Facebook planuje zablokować stronę Kaczyńskiego i PiS ?

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Kraj

Facebook usunął konta polskich narodowców. Winnicki: To szykany polityczne, czystki”...”Facebook usunął konta Ruchu Narodowego i jego prezesa Roberta Winnickiego. Powód: naruszenie standardów portalu.Zarządzany wg lewicowo-liberalnej poprawności polit. facebook usunął w czwartek konto @RuchNarodowy (165 tys.) a wczoraj - moje (46 tys.)” - napisał na Twitterze poseł Robert Winnicki, lider Ruchu Narodowego.”..”Polityk dodaje, że w obu przypadkach „nie podano żadnych, bezpośrednich przyczyn, nie wskazano postów łamiących regulamin”. Tego zdaniem doszło do szykan politycznych i czystki wśród profili o charakterze narodowym (tutaj poseł podał także przykład usunięcia facebookowego konta Marszu Niepodległości i Obozu Narodowo-Radykalnego). Zapowiedział również odwołanie się od decyzji władz portalu, bowiem - jak twierdzi - media społecznościowe są głównym kanałem komunikacji skrajnie prawicowych formacji z Polakami wobec marginalizacji ze strony mediów. „...(źródło)

„Paweł Kukiz ocenzurowany przez Google? Kandydat na prezydenta „znika” z wyszukiwarki…...(więcej )

Google cenzuruje słowo "żyd". (więcej )

Jakub Jałowiczor „Krasnoludki nie płacą . Lewice sponsoruje biznes Coca Cola sponsorowała Paradę Równości, Microsoft finansował kampanie na rzecz „ ślubów” homoseksualnych, a Konfederacja Pracodawców Lewiatan szukała sponsorów Kongresu Kobiet. Rewolucja obyczajowa kosztuje miliony. Lewica dostaje je od kapitalistów. „...”Walkę o przywileje dla homoseksualistów popierają najważniejsze firmy informatyczne. W czerwcu tego roku w paradzie homoseksualistów w San Francisco wzięła udział 700-osobowa grupa pracowników Facebooka. Przewodził jej twórca serwisu Mark Zuckerberg. „....”W Microsofcie działa oficjalnie grupa pracowników będących homoseksualistami GLEAM. Podobna grupę, zwaną Gayglers, ma Google. Prezes Apple'a, Tim Cook znalazł się na pierwszym miejscu listy najbardziej wpływowych gejów Stanów Zjednoczonych opublikowanej przez adresowany do homoseksualistów magazyn „Out”. Tim Cook nie opowiada publicznie o swoich upodobaniach seksualnych, ale nie oponował wobec publikacji pisma „Out”, a jego firma jest znana z poparcia dla ruchu na rzecz przemian obyczajowych. Najlepszym tego przykładem było wyłożenie 100 tys. dolarów na rzecz kampanii na rzecz utrzymania „ślubów” homoseksualnych w Kalifornii. „....”„Małżeństwa” gejowskie ustanowiono w tym stanie w 2008 r. Po kilku miesiącach obrońcy rodziny zaproponowali poprawkę do konstytucji stanowej, mówiącą, że tylko związek kobiety i mężczyzny może być w Kalifornii uznawany za małżeństwo. Zorganizowano w tej sprawie referendum. Oprócz Apple w walce przeciw poprawce wzięło udział kilka dużych firm oraz celebrytów. Według serwisu Lifesitenews.com, Levi's wpłacił na ten cel 25 tys. dolarów, a 100 tys, dał emerytowany szef Levisa Robert Haas. Twórcy Google Sergey Brin i Larry Page przeznaczyli na kampanię 140 tys. dolarów. Po 250 tys. dołożyli: Pacific Gas & Electric, Kalifornijskie Stowarzyszenie Nauczycieli oraz Kalifornijska Rada Pracowników Usług. Telekomunikacyjna firma AT&T dorzuciła 25 tys, a po 100 tys. dali Steven Spielberg i Brad Pitt. „....”Microsoft wsparł także inne referendum. W 2009 r. w Waszyngtonie głosowano w sprawie nadania różnym związkom, w tym homoseksualnym, praw małżeństw. Jak podaje bizjournals.com, firma Billa Gatesa przeznaczyła na kampanię 100 tys. dolarów. Akcję wsparł także Boeing,Nike oraz mniej znane w Polsce Puget Sound Energy(elektryka i gaz), RealNetworks (oprogramowanie komputerowe) i Vulcan Inc (fundusz inwestycyjny należący do Paula Allena, jednego z założycieli Microsoftu). Na kampanię zebrano w sumie 780 tys. dolarów.Firmą z branży informatycznej wspierającą środowiska homoseksualne jest też IBM, który w 2010 r. został głównym sponsorem Parady Równości w Warszawie.”....”Paradę Pride London w 2012 r. wsparła sieć Tesco, a także Smirnoff.Kilka lat wcześniej podobny marsz w Bolonii finansował Mercedes Benz. W Brazylii, gdzie w tym roku ustanowiono „śluby” homoseksualne, tradycyjnym sponsorem marszów gejowskich jest naftowy gigant Pétrobras. Przedsiębiorstwo w 2011 r. zajęło 8. miejsce na liście najdroższych firm świata „....”Oprócz paliwowego molocha pieniądze na manifestacje wykłada rokrocznie państwowy bank Caixa Econômica. „....”Lista firm wspierających gejów w Polsce nie kończy się na wspomnianym już IBM. W 2006 r. Paradę Równości w Warszawie sponsorowała Coca Cola. „....”W 2010 r. do kieszeni sięgnęły Hotel Westin, biuro podróży Mazurkas Travel oraz First Class Fitness. W lewicowe projekty społeczne zaangażowana jest także Konfederacja Lewiatan. „.....(więcej )

