Niepodległość, suwerenność, i polityka prezydenta Dudy

Obrazek użytkownika Mariusz Cysewski
Kraj


Za dwa dni kolejna rocznica wojny obronnej 1939 r. a w dzisiejszej Niezależnej Piotr Lisiewicz pisze o programie PIS jako „skrajnie niepodległościowym”. Tutaj: ]]>http://niezalezna.pl/70380-czas-na-rzad-skrajnie-niepodleglosciowy-wygramy-tylko-wtedy-jesli-zrozumiemy-bledy-z-lat-20052]]> Nie wnikając w treść artykułu - zresztą z tezami się na ogół zgadzam - irytuje rozmywanie terminu „niepodległość” i „niepodległościowy”. Autor zdaje się myśli, że „niepodległościowy” to tyle, co „dobry”. Albo „słuszny”. Nadużycie to jawne i moim zdaniem szkodliwe. Polacy powinni wiedzieć, co to niepodległość, w tych czasach zwłaszcza.
 
Niepodległość to nie jakaś „dobroć”, nawet rzeczywiście dobra ;) czyli plus dodatni a – potocznie - wolność państwa od władzy/dyspozycji zewnętrznej. Co prawda idzie tu bardziej o „suwerenność”, której niepodległość jest li tylko warunkiem formalnym. Niepodległość (suwerenność) to dla państw, a dla Polski zwłaszcza, wartość wysoko stojąca i samoistna; przyjęło się bowiem niewątpliwie słusznie mówić, że za większość nieszczęść zbiorowych zwłaszcza, ale i indywidualnych - odpowiada brak niepodległości. Podległość obcym. 
 
Jak „suwerenność” opisuje wikipedia? 
 
„Obecnie taka nieomalże absolutna niezależność jest nierealna. Złożyły się na to następujące czynniki:
 
   - ogromny wzrost liczby państw
 
   - pojawienie się niepaństwowych uczestników stosunków międzynarodowych
 
   - istnienie wielu skomplikowanych powiązań między państwami
 
   - faktyczna niemożność całkowicie samodzielnego funkcjonowania państwa, i to w każdej sferze – politycznej, gospodarczej, kulturowej;
 
Dlatego ważniejszym elementem pojęcia suwerenności jest sprawowanie władzy nad określonym terytorium niż pełna niezależność”.
 
Naturalnie, rozmywanie niepodległości na wiele sposobów to fakt niewątpliwy. Państwa niepodległe/suwerenne delegują też wiele swych uprawnień innym, zwłaszcza organizacjom międzynarodowym. Nie umniejsza to jednak ich suwerenności, gdyż w ostatecznym rozrachunku to one właśnie decydują o swoim losie. Chyba że jednak nie decydują – i wtedy niepodległe nie są.
 
Nie ma więc „pełnej” czy „niepełnej”, „częściowej” niepodległości. Nie można być w ciąży tylko trochę. Nie można być mniej, bardziej, czy skrajnie niepodległościowym. Państwo jest niepodległe albo podlega państwu innemu. „Sprawowanie władzy nad określonym terytorium” nie ma tu nic do rzeczy. Marszałek Petain „sprawował władzę” w Vichy, a Hans Frank w Generalnej Guberni, ale nikt przecież nie powie, że Vichy albo GG były niepodległe. Niepodległym nie było Królestwo Polskie utworzone przez państwa centralne ani z okresu 1815-1830. Nic dziwnego, że Polska w szponach PO nie jest państwem niepodległym, jeżeli PO „suwerenność” za niedorzecznym wywodem wikipedii uważa za samo tylko „sprawowanie władzy”. Co więcej, z taką sieczką w głowie Polaków żadna niepodległość Polski nie jest możliwa - mniej niż z zamieszaniem Lisiewicza.
 
Dla uproszczenia pominę tu kluczowy dla Polski problem rzeczywistych możliwości realizacji własnej woli, materialnych instrumentów władzy. Mniej kluczowym, choć ciekawym zagadnieniem jest zbieżność czy rozbieżność własnej woli z wolą innych państw czy szerzej – funkcjonowania państwa w danym otoczeniu. Czy utrzymywanie przez Polskę Niepodległą (do 1939 r.) nadmiernie ponoć liczebnej armii lądowej, warunkowane również przez traktat wojskowy polsko-francuski, było wyrazem podległości Polski wobec Francji? Nie – wynikało z polityki państwa, zmierzającej właśnie do obrony niepodległości.
 
Wspomniałem, że o niepodległości Polski zapewne przeświadczona jest w głębi ducha Ewa Kłamacz. I tylko ona. Krótko przed wyborami prezydent Duda określił pięć płaszczyzn rozmów z Niemcami. Piątą z nich były interesy mniejszości polskiej w Niemczech. Niemcy wyrazili zainteresowanie czterema pierwszymi. Dalszy ciąg tego kontaktu pewnie nie będzie na pierwszych stronach gazet; najważniejsze kwestie - niepodległości, zbieżnych czy rozbieżnych interesów i dwustronnych kontaktów - media uważają bowiem za nudne lub nadmiernie skomplikowane. Nam, niewtajemniczonym, siłą rzeczy zostawi to wrażenie niedosytu. Skąd więc w tej sytuacji wiedzę o niepodległości własnego państwa czerpać mają Polacy?
 
