeń i gróźb zbrodni oznacza potencjalnych banderowców chcących sobie Polskę podporządkowywać, a zarazem wyborców. To zaś w połączeniu z patokracją w obozie rządzącym i patologiczną opozycją, zwłaszcza uliczną może dać im nawet większość umożliwiającą rządy.

A jakież to by mogły być rządy jak nie pasożytnicze i zmierzające do szybkiego zniszczenia resztek odpowiedzialnej polskiej organizacji państwowej i wszelkich zabezpieczeń wobec własności, wolności i życia Polaków?

 

Tu wręcz koniecznym jest ograniczenie liczby osób odpowiedzialnych za sprawy państwa już od udziału w wyborach do sprawdzonych jako godni zaufania Narodu Polskiego, uczciwych, mądrych i patriotycznych, stojących na gruncie służby wartościom ludzkim i narodowym, jako  bezdyskusyjni członkowie Narodu Polskiego, przede wszystkim od strony kultywowania ludzkich i narodowych wartości, bo też nie wszyscy.

 

Samo obywatelstwo ani czynnych, ani biernych praw wyborczych nie daje. Niestety praktyka jest inna. Jasne że tu będzie krzyk lewactwa, ale to trzeba wytrzymać choćby za cenę wyjścia z UE. W końcu starczy popatrzeć na dzieci – one ani czynnych, ani biernych praw wyborczych nie mają, a z pewnością niejeden nastolatek byłby lepszym, bardziej odpowiedzialnym posłem jak większość obecnych, a nawet głosować nie mogą. I dobrze - mają czas, niech jeszcze dojrzewają. Dokładnie tak samo trzeba traktować i innych nieodpowiedzialnych, znieprawionych i zdemoralizowanych. Nikt nie powie, że demokracja daje takim prawa wyborcze.

Demokracja to nie jest ustrój samozatraceńców, a sprawiedliwość wspólnotowa. Ma cztery filary - czery fundamentalne wartości demokratyczne. One nie są bytami samoistnymi, a zawsze występują razem i w harmonii: odpowiedzialność, wolność, równość i braterstwo. Nie wolno dać sobie narzucić ideologii masońskiej, że tylko trzy się liczą (bez odpowiedzialności). – Zwłaszcza wolność bez odpowiedzialności, a więc wyrastająca na pozycję wartości samej w sobie, to koszmar najszybciej prowadzący do zbrodni z jednej strony, a przekształnenie demokracji w totalitaryzm z drugiej strony.

 

Nieważne że życie Narodu ulega rozproszeniu wzmacnianemu przez brak zwartej organizacji na obczyźnie, że ulega osłabieniu godność i duma narodowa, tak że wielu podlega wynarodowieniu i nie znajduje sensu w podtrzymywaniu polskiej tożsamości, a w końcu pod naciskiem mody „świata” w miejsce jednoczącego życia wspólnoty wchodzi demoralizująca indywidualizacja postaw, a to, co naprawdę wspólne i trzeźwe jest nam wmawiane że powinno być sprawą prywatną. Jednak to wcale nie znaczy ze jesteśmy tu gorsi od innych, ale też nie o porównania tu chodzi.

Nie wolno niszczyć narodu, na rzecz wyborców, bo wyborcy to obywatele, a więc ogół społeczeństwa, to również elementy pasożytnicze i marginesowe notorycznie uchylające się od zintegrowania z narodem we wspólnym duchu, w jego kulturze i systemie wartości. To również elementy napływowe, często od setek lat niezintegrowane, a okazjonalnie nawet wrogie państwu polskiemu i Polakom. Uczynienie z nich wszystkich a więc takimi jacy są obywateli to sabotaż państwa. Rzecz w tym, że oni w znacznej czesci nie zasługują nawet na tolerancje, bo nie okazują się być dobrymi ludźmi, a co mowa o równouprawnieniu, które juz  koniecznie wymaga zmierzania do wspólnych z Narodem Polskim celów i to na drodze co prawda innej jak on, ale z zachowaniem tych samych co nasze wartości. Bez tego „nie ostoi się dom skłócony”.

Nie wolno niszczyć narodu, bo bez oparcia się o jego spójny system wartości i Konstytucja, i tworzone prawodawstwo, ani praktyka wykonawcza prawodawstwa, ani sądownicza nie będą miały kręgosłupa, a cała faktyczna władza w państwie i faktyczne źródło praw i obowiązków będą spoczywały w rękach tajnego, zakulisowego, czy zafasadowego, a nawet spiskowego układu trzymającego władzę „za wszelką cenę”, uzurpatorskiego, niemoralnego i zbrodniczego działającego wyłącznie we własnym interesie.

 A spójny system wartości Naród Polski ma. On się nie zmienia – jeszcze się doszlifował od czasów największej chwały, nie zatracił ciągłości, bo świadomości raz zdobytej nie da się cofnąć. Kulturę Polską też ma. Co prawda wrogowie Polski narzucają nam swoją antykulturę i swoje ideologie, ale z tego idzie się łatwo otrząsnąć. Nic mu nie brakuje, żeby w pełni wrócić do funkcji suwerena w swoim Państwie oprócz przełamania bierności i częstej niewiary w możliwości zjednoczenia się i pokonania naszych wciąż aktywnych wrogów.

