Druga Wenezuela?

Obrazek użytkownika miarka
Świat

 

Po legalnych, wygranych przez demokratyczną opozycję wyborach prezydenckich i parlamentarnych rozległo się i trwa wycie „odrywanych od koryta” elit „politycznych”. Trwa nieustanny jazgot medialny i odbywają się manifestacje uliczne zaprzańców.

 Powstał komitet obrony odsuwanych od władzy zdradzieckich elit działających pod przewrotną nazwą Komitetu Obrony Demokracji, sugerującą, że to oni demokracji bronią, a nie, że przed nimi jej trzeba bronić. Zarazem komitet ten broni dyscyplinowanej przez nowy rząd antydemokratycznej oligarchii i korporacji ponadnarodowych, wrogich suwerennej Polsce – czyli broni tych, którym się dotąd interesownie, a zdradziecko wysługiwali kosztem Państwa i Narodu Polskiego.

Trwa szukanie poparcia zagranicy dla dzisiejszej Targowicy – fama głosi iż zapowiadane jest przyjęcie Kijowskiego - jego szefa na specjalnej wizycie przez Obamę, co ma zapewne oznaczać oficjalne niej błogosławieństwo rządu  USA, a więc i wrogie, antydemokratyczne  zamiary wobec legalnych polskich władz i samej Polski tego sojuszniczego oficjalnia państwa. Odbędzie się, czy nie, to wroga nam robota propagandowa już została zrobiona. Zresztą w PE był przyjęty.

 

Podobnie szef PO zabiega o protekcję u Merkel. Wciąż trwają antydemokratyczne próby PO dla ustanowienia nadwładzy w postaci PO-wskich „przetrwalników” mających im zapewniać wpływy na władzę mimo przegranych wyborów, oraz zwiększać ich perspektywę ich ponownego wyboru przez obronę skompromitowanych procedowaniem w ustawie i niekonstytucyjnym wyborem nadmiaru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Na to wszystko doszedł  ostatnio „Hołd warszawski” - kokos26-hold-warszawski-w-filharmonii-narodowej, manifestacja zaprzaństwa odsuwanych elit.

Oprócz skojarzenia z „Hołdem krakowskim” Krzeptowskiego, mocno kojarzy się to z postawą elit wenezuelskich odsuniętych od koryta przez Chaveza, które nie odpuszczały, aż doszło do zamachem stanu w 2002 roku.

W związku z powyższym warto przypomnieć, jak to się wtedy odbyło, bo analogia może wskazywać na szytą nam powtórkę. 

W latach siedemdziesiątych Wenezuela była czwartym eksporterem ropy na świecie, i jednym z głównych źródeł ropy dla Stanów Zjednoczonych (Sylvia & Danopoulos, 2003).  Jednak bogactwo płynące z ropy nie służyło wszystkim obywatelom Wenezueli, wielka cześć mieszkańców żyła w skrajnej biedzie. W latach osiemdziesiątych kryzys walutowy i spadek cen paliwa wpędził Wenezuelę w kryzys. Kryzys szybko i wyraźnie pokazał jak chwiejna jest gospodarka oparta o jeden surowiec. Panujący układ polityczny też stanął na rozdrożu ponieważ było mniej do podziału. Potrzebne były zmiany.

W lutym 1989 roku Prezydent Andres Perez wprowadził radykalny program reform podyktowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Reformy miały za zadanie zrestrukturyzować gospodarkę Wenezueli – ograniczyć ingerencję państwa, zmniejszyć wydatki i zdywersyfikować dochody w ten sposób zmniejszyć zależność gospodarki na paliwie (Lander & Fierro, 1996).

Sposób w jaki te cele miały być osiągnięte to typowa strategia oparta na głównych doktrynach neoliberalizmu – obniżenie poziomu płac, cięcia w wydatkach publicznych, otwarcie rynku na artykuły importowane, deregulacja rynków walutowych i finansowych. Wiadomo było że reformy dotkną najbardziej tych najuboższych.

