Kaczyński zaczyna robić porządki w Kijowie

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Kraj

Kijów wyszedł z siebie po ogłoszeniu przez Warszawę, że to ludobójstwo” – taką informację na temat kwestii rzezi na Wołyniu podała telewizja „Zwiezda”, należąca do rosyjskiego Ministerstwa Obrony.11 lipca 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała ataku na około sto wsi i miejscowości zamieszkałych głównie przez Polaków w Galicji Wschodniej i na Wołyniu. W rosyjskiej gazecie „Izwiestia” możemy dziś przeczytać, że jest to dowód na ogromne rozczarowanie Polaków „nową Ukrainą”. „Polska polityka wobec Ukrainy jest w kryzysie” – pisze wręcz politolog Oleg Niemienskij. "Chcieli europejskiej władzy, a przyszli banderowcy" – dodaje autor. Według politologa, kraj Petro Poroszenki obawia się oficjalnego stanowiska Polski o przyznanie się Ukrainy do odpowiedzialności za ludobójstwo. „Komsomolskaja Prawda” pisze natomiast, że Polacy uznali za hipokryzję gest Poroszenki w Warszawie, który oddał hołd ofiarom rzezi wołyńskiej.„Polska na rozdrożu, ludobójstwo czy lepiej zapomnieć” – taki wniosek wyciąga natomiast agencja Ria Novosti. „Kijów jednak uznał walczących w UPA za weteranów walki z faszyzmem. Tysiące niewinnych ofiar są, a katów według prawa nie ma” – dodaje agencja. „...(źródło )

Kaczyński o Rzezi Wołyńskiej: Nie możemy dopuścić do relatywizowania tej zbrodni. To było ludobójstwo”..”Na najbliższym posiedzeniu Sejm podejmie uchwałę upamiętniającą zbrodnię dokonaną na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów – poinformował prezes PiS Jarosław Kaczyński. Były premier podkreślił, że Rzeź Wołyńska była ludobójstwem. „...”Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości na czele z premier Beatą Szydło i prezesem Jarosławem Kaczyńskim oddali hołd ofiarom ludobójstwa dokonanego w czasie II Wojny Światowej przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach.Na Skwerze Wołyńskim na warszawskim Żoliborzu głos zabrał Jarosław Kaczyński, który z całą mocą podkreślił, że zbrodnia z 1943 roku była ludobójstwem. – 11 lipca 1943 roku rozpoczęła się ludobójcza akcja przeciwko mieszkańcom Wołynia. Zbrodnia ta była przeprowadzona w sposób nieprawdopodobnie okrutny, była bez precedensu jeśli chodzi o poziom tego okrucieństwa – wskazał Kaczyński.”..”Były premier przypomniał, że w ubiegłym tygodniu Senat podjął uchwałę upamiętniającą ofiary Rzezi Wołyńskiej oraz zapowiedział że na najbliższym posiedzeniu taką uchwałę przyjmie Sejm. – W żadnym wypadku nie możemy zapominać o tej zbrodni, nie możemy dopuścić do jej relatywizowania. To było ludobójstwo. Chcę to podkreślić – podkreślał.Chcę też przypomnieć tych Ukraińców, którzy bronili Polaków i wielu z nich zapłaciło za to życiem. Pamiętamy o nich i oddajemy im hołd – wskazywał prezes PiS. Kaczyński wspomniał ostatni gest Petra Poroszenki, który podczas swojej wizyty w Polsce złożył kwiaty na pomniku na Żoliborzu. – Mam nadzieję, że to dobra zapowiedz. Mam nadzieję, że ukraińscy bohaterowie walczący dziś o wolność, będą nawiązywali do tradycji tych, którzy Polaków bronili, którzy w tym najbardziej przerażającym czasie potrafili ocalić godność i empatię, wszytko to, co czyni nas ludźmi – zakończył były premier...(źródło )

Marian Piłka Dlatego tak ważne jest aby ukraińska tożsamość narodowa była budowana nie na konflikcie z polską, a na współpracy. Żeby ukraińska tożsamość była oparta na wspólnych chrześcijańskich wartościach, jako fundamencie wzajemnych relacji. Bo w ten sposób zmniejszamy prawdopodobieństwo antypolskiego zwrotu w ukraińskiej polityce w przyszłości. W ukraińskiej tradycji jest wiele elementów na których można budować propolską i chrześcijańską tożsamość Ukraińców, ale trzeba prowadzić polską politykę historyczną w stosunku do Ukraińców . Z jednej strony pokazywać te wydarzenia i postacie na których można budować taką tożsamość, ale z drugiej strony państwo polskie musi się jasno domagać ze strony ukraińskiej potępienia OUN-UPA, jego ideologii i zbrodni jakich się oni dopuścili na ludności polskiej. Obojętność na budowanie ukraińskiej tożsamości na tradycji zbrodniczej formacji, jest bowiem budowaniem polsko-ukraińskiego konfliktu. To postawa nieodpowiedzialna i krótkowzroczna. Przekonanie że tradycja OUN_UPA ma dziś przede wszystkim antyrosyjski, a nie antypolski charakter jest krótkowzroczna. Ta tradycja ma bowiem ogromny  antypolski potencjał. I tego polska polityka wobec Ukrainy nie może nie dostrzegać i nie może nie reagować. Dopuszczenie do budowania ukraińskiej tożsamości na tej zbrodniczej tradycji oznacza bowiem zgodę na budowanie wrogości Ukraińców wobec Polski. I na to nie może być zgody. „..”Pojednanie polsko-ukraińskie jeżeli ma być realnym pojednaniem musi być pojednaniem w prawdzie. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienie z kiczem pojednania, z zakłamanymi deklaracjami i z narastającą - poza parawanem urzędowego pojednania - wrogością pomiędzy naszymi narodami.Ukraińcy bowiem powinni wiedzieć jakie są polskie oczekiwania wobec ich narodu,. Nie można tych oczekiwań zawieszać, czy spychać je w niebyt. Bez potępienia tej wielkiej zbrodni, bez osądzenia żyjących jeszcze zbrodniczy, bez potępienia jej zbrodniczej ideologii i tradycji OUB-UPA, bez zburzenia pomników stawianych na Ukrainie zbrodniarzom, nie zbudujemy rzeczywistego pojednania. Dotychczasowa obojętność państwa polskiego w tej sprawie, tylko przyczyniła się do rozwoju banderowskich nastrojów na Ukrainie. Jeżeli chcemy rzeczywistego pojednania, a nie jego kiczu, to trzeba nie tylko honorować przez państwo polskie pamięci ofiar, ale trzeba odważnej, opartej o  prawdę, polityki historycznej wobec Ukrainy. Alternatywą bowiem wobec takiej polityki będzie narastający konflikt. I taki jest sens „zacietrzewienia” w domaganiu się godnego uczczenia ofiar ukraińskiego ludobójstwa i polityki wobec państwa ukraińskiego jednoznacznego potępienia tej zbrodni. „..(źródło )

