W państwach eurokołchozu dobrobyt wali . ..drzwiami i oknami

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Kraj

'Tysiące Tajwańczyków uczestniczyło w czwartek w trzeciej w ostatnich dniach demonstracji wzorowanej na protestach „żółtych kamizelek” we Francji, domagając się obniżenia podatków'...” „Głównym winowajcą jest ministerstwo finansów. To wpływowa instytucja, która powoduje ubóstwo na Tajwanie” - dodał. . “..”Tysiące Tajwańczyków uczestniczyło w czwartek w trzeciej w ostatnich dniach demonstracji wzorowanej na protestach „żółtych kamizelek” we Francji, domagając się obniżenia podatków i sprawiedliwego rozstrzygania sporów podatkowych. “...”„Tu chodzi o naszą przyszłość. Porównujemy swoje zarobki z pensjami w Hongkongu i Chinach kontynentalnych i chcemy wiedzieć, skąd bierze się tak duża różnica. Wielu moich kolegów ze szkoły chce założyć firmy (…), ale z powodu podatków wiele małych biznesów upada” “....” Uczestnicy demonstracji przekonują też, że wysokie podatki pogarszają położenie młodych ludzi na słabo opłacanych, niskich stanowiskach. “...”Średnie miesięczne wynagrodzenie na Tajwanie wynosi 1364 dolary, a wynagrodzenie minimalne od stycznia ma wzrosnąć do 750 USD miesięcznie. Stawka podatku dla Tajwańczyków zarabiających poniżej 2,42 mln nowych dolarów tajwańskich (ok. 78,5 tys. USD) rocznie nie może przekroczyć 20 proc.
Tajwan zajmuje 33. miejsce na świecie w rankingu KPMG obejmującym 135 krajów i regionów świata pod względem wysokości podatków. Francja jest na miejscu 12.”...(źródło )

Tajwan świeci przykładem równości społecznej dla Chin”..”Kiedy dwie dekady temu tempo rozwoju gospodarczego na Tajwanie spadło poniżej 10 proc., na wyspie wprowadzono powszechny program ubezpieczeń zdrowotnych oraz zwiększono odpowiedzialność za decyzje polityczne. “...”Wygnańcy, których rewolucja komunistyczna przepędziła z Chin na Tajwan stworzyli gospodarkę opartą na społecznej równości, których dzisiaj Chiny kontynentalne mogą się uczyć. “..”W chwili, gdy prezydent Chin Xi Jinping zaczyna swoją kadencję, to właśnie Tajwan może zaoferować mu model, który pomógłby urzeczywistnić jego kampanię na rzecz zmniejszenia przepaści między bogatymi i biednymi, która grozi podważeniem mandatu rządzącej partii komunistycznej. Współczynnik Giniego - wskaźnik obrazujący skalę nierówności dochodów - dla Tajwanu wynosił w 2011 roku 0,342, podczas gdy dla Chin - 0,477. Poziom 0,4 jest zazwyczaj przyjmowany jako zapowiedź rozruchów społecznych. “...”„Na Tajwanie mamy do czynienia z wolnym i stopniowym rozwojem szerokiego systemu ubezpieczeń społecznych” – mówi Rana Mister, profesor współczesnej historii chińskiej na uniwersytecie Oxforda – „Tajwan i kontynentalne Chiny poszły w całkowicie odmiennych kierunkach”. “...”Niskodochodowe gospodarstwa domowe na Tajwanie, gdzie mieszka 23 mln ludzi, mają darmowy lub subsydiowany dostęp do opieki zdrowotnej od 1995 roku. Środki na finansowanie tego systemu pochodzą zarówno od pracodawców, jak i pracowników. “...(źródło )

W "komunikacie oficjalnym", podpisanym przez ósemkę delegatów, żądają oni również "zwiększenia siły nabywczej" oraz "podjęcia walki z ubóstwem"....”Tak zwane żółte kamizelki, niezorganizowany dotąd ruch protestu przeciw wzrostowi akcyzy na benzynę, stworzyły w poniedziałek ośmioosobową "oficjalną delegację" do rozmów z francuskimi władzami. Zasadniczym tematem, który chcą poruszyć, jest "obniżenie podatków pośrednich"....”(źródło )

JAKUB CEGLARZ 2016ROK o czwarty Europejczyk żyje na granicy ubóstwa.”...”Eurostat opublikował raport, w którym wskazuje, że aż 122 miliony Europejczyków są zagrożone ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. “..(źródło )

„Żółte kamizelki” w Portugalii. Policja rozbija protesty”..”Podają się za członków ruchu „żółtych kamizelek” i od piątkowego poranka blokują drogi w ponad 30 miastach w Portugalii. Policja próbuje udrażniać krajowe trasy. W wielu sytuacjach dochodzi do siłowego rozbijania protestów.
“..”Jak tłumaczą służby, organizatorzy marszu nie przestrzegali tam wstępnych ustaleń z policją. Zamiast maszerować w kierunku parlamentu, zatrzymali się na środku jednej z głównych arterii Lizbony i wznosili okrzyki nawołujące rząd do walki z korupcją i oczyszczenia klasy politycznej z wpływów masonerii. “...(źródło )

"Żółte kamizelki" także w Brukseli. Atak “...”Protesty "żółtych kamizelek" rozszerzają się na Europę. Manifestacje rozpoczęły się w Brukseli. Protestujący domagają się cofnięcia podwyżek cen paliwa oraz dymisji premiera Charlesa Michela. “...”Od kilku tygodni protesty "Żółtych kamizelek" trwają we Francji. Ruch, który nie wywodzi się ze związków zawodowych ani z ruchów politycznych zablokował wiele dróg w cały kraju. Do najbrutalniejszych starć z policją dochodziło w Paryżu.
W Brukseli manifestujący obrzucili kamieniami siedzibę premiera Charlesa Michela. Policja, która wobec tłumu użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych, podaje, że na ulice stolicy Belgii wyszło ok. 200 osób. Zatrzymano ok. 60 osób. “..(źródło )