Reakcja społeczeństwa była natychmiastowa. Na przedmieściach Caracas wybuchły zamieszki. Wojsko dostało rozkaz stłumić demonstracje siłą. Część żołnierzy jednak odmówiła wykonania rozkazu – żołnierze nie chcieli strzelać do tłumu. Jednym z żołnierzy który się sprzeciwił był Hugo Chavez Frias.

... W wyborach prezydenckich Chavez okazał się bez konkurencyjny wygrywając z poparciem 56% głosów. Jeśli ktoś wątpił w ten rezultat, uważając że to chwilowe zauroczenie wyborców, to już kolejne wybory nie pozostawiły wątpliwości że Wenezuela stawia na Chavez’a. Rok po wyborach prezydenckich, 88% wyborców poparło pomysł powstania nowej konstytucji, która została zatwierdzona w kolejnym referendum (91% głosów) (Sylvia & Danopoulos, 2003). W 2002 odbyły się kolejne wybory prezydenckie w których Chavez zdobył 59.5% głosów (Sylvia & Danopoulos, 2003).

Jednak wydarzenia z Kwietnia 2002 pozwalają sądzić że działania opozycji w Wenezueli nie zawsze są zgodne z zasadami demokracji. Już w Grudniu 2001 stowarzyszenie przedsiębiorców, Federcamaras apelowało o strajk generalny w reakcji na zmiany wprowadzane przez rząd Chavez’a (Weisbrot et al. 2009). Ponowny apel zbiegł się z odwołaniem zarządu w państwowym przedsiębiorstwie paliwowym PADVSA. W tym samym czasie kilku wysoko postawionych wojskowych wycofało swoje poparcie dla prezydenta Chavez’a. W wyniku tych wydarzeń, 11 Kwietnia 2002 opozycja przeprowadziła zamach stanu. Prezydent Chavez został odsunięty od władzy. Wersje wydarzeń różnią się diametralnie. Jednak bez sprzeczny jest fakt że rząd tymczasowego prezydenta, przewodniczącego Federcamaras, biznesmena Pedro Carmony przetrwał tylko 47 godzin.

Mimo doniesień opozycji, Chavez nie poddał się do dymisji, a poparcie dla niego wśród ludności Caracas nie osłabło. Demonstracje które zawładnęły miastem niezbicie udowodniły że zamach stanu nie miał poparcia wśród ludności.

Hugo Chavez zdobył poparcie wśród tych grup ludności które miały najmniej. Mieszkańców podmiejskich slumsów, ludzi którzy nie mieli dostępu do edukacji, służby zdrowia a nawet żywności. Do tych ludzi nie docierało nic z pieniędzy płynących ze złóż ropy w ich kraju. Oprócz tych najbiedniejszych Chavez zyskał poparcie wśród grup sprzeciwiających się dotychczasowej hegemoni (Ramirez, 2005). Hegemonia, rozumiana tutaj jako dominacja pewnych idei, zasad i układów podtrzymywanych przez pewną grupę społeczeństwa (Gramsci, 1971), w Wenezueli oznaczała pogłębiającą się przepaść miedzy większością społeczeństwa, a elitą która zarządzała krajem i jego zasobami. Te wszystkie ruchy społeczne złożone były z ludzi świadomych tego, jakie zmiany są potrzebne w i ich kraju. Ta świadomość pozwoliła Chevez’owi zrzeszyć tych ludzi i w ten sposób powstały organizacje, które pomagały we wprowadzaniu licznych, dość radykalnych programów w wielu sferach życia w Wenezueli

Wybór Chavez’a na prezydenta był zdecydowanie nie wygodny dla wcześniej rządzących elit. Chavez nie godził się na dotychczas panujący ład. Chciał zmienić układy, odsunąć tych którzy najbardziej skorzystali na dotychczasowo panującym porządku i doprowadzić do nowych zasad podziału majątku który by bardziej służył najuboższym.

http://www.stosunkimiedzynarodowe.pl/hugo-chavez-jednoznacznie-dyktator

 

(wiki) Zamach stanu w Wenezueli 11 kwietnia 2002 – nieudana próba obalenia prezydenta Hugo Chaveza podjęta przez środowiska związane z wenezuelską organizacją pracodawców Fedecamaras. W ciągu 47 godzin Wenezuelą formalnie rządził Rząd Tymczasowy z liderem FedecamarasPedro Carmoną na czele. Rozwiązane zostało również Zgromadzenie Narodowe i Sąd Najwyższy, a konstytucja zawieszona[1]. O klęsce zamachu zdecydowało spontaniczne powstanie zwolenników Chaveza z Caracas, którzy po starciach z policją przejęli razem z Gwardią Prezydencką pałacMiraflores, oraz sprzeciw części środowisk wojskowych i opozycji antychavistowskiej wobec takiej formy zamachu[2][3].