2003 rok „To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych częściach Galicji Wschodniej – to było ludobójstwo! To było ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu! To było ludobójstwo na wielką skalę i każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto tego po prostu nie mówi – kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf zbrodniarzom. [...] Jeżeli w jakikolwiek sposób relatywizujemy, zmniejszamy wagę, nie określamy w sposób adekwatny właśnie, czyli jako ludobójstwo, masowego zabijania Polaków – to stwarzamy podstawę do powtórzenia tego rodzaju wydarzeń! - mówił już w lipcu 2003 r. w 60. rocznicę rzezi wołyńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński. „..(źródło )

Zbigniew Ziobro uważa, że 11 lipca powinien zostać ustanowiony Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa. Jest to jedyny minister obecnego rządu, który poparł te inicjatywę. ...”a masowa i straszna zbrodnia popełniona przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) przez dziesiątki lat nie została oficjalnie nazwana – zgodnie z prawdą historyczną – Ludobójstwem. Jesteśmy przekonani, że dzień 11 lipca zostanie Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej II Rzeczpospolitej – napisał minister sprawiedliwości w oświadczeniu. Podkreślił, że relacje z niepodległą Ukrainą Polska powinna budować na prawdzie i że jest to jedyna droga do rzeczywistego pojednania. „...(źródło )

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz udzielił wywiadu w programie Michała Rachonia „Minęła 20”. Powiedział w nim, że u źródeł ludobójstwa na Wołyniu leży Rosja, która jest prawdziwym wrogiem, który użył część sił nacjonalistycznych do jego rozpoczęcia. „...”Rozmowa obracała się wokół tematu Rosji i Ukrainy. Minister przyznał, że wydarzenia na Wołyniu były ludobójstwem. Stwierdził także, że należy wymagać od Ukrainy mówienia prawdy. Skrytykował także poprzednie rządy, które jego zdaniem zaniechały mówienia prawdy o Wołyniu.
Macierewicz stwierdził także, że odbudowa państwa Ukraińskiego jest w interesie Polski. Dodał, że prawdziwym wrogiem byli Rosjanie, którzy „użyli” nacjonalistów ukraińskich do organizacji ludobójstwa.'...(źródło )

 Waszczykowski wezwał do szerokiej dyskusji na temat Rzezi Wołyńskiej”...”olski minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski uważa, że konieczne jest podjęcie szerokiej dyskusji na temat Rzezi Wołyńskiej.Szef polskiego MSZ skomentował także list skruchy i przebaczenia, który w zeszłym tygodniu wystosowały do Polaków osobistości z Ukrainy – informuje agencja UNN, powołując się na Polskie Radio.W liście wezwano między innymi do ustanowienia wspólnego Dnia Pamięci ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego w celu pojednania narodów.Szef polskiej dyplomacji przyznał, że nie do końca zgadza się z zawartym w liście postulatem skierowanym do „sojuszników, kierownictwa państwa polskiego i parlamentarzystów” o to, by nie przyjmowali w związku z rocznicą tragedii na Wołyniu „niewyważonych deklaracji politycznych, które nie pohamują bólu, a jedynie pozwolą naszym wspólnym wrogom na wykorzystanie go przeciwko Polsce i Ukrainie”.„Musimy podjąć dyskusję i musi ona być wielopłaszczyznowa” – oświadczył Waszczykowski.„To bolesna rana, która musi się zagoić” – dodał.Minister podkreślił, że w „kwestii rozliczenia wydarzeń na Wołyniu zarówno strona polska, jak i ukraińska mają coś do zrobienia, ale teraz inicjatywa należy do Ukraińców”....”„My też mamy do zrobienia wiele, ale poczyniliśmy już pewne kroki i oczekujemy gestów ze strony ukraińskiej” – powiedział Waszczykowski „..(źródło )

Prezydent Duda komentuje oddanie hołdu ofiarom OUN-UPA przez Petra Poroszenkę: "To bardzo ważny gest w znaczeniu symbolicznym i politycznym"...”Ukraiński prezydent w piątek w Warszawie oddał hołd ofiarom zbrodni wołyńskiej, złożył wiązankę kwiatów i zapalił znicz przed pomnikiem ofiar zbrodni na Skwerze Wołyńskim na warszawskim Żoliborzu. „...”Duda pytany w sobotę w TVP Info, jak przyjął ten gest, odpowiedział, że bardzo dobrze.To jest bardzo ważny gest w tym znaczeniu symbolicznym, politycznym, że prezydent Ukrainy przyjeżdża i w tym miejscu składa kwiaty”...”Pamiętajmy o tym, że są w tych relacjach dialogu historycznego i dochodzenia do prawdy historycznej, do jej uznania, bardzo poważne problemy, więc ten gest prezydenta Petra Poroszenki jest niezwykle ważny „...”Pomnik ofiar zbrodni wołyńskiej stoi w Warszawie od 2013 r.; odsłonięto go w 70 rocznicę rzezi wołyńskiej. Jego dominującym elementem jest siedmiometrowy krzyż z figurą Chrystusa bez rąk. Przed krzyżem znajduje się 18 tablic z nazwami miejscowości z siedmiu przedwojennych województw II Rzeczypospolitej: wołyńskiego, poleskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego, lwowskiego oraz częściowo lubelskiego i krakowskiego....”Prezydent Ukrainy przebywał w Warszawie w związku ze szczytem NATO. Sojusz w sobotę potwierdził wsparcie dla Ukrainy, jej suwerenności i integralności terytorialnej. Poroszenko stwierdził, że w Warszawie zapadły decyzje, które pozwolą Ukrainie uzyskać „rozszerzony status partnera” NATO, oznaczający pogłębioną współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa. ...(więcej )

Paweł Kukiz „Paweł Kukiz, lider Kukiz’15, zabrał głos w sprawie 73. rocznicy Rzezi Wołyńskiej. "Proszę, uczcijmy razem pamięć o Ofiarach, zapalmy w najbliższy poniedziałek w naszych oknach świeczki, by dać wyraz, że pamiętamy o tym nierozliczonym do dziś ludobójstwie"...”"Jestem chrześcijaninem, jestem za wybaczaniem, ale wiem, że warunkiem uzyskania wybaczenia jest szczery rachunek sumienia. Wiem również, że niewybaczalnym jest bierne przyglądanie się sytuacjom, gdzie bandytów kreuje się na żołnierzy i bohaterów. Niewybaczalne jest również przymykanie przez nasze władze oczu na coraz częstsze pojawianie się w Polsce banderowskiej symboliki. Naród, który nie pamięta o swojej historii, o ofiarach składanych na ołtarzu wolności i walki o przyszłość, nie będzie miał przyszłości! Nigdy" ...(źródło )