Sprawa nie jest prosta, o czym świadczy panujące, a nawet potęgujące się pomieszanie pojęć. Wyjaśniliśmy już, że niepodległość nie ma związku z tym, kto „sprawuje władzę” na danym terytorium, a tym bardziej jakiej ten ktoś jest narodowości. Narodowości polskiej był Jaruzelski, Wielopolski lub namiestnik Królestwa Polskiego 1815-1830 gen. Zajączek, bardzo skądinąd dla Polski zasłużony. Wbrew temu, co zdaje się zakładać Lisiewicz, niepodległość nie ma też żadnego związku z „dobrocią”, słusznością, mądrością polityki państwa ani tej polityki „naszością” czy też tym, że rządzi PIS ;) albo PO, SLD itd. itp. czy też polityki tej głupotą, ani tym, czy rząd wybrany został demokratycznie, czy i jakie prawo jest przestrzegane w danym państwie i z innymi zagadnieniami. One są ważne, ciekawe, mogąc zwłaszcza zwiększać lub zwiększać rzeczywiste możliwości państwa realizacji własnej woli; zawsze jednak pozostanie pytanie, czy jest to wola tego państwa, czy też państw innych.
 
Endecy „pancerni” o agenturalność względem Niemiec oskarżają czasem Piłsudskiego. Szczególnie to niedorzeczne gdy zważyć, że oskarżenie dotyczy twórcy państwa i armii, które zatrzymały próbę zawładnięcia Europą właśnie przez Niemcy. Na 60 lat, bo podboje Hitlera były wszak osobliwą (mówiąc delikatnie) próbą Europy zjednoczenia. Ten skutek przewidział Beck, który niemiecką presję na Polskę skwitował stwierdzeniem, że w razie wojny czołgi sowieckie staną w Berlinie. Szczegółów tych rozmów też w tamtym czasie nie nagłaśniano, a najbardziej widowiskowym dowodem niepodległości Polski tamtego czasu był ex post właśnie zbrojny konflikt z obu silniejszymi sąsiadami naraz.
 
Państwem na pewno niepodległym jest Ukraina. Toczy walkę z najsilniejszym sąsiadem i w walce tej ma takich przyjaciół, jak właśnie widać. Takich jak my w wojnie 1920 albo Powstaniu Warszawskim.
 
Wynikałoby stąd, że chcąc mieć pewność własnej niepodległości, winniśmy wypowiedzieć wojnę Niemcom albo Rosji. Albo Niemcom i Rosji naraz ;) Odpukać… Trzecia Rzesza Pospolita, państwo ustawek, pozorów i teatrzyków, jeszcze byłaby gotowa umówić się z którymś z sąsiadów i wojenkę zainscenizować – jak Oceania z powieści Orwella.  
 
Wydaje się, że najbardziej rozpoznawalnym publicznie, a zarazem cywilizowanym miernikiem niepodległości jest ze strony dowolnego rządu wzmiankowana przeze mnie na tym portalu wcześniej polityka gotowości państwa do obrony przed zagrożeniem zewnętrznym. 
 
Nawet niewielkie państwa pewne możliwości jednak mają. Należą do nich programy umocnienia sił zbrojnych, programy zbrojeniowe, ćwiczenia i manewry wojskowe. Polska jest państwem członkowskim NATO frontowym, co winno mieć odzwierciedlenie również w wysokości budżetu wojskowego. Konieczne jest odtworzenie obrony terytorialnej. Edukacji historycznej ze szczególnym uwzględnieniem historii stosunków polsko-rosyjskich. Konieczna jest polityka historyczna zmierzająca do umocnienia polskiej tożsamości państwowej. Kontrwywiad dbający o usunięcie i agentury Rosji, i jej agentury wpływu, która jawnie działa w Polsce i niemal nie kryje swych zamiarów. Wykluczone są sowieckie pomniki na polskim terytorium. Polityka zagraniczna Polski zakładająca np. wsparcie powstania na Ukrainie i wojny Ukrainy o niepodległość - konkretne i realne, a nie symboliczne i deklaratywne jak dziś.
 
Polityka prezydenta Dudy, zakładająca obecność wojskową NATO z jednej strony, jak i inicjatywa dyplomatycznej pomocy Ukrainie to kanon polityki niepodległego państwa. Obcy zupełnie obecnemu skompromitowanemu rządowi.
 
Politykę gotowości, czy też swoiście rozumianej zimnej wojny z Rosją prowadzić miał każdy kolejny rząd w Warszawie od roku 1989. Jej konieczność wynika z geografii i historii Polski. Ani mapy, ani swej historii Polska nie zmieni. Zimną wojnę z Rosją prowadzimy, czy nam się to podoba czy nie, od co najmniej roku 1772.
 
Czy cokolwiek z powyższych przedsięwzięć zrealizował rząd warszawski po roku 2010?
 
A które z tych przedsięwzięć realizował jakikolwiek rząd po roku 1989?
 
Czym więc różnią się od rządów 1944-1989?
 
 
Mariusz Cysewski
 

Uroczystość odznaczenia żołnierzy Powstania Styczniowego z udziałem Marszałka Piłsudskiego. 1921 r.

Kontakt: tel. 511 060 559
ppraworzadnosc@gmail.com
]]>https://www.facebook.com/groups/517163485099279]]>
]]>https://twitter.com/MariuszCysewsk]]>
]]>https://sites.google.com/site/wolnyczyn]]>
]]>http://www.youtube.com/user/WolnyCzyn]]>  
]]>http://mariuszcysewski.blogspot.com]]>
]]>http://www.facebook.com/cysewski1]]>

Twoja ocena: Brak Średnia: 2.5 (2 głosy)