Bezpośrednią przyczyną podjęcia próby zamachu stanu było niezadowolenie środowisk związanych z organizacjami pracodawców i prywatnymi mediami z ogólnego kierunku polityki Chaveza, zakładającego poważne państwowe inwestycje w edukację, służbę zdrowia i gospodarczy sektor państwowy przy równoczesnym zmniejszaniu tradycyjnie wysokich politycznych wpływów najbogatszej części społeczeństwa[4]. Szczególne nasilenie ataków opozycji na rząd nastąpiło po nacjonalizacji sektora naftowego i powstaniu państwowego koncernu PDVSA kontrolującego całość wydobyciaropy oraz po interwencjach państwowych w sektorze żywnościowym, których bezpośrednim inspiratorem był Chavez oraz jego zwolennicy wywodzący się spośród robotników.

 

Ogień do demonstrantów otworzyli snajperzy z dachów i tajemniczy cywile stojący na moście, uzbrojeni w rewolwery. 17 osób zginęło, kilkadziesiąt zostało rannych. Według opozycji, to prezydent nakazał strzelać do bezbronnych. Zwolennicy Commandante twierdzą, że do Gwardii Prezydenckiej jako pierwsi otworzyli ogień policjanci, których przysłał wrogi szefowi państwa burmistrz Caracas, Alfredo Pena.
Zdaniem Dietera Schneidera, przebywającego w Caracas pracownika niemieckiej fundacji Eberta, \”potrzebni byli zabici, aby wojskowi mogli zmusić demokratycznie wybrany rząd do dymisji i aby wyglądało, że to Chavez rozkazał krwawo stłumić protesty\”. W każdym razie generałowie byli gotowi. Aresztowali prezydenta w pałacu Miraflores, oficjalnie informując, że podał się do dymisji.Commandante nie stawiał oporu, ostrzegł jednak, że masy ubogich Wenezueli nie pogodzą się z tym puczem. Przetrzymywany był w różnych miejscach, w końcu przewieziono go na karaibską wyspę Orchila.

Prezydentem został biznesmen Pedro Carmona. Funkcjonariusze nowej ekipy natychmiast nazwali kolumbijskich rebeliantów narkopartyzantami i zapowiedzieli, że Fidel Castro nie dostanie ani kropli wenezuelskiej ropy. Nowe władze najwyraźniej zamierzały więc spełniać życzenia Stanów Zjednoczonych. Nic dziwnego, że na światowym rynku ceny ropy spadły. Waszyngton nie potępił puczu, aczkolwiek – zgodnie z kartą Organizacji Państw Amerykańskich – zbrojne przewroty przeciw demokratycznie wybranym władzom są niedopuszczalne. Większość krajów Ameryki Łacińskiej wyraziła swój sprzeciw wobec nowego reżimu w Caracas.

Zamach stanu w Wenezueli trwał tylko 36 godzin. Usunięty przez wojskowych prezydent Hugo Chavez jako triumfator wrócił do Caracas.

Dramatyczne wydarzenia w Wenezueli poważnie zakłopotały amerykańskich polityków. Początkowo bowiem Waszyngton nie potępił obalenia demokratycznie wybranego prezydenta. Rzecznik Białego Domu, Ari Fleischer, twierdził, że Chavez otrzymał to, na co zasłużył. Niektórzy uważają nawet, że Stany Zjednoczone dyskretnie popierały pucz.

http://www.tygodnikprzeglad.pl/druga-szansa-chaveza/

 