Młodzi Ukraińcy apelują do Polaków: My Wam przebaczamy, nam też przebaczcie „...”W związku z obchodami kolejnej rocznicy Rzezi Wołyńskiej, grupa młodych Ukraińców i Ukrainek stworzyła krótki film, w którym apelują do Polaków o pojednanie. Główne hasło wyłaniające się z ukraińskiego apelu to „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.Rzeź Wołyńska to jedna z najbardziej bolesnych kart polskiej historii. Z rąk ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA zginęło nawet do 250 tysięcy Polaków, w tym kobiety i dzieci.”...”– Polacy, przyjaciele! W latach czterdziestych dwudziestego wieku miała miejsce okropna tragedia pomiędzy naszymi narodami. Po obydwu stronach zginęły tysiące niewinnych osób. Każde imię powinno się pamiętać, każdej ofierze powinno się złożyć hołd. […] Razem powinniśmy się nauczyć rozmawiać o trudnej przeszłości, bez kłótni, ze zrozumieniem – przekonują młodzi Ukraińcy.
Jak dodają, oprócz tragicznych wydarzeń, nasze narody łączą też współpraca i wspieranie.
 – Oprócz tragicznych stron historii są też strony współpracy, w tym także w czasach Drugiej Wojny Światowej. Nastąpił czas, by nasze narody powiedziały: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” – apelują Ukraińcy.
 – Kiedyś wrogość pomiędzy naszymi narodami skończyła się dla Ukrainy i Polski stratą państwowości i niepodległości, tysiącami zgubionych żyć Ukraińców i Polaków. Nie pozwólmy nieodpowiedzialnym politykom powtórzyć ten scenariusz, jakiego oczekuje Rosja, zagrażająca inwazją Unii Europejskiej. Ukraińcy nigdy nie zapomną braterskiej ręki wyciągniętej w ciężkich czasach Majdanu. Doceniamy waszą pomoc we wprowadzeniu reform oraz integracji z Europą. Ukraina i Polska mają wspólną europejską przyszłość. Niech nasza tragiczna przeszłość nie uniemożliwi naszej dobrej przyszłości – przekonują młodzi Ukraińcy.”..(źródło )

W Rosji histeria po szczycie NATO
Jeżeli jeszcze przed szczytem NATO w Warszawie rosyjskie media lekceważyły spotkanie członków Sojuszu, to już po jego zakończeniu zmieniły ton na ostrzegawczy. W prasie dominuje twierdzenie, że zachodni politycy spiskowali na Stadionie Narodowym przeciwko Rosji, sondując możliwość ataku na ten kraj.
Wystarczyły zaledwie dwa dni, by w rosyjskich mediach szczyt NATO przerodził się z nic nieznaczącego spotkania zachodnich polityków w zapowiedź nadchodzącej wojny. „Szczyt absurdu” – tak swoją relację z wydarzeń w Warszawie zatytułował rosyjski portal informacyjny Regnum.ru. „Zachód straszy wojną z Rosją, w której mieszka 143 mln osób. Jeżeli Kreml chciałaby rzeczywiście walczyć z NATO, musiałaby stanąć przeciwko 900 mln ludzi, zamieszkujących wszystkie państwa członkowskie Sojuszu” – czytamy na portalu, który w taki sposób uzasadnia rzekomo pokojowe nastawienie władz Kremla wobec Zachodu.
– NATO przygotowuje się do wojny. Politycy Zachodu przestali postrzegać Rosję jako partnera, a zaczęli widzieć w niej cel swoich działań – stwierdził z kolei w niedzielnym programie telewizyjnym „Wiadomości Tygodnia” kontrowersyjny dziennikarz Dmitrij Kisielow. –Jesteśmy w stanie odpowiedzieć na każde działanie. Mamy taki sprzęt, który może diametralnie zmienić sytuację na dowolnym teatrze wojennym – ostrzegł Kisielow.
„Idiotyzm zachodniego imperializmu” – dodaje portal rosyjskiej telewizji propagandowej Russia Today. „...(źródło )

Szymon Cydzik „Jak Facebook śledzi użytkowników smartfonów za pomocą lokalizacji„...”Niedawno amerykański portal Fusion.net ponownie wywołał ożywioną dyskusję o korzystaniu z danych przez takie portale jak Facebook. Opisał historię ojca, który poszedł na spotkanie dla młodzieży ze skłonnościami samobójczymi. Uczestnicy mieli być anonimowi, ale następnego dnia zobaczył na Facebooku dla siebie propozycję zawarcia portalowej znajomości z innym rodzicem uczestniczącym w tym spotkaniu. Nie mieli ze sobą nic wspólnego oprócz przebywania w tym samym miejscu o tej samej porze. „...”Fusion.net przytaczał też inne przykłady. Jednemu użytkownikowi Facebook proponował zawarcie znajomości z osobami przypadkowo spotkanymi w barze, innemu z osobami odwiedzającymi tę samą kawiarnię, a jeszcze innemu z... recepcjonistką z kliniki psychiatrycznej. Rzecznik Facebooka twierdził początkowo, że informacje o lokalizacji są jednym z kryteriów proponowania znajomych, później zaś, iż dane lokalizacyjne nie są w ogóle wykorzystywane w tym celu. Przyznał jednak, że taka opcja była testowana (jedynie na poziomie tego samego miasta). „...” Informacje o lokalizacji mogą być wykorzystane na wiele sposobów – mówi Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon. – Przykładowo pozwalają ustalić, że dana osoba często bywa w sklepie monopolowym, co z pewnością będzie ciekawą informacją dla jej ubezpieczyciela. Umożliwia to też np. ustalenie tożsamości członków demonstracji. „..(źródło )

