Co to i po co jest narracja rzeczywistości i historii?

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Poseł Sanocki stwierdził iż „narracja” [jako termin prawny] "nie istnieje w żadnym kodeksie, ustawie, ani umowie. Po prostu jakiś publicysta tak sobie coś tam nazwał".

Czuję się tu zobowiązanym do szerszej wypowiedzi w tym temacie, jako że to ja kilka lat temu wprowadzałem do publicznego obiegu zwrot "narracja rzeczywistości przez prawo" (to straszne paskudztwo, bo czyni ona z prawa stanowionego ludzką wartość, i to od razu wartość samą w sobie, oderwaną od człowieczeństwa i ludzkich wartości, wywodzi się z ideologii satanizmu i wspiera ideologię satanizmu).  

Sam termin "narracja" to część składowa powieści, czy opowiadania. Bohaterowie coś tam mówią i robią, a reszta to narracja autora, wiązanie czasu i miejsca, komentaż na bieżąco i refleksje, nadawanie znaczeń i wartościowanie. Właśnie w trakcie narracji to co nieistotne może przybrać ramy ważnego, a nieistotny szczegół, wyjątek, czy mniejszość może przybrac znaczczenie dominyjącego.

Zastosowanie narracji w życiu prywatnym czy politycznym to zwykle niechciana i niepotrzebna "pomoc", a w rzeczywistości kłamstwo, oszustwo i manipulacja odbiorcą przekazu, roztaczanie iluzji, ogłupianie i straszenie z silnymi sugestiami. Celem jest sprawienie żeby odbiorca intensywnie czegoś chciał, żeby dało sie go wykorzystać, zwykle okraść (jak w każdym kłamstwie), a później winę przypisać mu samemu w myśl kłamliwej zasady psychologicznej, że "chcącemu nie dzieje się krzywda".

W narracji rzeczywistości, w tym i narracji historycznej, choć może, ale  nic nie musi być takim jakim jest, czy było naprawdę. Obraz rzeczywistości może być budowany nie na prawdzie jedynej, a na jej subiektywnym oglądzie, na nieistotnych szczegółach, nawet przeciwnych do tego co powinien oddać obraz prawdziwy. Ona może traktować i w praktyce zwykle traktuje rzeczywistość instrumentalnie - wybiera z niej co chce - byle w efekcie osiągnąć chwilową korzyść, przyjemność, interes i władzę, byleby zabłyszczeć "tu i teraz", a jutro ... choćby potop.

Narracja rzeczywistości w polityce zwykle jest jak amerykański film, który zawsze się dobrze kończy - niby głównym bohaterom nic się nie stało, tylko że w polityce to się dzieje naprawdę i już rachunek przychodzi do zapłaty realny.

Poseł Sanocki słusznie występuje przeciw idiotyzmowi karania za "narracje" rzeczywistości politycznej, np. za „rosyjską narrację historyczną”. Bo i nie to jest naganne, gdyż sama narracja historyczna jeszcze nie podważa prawdy historycznej. - Chodzi w niej tylko o akcenty na to co jest ważne dla narratora czy odbiorców jego wypowiedzi. Może być i uczciwe, merytoryczne potraktowanie tematu.

Nagannym jest dopiero robienie ze swojego sposobu mówienia o rzeczywistości silnych sugestii i presji aż do dyktatu w kategoriach "narracji jedynie słusznej", "narracji ustanowionej" za wszelką cenę, w tym cenę kłamstwa, czyli w kategoriach ideologii tyranii władzy, władzy niemoralnej, która ma to ustanowienie popierać siłą i czerpać z niej benefity;
 - mówienie w kategoriach ideologi skrajnie agresywnej, ideologii totalitarnej;
- - w kategoriach doktryny z gotowością popierania jej środkami siłowymi - przemocy i gwałtu, terroru i wymuszenia (w tym nacisku (jak ustawa 447) czy szantażu).
- I to wszystko z perspektywą eskalacji, z uzurpacjami nieumiarkowanymi i nienasyconymi; ideologii narzucanej siłą, ideologii zniewalającej.

Bo jak by sama rosyjska narracja rzeczywistości miała być od razu naganną, to naganną by była i "polska narracja historyczna” - wszak prawo musi być jedno dla wszystkich - inaczej jest zniewalającym dyktatem w służbie bezprawiu.

Niestety w czasach rządów "mniejszego zła" ABW i prezydent "popisali się" ostatnio w Rzeszowie kolejną zdradą przez wywyższenie banderowskiej narracji historycznej nad polskim rozumieniem historii utożsamianym z prawdą i zabronili pięciu polskim, rzetelnym  badaczom historii uczestnictwa w konferencji naukowej.  