Od dojścia Chaveza do władzy w 1999 r., odbyło się 16 wyborów w Wenezueli. Hugo Chavez wygrał 15, a ostatnie - 7 października 2012 roku. Chavez zmarł na raka w wieku 58 lat wkrótce po ostatnich wygranych wyborach. Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama nie złożył kondolencji w związku ze śmiercią prezydenta Wenezueli. A jeszcze w 2011 nawet się lubili:

Powtórzę to, co tu uważam za sedno analogii:

W lutym 1989 roku Prezydent Andres Perez wprowadził radykalny program reform podyktowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Reformy miały za zadanie zrestrukturyzować gospodarkę Wenezueli – ograniczyć ingerencję państwa, zmniejszyć wydatki i zdywersyfikować dochody w ten sposób zmniejszyć zależność gospodarki na paliwie (Lander & Fierro, 1996).

Sposób w jaki te cele miały być osiągnięte to typowa strategia oparta na głównych doktrynach neoliberalizmu – obniżenie poziomu płac, cięcia w wydatkach publicznych, otwarcie rynku na artykuły importowane, deregulacja rynków walutowych i finansowych. Wiadomo było że reformy dotkną najbardziej tych najuboższych.

 

... Wybór Chavez’a na prezydenta był zdecydowanie nie wygodny dla wcześniej rządzących elit. Chavez nie godził się na dotychczas panujący ład. Chciał zmienić układy, odsunąć tych którzy najbardziej skorzystali na dotychczasowo panującym porządku i doprowadzić do nowych zasad podziału majątku który by bardziej służył najuboższym. 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:12)

Komentarze

z powodu ogółnej niewiedzy na temat wenezueli i jej historii zarówno i politycznej chcialbym sądzić,że chavez był dobrym politykiem choć zbyt lewackim.natomiast faktem jest ,że stał ością w gardlem usraelowi

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

marekpolo

#1510290

Ja tam u niego skłonności lewackich nie widziałem (chyba żeby tu liczyć całuska z Obamą). Raczej był lewicowcem, ale skrajnym - już raczej  dyktatorsko-socjalistycznym marzycielem, patriotą i "dobrym chłopem" jak rasowym politykiem. Imponował mu zwłaszcza Kaddafi. Kto wie, do czego by doszedł, gdyby nie rak. Wyrastał na potężnego lidera Południowej Ameryki.

Dla nas tu ważne że szedł pod prąd tych samych MFW-owskich tendencji co dziś PiS i Fidesz Orbana.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1510296

Niezależnie od wszelkich zawirowań i totalnego chaosu w naszej, nieszczęśliwej Polsce, nie zapominajmy o p. Marianie.

Marian Stefaniak mBank Zielona Góra
PL 48 11 40 2004 0000 3802 6854 6129.
BREXPLPWMBK
Oprócz indywidualnych wpłat, istnieje możliwość 1% odpisu z podatku na Fundację AVALON ,której podopiecznym jest p.Marian. Posiada tam numer subkonta „STEFANIAK, 1297. "
Numer KRS fundacji 0000270809

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1510302

Porownywanie sytuacji w Wenezueli - do dzisiejszej sytuacji w Polsce... ?  Jezeli mialby sie sprawdzic wenezuelski scenariusz - to juz wkrotce bedziemy mieli w Polsce... kolejki po chleb i benzyne oraz wylaczenia pradu trwajace co najmniej 8 godzin na dobe, zas wartosc zlotowki poszybuje w dol (ponad 100% inflacja)...

Autor chcial chyba... zakpic z niewiedzy slepo popierajacych wszelkie dzialania "antysystemowe" i "banksterskie"  lub jest zwolennikiem czerwonej rewolucji - takiej wlasnie jaka zafundowal Wenezueli Chavez... (zwlaszcza patrzac na niezbyt udany fotomontaz Obamy i Chaveza.

Oczywiscie Chawez "byz niewygodny dla wczesniej rzadzacych elit, chcial zmienic uklady  i odsunac, tych co najbardziej skorzystali na dotychczasowym porzadku...." 

Co mu z tego wyszlo: elity bogatych zastapil elitami wiernych sobie (i rewolucji) poddanch, ktorzy doprowadzili gospodarke Wenezueli do zapasci, w sklepach nie ma dzisiaj podstawowych artykulow zywnosciowych ...

www.laht.com/article.asp?ArticleId=2388533&CategoryId=10717

Czy "otake" Polske walczym?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

mikolaj

#1510342

Porownywanie sytuacji w Wenezueli - do dzisiejszej sytuacji w Polsce... ?