Waldemar Łysiak „Muzyczka Majdanu
Przez późną zimę i prawie całą wiosnę tego roku Polska żyła zrewoltowaną, majdanową Ukrainą. Żaden inny temat czy problem nie absorbował wtedy wszelakich mediów równie mocno - tony farby drukarskiej i niezliczone godziny emisji (radio, tv, internet) poświęcono Majdanowi, Krymowi etc. Nie wiem czy red. Lisicki zbierał gratulacje za profetyzm "Do Rzeczy", ale fakty są takie, że mój felieton pt. "Ukraiński oksymoron" (20.01.2014), wieszczący nacjonalistyczną eskalację "kijowskiej rewolucji", ukazał się parę tygodni przed krwawą eksplozją Majdanu. I natychmiast zostałem publicznie skarcony piórem Dawida Wildsteina, który mi zarzucił demonizowanie Majdanu przypisywaniem nadmiernej roli obecnym tam postnazistowskim "banderowcom". Miłość Wildsteina Juniora do Majdanu była zresztą głosem z chóru, albowiem prawie wszyscy polscy komentatorzy wydali jednogłośnie i zupełnie bezmyślnie (ze ślepotą - premedytacyjną lub naiwnością - wobec faktów) hagiografowali Majdan, życząc "nowej Ukrainie" sam sukcesów, szczęścia i pomyślności. "Tygodnik Lisickiego" próbował, co prawda, zachować swoim zwyczajem obiektywizm przez dywersyfikację publikowanych poglądów, lecz i tu przewaga wypowiedzi politycznie poprawnych (promajdanowych) była ewidentna. Deklaruję wobec takiej tendencji zdecydowany "votum separatum", a niniejszy mój tekst to argumentacja mojego sprzeciwu.
Mord założycielski
Gdyby polskie władze i polskie (nie tylko "mainstreamowe") media poświęcały polskiej krwi rozlanej bestialsko na Wołyniu przez Ukraińców (sto kilkadziesiąt tysięcy zakatowanych w latach 1943-1945) jedną tysięczną tej empatii, tej pamięci, tego współczucia, tego hołdu, jaki poświęcały krwi przelanej na Majdanie w lutym bieżącego roku (kilkudziesięciu zastrzelonych) - moje pretensje byłyby mniejsze. Zresztą od pretensji często było blisko do gniewu, kiedy czytałem ewidentne kłamstwa (zmyślenia i przemilczenia) lub teksty takie jak artykuł socjologa Michała Łuczewskiego ("Rzeczpospolita") usprawiedliwiający ludobójstwo wołyńskie po rymkiewiczowsku: to był konieczny "mord założycielski", dla założenia/scementowania Ukrainy (sic!). Łuczewski (wicedyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II) przywoływał Rymkiewicza w swym tekście co i rusz: "Rymkiewicz przedstawia proces hominizacji o wiele bardziej realistycznie: to nie polityka, ale poprzedzające ją morderstwo czyni nas ludźmi"; "Mord - twierdzi Rymkiewicz - czyni z nas prawdziwych Europejczyków"; "Mordowanie polityczne nie jest, według Rymkiewicza, ani moralne, ani niemoralne", itd., itp. By kilka szpalt dalej wyłożyć punkt widzenia ukraińskich zwyrodnialców, według których hekatomba Polaków też nie była - przez swą założycielską konieczność - niemoralna: "Nacjonaliści ukraińscy chcieli przyspieszyć przyszłość i ujrzeć krew (...) Wokół nich powstawały kolejne republiki, a oni wciąż nie potrafili zbudować własnej. W tym celu musieli przekroczyć zbyt łagodne chrześcijaństwo i zatopić je w sile, w narodowym fanatyzmie (...) "Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni - głosił dekalog ukraińskiego nacjonalisty - kiedy tego wymaga dobro sprawy" (...) Należało "zlikwidować wszystkie ślady polskości": kościoły, drzewa, chaty, ludzi".Zabić sto kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie jest łatwo, nawet gdy się po prostu do nich strzela lub kłuje czy tnie (widłami, kosami, nożami, siekierami), a już zamęczyć okrutnie, dawkując śmierć powolną, jest bardzo trudno. Ukraińcy wybrali jednak męczarnie - palenie, patroszenie, przybijanie bretnalami do płotów i stodół, rozpiłowywanie, siekanie, kawałkowanie, etc. - wszystko to oczywiście żywcem i bez dyskryminowania kogokolwiek (starcy, kobiety i niemowlęta po równo), żeby była uciecha. Założycielska, jak chce Rymkiewicz i jemu podobni: trwały fundament nowo rodzącego się państwa. Szefowali tej megamasakrze Stepan Bandera (przywódca OUN - Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), Roman Szuchewycz (komendant UPA - Ukraińskiej Powstańczej Armii) i Roman Dmytro Kłaczkiwski (wicekomendant UPA). Kłaczkiwski podpisał swym pseudonimem "Kłyma Sawura" dyrektywę operacyjną ludobójczej zbrodni: "Trzeba przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu" (1943). Kolejny taki dokument operacyjny to rozkaz Szuchewycza z 1944 roku: "Konieczne jest przyspieszenie likwidowania Polaków. Muszą zostać zgładzeni całkowicie, ich wioski spalone do gruntu samego (...) Ludność polską należy absolutnie zniszczyć. Śmierć każdego Lacha to metr wolnej Ukrainy. Albo będzie lechicka krew po kolana - albo Ukrainy nie będzie. Musimy zatem Polaków w pień wyciąć". Dzisiaj te bestie - ci herszci eksterminacji - mają w ukraińskich miastach pomniki, u stóp których kwiaty są składane nie tylko przez tłumy Ukraińców, lecz i przez niektórych Lachów, co się mienią "mężami stanu" III RP.
Banderowcy
Tendencje nacjonalistyczne (od narodowców, do nazistów) nie wykiełkowały, rzecz prosta, na Majdanie 2014, są dużo starsze. Wśród Ukraińców nigdy po II Wojnie Światowej nie zgasły sympatie nazistowskie, których kolebkę stanowi hitlerowska ochotnicza 14 Dywizja SS-Galizien (SS-Hałyczyna) złożona z siczowych "herojów", a już kult UPA i OUN tlił się w bardzo wielu ukraińskich sercach, tylko że "komuna" (ZSRR) tłumiła te sentymenty. Kiedy jednak padła - otworzyły się wrota piekieł. 1 lipca 1990 roku nastąpiło zjednoczenie dwóch organizacji: UNA (Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe) i UNSO (Ukraińska Samoobrona Narodowa vel Ludowa). Ruch UNA-UNSO zaczął skupiać wszelkie mniejsze organizacje nacjonalistyczne tudzież "narodowe" partyjki parlamentarne (jak Ukraińska Partia Narodowa czy Ukraińska Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna), akcentując m.in. konieczność odebrania Polsce jej ziem południowo-wschodnich (tzw. "Zakerzonie"). Program UNA-UNSO prawie się nie różni od programu OUN, co nie może dziwić, bo i kierownictwo różni się mało: szefem jest syn Romana Szuchewycza. Pod jego komendą przez kilkanaście lat tworzono grupy bojowe, które tego roku opanowały Majdan.
Złotym okresem był dla UNA-UNSO czas prezydentury Wiktora Juszczenki i premierowania Julii Tymoszenko. Bandera, Szuchewycz i ich kompani awansowali wtedy do roli bohaterów narodowych Ukrainy, a ukraińska bezpieka SBU zaczęła uprawiać antypolską propagandę rozgrzeszającą OUN i UPA, sekującą natomiast AK i polskie władze przedwojenne ("sanacyjne"). Szef SBU, Walentin Naliwajczenko, publicznie przyrównał policję II RP do Gestapo i NKWD, imputując jej działania eksterminacyjne wobec narodu ukraińskiego, zaś Armię Krajową nazwał "Armią Katów". Wymachiwał przy tym rzekomymi "dokumentami z archiwów", fabrykowanymi przez usłużnych lokalnych "historyków". Te jaskrawe kłamstwa nie spotkały się w Polsce z odpowiednią krytyką (ani polityczną, ani scjentyczną), cały czas bowiem władze III RP tak właśnie (uszy po sobie) rozumiały "dobrosąsiedzkie stosunki obu państw".
Dzisiaj utrwalanie tych "dobrosąsiedzkich stosunków" polega m.in. na wmawianiu priwiślińskiej publice, że Majdanu nie zdominowali "banderowcy". Robią to wszyscy, od "Gazety Wyborczej" do "Do Rzeczy", gdzie Piotr Kościński wyśmiał takie twierdzenie jako mit: "Konstrukcja tego przesłania jest niesłychanie prosta: Majdan opanowany został przez ugrupowania nacjonalistyczne Swoboda i Prawy Sektor, czyli banderowców. Gdy upadł rząd Janukowycza, doszło do zamachu stanu i tak banderowcy znaleźli się u steru władzy". Tymczasem - abstrahując od dzisiejszego "steru władzy" (to już inna bajka, gierka międzynarodowa) -"rewolucję kijowską" istotnie zdominowali "banderowcy", i kto temu przeczy, mija się z prawdą. Swoboda (założona w 1991 Socjalnarodowa Partia Ukrainy) zawsze używała symboliki i retoryki nazistowskiej, mając świetne relacje z Narodową Partią Niemiec (NPD). "Deutsche Stimme" (organ NPD) pełne jest nostalgicznych wspominków weteranów 14 Ukraińskiej Dywizji SS-Galizien, wzajemne serdeczne wizyty niemieckich i ukraińskich SS-manów to codzienność Swobody. Jej szef, Ołeh Tiahnybok, wysyła swoich "chłopców" (noszących koszulki z napisami: "Śmierć Lachom!") do akcji takich, jak sprofanowanie (2009) monumentu polskich profesorów zamordowanych przez nazistów we Lwowie, czy zakłócanie uroczystości rocznicowych ku czci Polaków wyciętych w Hucie Pieniackiej. Parlamentarne (wyborcze) aspiracje Swobody finansują m.in. kryminaliści o pseudonimach "Pups" i "Wowa Morda".
Z całym swoim nazizmem, antypolonizmem i antysemityzmem Swoboda to jednak ledwie przedszkole "banderowskiego" bandytyzmu. Przedszkole wobec ichnich kolegów tworzących ugrupowanie Prawy Sektor, do którego świetnie pasuje pojęcie "strzelcy siczowi", znane Sarmatom kilka wieków temu, a parę miesięcy temu odgrzane na kijowskim Majdanie śmiertelną kanonadą przypisywaną przez Salon ludziom Wiktora Janukowycza.