Biedny jak Rzymianin. Stolica Włoch europejskim centrum ubóstwa”...”eraz jednak Wieczne Miasto boryka się z problemem pęczniejącej biedy, efektu liberalnej polityki gospodarczej. Cięcia, podwyżki czynszów, elastyczny rynek pracy – to wszystko doprowadziło do degradacji poziomu życia. Potwierdza to raport Caritas.”..”Według Caritas w Rzymie żyje obecnie 16 tys. bezdomnych. A ich liczba w ciągu kolejnych trzech lat może się nawet podwoić. Do tego należy dodać jeszcze liczniejszą, choć trudną do dokładnego oszacowania kategorię „domowych kloszardów”, czyli osób, osób żyjących w totalnej biedzie, choć będących właścicielami mieszkań. Takie jednostki nie są w stanie zagwarantować sobie dochodów pozwalających na utrzymanie. Wynika to z rozpowszechnienia niepełnoetatowych form zatrudnienia, które doprowadziły do realnego zmniejszenia wynagrodzeń.
W najgorszej sytuacji znajdują się młodzi mieszkańcy. Wśród nich bezrobocie przekracza 40 proc., a poziom wykształcenia i doświadczenia na rynku pracy nie zachęca do zatrudniania. To właśnie studenci i początkujący pracownicy są głównymi inicjatorami protestów społecznych we włoskiej stolicy. Niestety, część z nich skłania się ku neofaszystom, generującym emocje tęsknoty za dawną potęgą i szczującym przeciwko pracownikom napływowym oraz muzułmanom.
Nieciekawie wygląda położenie seniorów. Jedna trzecia Rzymian żyje poniżej minimum ubóstwa. Powód? Niskie emerytury i niewielkie dochody swoich dzieci i wnuków.”...(źródło )

Radio Wnet: Francuzi protestują przeciwko władzy Rothschildów”...”Według dziennikarzy prowadzących śledztwo w sprawie kryzysu w Francji za aferą korupcyjną państwa stoją banki Rothschildów, ukrywają one swoje szwindle poprzez instytucje finansowe którymi zarządzają. Sam prezydent Francji jest byłym pracownikiem banku Rothschild i częścią korupcyjnej pajęczyny utkanej przez Rothschildów.'..(źródło )

Polskie firmy już nie produkują w Chinach dla niskich kosztów. Płace prawie wyrównały się
Pracownicy fabryk w Chinach zarabiają już prawie tyle samo, co ich odpowiednicy w Polsce. W tej sytuacji część polskich firm przenosi produkcję do kraju,”..”Jak pisze "Gazeta Wyborcza", średnie wynagrodzenie w Szanghaju, gdzie w Chinach zarabia się najlepiej, wynosi już równowartość 3837 zł na rękę, czyli o około 300 zł więcej niż w Polsce “...(źródło )

Gospodarstwo pańszczyźniane “najpopularniejsze było wykorzystywanie do prac chłopów pańszczyźnianych. Pańszczyzna była formą renty feudalnej i polegała na przymusowej pracy chłopów na rzecz pana. Od XIV wieku wymiar pańszczyzny stopniowo wzrastał. U schyłku tego stulecia i w początkach wieku XV pojawiła się pańszczyzna tygodniowa (tj. określana liczba dni pracy w tygodniu). W roku 1520 ustalono minimalny wymiar pańszczyzny na jeden dzień tygodniowo z zaprzęgiem (czyli sprzężajem) od jednego łanu chłopskiego. Stopniowo zwiększano wymiar pańszczyzny i już w połowie XVI w. wynosiła ona zwykle 2-3 dni tygodniowo z łanu chłopskiego. W połowie następnego stulecia chłop musiał odpracowywać już 4 do 5 dni, a w połowie XVIII w. - 5 do 6 dni. Warto też zaznaczyć, że wymiar pańszczyzny zwiększano jeszcze dodatkowo w okresach nasilenia się prac polowych, czyli na przykład w okresie żniw. Oprócz pańszczyzny zasadniczej, chłopi zmuszeni byli do wykonywania czynności dodatkowych, jak na przykład zwózka drewna z lasu, praca przy sianokosach, w ogrodach, czy też stróżowanie. Powszechną praktyka było także przymusowe najmowanie chłopów do pracy folwarku za niewielkim wynagrodzeniem. Zastosowanie pracy darmowej zwiększało opłacalność pracy folwarcznej. Stałe zwiększanie doprowadziło do rozwoju wtórnego poddaństwa. Szlachta dążyła bowiem do zatrzymania jak największej liczby chłopów na wsi i ograniczyć ich wychodźstwo do miasta. Od ilości darmowych pracowników zależała bowiem wydajność folwarku. Starano się zatem ograniczyć zbiegostwo chłopów. Dlatego piętnastowieczne ustawodawstwo poważnie skrępowało wolność osobistą chłopów. Na sejmie piotrkowskim w 1496 r. wydano konstytucje ograniczające wychodźstwo chłopów, zatrudnianie ludzi luźnych w miastach. Poddaństwo, czyli zależność prawna i społeczno - gospodarcza od pana (monarchy, szlachcica, czy duchownego), dzieliło się na poddaństwo sądowe (oznaczało to, że chłopi podlegali sądownictwu pana), poddaństwo gruntowe (chłopi mieli obowiązek świadczenia na rzecz pana z tytułu użytkowania jego ziemi) oraz poddaństwo osobiste (ograniczenie praw chłopów, zwłaszcza do opuszczania gospodarstwa i wsi). Poprzez ograniczenie wychodźstwa ze wsi (na jej każdorazowe opuszczenie chłop musiał uzyskać zgodę pana) nastąpiło przypisanie chłopa do ziemi. W ten sposób stanowił on własność pana. Chłopi nie mogli sami decydować o swoim losie. Pan mógł ich podarować w prezencie, odsprzedać, czy przekazać w ostatniej woli. Zakazane były małżeństwa pomiędzy poddanymi dwóch różnych panów (taki ślub dla jednego z właścicieli oznaczałby utratę pary rąk do pracy). W XVII wieku wprowadzono też obowiązek zaopatrywania się przez chłopów w składach dworskich w określone produkty (na przykład w piwo i gorzałkę).”..Zdarzały się wypadki, że pozbawieni środków do życia ludzie wolni, dobrowolnie przyjmowali poddaństwo (kmiecie, mieszkańcy zdewastowanych miasteczek, czy pozbawiona majątku drobna szlachta) (źródło )