Czy Ty czytałeś to, co ja napisałem? A niby gdzie ja porównuję? Czy o tym piszę żeby iść tą drogą?

Czyż nie chodziło skojarzenia działań dzisiejszej opozycji i jej „Hołdu warszawskiego” z „Hołdem krakowskim” Krzeptowskiego, które już mocno kojarzą się z postawą elit wenezuelskich odsuniętych od koryta przez Chaveza, które nie odpuszczały, aż doszło do zamachu stanu w 2002 roku.

 

A jak są analogie, to są i wspólne GROŻBY? Przecież piszę: „bo analogia może wskazywać na szytą nam powtórkę”. 

Cała więc Twoja tu krytyka jest psu na buty – to wielkie niezrozumienie komentowanego tekstu przez Ciebie.

Krytykujesz tak, jakbym ja zalecał drogę na jaką została wepchnięta Wenezuela PRZEZ MFW i SPRZEDAJNE PROAMERYKAŃSKIE ELITY?

Ja jestem przeciw temu, a Ty jesteś przeciw mnie. Nie widzisz, że w ten sposób to Ty jesteś za tym? Zarazem jesteś przeciw aktualnemu polskiemu rządowi? O co Ci się rozchodzi? Czy naprawdę twierdzisz, że polityka PiS podobna do chavezowskiej to błąd?

To, co ja wskazuję, to podobieństwa Dudy do Chaveza, a Polski do Wenezueli - bo USA były przeciw zmianom wprowadzonym przez Chaveza, tak jak i są przeciw zmianom wprowadzanym przez dzisiejsze władze Polski.

 

Bolą Cię kolejki i inflacja w Wenezueli. Może i Polsce grożą jak będzie szła drogą PiS-wską. A może tego zechcemy bardziej jak długów na wiele pokoleń Polaków. Nie boli Cię zadłużenie Polski – już na setki lat spłacania przy potężnych wyrzeczeniach? Zadłużenie które zafundował nam m.in. MFW, tak jak chciał „zafundować” Wenezueli, ale i zafundowały zwłaszcza sprzedajne, zdradzieckie, zaprzańskie po-komunistyczne „elity” szumowin?

A nie myślisz, że to skutek rabunku zwłaszcza przez USA i zdradzieckie elity, że czwarty producent ropy na świecie powinien mieć dostatek dla ogółu obywateli – jak w Libii za Kaddafiego? Czy myślisz, że po ’89 Polska musiała pójść drogą MFW. Że musiała się wyprzedawać zamiast zreformować, że wciąż nie może się zreformować?

 

Bo co, pełne sklepy i ciepła woda w kranie ... a zarobki w wysokości 20 % tego co na Zachodzie, przy likwidowanej produkcji własnej i długach, przy których nie mamy już zasobów, a złodzieje chcą dalej rządzić i nie ma komu ich pozamykać?

Doprawdy porównania są ciekawe, można to porozważać... mam jednak poważne wątpliwości, czy masz dobrą wolę? Atakujesz zanim przeczytasz ze zrozumieniem? Szmatławca „Herald Tribune” jako źródło wiedzy polecasz?

miarka

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1510355

oni po prostu realizuja program Chaveza (konsiltowany przez niego za zycia wielokrotnie z najblizszymi przyjaciolmi - bracmi Castro. 

Pokazujesz fotomontaz Obamy - i komentujesz na powaznie...

Poza tym wiekszosc twojej wypowiedzi - to niezrozumialy belkot - naprawde nie bardzo wiem o co ci chodzi i kogo popierasz...

Ciekaw jestem tez twoich zrodel - moje sa wg ciebie "szmatlawe" wiec czekasm na te dobre...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

mikolaj

#1510383

Na pewno na źródła i słówka licytować się nie będziemy. Nie ma też dla nas sensu wgłębianie się w szczegóły wenezuelskiej polityki.  Zdjęcie wygląda wiarygodnie, zresztą niedawno widzieliśmy Dudę pijącego z Obamę. Oni na tych szczytach tak mają. O Obamie mówią i gorsze rzeczy.