Brunatny sektor
Prawy Sektor to konglomerat kilkunastu skrajnie nacjonalistycznych i neonazistowskich partii bądź organizacji (główne: Zgromadzenie Socjalno-Narodowe, C-14, Biały Młot, Wszechukraińska Organizacja "Tryzub" im. Stepana Bandery). Z "Tryzuba" wywodzi się szef Prawego Sektora, Dmytro Jarosz. Jego zastępca, Andrij Tarasenko, głosi niezmiennie, że Polska winna zwrócić Ukrainie miasto Przemyśl plus kilkanaście okolicznych powiatów, a pytany o wołyńską rzeź Polaków warczy: "Zupełna brednia, nic takiego nie było!". Retoryka prawosektorowców ucieszyłaby samego Goebbelsa i Himmlera, podobnie jak ich stroje zdobione symbolami nazistowskimi. A ich wyszkolenie bojowe i  uzbrojenie mogłoby zadziwić niejedną światową "jednostkę specjalną". To efekt włączenia się do Prawego Sektora długo szkolonych bojówek UNA-UNSO (wśród członków rej wodzili ekswojskowi). Gdy protest Majdanu się zaognił - bojówki te przejęły na zachodniej Ukrainie kilka dużych magazynów wojskowych, zdobywając 15 tysięcy karabinów, w tym broń automatyczną i snajperską, a także działka przeciwlotnicze, wyrzutnie rakietowe "Strzała", etc. (i nie są to informacje z telewizji kremlowskich, tylko z mediów niemieckich i anglosaskich). Wkrótce potem Majdanem wstrząsnęła gromka palba i trup zaczął się "ścielić gęsto". Kulminacją stała się "doba snajperów" (20 luty) - krwawe żniwo Majdanu.
Polska opinia publiczna była w ciągu całej "kijowskiej rewolucji" okłamywana przez salonowców fałszami i przemilczeniami, a w zalewie tego kłamania nikły głosy rozsądku, jak chociażby wypowiedź eksperta do spraw obronności, Wojciecha Łuczaka: "Wiele ukraińskich prawicowych ugrupowań i organizacji, które mają nawet własne oddziały paramilitarne, jest do Polski nastawionych skrajnie wrogo. Nie wiem dlaczego u nas jest to starannie ukrywane" (2014). Również światowa opinia publiczna była mamiona "poprawnie politycznie", ale na Zachodzie przeciekły jednak wreszcie fragmenty prawdy, gdy platformerski szlaban cenzurowy okazał się twardszą barierą. Mnie cały czas zdumiewało, że dorośli ludzie wierzą, iż uzbrojony po zęby reżim jest bezradny niczym mała dziewczynka wobec "bezbronnych cywilów" atakujących go kamieniami, butelkami i wyzwiskami. Śpiewka pt. Janukowycz przy pomocy snajperów Berkutu zamordował kilkudziesięciu protestujących - została urobionej już publiczności sprzedana bardzo łatwo. Ale nie publiczności Zachodu. Tam bowiem media opublikowały nagraną podsłuchowo rozmowę telefoniczną estońskiego ministra spraw zagranicznych, Urmasa Paeta, z Wysokim Przedstawicielem UE ds. Zagranicznych, panią Catherine Ashton. Estończyk poinformował ją, że ma zeznanie działaczki Majdanu, lekarki Olgi Bohomolec, iż strzelający do milicji i do protestujących snajperzy nie byli od Janukowycza, tylko od Prawego Sektora, i że estońskie służby wywiadowcze potwierdzają to. Ashton odparła, że NATO-wskie służby również już to wiedzą, ale nie wolno zezwolić, by sprawa zaznała rozgłosu. Później się okazało, że prawosektorowe sztucery z lunetami waliły po równo obie strony konfliktu, i że spośród 410 hospitalizowanych funkcjonariuszy milicji aż 130 ma snajperskie rany postrzałowe.
Gdyby nie agresywna siła zbrojna Prawego Sektora -"rewolucja kijowska" nie miałaby szans na zwycięstwo. Ta prawda stała się bardzo niewygodna dla nowych władz Ukrainy, które ukonstytuowały się po czmychnięciu Janukowycza. "Banderowcy" weszli do nowego rządu, ale istotnie nie zdominowali go, zostali "wykolegowani" przez grę międzynarodową (dla "Gazety Wyborczej" dowodem na antybanderowskość tego rządu jest fakt, że premier Jaceniuk i wicepremier Hrojsman mają pochodzenie żydowskie, drugi to nawet członek gminy żydowskiej; w czerwcu "Der Spiegel" doniósł, że ojciec nowego prezydenta, Petra Poroszenki, to Żyd z tej samej gminy żydowskiej co Hrojsman). Wiedzących zbyt dużo świadków zaczęto uciszać "samobójstwami". Najwięcej wiedział szef prawosektorowych snajperów, Ołeksandr Muzyczko, całe lata ścigany na Ukrainie gangster (ksywa: "Saszko Biłyj"-"Biały Sasza"), oskarżany o liczne zabójstwa i wymuszenia, lecz skazany tylko raz (trzy i pół roku). Nowa ukraińska bezpieka zastrzeliła go pod Równem (kwiecień 2014), bo rzekomo ostrzeliwał się, gdy chciano go aresztować. Duży sztukmistrz - chciał się ostrzeliwać leżąc na brzuchu i mając ręce skute na plecach. Świadkowie ujawnili, że była to egzekucja - "dwa strzały w serce z przyłożenia" do skutego animatora snajperskiej muzyczki Majdanu. Marek A. Koprowski: "Muzyczko po prostu wiedział za dużo o Euromajdanie i trzeba go było zlikwidować" (2014).
Przyjaciele z Polski
Majdan cały czas miał wśród naszych polityków i żurnalistów grono żarliwych fanów (nieomal kompletne), co mnie zdumiewa o tyle, że głównym celem Majdanu było obalenie Wiktora Janukowycza, szczerego przyjaciela Polski. Człowiek ten, kiedy tylko zdobył prezydenturę (mocą demokratycznych, niesfałszowanych wyborów), zaczął twardo odkręcać OUN-owskie/UPA-owskie "akty strzeliste" duetu Juszczenko-Tymoszenko, likwidując kult Bandery i Szukewycza (orderowy, pomnikowy, itp.). Z jego osobistej inicjatywy sąd cofnął Banderze tytuł "Bohatera Narodowego Ukrainy" nadany przez Juszczenkę, i z jego rozkazu likwidowano ceremonie honorujące UPA. Można wręcz powiedzieć, iż - paradoksalnie - za Janukowycza kult ukraińskich nazi-bandziorów kwitł bardziej w Polsce niż na Ukrainie, Polacy bowiem zdemontowali na żądanie "banderowców" (ściślej: "Koła Kombatantów UPA w Przemyślu") rzeźbę czczącą ofiary UPA, zezwalali weteranom UPA składać wieńce i kwiaty przy podkarpackich grobowcach i monumentach UPA, a także drukować wrogą Polsce gazetę (organ ów, wydawany za pieniądze polskich podatników, głosi, że Ukraińcy odbiorą nam 13 powiatów), organizowali nawet dla młodzieży ukraińskiej rowerowy rajd "Europejskim szlakiem Stepana Bandery"! Jan Niewiński, przewodniczący Kresowego Ruchu Patriotycznego, rzekł o tym: "To chore. To się nie mieści w głowie!". Ksiądz Isakowicz-Zaleski dodał: " - Bandera był hitlerowskim kolaborantem i ludobójcą, więc przejazd tej grupy przez terytorium naszego kraju traktuję jako propagowanie faszyzmu!". To istotnie było chore.
Dla wielu patriotów chore było również to, co rodzimi politycy i żurnaliści wyprawiali na Majdanie w pierwszych miesiącach bieżącego roku. Permanentna pielgrzymka do Kijowa, bratanie się z "banderowcami", UPA-owskie okrzyki i hejnały. Cytowany już Michał Łuczewski: "Ten wspólny rytuał, w którym święciło się nasze braterstwo, miał w sobie coś religijnego. Każde słowo o mordach na Wołyniu osłabiało tę wspólnotę, a jednocześnie - wyraźnie to czuliśmy - naruszało jakieś najgłębsze tabu. Tych, którzy je wypowiadali, poddawano więc ostracyzmowi i dehumanizowano (...) Musieliśmy wymazać nasze własne cierpienie. Zapewne z tego powodu polscy politycy i publicyści, ludzie dobrzy i łagodni, tak głośno krzyczeli: "Sława Ukraini! Herojam sława!". Krzyczeli głośno, żeby nie słyszeć innego krzyku, bardziej przerażającego, który dochodził do nich z przeszłości" (2014). Ryk: "Sława Ukraini! Herojam sława!" był oficjalnym/rytualnym pozdrowieniem "banderowców" z OUN i UPA, takim samym jak "Heil Hitler!" czy "Sieg Heil!", Jacek Kurski: "To był ostatni okrzyk, który słyszało 120 tysięcy zamordowanych na Podolu i Wołyniu Polaków, nim siekiery rozłupały im głowy". Czy istotnie 120 tysięcy? Tę udokumentowaną liczbę zaświadczył m.in. ukraiński historyk Wiktor Poliszczuk, lecz szacunki niektórych badaczy mówią nawet o 200 tysiącach.
Wielu Polaków, widząc na Majdanie Pawła Kowala, szefa kanapy Polska Jest Najważniejsza, zastanawiało się czy rzeczywiście Polska jest dla niego najważniejsza. To samo myślano o innych dygnitarzach (Buzek), partyjnych wodzach, wodzusiach i przywodzusiach (Protasiewicz) ściskających się z "banderowcami". Zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego (opublikowane m.in. przez wysokonakładową "Angorę"), stojącego na majdańskiej trybunie ramię w ramię z szefem Swobody, Tiahnybokiem, człowiekiem głoszącym, że "polskie robactwo trzeba było wyplenić jak Wołyń długi i szeroki" - wzbudziło u wielu szok, a u innych raczej stan typu "straszno i smieszno". Zwłaszcza, że tuż obok stał Muzyczko, a nad nimi falował transparent "Rżnij Lachów i Jewrejów!". Wódz PiS-u zmieniał swoje poglądy (na Rosjan, na komunistów, na współpracowników, itd.) równie często jak kobiety zmieniają swój nastrój i wystrój, lecz w sprawie swej sympatii wobec Ukraińców jest stały, głuchy wobec takich diagnoz: "Sojusz z pogrobowcami Bandery, którzy zdominowali Majdan, to najgorszy alians dla Polski jaki sobie można wyobrazić" (Marek A. Koprowski, 2014).
