Konwencja przemocowa 3

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Konwencja przemocowa (KP) chce wprowadzać równouprawnienie.  Nie bierze jednak pod uwagę co jest przyczyną, a co skutkiem. Przyczyna naszych ludzkich racjonalnych działań to zawsze ludzka wartość wyższego rzędu, a skutek to wartość rzędu niższego. Np. moralność służy dobru, bo człowieczeństwo dojrzałe to bycie dobrym. Człowiek żyjąc dojrzewa do jak najlepszego wypełniania swoich funkcji życiowych - to proces, którego celem jest stawanie się dobrym. Dobrym, a więc zdolnym do życia, obrony życia, przekazywania życia. Np. to sprawiedliwość, czy moralność inicjują zmiany w prawie stanowionym, by im lepiej służyło. Odwrotnie być nie może, bo życie to proces jednokierunkowy, powiązany z upływającym czasem. Prawem nie da się zmienić prawdy, cnoty, uczucia, sprawiedliwości, natury, mądrości, prawości... Prawo musi im służyć. Prawo musi im ustępować w każdej sytuacji konfliktowej i być zastępowane prawem, które lepiej zabezpiecza ludzkie wartości wyższego rzędu, czyli to, co najlepiej służy życiu. Jakiekolwiek tu próby ingerencji w hierarchię wartości oznaczają bezprawie – przemoc, terror, demoralizację, odczłowieczenie.

Przyczyna przemocy, przeciw której występuje konwencja nie jest w prawie, żeby prawem można było ją usuwać. Na tą niesprawiedliwość składa się wiele przyczyn. To np. gwałtowność w niesprawiedliwym sięganiu po swoje prawa, przywileje i potrzeby konieczne (bez uwzględnienia koniecznych potrzeb innych osób), ale i pożądliwości, zwłaszcza władzy absolutnej, pod pretekstem wymierzania sprawiedliwości. Jasne więc, że przyczyna chorej sprawiedliwości leży po drugiej stronie hierarchii ludzkich wartości wyższego rzedu, czyli w brakach prawości, a te - moralności, a ta z kolei - człowieczeństwa dojrzałego, czyli dobra.

Ogólnie mówiąc, to przyczyną nadmiernej przemocy jest tu brak zrozumienia istoty człowieczeństwa - poczucia jedności, bycia jednym ciałem w małżeństwie, mimo pozostawania mężczyzną i kobietą. Ten brak poczucia jedności to niezrozumienie, że jedność to związek dawania się sobie nawzajem, a nie branie od siebie. To niezrozumienie to choroba duchowa. To więc trzeba leczyć, tłumaczyć – cierpliwie i mądrze, np. przez miłość – że miłość to łaska, wyróżnienie, a nie dobro, którego świadczenie można nakazać prawem, czy że miłość jest wtedy, gdy ja żeniąc się ślubuję być dla żony (ale nie w intencji słuzebnej niewolniczo, tylko prożyciowo), a nie że oczekuję, iż żona będzie dla mnie (ona ślubuje to samo, więc i tak będzie, ale to nie to samo, tylko NAJPIERW DAWANIE – jest godne, godności nie odbiera); że małżeństwo to nie handel, nie prostutucja, a szacunek i „równanie w górę”.

Równouprawnienie to równy dostęp do praw obywatelskich i nic więcej. Może być tylko wtedy, kiedy oznacza uznanie dla innej drogi do tego samego celu, ale w ramach tej samej sprawiedliwości, tak samo rozumianej natury, prawości, czy moralności życia publicznego.

Tu KP jednak wprowadza pojęcie „równości mężczyzn i kobiet”, a to już filozoficzna ingerencja w naturę. Ta równość to już nakaz obojętności względem płci danej osoby we wszelkich jej relacjach „społeczno kulturowych” – to „kazanie milczeć ludzkiej naturze”, to pycha stawiania prawa stanowionego ponad naturą, a więc i nakaz równania człowieka z jej Stwórcą, czy wynoszenia się nad Stwórcę.

Równanie płci to również równanie pozycji ojca i matki, a to jest bardzo wyraziście wbrew naturze. Weźmy kwestie duchowe – mężczyzna, a w sensie rodzinnym ojciec jest silniejszy w kwestiach ludzkiego ducha, stanowienia pokoju i warunków dla życia, zaś kobieta, a w sensie rodzinnym matka jest silniejsza w kwestiach duszy, zagospodarowywania przestrzeni pokoju i dbałości o podtrzymanie procesów życiowych, opieki nad tym, co żyje. To ma taką podstawową konsekwencję, że ojciec jest bezpośrednio odpowiedzialny za sprawy własności, zaś kobieta posiadania.