Pierwsze latyfundia powstały na terenie Italii od III wieku p.n.e., w wyniku łączenia dzierżaw gruntów publicznych, skupowania lub zagarniania za długi ziem drobnych rolników oraz nabywania za bezcen ziem ludzi proskrybowanych “...”Pierwsze latyfundia powstały na terenie Italii od III wieku p.n.e., w wyniku łączenia dzierżaw gruntów publicznych, skupowania lub zagarniania za długi ziem drobnych rolników oraz nabywania za bezcen ziem ludzi proskrybowanych “...”Senatorowie inwestowali w ziemie na terenie Italii, ale również, zachęceni panującym w Imerium pokojem, korzystali z żyznych gleb poza granicami. Rzymianie uprawiali więcej ziemi przenosząc śródziemnomorską roślinność i sprawdzone metody uprawy na północ – do Galii, doliny Renu, a także na Półwysep Bałkański.
Ważnym dziełem rzymskim tyczącym się rolnictwa jest utwór Marka Porcjusza Katona – „O gospodarstwie wiejskim” (De argi cultura) z II wieku p.n.e.. Katon popularyzował w rzymskiej literaturze pojęcie villa – średniej wielkości majątku, nastawionego na sprzedaż swoich produktów. Katon był właścicielem wielu posiadłości w Kampanii i swoimi doświadczeniami w ich zarządzaniu podzielił się z ogółem Rzymian. Uważał, że idealna posiadłość ziemska powinna posiadać od 100 do 240 jugerów ziemi (25-60 ha). Mniejsza mogła być villa nastawiona na uprawę winorośli (100 jugerów – 25 ha), ale wymagała stosunkowo dużego nakładu pracy. Należało więc zakupić do niej nie mniej jak 16 niewolników.
Posiadłość nastawiona na produkcję oliwek – sady oliwne – mogła liczyć do 240 jugerów (60 ha). Wystarczała w niej grupa 13 niewolników. Dużo miejsca Katon poświęcił organizacji pracy niewolników. Na czele niewolników stawiał zarządcę majątku, zwanego vilicus, który będąc również niewolnikiem, miał szereg przywilejów, w tym prawo do posiadania żony, zwanej vilica, która zarządzała gospodarstwem rolnym. Zwykli niewolnicy mieszkali w ergastula, mających charakter więzienny. Często pracowali skuci łańcuchami, co miało zapobiec ich ucieczkom. Kato zalecał solidne ich karmienie w okresie prac polowych oraz oszczędzanie na wyżywieniu zimą. Uważał również, że nie można pozwolić na bezczynność niewolnika. Musi mieć on zajęcie od świtu do nocy, aby po pracy mógł myśleć tylko o spaniu. Starych i chorych należało się czym prędzej pozbyć, sprzedając ich.”..(źródło )

Niewolnictwo (servitudo) w starożytnym Rzymie było zagadnieniem powszechnym. Niewolnikiem (servi) można było zostać przez urodzenie, jako jeniec lub zdobycz wojenna, w momencie, kiedy zostało się złapanym przez handlarzy niewolników lub sprzedanym przez własną rodzinę albo też w przypadku, kiedy nie można było spłacić zaciągniętych długów. “..”ntensywny podbój stworzył idealne warunki do rozwoju niewolnictwa. Wiązał się on z powstaniem większych majątków rolnych, nastawionych na pracochłonną gospodarkę winnej latorośli i oliwek. Przeciętna działka wymagała do pracy niemal kilkudziesięciu niewolników. Korzyści płynące z zatrudniania nieopłacanych niewolników zachęcały arystokrację senatorską do prowadzenia dalszej ekspansji oraz czerpania z niej zysków. Na przykład zasadniczy Katon Starszy pobierał od swych niewolników opłaty za każdy stosunek z niewolnicami. '...”Punktem przełomowym w pojmowaniu niewolnictwa okazał się przełom III i II wieku p.n.e. Dotychczas głównym źródłem napływu niewolników była wojna. Jednak z czasem niewolnik stał się towarem, rzeczą (nullius), którą można było kupić na rynku. Ogromny popyt na tą warstwę społeczną doprowadził do tego, że do życia powołany został nowy zawód, trudniący się polowaniem na ludzi. Taką działalność prowadzili głównie korsarze na Morzu Śródziemnym, a czasami nawet Rzymianie. Tak ogromne zapotrzebowanie na niewolników spowodowane było głównie rozwojem gospodarki latyfundialnej oraz powstawaniem ogromnych majątków ziemskich. Tak jak już wspomniałem zaczęto także dostrzegać korzyści płynące z posiadania niewolnika na działkach. Po pierwsze nie musiał być on opłacany w przeciwieństwie do drobnorolnych chłopów, ponadto za jego śmierć pan nie musiał odpowiadać. Niewolnik według Rzymian był po prostu nic nie znaczącym przedmiotem, który w razie czego można było zastąpić nowym. Dawne niewolnictwo patriarchalne przekształciło się w niewolnictwo produkcyjne, w którym zysk z pracy niewolnika stawał się istotny. “...”Założenie rodziny przez niewolnika było względnie bardzo trudne, jednak niekiedy arystokraci zgadzali się, jeśli wiedzieli że niewolnik jest zaufanym pracownikiem. Były to jednak sytuacje rzadkie. Generalnie właściciele niewolników traktowali ich, można by powiedzieć, jak narzędzia mówiące, a nie jak zwykłych ludzi. Niewolnik, zależny całkowicie od pana, mógł zostać ukarany z największą surowością. W przypadkach najcięższych przewinień skazywano go na karę śmierci przez ukrzyżowanie. Czasem właściciel przekazywał winowajcę urzędnikowi zajmującemu się organizacją igrzysk i wtedy nieszczęśnika rzucano na arenie cyrkowej dzikim zwierzętom na pożarcie. Jednocześnie jednak właściciele dbali o ich zdrowie, licząc się z kosztami kolejnego podwładnego. “..(źródło )

Kolonat (z łac. colonatus – stan wieśniaczy) – system eksploatacji ziemi, który wykształcił się w I wieku w cesarstwie rzymskim. Początkowo rozwijał się on przede wszystkim w Italii, z czasem rozpowszechnił się także w innych, głównie zachodnich prowincjach Imperium. W kolonacie osobiście wolni chłopi (kolonowie) dzierżawili od wielkich właścicieli ziemskich działki, oddając za ich użytkowanie czynsz w naturze lub pieniądzu. Problemy z opłacaniem czynszów sprawiały, że kolonowie popadali w coraz większą zależność od latyfundystów, która z czasem przybrała formę rzeczywistego poddaństwa.
Od III w. n.e. kolonat objął także wolnych chłopów, których działki graniczyły z latyfundiami. W okresie rozprężenia państwa szukali oni ochrony (łac. patrocinium) u wielkich panów. W zamian za nią oddawali latyfundystom swoją ziemię, którą następnie otrzymywali w dzierżawę na prawach kolonatu.
Rozwój rzymskich latyfundiów szedł w parze z ich uniezależnianiem się od władzy państwowej. Właściciele kompleksów dóbr od III w. coraz częściej uzyskiwali wyłączenie z administracji municypalnej, powszechnego sądownictwa i systemu podatkowego. W efekcie pogłębiało się uzależnienie kolonów od latyfundystów, a struktury państwowe traciły kontakt z podstawową warstwą ludności. Władcy późnego cesarstwa nie walczyli skutecznie z tymi tendencjami. Przeniesienie obowiązku poboru podatków i wyznaczania rekrutówna latyfundystów skłaniało nawet imperatorów do zwiększania zależności kolonów. Zgodnie z konstytucją Konstantyna I Wielkiego z 332[1] zostali oni przypisani do ziemi (glebae adscripti) – zabroniono im opuszczania gospodarstw bez zgody właścicieli włości. Następni cesarze jeszcze bardziej rozbudowywali tę zależność[2]. Kolonowie traktowani byli jako własność, "jakby niewolnicy" (quasi servi), "niewolnicy samej ziemi" (servi terrae ipsius)[3]. Brak możliwości wyzwolenia stawiał kolonów pod tym względem w położeniu gorszym od niewolników[4].
Gwałtowny rozwój kolonatu, a tym samym wielkiej własności ziemskiej w ostatnich wiekach istnienia Imperium uważany jest za jedną z przyczyn jego upadku. W dalszej perspektywie kolonat wywarł także wyraźny wpływ na rozwój nowego systemu społecznego – feudalizmu.”..(źródło )