Nowa władza
Po wypędzeniu Janukowycza nowym prezydentem został oligarcha Poroszenko (wcześniej wspierający finansowo prorosyjskiego prezydenta Kuczmę, oraz prezydentów Juszczenkę i Janukowycza, którego zdradził kiedy zwęszył "krew reżimu"), ale najpierw ukonstytuował się nowy rząd ukraiński. Premierem został Arsenij Jaceniuk (Antoni Mak: "Jaceniuk, choć pochodzi z Batkiwszczyny, nigdy nie krył, że jest wielbicielem UPA"), a wicepremierem (drugim obok Hrojsmana) Ołeksandr Sycz, wołyński historyk-nacjonalista, propagator antypolskiego "Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty" (autorstwa Stepana Lenkawskiego), będącego - w ujęciu OUN-owców - swoistym regulaminem ludobójczej czystki kontrpolskiej. Z kolei ministrem środowiska został zaciekły "banderowiec" Andrej Mochnyk, inicjator (wraz z Syczem i Tiahnybokiem) nadania Banderze przez prezydenta Juszczenkę tytułu "Bohatera Narodowego Ukrainy". Spośród nominacji tego rządu warto też zwrócić uwagę na mianowanie dyrektorem Instytutu Pamięci Narodowej byłego bezpieczniaka Wołodymira Wiatrowycza, który fałszował w archiwum SBU dokumenty (dla wybielania OUN i UPA) i ma wśród polskich ukrainistów opinię "czołowego falsyfikatora historii, twierdzącego, że mieszkańcy polskich wsi sami się pozabijali wzajemnie".
Dla rzesz rodzimych fanów Majdanu, peregrynujących do Kijowa na kolanach, bardzo bolesnym casusem (można rzec: obudzeniem się z ręką w nocniku) była pierwsza ustawa wyprodukowana przez parlament ukraiński po zwycięstwie "rewolucji kijowskiej". Czysto antypolska. Ustawa ta bowiem anulowała inną ustawę, sprzed dwóch lat, którą parlament ukraiński zadekretował 3 lipca 2012 roku, z inicjatywy przychylnego Polsce prezydenta Wiktora Janukowycza. Tamta "Ustawa o językach regionalnych" czyniła język polski równorzędnym wobec ukraińskiego we wszystkich tych miejscowościach na Ukrainie (a jest ich sporo) gdzie mieszkają Polacy. Polak idący do urzędu mógł się posługiwać polszczyzną, napisy były dwujęzyczne (polskie i ukraińskie), a w szkołach język polski mógł być nauczany jako przedmiot obowiązkowy.
I te właśnie "przywileje mniejszości narodowej" zniósł parlament (Rada Najwyższa Ukrainy) dyrygowany przez triumfatorów Majdanu Niepodległości. Poszła za tym cała seria innych antypolskich szykan, realizowanych również przy pomocy dyplomacji, vide raptowna dymisja biskupa rzymskokatolickiego na Ukrainie, twardego obrońcy polskości, Mariana Buczka. Komentatorzy europejscy zauważyli, iż nastąpiła ona bezpośrednio po watykańskiej audiencji (u papieża Franciszka) premiera Jaceniuka, "który chciałby, żeby w kościołach rzymskokatolickich modlono się za duszę Stepana Bandery, a wszyscy biskupi byli ukraińskimi nacjonalistami". Buczka zastąpił biskup Szyrokoradiuk, mający opinię nieprzejednanego "polakożercy" - na Majdanie błogosławił on prawosektorowców, wzywając ich, by "rozwalili Janukowycza". Posłuchali i zrobili to, aczkolwiek tylko politycznie (fizycznie się nie udało).
Polskich majdanoentuzjastów czeka jeszcze dużo przykrych siurpryz ze strony nowych ukraińskich władz. Nie mam cienia wątpliwości, że wielu (ci, co jeszcze nie żałują) prędzej czy później pożałuje swych promajdańskich zaangażowań (to "później" zostało spowodowane wojną z donieckimi separatystami, która całkowicie absorbuje Kijów). Ukraińcy bowiem, identycznie jak Litwini, nienawidzą Lachów z genetyczną wprost zawziętością, i nie da się ich przejednać żadnym kucaniem, czołganiem, podlizywaniem. Może raczej warto pielęgnować swą godność narodową, panie i panowie piszczący: "Sława Ukraini!".
Gdzie Rzym, gdzie Krym
Oderwanie się Krymu od Ukrainy jeszcze raz udokumentowało bezmyślność polskich komentatorów (polityków i żurnalistów) basujących propagandzie kijowskiej i brukselskiej. Diagnoza większości polskich mediów była prosta jak przysłowiowa konstrukcja cepa: Putin siłą odebrał Ukrainie Krym i wcielił do Rosji. Kolizja takiej diagnozy z faktami jest wprost horrendalna. Po pierwsze: Chruszczow (były sekretarz Ukraińskiej Republiki Sowieckiej) dla własnego kaprysu przyłączył Krym (1954) do swej ukochanej guberni, nie przypuszczając, że kiedyś ZSRR się rozpadnie. Secundo: według niezależnych europejskich ośrodków badawczych językiem ojczystym 75% obywateli Autonomicznej Republiki Krymu był w roku 2013 język rosyjski, 12% - język krymskotatarski i tylko 9% - ukraiński. Stąd ględzenia, że wybory zorganizowane na Krymie przez antyukraińskich separatystów zostały sfałszowane - to jawna brednia (za przyłączeniem się do Rosji głosowali tam również gremialnie Tatarzy i nawet część Ukraińców. Krym, po prostu, nie chciał kijowskich trybów, wolał kremlowskie; dla Rosjan stanowiących ogromną większość mieszkańców tego regionu zmuszaniedo mówienia ukraińskim wolapikiem było czymś takim, jak dla Mazowszan lub Małopolan byłoby zmuszanie do mówienia i pisania po kaszubsku. Wzniecili więc bunt Pytanie zasadnicze brzmi: na ile uprawnione są bunty regionalne wzniecane przez większość autochtonów?
Pomińmy egzegezy św. Tomasza z Akwinu o prawie buntu wobec tyrana; przyjrzyjmy się aktualnościom, czasom współczesnym. Gdy Indonezja wchłonęła Timor Wschodni oraz Irian Zachodni (Papuę Zachodnią] - tamtejsza ludność stawiła opór i pod naciskiem instytucji międzynarodowych Dżakarta musiała ustąpi: Timor stał się niepodległym państwem, zaś Irian terytorium autonomicznym. Gdy ludność albańska dzięki większej rozrodczości przeważyła w Kosowie ludność serbską - muzułmanie zażądali statusu suwerennego, więc "społeczność międzynarodowa" za pomocą bombowców i rakiet NATO oderwała od Serbii tę "kolebkę serbskiego narodu".
Majdanoentuzjaści wyśmiewali/negowali prawo Putina do czynienia analogii między Kosowem a Krymem, co jest szczytem faryzeizmu, bo jeśli pełnej analogii tu brak, to tylko dlatego, że Krym oderwał się od Ukrainy urną wyborczą, a Kosowo zostało oderwane od Serbii dywanowymi nalotami bandyckich pseudoarbitrów.
Hipokryzją było również wskazywanie na Krymie wojskowych "przebierańców" bez oznak jako agentów rosyjskich, i milczenie o majdańskich "przebierańcach" udających "bezbronnych cywilów". Pełna analogia z Syrią, gdzie według salonowych mediów "reżim Asada" ostrzeliwał "bezbronnych cywilów, a później uczciwi zachodni dziennikarze obnażyli prawdę (Marian Miszalski: "W Syrii z "bezbronnych cywilów" opadły natychmiast łachy przebierańców, ukazując sylwetki dobrze wyszkolonych i uzbrojonych dywersantów", 2014); okazało się nawet, że użycie broni chemicznej to nie sprawka Asada, lecz "bojowników Dżihadu"!
Okropni są ci zbyt wścibscy reporterzy, jak choćby Christian Neef, Niemiec, co ujawnił, że "oligarcha Poroszenko opłacił na Majdanie snajperów, którzy zastrzelili 80 ludzi, z czego prawie połowa to milicjanci Janukowycza" (2014).
Reakcje Zachodu na zerwanie Krymu z Ukrainą różniły się mocno od obrazu szerzonego przez polskie media. Które uwypuklały komiczne pierwotne "sankcje antyrosyjskie", wcielane pro forma, a przemilczały mnóstwo głosów aprobujących ze strony dygnitarzy zachodniego świata. Znany niemiecki politolog, Aleksander Rahr, szydził: "Ukraina to kraj, co nie stał się nawet prawdziwym państwem". Wpływowy dziennik niemieckich kół gospodarczych "Handelsblatt", perswadował jasno: "Krym sprawiedliwie należy do Rosji, tak jak Vermont do USA", a po drugiej stronie Atlantyku identyczne opinie też nie były rzadkie. Światowe sfery gospodarcze "olały" pierwsze sankcje (te sprzed zestrzelenia malezyjskiego samolotu), nie zaprzestając interesów z Rosją, czego symbolem była decyzja austriackiego koncernu OMV, który tuż po "aneksji Krymu" sygnował kluczowy traktat z Gazpromem o budowie austriackiej końcówki gazociągu South Stream omijającego Ukrainę. Tylko my promajdańskim zaangażowaniem wyszliśmy na idiotów, bo Rosja ukarała nas embargiem wieprzowym, z czego od razu skorzystali zachodni eksporterzy mięsa. Poseł PSL Stanisław Żelichowski, chlipał później żałośnie: "Jeżeli Rosja nałożyła sankcje na naszą wieprzowinę, to inne kraje europejskie powinny solidarnie też nie sprzedawać wieprzowiny do Rosji, a tymczasem po cichu przejmują naszych rosyjskich odbiorców". Tak – głupiemu zawsze wiatr w oczy, jak mówi (lub mniej więcej podobnie) stare porzekadło.
Obie muzyczki Majdanu – i ta snajperska (banderowska), i ta propagandowa (politpoprawna) – demaskują cyniczne załganie dyrygowanych przez Salon mediów dzisiejszego globu, stąd niezbędne są artykuły prasowe jak ten, który skończyliście Państwo czytać.
Waldemar Łysiak "Muzyczka Majdanu" ("Do Rzeczy" nr 38/2014, 15-21.09.2014)”..(źródło )