Facebook, Google i Twitter podpisały porozumienie zobowiązujące do usuwania w Niemczech "mowy nienawiści" w ciągu 24 godzin.
Porozumienie to efekt presji wywieranej od wielu miesięcy przez Berlin. Bezmyślne przyjmowanie dziesiątek tysięcy imigrantów i cenzura w oficjalnych mediach spowodowały, że wielu Niemców protestowało przeciwko uchodźcom w mediach społecznościowych i internecie. Wkrótce ma się to skończyć.
We wspólnym oświadczeniu niemiecki resort sprawiedliwości i trzy amerykańskie koncerny poinformowały, że teraz będzie łatwiej walczyć z "mową nienawiści".Zawartość wpisów ma być analizowana przez "specjalistów" (czytaj: lewackich ekspertów od politycznej poprawności) i usuwana - w razie wątpliwości - w ciągu 24 godzin. To de facto cenzura internetu, nieróżniąca się niczym od tej w Chinach czy Iranie.
Podpisane porozumienie świadczy o tym, że to Niemcy, a nie Polska, mają problem z wolnością słowa i demokracją. „. (więcej )

Michał Wachnicki” To nie rząd USA nas szpieguje. Szpiegują nas Google, Facebook i YouTube, a rząd amerykański jedynie z tego korzysta. Nagłośnienie tej prawdy przeraziło internetowe koncerny. „...„Bomba została odpalona w piątek 7 czerwca przez dzienniki „The Guardian” i „The Washington Post”. Gazety opublikowały artykuły dowodzące, że rząd USA ma dostęp do prywatnych e-maili, wiadomości, zdjęć, wideo i innych danych, które zamieszczamy na serwisach: Google, Facebook, YouTube, Skype, etc. O programie PRISM – czyli o współpracy amerykańskich służb specjalnych z internetowymi gigantami poinformował gazety były pracownik CIA, Edward Snowden. Według jego doniesień, amerykański wywiad o internautach może dowiedzieć się wszystkiego: od gustu muzycznego, przez upodobania seksualne, do pomysłów skonstruowania bomby z nawozów sztucznych. Możliwość inwigilacji dotyczy także obywateli USA, co za oceanem wywołało burzliwą debatę nad prywatnością w internecie. „...”Do koncernów internetowych docierają nie tylko informacje cenne dla reklamodawców. Wszechwidzące oko Google widzi też, że w internecie szukamy filmów pokazujących obcinanie głów niewiernym. Odnotuje fakt podzielenia się na blogu chęcią zabójstwa prezydenta. Wreszcie zauważy, że za pośrednictwem wyszukiwarki uczymy się jak zbudować ładunek wybuchowy. Wszystkie te informacje zostają bowiem zapisane na serwerach. „...(więcej )