Spośród 4 milionów niewolników znajdujących się w południowych stanach USA w 1860 roku, 90% zamieszkiwała na wsi, z czego zdecydowana większość pracowała w polu – w Karolinie Północnej oraz Wirginii przy uprawie tytoniu, w Georgii i Karolinie Południowej na polach ryżowych, w Luizjanie przy uprawie trzciny cukrowej, w Kentucky – juty.
Na polach bawełnianych rozlokowanych we wszystkich niemal południowych stanach pracowało wówczas ponad 2 miliony zniewolonych, którzy wykorzystywani do granic wytrzymałości w 30% nie przeżywali więcej niż 5 lat. Na przełomie XVII i XVIII wieku cena za niewolnika wynosiła od 200 do 300 dolarów, czyli dzisiaj wartości średniego samochodu, natomiast w drugiej połowie XVIII wieku jego cena wzrosła w zależności od wieku, umiejętności, tężyzny fizycznej lub płci od 800 do 1,600 dolarów, co w przeliczeniu na dzisiejszy kurs wynosi od 21 tys. do 38 tys. dolarów.
W 1860 roku amerykański kapitał zainwestowany w niewolników był większy niż wartość rynkowa wszystkich plantacji na południu Stanów oraz trzykrotnie większy niż koszt ówczesnych kolei żelaznych. Amerykańskie plantacje bawełny stanowiły ponad 60% całej produkcji światowej, dostarczając bawełnę na rynki świata od Anglii po Rosję, a jednym z najważniejszych centrów włókienniczych był Amsterdam i Łódź. Surowiec ten był podstawą bogactwa amerykańskich bankierów, agentów ubezpieczeniowych i właścicieli statków...(źródło )

Po przybyciu do portów Ameryki Północnej trafiali najpierw na targi niewolnicze, gdzie po zakupie przez właściciela, rozdzieleni z rodzinami rozjeżdżali się w głąb kraju, głównie na plantacje bawełny w południowych stanach. Stan Wirginia przodował w tzw. „polityce hodowlanej”, która zezwalała na prowadzenie czegoś w rodzaju „obozów” dla czarnych niewolników, w których prowadzona była specjalna „opieka” nad rodzinami mającymi wydawać na świat jak najwięcej potomstwa, obiecując wolność po urodzeniu 15 dzieci, oczywiście przeznaczonych na handel. Zdarzało się często, że w ciągu tylko jednego roku niektóre „obozy” umożliwiły sprzedaż aż 6 tys. dzieci. Jednakże kobiety pracujące na plantacjach, pomimo różnych zachęt materialnych i obietnic ze strony właściciela, starały się nie zachodzić w ciążę, a jeśli już do tego doszło, domowymi sposobami usuwały płód wiedząc, że niepewność własnego losu i tragiczna pewność losu dziecka jako matce przysporzy największe cierpienia psychiczne.
Na 500-hektarowych plantacjach bawełny, gdzie pracowało od 300 do 500 niewolników, warunki ich życia były zaiste tragiczne. Mieszkali po 10 osób w drewnianych, niskich, kwadratowych chatkach, z klepiskiem, płaskim dachem bez okien, śpiąc na deskach pokrytych zgrzebną wełną. Niekiedy w przypływie dobrego humoru pana lub po dobrych zbiorach zezwalano na ulubione i jedyne dostępne im formy rozrywki czyli tańce i śpiewy. Pracowali jak osły i muły 15 godzin na dobę przez 7 dni w tygodniu, a w czasie zbiorów nawet 20 godzin, kiedy to nie przysługiwał im ani jeden dzień wolny. Na nieco lepsze traktowanie i trochę wolnego czasu mogły liczyć kobiety pracujące w domu pana przy opiece nad dzieckiem lub w kuchni. Z obawy przed buntami zakazane było czytanie książek i pisanie.
Niewolnik pracujący na plantacjach bawełny w południowych stanach „amortyzował” się w cztery lata, po czym mógł umrzeć bez starty dla właściciela, który kupował nowego. O potwornych warunkach życia na południu wiadomo było w całych Stanach. Najokrutniejsze kary stosowano do początków XVIII wieku, kiedy to cena za niewolnika była jeszcze niewysoka. Dla przebywających na północy niewolników, ich sprzedaż na południe było największą karą, od której gorsza była jedynie śmierć. Utrzymanie dyscypliny wymagało stosowania brutalnych i wymyślnych kar. Bolesną i poniżającą była publiczna kara chłosty, kiedy to do ziemi wbijano cztery kije w odległości około 3 metrów od siebie, a położonego nieszczęśnika, czy był to mężczyzna czy kobieta rozciągano nago między nimi. Po długotrwałym biczowaniu, kiedy okazywało się, że ofiara nadal jest zbyt krnąbrna, zabijano odcinając głowę, którą ku przestrodze innym nabijano na pal stawiany na centralnym placu obozu. Wieszano również nieposłusznych za żebra na stalowym haku, aby jego jęki były przestrogą dla innych. Często zmuszano do zjadania kału, picia moczu, w otwarte rany wcierano sól, pieprz lub sok cytrynowy, smarowano melasą przywiązując do pala na cały dzień w słońcu, gdzie obsiadały ich muchy i insekty, zakładano obroże i naznaczano jak zwierzęta rozpalonym żelazem, a gwałcenie dorosłych i często nieletnich jeszcze niewolniczek, które w mniemaniu białych miały wręcz nienasycony apetyt seksualny, było na porządku dziennym. W razie odmowy lub fizycznej obrony stosowano groźbę wyboru z propozycją nie do odrzucenia: seks lub chłosta. Seks był bowiem częścią systemu dominacji nad niewolnikami, jako że kobiecie nie wolno było odmówić białemu, a sam akt tego rodzaju nazywając nie gwałtem, a tylko spełnianiem obowiązków posłusznych właścicielowi poddanych. ..(źródło)