-----
Ważne 
2009 rok "W tamtych dniach ludobójstwa na długi czas unicestwiona została tradycja wspólnych dziejów Polaków i Ukraińców." Portal niezalezna.pl przypomina słowa Lecha Kaczyńskiego z listu, jaki w lipcu 2009 r. wysłał na XV Światowy Zjazdu Kresowian w Częstochowie. „...(źródło )

Marian Piłka Dlatego tak ważne jest aby ukraińska tożsamość narodowa była budowana nie na konflikcie z polską, a na współpracy. Żeby ukraińska tożsamość była oparta na wspólnych chrześcijańskich wartościach, jako fundamencie wzajemnych relacji. Bo w ten sposób zmniejszamy prawdopodobieństwo antypolskiego zwrotu w ukraińskiej polityce w przyszłości. W ukraińskiej tradycji jest wiele elementów na których można budować propolską i chrześcijańską tożsamość Ukraińców, ale trzeba prowadzić polską politykę historyczną w stosunku do Ukraińców . Z jednej strony pokazywać te wydarzenia i postacie na których można budować taką tożsamość, ale z drugiej strony państwo polskie musi się jasno domagać ze strony ukraińskiej potępienia OUN-UPA, jego ideologii i zbrodni jakich się oni dopuścili na ludności polskiej. Obojętność na budowanie ukraińskiej tożsamości na tradycji zbrodniczej formacji, jest bowiem budowaniem polsko-ukraińskiego konfliktu. To postawa nieodpowiedzialna i krótkowzroczna. Przekonanie że tradycja OUN_UPA ma dziś przede wszystkim antyrosyjski, a nie antypolski charakter jest krótkowzroczna. Ta tradycja ma bowiem ogromny  antypolski potencjał. I tego polska polityka wobec Ukrainy nie może nie dostrzegać i nie może nie reagować. Dopuszczenie do budowania ukraińskiej tożsamości na tej zbrodniczej tradycji oznacza bowiem zgodę na budowanie wrogości Ukraińców wobec Polski. I na to nie może być zgody. „..”Pojednanie polsko-ukraińskie jeżeli ma być realnym pojednaniem musi być pojednaniem w prawdzie. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienie z kiczem pojednania, z zakłamanymi deklaracjami i z narastającą - poza parawanem urzędowego pojednania - wrogością pomiędzy naszymi narodami.Ukraińcy bowiem powinni wiedzieć jakie są polskie oczekiwania wobec ich narodu,. Nie można tych oczekiwań zawieszać, czy spychać je w niebyt. Bez potępienia tej wielkiej zbrodni, bez osądzenia żyjących jeszcze zbrodniczy, bez potępienia jej zbrodniczej ideologii i tradycji OUB-UPA, bez zburzenia pomników stawianych na Ukrainie zbrodniarzom, nie zbudujemy rzeczywistego pojednania. Dotychczasowa obojętność państwa polskiego w tej sprawie, tylko przyczyniła się do rozwoju banderowskich nastrojów na Ukrainie. Jeżeli chcemy rzeczywistego pojednania, a nie jego kiczu, to trzeba nie tylko honorować przez państwo polskie pamięci ofiar, ale trzeba odważnej, opartej o  prawdę, polityki historycznej wobec Ukrainy. Alternatywą bowiem wobec takiej polityki będzie narastający konflikt. I taki jest sens „zacietrzewienia” w domaganiu się godnego uczczenia ofiar ukraińskiego ludobójstwa i polityki wobec państwa ukraińskiego jednoznacznego potępienia tej zbrodni. „..(źródło )