Nas interesują przede wszystkim porównania. „W latach osiemdziesiątych KRYZYS WALUTOWY I SPADEK CEN PALIWA wpędził Wenezuelę w kryzys”. Dokładnie to samo było i u nas.

Kiedy „W lutym 1989 roku Prezydent Andres Perez wprowadził radykalny program reform podyktowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW)” w Polsce dokładnie w tym samym czasie - na skutek tego samego KRYZYSU WALUTOWEGO I SPADKU CEN PALIWA był Okrągły Stół. 

Tam naród się sprzeciwił i w rezultacie Chavez doszedł do władzy odsuwając skompromitowane, zdradzieckie na rzecz USA elity, hamując drenaż Państwa z jego zasobów, kierując środki ze sprzedaży ropy na poprawę warunków życia zwykłych obywateli (tu Chavez wykazał się mądrością, skutecznie walcząc o wysokie ceny ropy). W Polsce poszło odwrotnie – otwarto drzwi dla bandyckiego MFW i zaczęło się niszczenie i przejmowanie przez kapitał zagraniczny polskiego potencjału surowcowego, gospodarczego (pierwsza dziesiątka w świecie i to potencjału całkiem nowoczesnego, handlu banków, mediów, przetwórstwa rolnego – wszystkiego.

Obóz zdrady był potężny. Niewiele brakowało, a mozna by było ogłaszczać likwidację Państwa. Doszedł do władzy prezydent (z poparcia PiS-u i koalicja sejmowa na bazie PiS-u, a zaraz i takiż rząd. Zaczęło się odkręcanie zdrady Okrągłego Stołu – czyli stan podobny jak po dojściu Chaveza do władzy. „Chavez nie godził się na dotychczas panujący ład. Chciał zmienić układy, odsunąć tych którzy najbardziej skorzystali na dotychczasowo panującym porządku i doprowadzić do nowych zasad podziału majątku który by bardziej służył najuboższym” Podobne plany ma PiS (o ile konsekwentnie wytwa). MFW i ci co spijali miody z grabieży Polski wyją – z pewnością szykują „groźby karalne” na PiS (i naciski, by nie wytrwał).

Szykują i na Wenezuelę, bo choć rząd jest kontynuatorem linii Chaveza, to większość parlamentarną ma już opozycja i już grozi, że obali Maduro.

Nadto ceny ropy znów spadły. Do tego kryzys walutowy niszczy nie tylko gospodarki Wenezueli i Polski, ale i połowy świata. W tej sytuacji mówienie że Maduro źle rządzi sensu nie ma na pewno. Nie da się w tych warunkach dobrze rządzić – to już wojna światowa wszczęta przez tych, co potrafią (na zamówienie), wywoływać kryzysy i obniżać ceny ropy na wystarczająco długo by „demokratycznie” obalać rządy i prezydentury (choć i lokalnymi wojnami nie gardzą).

Wenezuela – państwo kluczowe na połdniową Amerykę i Polska – na środkową Europę.

I najistotniejsze: poparcie społeczne. Chavez wygrał, bo miał poparcie społeczne. Podobnie wygrywa Orban. Teraz bój idzie o poparcie społeczne dla Kaczyńskiego (sam Duda, nawet z Szydło nic nie znaczą). Tylko Kaczyński może pozamykać i sądzić zdrajców łącznie z Trybunałem Stanu dla Tuska.

 

Chavez sobie poradził – 80 generałów wsadził do więzienia. Orban sobie radzi  ze swoimi skompromitowanymi elitami (jego dojście do władzy poprzedziła wielka modlitwa węgierskiego narodu). Dlatego nasi zaprzańcy tak szaleją i tak ostro idą drogą Targowicy...

Na pewno i nad Orinoko, i nad Wisłą wiele się będzie wkrótce działo. Do czego dążą zaprzańcy i tu, i tu, wiemy. W każdym razie Narody mają głos.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1510421

korzystny (dla konsumentow), a dla innych nie (dla producentow).

Widze, ze ty wkladasz do "jednego worka" - i jak jest "kryzys" czyli tanie paliwo - to ten kryzys dotyczy takze Polski (1989 r.)