Dola pracowników w ZSRR “ Komorne stanowi zaledwie około 10% budżetu. Są to raczej nory niż mieszkania. Norma powierzchni zamieszkałej wynosi w wielkich miastach po 8 m2 na głowę obywatela, a w centrach regionalnych władze miejscowe obniżają jeszcze to minimum do 5 m2. To znaczy, że z reguły cała rodzina mieści się w jednej izbie, że sypia się na korytarzach i strychach, w spichrzach i piwnicach. Ponieważ zaś mieszkania nie są dostosowane do takiego przeludnienia, jedni zajmują źle przewietrzanie pokoje, przez które muszą przedostawać się inni, by wyjść lub wejść do siebie. Proszę sobie uzmysłowić w tym natłoku skutki braku bielizny, sprzętów, ubrań; skutki ciemnoty, alkoholizmu i donosów. Albo też wyobraźmy sobie zażarte walki, toczące się o izbę, w której kona dotychczasowa lokatorka.
Robotnicy zatrudnieni w wielkich warsztatach mieszkają w barakach, w jeszcze gorszych warunkach. Na prowincji i przedmieściach ludzie hodują króliki, świnię lub krowę. Zwierzęta te trzeba lokować na korytarzach, pod oknem lub też w samej izbie, gdyż kradzież jest zjawiskiem powszechnym. Pomimo to silą się ludzie na stworzenie sobie, nawet w tych warunkach, zacisza domowego. Widziałem wnętrza wprost wzruszające swoją czystością i schludnością. Powiedziałbym, że były one prawie przytulne. Nędza przystroiła się tam w rodzaj bieli. Jedyne umeblowanie stanowiły łachmany dobrze naprawione, wyprane i narzucone na stare skrzynie. Szkło od lampy zaklejono papierem pergaminowym; łóżka przykryto prześcieradłami, które zdejmowało się na noc, gdyż były one jedyne i nie do zastąpienia. Ale najtragiczniejsze, co widziałem, to cierpienia dzieci źle ubranych podczas silnych mrozów zimowych.”..”Niskie uposażenia zazwyczaj wpływają ujemnie na wydajność pracy. Szewc ze spółdzielni rzemieślników, otrzymujący 150 rb. miesięcznie, stara się wszelkimi sposobami o poboczne dochody. Ze skóry, którą potajemnie wynosi, robi kilka naprawek w domu i to przynosi mu więcej niż pensja. Klient zaś jest zadowolony, gdyż obstalunek jest wykonany mniej więcej możliwie. Taki szewc obawia się znacznie więcej przeciążenia obowiązkową pracą niż bezrobocia. “..”Wśród szerokich mas małżeństwo obarczone rodziną wiedzie żywot bardzo ciężki. Mężczyzna musi „pracować”, żeby mieć legalne stanowisko, po czym dopiero musi się starać o zdobycie środków utrzymania… “..(źródło )

Profes Michał Wojciechowski, teolog „Za obecny dług zapłacą obywatele. Powiększanie długu publicznego staje się więc zamaskowaną formą kradzieży „....”Oznacza to, że zaciąganie pożyczek przez rządzących narusza przykazanie "nie kradnij!" i właściwie powinno być ścigane przez prawo. „.....”Cytat: "Ilekroć banda złodziei uchwyci w pewnym stopniu władzę, potrafią oni zagrabić całe państwa, nie obawiając się wcale represji prawa, ponieważ czują się silniejsi od prawa. Są to jednostki o skłonnościach oligarchicznych, spragnione tyranii i panowania, a dokonując potwornych kradzieży, osłaniają je dostojną nazwą majestatu legalnej władzy i rządu, które są w istocie dziełem rabunku" „....„Ale zadłużanie państwa ma też wymiar moralny. Może nawet przede wszystkim moralny, gdyż jest nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń. Spłata nie jest przecież tak naprawdę problemem "ich", władzy, lecz naszym, jako podatników „.....”Zadłużanie państwa nie jest widziane jako kradzież czy ogólniej przestępstwo …..choć pozostaje nieodpowiedzialne i szkodliwe „....”Oficjalnie są to pożyczki na inwestycje itp. Jednakże, gdyby administracja wszystkich szczebli nie urosła przez 20 lat trzy- czy czterokrotnie, nie byłoby wcale dziury w budżecie i potrzeby pożyczania! „...” Tradycyjna prawna definicja kradzieży brzmi: "Potajemne zabranie rzeczy cudzej z chęci zysku". W przypadku długu publicznego wszystko się zgadza!Potajemne: rząd zaciąga długi, nie informując ogółu, o co tu chodzi, czym naprawdę jest deficyt budżetowy i pokrycie go przez emisję obligacji itd. Jeśli pojawi się informacja o kwocie zadłużenia, nie towarzyszą jej dane o kosztach oprocentowania. Tym bardziej nie dostaniemy kwitu z informacją, ile spadnie na nas samych i naszych potomków”......”Następnie kradzieżą jest wywoływanie inflacji przez emisję pustego pieniądza i lewych papierów wartościowych, praktyka powszechna. „...”Cechy oszukańczej piramidy finansowej ma system emerytalny, w którym składkami ściągniętymi dziś spłaca się stare zobowiązania, a płacącym obiecuje, że kiedyś przyszły rząd coś im da. Tylko że ten przyszły rząd nie bardzo będzie miał z kogo ściągać. Rodzice chcieliby mieć więcej dzieci, ale przy obecnym systemie podatkowym ich nie stać. A młodzi podatnicy emigrują. ….(więcej )