Własność to potencjał – podlega ciągłej budowie, wymaga obrony przed wrogiem zewnętrznym, przed rozproszeniem i przed przekształceniem własnościowym w posiadanie. To zgodne z jej naturą wykorzystanie własności, wykonywanie dzięki niej pracy społecznie użytecznej i potrzebnej  ma powiększać zarobkiem sferę posiadania, a więc potencjału zaspokajania potrzeb bezpośrednich.

Rola matki to właśnie dbałość o zaspakajanie tych potrzeb bezpośrednich rodziny. Jest więc w ten sposób specjalizacja, a w niej i wprawa, i pewność siebie, i cnoty, i sięganie doskonałości w swoich rolach (z rywalizacją w otoczeniu zewnętrznym). Zastępstwa w rolach małżeńskich są oczywiście możliwe, ale jakość spełnianych w ten zadań jest z zasady bardzo niska (choć bywają wyjątki – np. mężczyzna-kucharz, czy kobieta Joanna d’Arc – cnota męstwa, choć w obu tych przypadkach widać skupienie na dziele, a nie na ciągłej praktyce).

Rola matki to również dbać o dobre zaspokojenie tych potrzeb bezpośrednich, a więc o to, by posiadanie nie podlegało zbytniej kumulacji we własność kosztem wynędznienia i chorób.

Zgodna rodzina, znająca swoje role potrafi tu współpracować tak, by godzić jej potrzeby na ”tu i teraz” z potrzebami przyszłymi jej, w jej przyszłym stanie. Tymczasem wprowadzenie tu „równości” to tyle co zniesienie ról, a więc i otwarcie rodziny na konkurencję, na  kłótnie o wszystko, na niezgodę, na emocje i argumenty siłowe przeciw racjom merytorycznym, wynikającym ze specjalizacji i doświadczenia, również przekazywanego w kulturze i tradycji. Mało tego – na kłótnie o wychowanie potomstwa.

Jasne, że tak skłócona rodzina nie przetrwa, a potomstwo wyrośnie na zdemoralizowane – pociecha że nie wszystkie rodziny pójdą za tym samozatraceńczym oszołomstwem. Hańba, gdyby państwo miało przeszkadzać w naturalnym życiu rodzin i pomocy tym, którzy jej potrzebują naprawdę (czasami nawet wbrew chwilowej, zmanipulowanej przez ich wrogów woli, która ich prowadzi do szkodzenia sobie, albo i innym wokół). Zdrada i faszystowska uzurpacja praw, których nikt mu nie dał, gdyby państwo chciało ingerować w życie rodziny, by ją faktycznie niszczyć i nad nią dominować (a w sumie to o tym jest konwencja).

 

Ważne jednak oprócz duchowych są tu i sprawy materialne, bo z nimi wiąże się wolność. Otóż granica między własnością a posiadaniem, to w warunkach obowiązywania KP będzie już „gruba kreska”, czyli linia rozgraniczenia mocno zatarta, płynna i wciąż dyskusyjna, z łatwością przekształceń pod byle pretekstem. Mało tego – z promocją przekształceń własności w posiadanie przez zapisy o specjalnej ochronie kobiet, które oznaczają wsparcie instytucji państwa w ich dowolnej samowoli, z konsekwencją roztrwonienia własności, a więc i wejścia rodziny w zniewolenie, w utrzymywanie się wyłącznie z pracy najemnej, a w konsekwencji i nieodpowiedzialności, i wyzbywania się wolnej woli już we wszystkim, i samostanowienia.  A że natura nie toleruje próżni, przyjdzie inny pan, co już będzie stanowił o wszystkim – totalitarnie.

W tych warunkach tej „grubej kreski” przestaje istnieć nie tylko dbałość o własność, czyli dobro wspólne rodziny, ale i dbałość o dobro wspólne narodu, w tym o państwo – największe z tych dóbr.

Celów, dla których chcą nam wprowadzać KP jest oczywiście więcej, ale czyż te: rozpad rodziny, narodu i państwa nie są dla nas bezpośrednio najważniejszym zagrożeniem, wymagającym najwyższej koncentracji w ich obronie, wręcz najwyższych ofiar i poświęceń?

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:10)

Komentarze

Prowadzą Polskę do upadłości

Gdy zasiedlą ją Ludzie wybrani

Będziemy o swój byt zatroskani

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1465531

Tak, tak, syjonizm to straszna zaraza

Kiedy się komuś uroi nad światem władza

Wtedy idzie po trupach, wszystko wokół niszczy

Wszystko, co zdrowe i piękne zmienia w kupę zgliszczy

 

Zdrada korupcja i kłamstwo

Prostytucja i lewactwo

Chwila nieuwagi i już konsekwencja

Zdradziecka, przemocowa konwencja

 

Co zamiast wzrostu człowieczeństwa

Degraduje życie małżeństwa

Nadto wiele ma złych celów innych

Przez niszczenie więzów rodzinnych.