Typowy belkot srednio zamoznego "gracza" gieldowego lub "analityka"...

Oczywiscie Chavez "zahamowal drenaz panstwa z jego zasobow" ... wprowadzajac w zycie zalecenia MFW i zachecajac korporacje amerykanskie do inwestowania w Wenezueli (lata 1989-2000). Doprowadzilo to do zwiekszenia wydobycia ropy (W 2000 r. piate miejsce w swiecie). W 2001 r. Chavezowi "odbilo" i z centrosocjalisty  stal sie... socjalista . Na poczatku udalo mu sie (rosnace ceny ropy) wprowadzic w zycie wiele programow socjalnych i czesciowo znacjonalizowac banki i korporacje.

Jednak od 2008 r. rozpoczal sie w Wenezueli kryzys spowodowany spadkiem cen ropy. Dotowane do tej pory firmy zaczely bankrutowac, wzroslo bezrobocie, pojawila sie hiperinflacja i braki w zaopatrzeniu - ta sytuacja utrzymuje sie do dzisiaj (wydobycie  ropy znacznie spadlo).

W calym tym udowadnianiu wyzszosci socjalizmu ( a w zasadzie socjalizmu narodowego) nad kapitalizmem zapomnial pan o jednym: Kapitalizm pomogl wielu narodom i ich czlonkom stac sie bogatymi, socjalizm zas (mimo szczytnych celow) dopomogl rownie wielu... stracic majatki i zyc w biedzie.

Oczywiscie zawsze sa jakies "czynniki obiektywne", ktore nie pozwalaja socjalizmowi zwyciezyc (Maduro), a jak ich nie ma - to pojawiaja sie "wrogowie narodu", Zydzi i miedzynarodowa finansjera- winni zawsze sie znajda...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

mikolaj

#1510590

"Spadek cen paliwa ma to do siebie, ze dla jednych jest korzystny (dla konsumentow), a dla innych nie (dla producentow).

To ekonomia dla przedszkolaków. Nadto kłamliwa.

Niedawno ceny paliw spadały, ale Kopaczowa zawłaszczała różnicę. Z drugiej strony, to i dla producentów jest to korzystne, bo sobie puszczają w koszty i nawet naliczają sobie od zwiększonych kwot zyski. 

Tak naprawdę, to jak zwykle tracą biedni, a zyskują bogaci, zwłaszcza banksterzy i wszelkiej maści pośrednicy i spekulanci.

Są jeszcze korzyści i straty dobrowolne, i wymuszone. Jest informacja jawna i zatajana dla tych, którzy mają być oszukanymi. Są i korzyści, które niektórzy muszą osiągać za wszelką cenę, np. "za wielcy, żeby upaść", są korzyści chwilowe, pod manipulację i zdradziecką propagandę mediów głównego ścieku, są i korzyści dalekowzrocznie widziane - a te prawdziwe to nawet nie cykl, a seria cyklów.

Uczestników do tej zależności jest więcej jak dwóch.

Są jeszcze właściciele (naród), którzy stają żebrakami przy zbyt niskich cenach. Jest Państwo (dobro wspólne i własność narodu, które w przypadku wejścia pod dyktat MFW traci suwerenność, a władzę sprawują namiestnicy mający wsparcie bankowe, "pancernej brzozy, sędziego Tulei i seryjnego samobójcy - czyli tajnych służb i agentury, oraz medialne i polityczne sił spiskowych MFW i NWO, zapewniające bezkarność "elitom władzy" cokolwiek by nie zrobiły, oraz korzyści korupcyjne ze zdrady do kieszeni swoich i szerokich kręgów rodzin i znajomych, serię przywlejów, oraz korupcję polityczną dla tych samych kręgów). Są rynki krajowe (własność niezbywalna narodu, te które zawsze powinny być rzetelne, kapitalistyczno-rynkowe, strzegące dóbr - przedmiotów obrotu na nich, aby nie były drenowane za granicę, aby krajowy przemysł, krajowe, rolnictwo i przetwórstwo, czy no bankowość harmonijnie się rozwijały, a ewntualne pożyczki żeby były na bieżąco spłacane z zysków) i rynki międzynarodowe - sfera przekrętów, sił spekulacyjnych i zmów handlowych za którymi idą bandycki protekcjonizm i dyskryminacja ofiar zmowy.