Profesor Zybertowicz „Kończy się świat , który znamy ?....”Informatyka: komputery i Internet są tu najwyraźniejszymi przejawami. Internet był i jeszcze bywa postrzegany jako dźwignia demokracji i równości. Wydawało się, iż znosi typową dla radia i telewizji komunikacyjną asymetrię: jeden mówi – reszta słucha (i usłucha). Dziś widzimy, że wskutek rynkowych sukcesów takich firm jak Google i Facebook Internet coraz bardziej staje się kanałem dobrowolnego „wyprzedawania” prywatności i narzędziem monitorowania/kontroli milionów ludzi. Gromadzone przez tego typu firmy ogromne bazy danych (tzw. Big Data) stają się narzędziem nie tylko robienia interesów, ale i panowania środowisk i grup, których tożsamości i metod działania często nie znamy. Ujawnienie przez Edwarda Snowdena programu PRISM, polegającego na zbieraniu informacji o milionach ludzi niepodejrzewanych o żadne przestępstwa, jest tu najlepszym przykładem.   ...(więcej )

Barbara Kaczmarczyk „...”Już nie pohejtujesz. Facebook, YouTube, Twitter i Microsoft będą blokować mowę nienawiści”...”Przedstawiciele największych gigantów IT i social mediów podpisali umowę z Unią Europejską, według której internetowy hejt będzie blokowany. Oznacza to, że Microsoft, YouTube, Twitter i Facebook będą monitorowały na przykład treści o charakterze rasistowskim.
W Unii Europejskiej obowiązuje nowy „kodeks postępowania z mową nienawiści w internecie”. Na jego podstawie cztery wielkie korporacje będą mogły, a nawet musiały, monitorować treści. Jeśli zajdzie taka potrzeba - usuną te zabronione - w czasie krótszym niż 24 godziny. To sposób na zmniejszenie ilości treści antysemickich oraz skierowanych przeciw migrantom, które pojawiają się w mediach społecznościowych. „...”Microsoft, YT, Twitter i Facebook będą blokować dostęp do danych treści na podstawie adresu IP. To nie wszystko. Dzięki porozumieniu firm technologicznych z UE wzrośnie rola organizacji, które przeciwdziałają rasizmowi i hejtowi w internecie.Kilka miesięcy temu pisaliśmy o tym, jak rasizm szerzony w sieci jest bezmyślnie powtarzany przez młodzież. Od dłuższego czasu dyskusja o uchodźcach jest obecna także w szkołach – uczniowie rozmawiają o tym, o czym ich rodzice. Widzą też co dzieje się w internecie. I przenoszą to do szkół. Dzisiaj "ty imigrancie" stało się takim samym wyzwiskiem jak "ty głupku" – relacjonują nauczyciele. „.. (więcej )

Dyrektor generalny Facebooka Mark Zuckerberg zaprosił na rozmowę grupę amerykańskich konserwatystów. To odpowiedź na padające w amerykańskich mediach oskarżenia, że portal nie publikuje w serwisie treści autorów o konserwatywnych poglądach.”...”W  środę szef Facebooka ma spotkać się z grupą 12 wpływowych konserwatystów, m.in. prezenterem radiowym i telewizyjnym Glenem Beckiem, byłą doradczynią George'a W. Busha Daną Perino - obecnie komentatorką telewizji Fox News oraz z byłym doradcą Mitta Romneya do spraw nowoczesnych technologii Zackiem Moffattem. „...”Facebook pod ostrzałem
Spotkanie ma dotyczyć zarzutów, które pojawiły się w zeszłym tygodniu po publikacji wywiadu z byłym pracownikiem portalu. Wedle informacji przedstawionych przez portal Gizmodo, pracownicy Facebooka mieli usuwać na dalsze pozycje bądź pomijać ze swojego serwisu „popularne tematy” o charakterze konserwatywnym. „..”Traktujemy doniesienia w tej sprawie bardzo poważnie i prowadzimy śledztwo by upewnić się, że nasi pracownicy postępują rzetelnie i uczciwie - oświadczył Zuckerberg. Wedle szefa Facebooka jak dotąd nie znaleziono dowodów na prawdziwość zarzutów. Zapewnił jednak, że jego firma będzie kontynuować dochodzenie. 
Sprawa domniemanej cenzury w portalu wzbudza duże kontrowersje – według badań 44 procent amerykanów jest odbiorcami newsów zamieszczonych w Facebooku co czyni z portalu jedno z głównych źródeł informacyjnych dla milionów użytkowników....(więcej )