 

I nie jest prawdą brak przemocy, co nam obiecują

Bo najgorszą komunę ci zdrajcy szykują

- To najgorszy, totalitarny bezmiar draństwa

Co ma go poprzedzić zniszczenie narodu i państwa

 

Wtedy już tylko żelazne kleszcze niewoli

Cenzura i kontrola, terror, co nie boli

Co człowieka w dzikie zwierzę w klatce zamienia

Odzierając z godności Boskiego pochodzenia.

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1465548

Rozbicie rodziny jest jednym z głównych zadań stawianych rządom na świecie przez masoński rząd światowy, na razie działający z ukrycia, ale coraz śmielej. Nie wiem jak się dziś czują owi szydercy, którzy wyśmiewali rzekome oszołomstwo wierzących w spisek masonerii - której nie ma - co jest wyższą formą obecności (jak powiada Pan S. Michalkiewicz). Nie oszukujmy się i nie zaprzeczajmy prawdzie. Diabeł tak dokładnie namieszał w masońskich głowach, że oni biedni uważają się za nieśmiertelnych bogów i czynią wszystko pod dyktano diabła (w którego aktualnie coraz mniej ludzi wierzy).

Podam przykład, który zna niewielu w Polsce, pewnie za wyjątkiem blogerów Niepoprawni, a chodzi o J.Palikota. Janusz Palikot sponsorował tykodnik "Ozon" wydawany od kwietnia 2005 r. do lipca 2006 roku. W międzyczasie, po roku 2006 został jakimś sposobem powołany do Komisji Trójstronnej, będącej de facto zalążkiem rządu światowego. Podobno obecnie już nie jest w Komisji Trójstronnej, ale sądząc po jego arogancji nadal prawdopodobnie korzysta z parasola masonerii. Jego demonstracje antykatolickie i popieranie sodomitów i gomorytek są ewidentnym przykładem wykonywania przez tego zadufanego w siebie faceta zadań postawionych przez zakapturzonych fartuszkowców.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1465583

Diabeł potrafi tworzyć rządy dusz i już w duchu świata narzucać im swoje panowanie,

Takie sobie postawił zadanie, na tym polega jego wobec Boga się buntowanie,

Na tym polega jego przebiegła, a inteligentna i manipulatorska wobec ludzkości robota,

By w samozatraceńczym wirze się pogrążyć samym ludziom przyszła przemożna ochota.

 

I nie chodzi o przemożną ochotę, by babie, co w diabelskich szponach, w gębę dla jej otrzeźwienia plasnąć,

Tylko by ludzki świat się w zezwierzęceniu nie pogrążył, zanim zdąży w odmętach śmierci zasnąć.

Masoneria, lucyferianie, lewacy i syjoniści, to dziś szatana najgorętsi słudzy, co naiwnie myślą, że świat naprawiają,

Gdy naprawdę, to na szatańskie kuszenia na kolana padają i pokłon mu swój oddają, za to że z jego pomocą „mają”.

 

Na małpy w Afryce też się tak poluje, że się im worki ze zbożem wyklada na skraju puszczy

Ale z tak małym otworem, że jak małpa w garść zboże weźmie już jej wyjąć nie zdoła, ale nie puści

Nawet gdy ją przyjdą zniewolić - tak i rządy tych, co myślą, że się już wyrwali z życiowych niedoli

Co o swoich zaplanowanych i już skosztowanych myślą jako pewnych łupach – oni już w szatana woli.

 

- Za rączkę i do piekła pójdą, gdzie diabła będą słuchać – na wieczność już w swej kaźni zniewoleni.

Diabła, co im będzie zadawał najwymyślniejsze ciała i duszy cierpienia, w ich niezaspokajalnych już pragnieniach.

To wiemy, że diabeł potrafi tworzyć rządy dusz i je przeciw dobrym kieruje, by narzucać im swoje duchowe panowanie,

Zawsze tego próbuje i ku zgubie tych co go posłuchają często w mniejszej, czy większej skali mu się to udaje.

 

Przemoc diabelska jest dziś wielka, więc i wielkie dziś jest przed każdym człowiekiem zadanie,

By mimo pokus przemożnych swoim ludzkim duchem zachować nad swoją duszą panowanie

Doprowadzić ją do nieba, bo taka jest ludzkiej duszy od zawsze od Boga wyznaczona droga,

Że nie zazna spokoju jej serce, nim nie odnajdzie spocznienia u Boga.

 

A na codzień praktycznie co możemy zrobić, na czym się koncentrować?

Na pewno się nie wystraszyć, ani się dać zniewolić, wiary i człowieczeństwa nie zdradzić, nawet by życie zachować.

A już zwłaszcza by zdobyć i powiększać majątek, co w złudnym widzie może go gwarantować.