 

"Widze, ze ty wkladasz do "jednego worka" - i jak jest "kryzys" czyli tanie paliwo - to ten kryzys dotyczy takze Polski (1989 r.)"

Bo to jest jeden worek, zaś kryzys to sprawka możnych, którzy tak postanawiają. Tak samo zresztą jak wojna.

 

"Jednak od 2008 r. rozpoczal sie w Wenezueli kryzys spowodowany spadkiem cen ropy".

Chyba czytujesz jakąś po orwellowsku poprawioną historię. Kryzys w roku 2008 to się zaczął od pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości w USA, które natychmiast podjęły próby przerzucenia skutków tego kryzysu na słabszych uczestników dolarowej gry finansowej w świecie. Oczywiście ta bańka też nie musiała pękać, tylko że to było na rękę faszystom - korporacjonistom-syjonistom-globalistom.

 

"W calym tym udowadnianiu wyzszosci socjalizmu ( a w zasadzie socjalizmu narodowego) nad kapitalizmem zapomnial pan o jednym: Kapitalizm pomogl wielu narodom i ich czlonkom stac sie bogatymi, socjalizm zas (mimo szczytnych celow) dopomogl rownie wielu... stracic majatki i zyc w biedzie."

To to ja wiem, ale zapominasz tu o jednym: kapitalizmu już nie ma - skończył się w latach 70-tych, kiedy zniesiono parytet złota i zaczęto drukować pieniądze z powietrza. 

Nadto "socjalizm narodowy" to grzeczne przedszkole względem faszyzmu - korporacjonizmu-syjonizmu-globalizmu z którym dziś mamy do czynienia.

 

Oczywiscie zawsze sa jakies "czynniki obiektywne", ktore nie pozwalaja socjalizmowi zwyciezyc (Maduro), a jak ich nie ma - to pojawiaja sie "wrogowie narodu", Zydzi i miedzynarodowa finansjera- winni zawsze sie znajda...

Mylisz bandycki faszyzm - korporacjonizm-syjonizm-globalizm (oligarchiczny, zawłaszczający system prawny, zawsze występujący przeciw narodom, bo chący przejmować monopole państwowe od zawsze dające państwom utrzymanie - robiący to po to by już tą drogą zawłaszczać państwa i całą ich własność, wszelkie zasoby i rezerwy, a za chwilę i własność indywidualną, by już wprowadzać niewolnictwo) z kapitalizmem (którego cechą jest sprawiedliwość i demokracja - prawdziwe, nie fasadowe jak dziś).

Widzisz "wrogów narodu", Zydów i miedzynarodową finansjerę, ale twierdzisz, że to wymysł socjalistów. 

Patrzysz na tych "wrogów narodu" jako na uczciwe, kapitalistyczne jednostki - nie widzisz w nich przestępczości zorganizowanej, nawet spiskowości z zbrodni zorganizowanej , a nadto ludobójstwa zaplanowanego i wdrażanego...

Winisz tu socjalistów, którzy są "starszymi braćmi" dzisiejszych "wrogów ludu", nie chcesz widzieć że to gra do jednej bramki, bałamucisz. Poczytaj historię.

Owszem, Chavez realizował program socjalny, realizują Maduro, Orban i Kaczyński, ale ich tu socjalistami robią tylko wrogowie polityki samoobronnej ich narodów - po prostu ich potrzeby socjalne są ogromne.

W Wenezueli powszechnym był analfabetyzm, a złodziejskie elity żyły na poziomie Zachodnim. Z Polski 3 miliony młodych i płodnych wyjechało za granicę tam żyć, bo tam idzie dzieci wyżywić, a tym zaprzańskim "elitom" "polskość to nienormalność" i pasuje im "poziom europejski", a teraz napradę głupie 100euro na drugie dziecko (żeby chociaż 300 i możliwości dorobienia) pobudza ich do protestów - pewnie by chciały i dla siebie... bez dzieci?

miarka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1510640