Cywilizacje nie giną, cywilizacje popełniają samobójstwa” – Arnold Toynbee

Independent Trader”...” Europa Zachodnia jest stracona. “..”Jak wzniośle by to nie zabrzmiało, śmierć Europy Zachodniej jest przesądzona. “..”W ciągu najbliższych dekad wiele krajów znajdzie się pod silnymi wpływami muzułmanów, dojdzie również do rozpadów na mniejsze państewka. “..”Wzrost gospodarczy uzależniony jest od inwestycji, a te kierowane są tam, gdzie jest potencjał ludnościowy. Skoro prognozy na ten temat są pesymistyczne dla Europy, to inwestorzy coraz częściej spoglądają w inne regiony świata. M.in. dlatego w ostatnim czasie na przeniesienie sporej części aktywów do Azji zdecydował się Jacob Rothschild. “...”Dlatego też powolne wymieranie Europy (przynajmniej jej zachodniej części) jest przesądzone. Warto przyjrzeć się co sprawiło, że Stary Kontynent jest obecnie w takim a nie innym miejscu oraz jakich zmian możemy spodziewać się w kolejnych latach. “..”edynym krajem Europy Zachodniej, który balansuje na granicy wymaganego wskaźnika dzietności jest Francja. Za przyrost naturalny odpowiadają tam jednak głównie rodziny imigrantów, w przypadku których 5 czy 6 dzieci to standard.
Pozostałe kraje prezentują się gorzej. By wymienić tylko największe z nich: Wielka Brytania – 1.9 (wynik również zawyżany przez imigrantów), Niemcy, Hiszpania, Włochy – po 1.4.”..”Świetnie widać to na przykładzie Włoch, gdzie jeszcze 15 lat temu żyło ok. 550 tys. imigrantów, co stanowiło 1% całej populacji. Obecny napływ obcokrajowców jest jednak tak silny, że, zgodnie z szacunkami, w 2065 roku pierwsze i drugie pokolenie imigrantów liczyć będzie 22 mln ludzi, czyli 40% populacji! “..”Spadający poziom bezpieczeństwa w Europie Zachodniej to jedno. Równie ważny jest jednak fakt, że ludzie szybko przechodzą nad kolejnymi tragicznymi wydarzeniami do porządku dziennego. Wydaje się, że momentem granicznym powinna być wypowiedź muzułmańskiego burmistrza Londynu, który stwierdził, iż „zamachy są czymś normalnym w wielkim mieście” (w takim razie ile było zamachów w Londynie 15 lat temu?). Po jego wypowiedzi nic się jednak nie wydarzyło. Żadnej złości społeczeństwa, żadnych protestów. Przekroczono kolejną barierę obojętności. “..”W przypadku niektórych państw Europy Środkowo-Wschodniej spadek liczby ludności rozpoczął się w latach 90., w przypadku innych negatywny trend miał początek dopiero w XXI wieku. Generalnie jednak sytuacja wygląda dramatycznie. Wskaźnik dzietności dla wielu krajów z naszego regionu wynosi 1.3. Niestety, Polska również znajduje się w tej grupie.Prognozy brzmią drastycznie. Do 2050 roku liczba obywateli Rumunii ma spaść o 22%, Mołdawii – o 20%, Łotwy – o 19%, Litwy – o 17%, a Chorwacji o 16%. W przypadku naszego kraju szacuje się spadek liczby ludności z 38 mln do 32-33 mln osób. W ujęciu procentowym oznacza to utratę 14-15% populacji.'..” przemówieniach węgierskiego premiera Viktora Orbana, który często mówi o ratowaniu cywilizacji europejskiej, a w zeszłym roku wypowiedział znamienne słowa:„Europa nie jest dziś wolna. Wolność zaczyna się od prawdy. Dziś w Europie nie można mówić prawdy.”Kolejna różnica pomiędzy Europą Zachodnią, a Europą Środkowo-Wschodnią polega na tym, że do krajów postkomunistycznych nie dotarła jeszcze na większą skalę poprawność polityczna. Dowód? W 2015 roku Jarosław Kaczyński wspomniał w swoim przemówieniu o kilkudziesięciu tzw. „no go zone” w Szwecji, czyli strefach będących pod całkowitą kontrolą muzułmanów. Zrobił to, by podkreślić skutki przyjmowania dużych grup imigrantów. W wielu krajach Europy Zachodniej z miejsca stałby się wrogiem publicznym nr 1 (i to za mówienie prawdy). Tymczasem w Polsce przyjęto to bardziej jako istotny głos w dyskusji nt. kryzysu imigranckiego (pomijamy opinie ludzi chorych z nienawiści do Kaczyńskiego).”..”Pamiętajmy, że wiele krajów ze Starego Kontynentu boryka się dziś z potężnym zadłużeniem. Zmniejszający się odsetek osób pracujących sprawi, że do budżetów tych państw będzie wpływać coraz mniej pieniędzy z podatków. Zatem problemy z długiem wzrosną. Z kolei władze bojąc się przeprowadzenia cięć wydatków (możliwy bunt społeczeństwa) pójdą w kierunku podwyższania podatków przedsiębiorcom, bo tej grupie najtrudniej jest się zbuntować. To z kolei przełoży się na zahamowanie wzrostu gospodarczego. “..”Dodatkowym obciążeniem dla budżetów państw będzie fakt, że korzystający z socjalu imigranci staną się dużą grupą wyborczą (podobnie jak osoby starsze). Szukający poparcia politycy nie zdecydują się zatem na ograniczenie zasiłków socjalnych oraz emerytur. “..( źródło )