To ważne naprawdę, to by do swojego serca Bogu drogę wyprostować i w Jego mądrości postępować.

 

Na pewno w ładzie nauki Bożej swoje życie na każdym szczeblu mimo terroru zachować,

Sobą i u siebie w człowieczeństwie jak najdojrzalszym pozostać, za skarb największy mieć Boga słowa.

Nie wejść w żadne układy, czy kompromisy ze złem, w otoczeniu też zła nie tolerować

Dobrym ludziom pomagać, ofiarną miłość do nich zachować – zwłaszcza tu się organizować.

 

To nasze zadanie, to wszystko są powszechnie znane prawdy mobilizujące - logiczne i odwieczne.

Bo póki żyjemy, nie mogą nastąpić za naszą biernością, czy choćby milczącą zgodą czasy ostateczne.

One przyjdą ale z woli Boga, nie z naszego przyzwolenia. „Gdy trwoga to Boga”, ale nie dla ucieczki, a dla działania,

Dla  sił nabrania. Walczymy do końca - „kto wytrwa, ten będzie zbawiony”, doczeka zmartwychwstania.

 

Bierność, tchórzostwo, lenistwo  i akceptacja tego, że zło zwyciężyć może to dziś największa zdrada,

Bo to nadziei utrata, a więc śmierć za życia, temu co się z tym pogodzi - biada.

Trudno być może lecz trza szukać siły ducha, by przetrwać czas choćby najgorszych niedoli.

Wszystkim życia nie odbiorą, prędzej sami szczezną, a my  zwyciężymy, bo nie damy się zniewolić.

 

Są dwa punkty, gdzie człowiek w zagrożeniu najbardziej wariuje:

Utrata wolności życia własnego, i wolności życia rodziny, co przetrwanie ludzkości gwarantuje.

Życie jednostki jest święte, lecz nic po nim, gdy nie będzie życia rodziny zachowania,

Przekazywania Życia w jego Prawdzie, a dzieci dobrego, a więc własnego wychowania ...

 

Na pewno w ręce bandytom, wynaturzeńcom, ideologom i satanistom za nic na świecie

Nie można oddać na janczarskie wychowanie ani własnych, ani sąsiadów dobrych dzieci.

I przed prawdziwym mężczyzną, i przed prawdziwą kobietą zadanie życiowe dziś stanie

Choćby zwariować, choćby życie własne oddać, a obronić prawdziwej rodziny zachowanie.

 

miarka

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1465594

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

bursztyn

Nic bardziej groźnego, niż głupi przyjaciel.
Lepszy byłby mądry wróg.
/Jean de Lafontaine/

#1465625

Tak, to gdzieś się łączy we wspólnym celu z tym konwencyjnym atakiem na rodzinę, ale to nie ma inny wymiar. Jest zdradzieckie wobec państw i narodów, nawet zabójcze dla ludzi i często przestępcze, jest podstępne, indoktrynatorskie, manipulatorskie – ale choć niewielką, to jakąś szansę uniknięcia bycia ofiarą pozostawia.

Tu zaś jest atak na samo człowieczeństwo, atak ideologiczny, a więc nie liczący się nie tylko z naturą, ale i sprawiedliwością, a nawet prawdą.

Nadto jest ingerencją przez władze państwowe i wiąże się z prawami stanowionymi, co daje pozór legalizacji związanym z tym procederom jakie by tylko genderowcy sobie nie umyślili. Jest więc zdradą wobec tych, którzy w dobrej wierze będą posłuszni. Narzuca to przemocą restrykcji prawnych, a więc praktycznie to odbiera prawo do samoobrony nie tylko w kwestiach własności, czy prywatności, wolności i odpowiedzialności, a nawet w kwestiach świętości. Tutaj to już faszystowskie bandyctwo najwyższego kalibru.

Ba, to już faszyzm przechodzący w korporacjonizm. W faszyźmie państwo jest jeszcze mocne – faszyzm to jeszcze związek korporacji prywatnych i państwa. Tu państwo ma ulegać planowej zagładzie, a więc skoro chce wdrażać konwencję, to znaczy że  już jest zdominowane przez korporacje prywatne i mamy faktyczny korporacjonizm, a to już najgorsza zaraza, najgorsze odczłowieczenie, w którym zabijanie i w ogóle każda zbrodnia „To nic osobistego – to tylko biznes”, w którym idąc do pracy („pracy”) sumienie zostawia się w domu.

Nadto mamy tu nie tylko atak na umysł. Mamy również atak na dusze przez łamanie i zniewalanie ducha, by władzę, rząd dusz, przejmował już duch zły - dochodzi do samomanipulacji – są osoby, które chcą tego, co im konwencja tu funduje, mimo iż osobiste korzyści mogą mieć co najwyżej na „tu i teraz”, a dalej ich czeka niewola i zagłada.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1465640