Można, a nawet trzeba rozumieć potrzebę kompromisów w polityce, ale już nie w temacie prawdy na której polityka musi stać żeby była polityką, żeby służyła ludziom i obywatelom, a nie była tak jak mamy dzisiaj antypolityką. Prawda to również fundament moralności, a w moralności kompromisów nie ma.

Tak w ogóle to nie istnieje polska, rosyjska, czy żydowska narracja historyczna. Historia, czy szerzej patrząc prawda nie potrzebują narracji, bo one są jedyne, można je tylko znać i rozumieć lepiej lub gorzej, ale to nie ma żadnego wpływu na ich treść. Tu zdumienie budzi ostatnio słyszany zarzut z Zachodu, że Polacy chcą "poprawiać historię".

Historii nie da się poprawić czy zakłamać - zawsze natomiast jest możliwość ją odkrywać i popularyzować. Ci co nie chcą tu prawdy wolą żyć w kłamstwie, choć to zawsze życie w iluzji, w próżni, bez przyszłości. Mark Twain stwierdził, że "łatwiej kogoś okłamać jak przekonać że został okłamany". Pewnie dlatego nie chcą oni ruszać wskazywanych im kłamstw, żeby i im nie zaczęło śmierdzieć to co już zakopali w niepamięci.

 

Żydzi czy Rosjanie wydają pieniądze na "politykę historyczną", ale tak naprawdę to wydają je na finansowanie kłamstwa. Toteż i owocem tego może być tylko kłamstwo, kłamstwo zawinięte w kolorowy papierek "narracji historycznej", papierek czystego faryzeizmu, papierek zakłamania,  bo jego cuchnąca zawartość i tak wcześniej czy później musi trafić do kibla, bo budować przyszłość dalekowzroczną i stabilną można tylko na prawdzie jedynej.

 

"Art. 54 Konstytucji zapewnia nam wolność wypowiedzi". "Wszelka cenzura prewencyjna jest konstytucyjnie zabroniona. "Żadna bowiem „narracja” nie jest w Polsce zabroniona..." http://sanocki.neon24.pl/post/143992,czy-to-jeszcze-jest-wolnosc

Tu nie chodzi o opowiadanie o rzeczywistości mądre czy głupie, o mniej czy bardziej ładne bajki, legendy czy hagady.
Tu chodzi o wylansowanie konkretnej narracji rzeczywistości jako jedynie słusznej i obowiązującej, a więc i skryte, podstępne wylansowanie ideologii tyranii władzy, nadto ideologii postawionej przed prawem i rozumem, a nawet przed ludzką przyszłością podwładnych.
Tutaj tak naprawdę chodzi o zamykanie ust tym, którzy widzą potrzebę bronienia się przed patologią. Przykład: penalizacja "mowy nienawiści", czy jakichś "fobii", w tym niektórych "skrzykiwań się" do obrony przed grożącymi patologiami, albo prób samoobrony.

Tu chodzi o to iż wolność wypowiedzi ma być przez państwo chroniona kiedy jest w służbie ochrony naszego życia, naszego bezpieczeństwa, naszych ludzkich wartości, ale już każdą inną wolno nie tylko krytykować, ale i wolno a nawet trzeba bronić sie przed nią.

Wszelkie więc publikacje "w obronie" - w obronie  wartości ludzkich czy narodowych, w tym w obronie prawdy na której stoi całe nasze człowieczeństwo są prawem chronione, bo muszą być chronione i to najpierw prawem, gdyż procesy tu zachodzące są nieodwracalne.  
- To już nie polityka, że dziś budujemy fabrykę, a jutro ją rozbieramy i stawiamy inną. To ludzkie życie. Fabrykantwi jest "wsio rawno" - łatwo może zastąpić jednego człowieka innym. - Inaczej między ludźmi, a zwłaszcza we wspólnotach (typowych dla ludzkiej natury zaczynając od małżeństw i rodzin) - tu takie podmianki są wykluczone. Mamy swoje, mamy wspólne - jest więc co bronić. - Organizujemy się więc najpierw "ku obronie".

Brak wolności wypowiedzi "ku obronie", obronie postrzeganej jako koniecznej, ku samoobronie, to absurd.
Po drugie to konstytucyjna wolność wypowiedzi nie istnieje w oderwaniu od kontekstu wartości ludzkich. Oznacza to że nie jest ona wartością samą  w sobie - ona sama niczemu nie służy, a ma chronić ludzkie wolności i powołania, musi być służebną innym ludzkim wartosciom wyższego rzędu - prawości, moralności i człowieczeństwu dojrzałemu, świętościom.