 

Domyślać się można iż nikanderowi  chodzi o to, że jak wybieram kogoś to i mam nad nim władzę zwierzchnią jako suweren. Tylko że to jest niedozwolony skrót myślowy, gwałt na narodzie w jednej strony, a otwarcie wrót do nieodpowiedzialności własnej i władz państwowych, pogoń za interesami doraźnymi, „tu i teraz”, gotowość chodzenia na kompromisy z władzą – tak jak to z zasady robią organizacje i ruchy obywatelskie, do tego fikcja kontroli władzy i mediów (nie tylko od strony merytorycznej, ale i moralnej). To skrót myślowy, który bezmyślnie przeskakuje nad narodem, nie patrząc na to że bez niego jako stojącego na straży swojego systemu wartości i jego nieustającej ofiarności i nieustannej gotowości do walki o święte sprawy nie ma mowy o sprawnym funkcjonowaniu państwa. Wrogowie nasi do tego dążą, a jeszcze im pomagać to coś głęboko nie tak.

Nie wolno nam w ogóle nic kombinować z Konstytucją. Jest zła, bo nie respektuje w pełni suwerennej władzy Narodu Polskiego jako władzy zwierzchniej nad władzami państwowymi. Ze zmianą Konstytucji trzeba wytrzymać aż Naród się zorganizuje na życie, na dobrą przyszłość, aż rozwiną się mocne organizacje i ruchy narodowe – ściśle Narodu Polskiego. Bez tego wszystko to jałowizna, ruchy pozorne, a nawet przekręty.  Rzecz w tym, że ogółowi obywateli, czy wyborców nie można przypisać intencji dalekowzrocznych, więc z całą pewnością można powiedzieć, że co najmnie znaczna ich liczba pójdzie na układy i kompromisy z oligarchią. A to już będzie i pogodzenie się z praktykowaną przez najgorszych przekrętów - korporacjonistów-syjonistów-globalistów zasadą prywatyzacji zysków a uspołecznianiu strat i kosztow. Tym sposobem wszystko co jest wytworzone jest zawłaszczane przez „wybranych”, a długami jest obciążane państwo. To niby ogół obywateli, ale ci co wchodzą w układ kiedy patrzą na to indywidualistycznie, korzyści swoje widzą, zaś ogół ich nie będzie obchodził.

Skutkiem tego im więcej wytwarzamy, im więcej ofiar jako społeczeństwo ponosimy, tym większe długi nam zostają. Starczy popatrzeć na firmy zachodnie – im się w Polsce bardziej opłaca jak na Zachodzie. Czyli z nas zdzierają więcej jak ze swoich krajów. Jednak to my jesteśmy 4-5 razy biedniejsi w zarobkach, a ceny w sklepach nawet wyższe jak na Zachodzie, zaś jakość produktów bywa niższa – np, leki i proszki do prania. Inny przekręt, który się tutaj ujawnia to ceny – one są w tym przypadku oderwane od rzeczywistości – tak jak banksterskie pieniądze drukowane z powietrza celem bandyckiej zmowy przeciwko tym co nie mają faktycznej wolności wyboru.

 

Przyszłościowo to parlament powinien pozostać dwuizbowy, ale z podziałem na izbę społeczną i izbę wyższą – narodową (Narodu Polskiego).

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:6)

Komentarze

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika JSC został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

partia, gdyby było inaczej nie zmieliłaby miliona podpisów pod referendum.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

#1542186

Tak, taka jest patologiczna, uzurpatorska praktyka rządzenia w Polsce. Jednak trzeba zauważyć dwie rzeczy: po pierwsze to nie partia polityczna (polityka to roztropna troska o dobro wspólne narodu - w Polsce polskiego), po drugie to nad tą "partią uzurpatorów" jest jeszcze inny, tajny, rządzący układ: oligarchia, a prywatnie sponsorzy karier "politycznych, możni opiekunowie sypiący kasą na cele korupcyjne (co faktycznie zmienia system polityczny z demokratycznego w oligarchiczny.

Nadto zamiast dbałości o dobro narodu, a przy nim i dobre, stabilne warunki życia dla całości społeczeństwa jest faktyczna dbałość o interesy oligarchii, aż po ich "prawo do zysku" "za wszelką cenę", czyli również niemoralności i demoralizacji społeczeństwa, sprawowania władzy w sposób totalitarny, na drodze gwałtu najpierw na własnych obywatelach, rabunkowe podatki, po bezkarne zbrodnie ludzi tej władzy faktyczne, po kompromisy ze złem i po wynoszenie prawa ponad sprawiedliwość, prawość i moralność, po budowę państwa wojny nieustającej a tylko przy pozorach pokoju.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1542200

byt chimeryczny?!

 

ten byt chimeryczny

na pewno nie wymiera

z pewnością wymiera

genderowa maniera!

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1542201