-------
Mój komentarz

Polska musi przebudować ukraińska scenę polityczną i zlikwidować w Kijowie wpływy i agenturę niemiecką . Opcja banderowska jest wspierana przez Niemców , jest ukryta opcją niemiecką na Ukrainie.

Polska odniosła ogromny sukces zostając strategicznym sojusznikiem polityczno gospodarczym Chin w Europie i zmuszając USA do wysłania wojsk amerykańskich na wschodnią granice Polski.

Poroszenko został przez sojusz niemiecko amerykański sprowadzony do roli podłej marionetki , czego dowodem mianowanie Balcerowicza jego oficjalnym nadzorcą .

Teraz Kaczyński jasno powiedział kogo w Kijowie będzie popierał i jakich zmian na scenie politycznej Ukrainy oczekuje. Kaczyński nie zaakceptuje i nie dopuści do tego aby Ukraina rządziła antypolska banderowska agentura niemiecka , która opiera swoją aksjologię na historycznych związkach z niemieckimi zbrodniarzami , socjalistycznymi bydlakami spod niemieckiego znaku SS .

Czy Kaczyńskiemu uda się wyzwolić Ukrainę spod buta niemieckiej agentury ,spod znaku UPA i Bandery i na powrót przywrócić Ukraińcom wolność. Miejmy nadzieję,że tak, bo gra się toczy o wielką stawkę, o odbudowę świętej starej Rzeczpospolitej

video Kaczyński o Rzezi Wołyńskiej
video Kaczyński: Ukraina potrzebuje wielkiego planu (TVP Info, 01.12.2013)
Marek Mojsiewicz
Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz i  na  Twitterze  
Zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału nowej powieści „ Pas Kuipera” 
Rozdział drugi Rozdział trzeci 
Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „
rozdziały 1
„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o boginiKali„ Nienależynerwosolu pić na oko „ rzeźbie NiosącegoŚwiatło Impreza Starskiego „ Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ „ Anne Vanderbilt „ „ Fenotyp rozszerzony.lamborghini„ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „11. Marzenia ministra ołapówkach „ 12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „  13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „
Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska
Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe
Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 000
1
Jestem zainteresowany współpracą z portalem informacyjnym w zakresie dokonania przeglądu prasy , w tym anglojęzycznej , ewentualnie tłumaczeń z tego języka., tworzenia serwisu informacyjnego Analiz programów i tym podobnych Zainteresowanych proszę o kontakt 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)