Słusznym jest twierdzenie posła Sanockiego, że Rosjanie mogą w Polsce publikować swoje racje. To jest w porządku, bo jeśli są to racje merytoryczne, to można się przed tym bronić.
Można więc od razu ją otoczyć odpowiednią opinią neutralizującą jej potencjalny jad  błędnych czy głupich racji merytorycznych. Jest więc sposób na to że nie będzie to narzucanie jako "racji jedynie słusznych" żadnych błędów czy głupot.

Natomiast blokowanie takich wypowiedzi jest już naganne. - Wtedy bowiem "racja jedynie słuszna" jest po stronie tych blokujących; ona wyklucza dyskusję, ona już jest z powodów ideologicznych. Ci co wydalali tą kobiecinę sami siebie powinni wydalić, czy ich należy wydalić zaczynając od góry, bo to decyzja odgórna.

Nie istnieją "otoczki merytoryczne" argumentów rzeczowych w odpowiedzi na "racje jedynie słuszne", "racje" ideologicznie, bo te "racje ideologiczne" od razu są w randze niedyskutowalnych dogmatów religijnych.
 - To co ideologiczne, już ze swojej patologicznej natury jest w służbie stawianych przed naturą, moralnością i człowieczeństwem interesów,  pożądliwości i chciejstw, które dyskryminują ludzki rozum, zaślepiaja na mądrość i rozpalają emocje.

Dobrą odpowiedzią na zawsze (ze swojej natury) agresywne "racje jedynie słuszne" mogą być tylko inne "racje jedynie słuszne" - a więc i konsekwencją prezentowania "racji jedynie słusznych" jest nieuchronne starcie siłowe.
- Jest w tym i parcie do wojny, i parcie do wojny domowej. Tak czy inaczej za "racjami jedynie słusznymi" stoi ideologia i to w randze szowinizmu ideologicznego, w tym i szowinizmu narodowego narodu traktowanego ideologicznie, a więc i w mentalności plemiennej.

Natomiast tu w tle jest w ogóle jeszcze inna "racja jedynie słuszna" - żydowska. Daniels może, ambasadorka i prezydent Izraela mogą tu prezentować swoje "historyczne" spojrzenie. - I choć to samo w sobie nie jest jeszcze problemem, to już krytyka ich wypowiedzi do mediów do przestrzeni publicznej się nie przebije, nikt nie podejmie się ich prostowania, korygowania, odkłamywania, ani karania kiedy przy tym pomawiaja czy znisławiają. Za tym stoi już zbrodniczy terroryzm aktualnej antypolskiej władzy politycznej. Niedawno nawet obywatelska i narodowa manifestacja pod ambasadą Izraela została zakazana.

Rzecz w tym, że tu już krytyka merytoryczna ich wypowiedzi może być poczytana za antysemityzm i "obłożona klątwą", klątwą anty-antysemicką, klątwą przeciw każdemu  kto nie spodoba się Żydom choćby z tego powodu że siebie lub swoich bliskich chce bronić przed wrogą agresją, klątwą przeciw wszystkiemu co rozumne i mądre, co polskie, patriotyczne, moralne i dalekowzroczne.

To klątwa której nie respektowanie też może ściągać podobna klątwęna tego kogoś kto sie nie przyłączy do aktów anty-antysemityzmu.

To klątwa siejąca spustoszenie nie z racji tego że działa magicznie, a z powodu jej plemiennego zawołania typu "huzia na przeklętego" popartego gotowym schematem emocjonalnym do kamienowania.

Wszędzie gdzie pada "argument" antysemityzmu (czy grozi że w odpowiedzi padnie) ,  mamy agresję wrogiej nam "racji jedynie słusznej".
- I to przed tym prawo musi nas chronić, to tu ma przede wszystkim mieć miejsce zastosowanie przepisów o wolności słowa. Hybryda znaczeniowa jaką zawiera w sobie słowo "antysemityzm" oznacza wprost atak na wolność słowa naszych wypowiedzi przez każdego kto sie tym słowem posługuje. Akceptacja tej hybrydy jest akceptacją kłamstwa wejściem na drogę niebytu.

Kłamstwo wychowuje psychopatów i ich chore roszczenia. - Dlatego tej gry nam podjąć nie wolno. Gra w kłamstwo jest dla zbójów. Zbóje to pasożyty, my chcemy życ godnie i dla dobrej przyszłości naszego potomstwa.  Zbója nikt nie zbuja. Nasza tarcza to prawda, ona jest jedna - trzymajmy sie prawdy to nie zbłądzimy. - My musimy uważać żeby nie dać się  zbujać.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:7)

Komentarze

"Poseł Sanocki stwierdził "

Poseł ????

Sowiecki parch i osioł

tekst ciekawy

24pkt.+

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1565240