Ocenia się, że na świecie jest obecnie 7,5 mld ludzi, przy czym niemal 4,5 mld (60%) zamieszkuje Azję, ponad 1,2 mld (16%) mieszka w Afryce, 740 mln (niespełna 10%) w Europie (włączając Rosję), 650 mln w Ameryce Płd., 360 mln w Ameryce Płn. oraz 40 mln w Australii i Oceanii. Jeśli wydzielić region MENA (włączając do niego Iran oraz Turcję) to okaże się, że zamieszkuje go 565 mln ludzi (7,5% światowej populacji), natomiast w Afryce subsaharyjskiej mieszka trochę ponad 1 mld. Ten podział jest istotny z uwagi na to, że ponad 90% populacji MENA to muzułmanie, ok. 2/3 z nich jest narodowości arabskiej, a wśród pozostałych grup narodowych cztery główne to Turcy, Irańczycy (Persowie i narody pokrewne), Kurdowie oraz Berberowie, przy czym te dwie ostatnie grupy w zasadzie nie mają własnego państwa. Dwoma zdecydowanie największymi krajami są oczywiście Chiny i Indie, w których łącznie mieszka ponad 36% populacji. Szacunki dotyczące roku 1900 mówią o 1,7 mld ludzi, czyli od tego czasu liczba ludności na świecie zwiększyła się dwuipółkrotnie, mimo dwóch wojen światowych. Europa (wraz z Rosją) z ok. 400 mln populacją stanowiła wówczas 25% ludzkości, podczas gdy Afryka miała tylko 120 mln populację, co stanowiło 7% ludzkości, natomiast Azja (cała) z 937 mln populacją stanowiła 55% ludzkości. Znaczny przyrost, z uwagi na migrację, nastąpił w odniesieniu do Ameryki Płn., Ameryki Płd. i Australii, jednak łączny udział tych trzech kontynentów w całej populacji ludzkiej wynosił wówczas 8,8%, a obecnie 14%, a zatem jest to margines problemu demograficznego, zwłaszcza z punktu widzenia Europy. W Azji wzrost populacji w XX w. był nierówny. W Chinach mieszkało wówczas 415 mln ludzi, a w Indiach (łącznie z Pakistanem, Birmą i Bangladeszem) 281 mln. Oznacza to, że w odniesieniu do Chin ludność zwiększyła się trzykrotnie (czyli nieco ponad średnią światową), w odniesieniu do Indii ludność zwiększyła się sześciokrotnie, natomiast w Afryce – dziesięciokrotnie, natomiast w Europie mieszka tylko 1,85 razy więcej ludzi niż na początku XX w. i to mimo że od kilku dekad populacja Europy jest zasilana kolejnymi falami migrantów. “..”Równie ciekawie wygląda porównanie statystyk dotyczących krajów MENA. Na początku XX w. obszar ten podzielony był między Imperium Otomańskie, Imperium Perskie oraz kolonialne tereny podległe Francji, Wielkiej Brytanii i Włochom, dlatego dokładna analiza przemian demograficznych jest skomplikowana. Niemniej np. na terenie dzisiejszego Iraku w 1900 mieszkało ok. 2 mln ludzi, podczas gdy obecnie jest to 37 mln, w Egipcie, którego obszar obejmował wówczas również Sudan i Sudan Płd., mieszkało wówczas 8 mln w porównaniu z 150 mln obecnie (w odniesieniu do wszystkich tych trzech krajów), ludność Iranu wynosiła wówczas niespełna 10 mln, w porównaniu z 80 mln obecnie, natomiast Turcji – 12 mln, przy 79,5 mln obecnie, a Maroka 3,8 mln do 35 mln obecnie, wreszcie ludność Syrii wzrosła z 1 mln do 21 mln (wg stanu przed wojną domową). “..”To jednak nie straty demograficzne w Europie, wynikające z dwóch wojen światowych, spowodowały tak nierówny przyrost naturalny. Dowodzi tego porównanie statystyk z połowy XX w. W 1950 ludzkość liczyła 2,5 mld, co oznacza, że w pierwszym półwieczu XX w. liczba ta wzrosła o 50%, a w ostatnich 67 latach o 300%. W Europie w 1950 r. mieszkało 550 mln ludzi, a więc oznacza to 37% wzrost, niewiele zatem odbiegający od średniej światowej. W Afryce natomiast mieszkało wówczas niespełna 230 mln, czyli niemal dwa razy więcej niż 50 lat wcześniej, ale w ostatnich 67 latach ludność ta wzrosła tam ponad pięciokrotnie i przybyło ponad 1 miliard ludzi. W Europie, w której nie było już wojennych kataklizmów, w tym czasie przybyło raptem 190 mln. “..” Chiny w 1950 r. miały 544 mln, a Indie 376 mln (razem z Bangladeszem, Pakistanem i Birmą – 468 mln), co oznacza tylko niewielki wzrost w Chinach w pierwszym półwieczu i dwuipółkrotny w ostatnich 67 latach, natomiast w przypadku Indii liczba ta wzrosła 1,6 raza w latach 1900-1950 i ponad trzykrotnie w latach 1950 – 2017. Warto jednak zwrócić uwagę, że w obu wypadkach, nawet w liczbach bezwzględnych, jest to mniejszy przyrost niż w Afryce (w obu jest mniejszy niż miliard). W porównaniu z 1950 r. nie zmieniła się kolejność pierwszych trzech krajów z największą populacją (Chiny, Indie i USA), ale znacznie zmienił się dystans między USA a pozostałymi dwoma krajami. Natomiast znacznie ciekawsze jest to, że w 1950 r. najludniejszy kraj Afryki tj. Nigeria z niespełna 38 mln ludności wówczas była na 13 miejscu pod względem populacji, Turcja z 21 mln była na 20 miejscu, Egipt z podobną populacją na 21, Etiopia z 18 mln na 25, a Iran z 17 mln na 28, natomiast w pierwszej dziesiątce najludniejszych krajów były cztery kraje europejskie (w tym Rosja jako część ZSRR). Obecnie w pierwszej dziesiątce ostała się jedynie Rosja (na dziewiątym miejscu), a w drugiej dziesiątce są tylko Niemcy (na dziewiętnastym miejscu). Natomiast Nigeria awansowała na siódme miejsce, Etiopia na dwunaste, Egipt na 15, Demokratyczna Republika Kongo na 16 (z 33 miejsca), Iran na 17, a Turcja na 19. “..' W całej Afryce w 1955 r. na jedną kobietę w wieku rozrodczym przypadało 6,6 dziecka, podczas gdy w 2015 było to 4,7. Jednak spadek współczynnika dzietności szczególnie dotyczy Afryki Płn. i częściowo południowej części tego kontynentu, podczas gdy w większości krajów subsaharyjskich utrzymuje się na wysokim poziomie. Wśród 40 krajów o najwyższym współczynniku dzietności na świecie jest tylko pięć krajów spoza regionu Afryki subsaharyjskiej, przy czym najwyższy wskaźnik ma Timor Wschodni (5,1 i 16 pozycja), a trzy kraje są z regionu MENA (Irak, Sudan i Palestyna). Najwyższy wskaźnik ma Niger (7,6) i na uwagę zasługuje również fakt, że w czterech krajach o najwyższym współczynniku dominuje ludność muzułmańska (poza Nigrem jest to Somalia, Mali i Czad).Dla porównania, średni światowy współczynnik dzietności wynosi 2,5 (4,96 w 1955), a w Europie jest to obecnie 1,6 (w 1955 było to 2,66), w Europie Wschodniej 1,55 (2,92 w 1955), a w Polsce 1,37 (3,63 w 1955 r.). W przypadku wspomnianych wyżej czterech krajów o największym współczynniku dzietności, na uwagę zasługuje fakt, że jego wartość niewiele się zmieniła w porównaniu do 1955 r., przy czym w przypadku Nigru i Czadu nawet wzrosła. W całej Afryce subsaharyjskiej współczynnik ten spadł nieznacznie z 6,56 w 1955 r. do 5,1 obecnie. W Afryce Płn. (niemal całkowicie muzułmańskiej) spadł on w ostatnich 60 latach z 6,74 do 3,27. W Iranie współczynnik ten spadł z 6,91 do 1,75, a w Turcji z 6,62 do 2,1. Również w bogatych krajach arabskich Zatoki Perskiej współczynnik ten spadł do max. 2,8, co jest jednocześnie średnia dla MENA (bez Iranu i Turcji).”,,”Dla państw arabskich współczynnik ten jest jednak wyższy za sprawą biedniejszych krajów. Najwyższy współczynnik ma Irak (4,6), Palestyna (4,2), Jemen (4,2), Jordania (3,4) i Syria (3,0). Na uwagę zasługuje to, że wszystkie te kraje, poza Jordanią, objęte są konfliktami zbrojnymi. Natomiast najniższy współczynnik w tym regionie obok Iranu ma Liban (1,7). Warto też zauważyć, że najwyższy współczynnik dzietności w Europie ma obecnie Francja. W tym wypadku spadł on z 2,75 w 1955 r. do 1,71 w 1995 r., by następnie zacząć rosnąć i osiągnąć 2,0 w 2015 r. Wynika to jednak z niezrównoważonego wzrostu różnych segmentów populacji we Francji tj. precyzyjniej, znacznie wyższego współczynnika dzietności wśród rodzin imigranckich, zwłaszcza muzułmańskich “...” Wskaźnik przyrostu ludności na świecie wynosi obecnie 1,19, co stanowi spadek w stosunku do 1950 o 0,59 (z 1,78). Dla Afryki wynosi on jednak 2,59, a dla Afryki subsaharyjskiej 2,74 i w obu wypadkach stanowi to wzrost w porównaniu z 1950 r. (odpowiednio z 2,10 i 1,99). Afryka subsaharyjska jest też jedynym na świecie regionem, w którym wskaźnik ten jest obecnie wyższy niż w 1950 r. Dotyczy to też niemal wszystkich krajów poza Afryką subsaharyjską i Bliskim Wschodem (ale nie Afryką Płn. gdzie wskaźnik ten też spadł) choć w przypadku niektórych krajów (np. Indii czy Iranu) zaczął on spadać stosunkowo niedawno “...”W odniesieniu do Bliskiego Wschodu, a także szeroko rozumianego regionu MENA, warto zwrócić uwagę na zmianę ludności jaka nastąpiła w przedziale 1900/1950/2017. W całym MENA w ostatnich 67 latach populacja zwiększyła się ponad pięciokrotnie i przybyło niemal pół miliarda ludzi (w 1950 r. mieszkało tam ok. 100 mln), czyli równowartość 2/3 obecnej ludności Europy z Rosją włącznie. Jeżeli chodzi o największe kraje regionu, to w Egipcie ludność wzrosła w tym czasie z 20 mln do 95 mln, w Turcji z 21 mln do 80 mln, a w Iranie z 17 mln do 81 mln. Jednak to nic w porównaniu z danymi arabskich krajów Bliskiego Wschodu. W Iraku ludność wzrosła niemal siedmiokrotnie z 5,7 do 38,7 mln, w Syrii z 3,4 do 21 mln (dane na rok 2011), w Jemenie z 4,4 mln do 28 mln, a w Arabii Saudyjskiej z 3 mln do 32 mln. “...( źródło)