Mateusz Wojtalik „Facebook manipuluje emocjami”...”Jesteś smutny/smutna? Facebook potrafi sprawić, że poczujesz się weselej. Wesoły/wesoła? Facebook może prędko zetrzeć ci uśmiech z twarzy. Jeśli tylko będzie chciał. „...”O co chodzi? Facebook pozwolił zespołowi psychologów sprawdzić czy można manipulować emocjami użytkowników i zarażać ich wzajemnie negatywnymi bądź pozytywnymi emocjami. W tym celu przeprowadzono badanie na grupie prawie 700 tys. anglojęzycznych użytkowników serwisu. Oczywiście nikt ich nie informował o tym, że biorą udział w eksperymencie.Tymczasem sposób przeprowadzenia badania budzi poważne zaniepokojenie. Po zalogowaniu na Facebooka użytkownicy otrzymywali specjalnie spreparowane dla nich aktualności (News Feed). U jednych był on naładowany postami zawierającymi słowa wyrażające negatywne emocje. U innych wyświetlały się posty, w których pojawiały się słowa wyrażające przede wszystkim emocje pozytywne. Uczeni chcieli sprawdzić czy zalanie użytkownika radosnymi bądź smutnymi postami będzie miało wpływ na jego samopoczucie. I rzeczywiście, ci, którym wyświetlały się negatywne posty znajomych sami umieszczali więcej postów negatywnych. I odwrotnie, zalewani pozytywnymi emocjami facebookowych znajomych byli szczęśliwsi niż zwykle, a ich posty wyrażały emocje pozytywne. Ta zależność wydaje się dość oczywista, ale badacze sprawdzili też, że nawet zmniejszenie ilości pozytywnych bądź negatywnych treści, z którymi się stykamy wpływa na nasze samopoczucie.”...”Badanie przeprowadzono w dniach 11-18 stycznia 2012 r. na 3 mln postów zawierających 122 mln słów. Co prawda wpływ manipulacji okazał się niewielki, ale badacze podkreślają, że udało im się wpłynąć na tysiące postów, a więc zmienić nastawienie tysięcy użytkowników. „Emocje wyrażane przez znajomych w sieciach społecznościowych mają wpływ na nasz własny nastrój, co, o ile wiemy jest pierwszym dowodem na to, że mogą być zaraźliwe w dużej skali – napisali autorzy badania. Dowiedli także, że emocje mogą być zaraźliwe nie tylko w świecie realnym, ale także w rzeczywistości wirtualnej, kiedy są wyrażane tylko za pomocą odpowiednich słów „...'ksperyment, poza ciekawymi spostrzeżeniami naukowymi, pokazuje też jednak siłę Facebooka i jego algorytmów. Każdy użytkownik może się w ciągu dnia zetknąć z 1500 postami różnych typów, a raczej mógłby, bo dzięki algorytmom w swoich aktualnościach widzi zaledwie 20 proc. z nich. Wszystko zależy od tego co podobało mu się w przeszłości i wielu innych czynników, których serwis nie ujawnia, bowiem zasady działania algorytmu są ściśle tajne. Serwis nie ukrywa, że cały czas udoskonala te zasady, wykorzystując przy tym każdą informację, którą umieszczają w nim użytkownicy. Argumentuje, że wszystko to robi po to, by dostarczyć swoim użytkownikom najistotniejsze i interesujące z ich punktu widzenia treści. Nie robi tego oczywiście bezinteresownie – jest dokładnie odwrotnie, bowiem dzięki pogłębieniu wiedzy o ludziach korzystających z serwisu Facebook może skuteczniej sprzedawać reklamy i zwiększać swoje przychody. Teraz okazało się jednak, że bez trudu może także zmodyfikować swój algorytm po to, by manipulować treściami w dowolnym celu.Głównie dlatego eksperyment wywołał oburzenie i falę krytyki. Argumentowano, że brakowało świadomej zgody uczestników, przez co badanie było nieetyczne. Rzeczniczka Facebooka odparowała, że „badanie przeprowadzono by poprawić jakość usług i uczynić treści, które użytkownicy otrzymują dzięki Facebookowi tak istotnymi i angażującymi jak to tylko możliwe”. Z kolei autorzy analizy twierdzą, że nie widzieli treści postów, a samo badanie było w 100 proc. zgodne z zasadami korzystania z serwisu na które każdy użytkownik musiał wyrazić zgodę.”...”Problem z etyczną stroną badań naukowych to jednak tylko najmniejsza z obaw, którą wywołało badanie. Jego wyniki oznaczają bowiem, że Facebook może, dzięki odpowiedniemu zmodyfikowaniu algorytmów dostarczyć użytkownikom informacje dobrane według dowolnego klucza i kierując się sobie tylko znanymi powodami. „Czy CIA mogłaby wywołać rewolucję w Sudanie zmuszając Facebooka do siania zamętu? Czy to powinno być legalne? Czy Mark Zuckerberg mógłby wpłynąć na wynik wyborów promując posty Upworthy [to amerykański serwis internetowy, który wybiera i publikuje najciekawsze informacje z sieci- red.] dwa tygodnie wcześniej? Czy to powinno być legalne?” - napisał autor zakończonej ogrmnym sukcesem kampanii Baracka Obamy w mediach społecznościowych Clay Johnson. „...”Choć brzmi to jak scenariusz sensacyjnego filmu, to Facebook ma wszystkie niezbędne narzędzia, by to zrobić. - Facebooka obchodzą głównie dwie rzeczy: zaangażowanie użytkowników [czyli to jak często klikają w podsuwane im treści i jak wiele sami ich umieszczają – red.] i reklama. Jeśli Facebook zdecyduje, że odsianie negatywnych postów pomoże utrzymać zadowolenie użytkowników i będą oni dzięki temu więcej klikać, to nie ma powodu, by sądzić, że tego nie zrobi. Dopóki serwis jest tak istotną bramą sieci, a jego algorytmy pozostają zupełnie nieprzejrzyste, powinniśmy mieć świadomość jak wielką władzę i zaufanie mu powierzamy – powiedział autor książki o mediach społecznościowych i inwigilacji Jacob Silverman serwisowi Wired. „.. (więcej )