Dariusz Karłowicz “...”W 2016 roku na czele krajów o największym procencie ludności muzułmańskiej w starej Unii stały: Francja (8,8%), Szwecja (8,1), Holandia (7,6), Austria (6,9), Wielka Brytania (6,3), Niemcy (6,1) gdy w nowej za wyjątkiem oczywiście osobnych przypadków Bułgarii (11,1); Słowenii (3,8) i Chorwacji (1,6) procent muzułmanów nigdzie nie przekraczał 0,4% (w Polsce wynosił 0,1%). Zdaniem Pew różnica ta nie tylko utrzyma się, ale pogłębi.
Dla przykładu powiedzmy tylko, że w drugim modelu w 2050 roku procent muzułmanów w Szwecji wyniesie 20,5, we Francji 17,4, w Anglii 16,7, w Niemczech (10,8) - gdy w Polsce w tym samym roku osiągnie zaledwie 0,2%, w Czechach 1,1%, a na Węgrzech 1,3%. W scenariuszu trzecim kontrasty będą jeszcze większe. Gdy we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Norwegii procent muzułmanów zbliży się do dwudziestu, a w Szwecji osiągnie nawet trzydzieści procent, to w Europie Środkowo-wschodniej będzie ciągle bardzo niski (w Polsce 0,2%).” …(żródło )
-------
Ważne

.”Tysiące Tajwańczyków uczestniczyło w czwartek w trzeciej w ostatnich dniach demonstracji wzorowanej na protestach „żółtych kamizelek” we Francji, domagając się obniżenia podatków i sprawiedliwego rozstrzygania sporów podatkowych. “...”„Tu chodzi o naszą przyszłość. Porównujemy swoje zarobki z pensjami w Hongkongu i Chinach kontynentalnych i chcemy wiedzieć, skąd bierze się tak duża różnica.

Polskie firmy już nie produkują w Chinach dla niskich kosztów. Płace prawie wyrównały się
Pracownicy fabryk w Chinach zarabiają już prawie tyle samo, co ich odpowiednicy w Polsce. W tej sytuacji część polskich firm przenosi produkcję do kraju,”..”Jak pisze "Gazeta Wyborcza", średnie wynagrodzenie w Szanghaju, gdzie w Chinach zarabia się najlepiej, wynosi już równowartość 3837 zł na rękę, czyli o około 300 zł więcej niż w Polsce “...(źródło )

---
Mój komentarz

Nędza, bieda, niskie płace, brak środków do życia, brak perspektyw, drakońskie łupienie mieszkańców, terror ideologiczny, wszechogarniająca patologia życia rodzinnego, slumsy, powszechne porzucanie dzieci przez rodziców. Afryka? Azja? Ameryka Łacińska? Nie tylko. To coraz powszechniejszy opis Europy Zachodniej

Ludzie sami sprzedali swoją wolność, Boga, dzieci w zamian za system emerytalny, zasiłki i socjalną opiekę. Zapomnieli o jednym. Pan nie liczy się z niewolnikiem i zaczyna traktować go jak bydło. Kiedy już stali się niewolnikami zaskoczyło ich że emerytury dostaną dopiero jako zgrzybiali starcy i że będą tak liche, że przyjdzie im zdychać z głodu.

Czasem samocenzurujący się dziennikarze podadzą niechcący fakty, które zadziwiają, jak chociażby wypowiedź Tajwanki, która chciałaby zarabiać tak dużo jak w... Chinach kontynentalnych. Odkąd Tajwan wprowadził rothschildowski model nowego państwa pańszczyźnianego, czyli totalitarne podatki I ubezpieczenia społeczne odtąd zaczął “zdychać”.

Rothschildowski model państwa wypełnionego prolami przypomina model wielkiego latyfundium rzymskiego wypełnionego kolonami, gospodarstwa pańszczyźnianego wypełnionego chłopami pańszczyźnianymi, czy planacji wypełnionej niewolnikami. Zawłaszczenie całej pracy, opieka „zdrowotna” i emerytalne na barkach „pana” Skrajne upodlenie seksualne. Zniszczenie rodziny, upodlenie religijne.

Powtórzmy .Co cechuje idealnych rothschildowskich proli Brak prawa do posiadania rodziny Boga I własności. Bezwzględne ograbianie, wywłaszczanie podatkami z owoców ich pracy. Obłąkane państwo rothschildowskie to wyludnienie, rozlewająca się nędza , upodlenie ludzi pracujących, wywłaszczenie z majątku.

W Polsce efektem istnienia rothschildowskiego modelu państwa jest wyludnienie I nędza. Przykład .Gdyby nie PiS, który próbuje tylnymi drzwiami wprowadzić model chiński miliony polskich dzieci nadal żyłyby w nędzy. A mamy w końcu XXI wiek.

Video Grzegorz Braun: Masoneria - cudowne dziecko protestantyzmu
video Zmierzch Cywilizacji (zachodnio)Europejskiej - prof. Janusz Sytnik-Czetwertyński

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 1.4 (głosów:6)