Rozpoczęto cenzurę internetu”...”„Amerykańscy giganci internetowi Facebook Inc., Twitter Inc., Google i Microsoft Corp. zobowiązali się do rozwiązania problemu mowy nienawiści w mniej niż 24 godziny w ramach wspólnego działania z Unią Europejską w celu zwalczania wykorzystywania mediów społecznościowych przez terrorystów” – czytamy w artykule. „Poza krajowymi przepisami, które kryminalizują mowę nienawiści, istnieje potrzeba zapewnienia tego typu działań wobec internautów „sprawnie lustrowanych przez pośredników internetowych oraz platformy społecznościowe, po otrzymaniu ważnego zgłoszenia w odpowiednim terminie”, firmy i Komisja Europejska stwierdziła, we wspólnym oświadczeniu we wtorek.” ...”Program wdrażania cenzury został opisany rok temu przez pioniera Internetu Matta Drudge, który powiedział w październiku ubiegłego roku „Infowars”, że prawa autorskie zakazujące stronom linkowanie do newsów były już dyskutowane, i że w następnym roku rozpocznie się rządowy program cenzurowania niezależnych mediów.
Wchodzimy tym samym w początek końca wolnej sieci i zaplanowany w pełni kontrolowany system Internetu 2, chyba że nastąpi pospolite ruszenie jak przy próbach cenzurowani sieci w ramach ACTA. Nadszedł czas by zgrywać wszelkie ważne informacje z internetu ponieważ niedługo ich tam nie będzie i wrócimy z powrotem do monoinformacji podawanych przez wielkie mass media.”..(więcej )

Ewa Lalik” Jak Facebook i Google mogą zmanipulować wynik wyborów w dowolnymkraju „..”Dziennikarze od kilku dni zastanawiają się nad niebezpieczeństwem manipulowania wynikami wyborów przez wielkie koncerny technologiczne. Facebook zdecydował, że nie będzie próbował zniechęcać ludzi przed głosowaniem na Donalda Trumpa, jakie to nobliwe. Media jednak martwią się, że wielkie koncerny wykorzystają swoje siły i niczym w House of Cards zmanipulują wybory. Problem w tym, że to nie tyle strach, co zazdrość i żal straconej władzy.
Wątek używania big data i wyszukiwarki internetowej do wpływania na wyborców i wyniki wyborcze był jednym z najciekawszych w czwartym sezonie House of Cards. Kandydat republikanów wykorzystuje swoje znajomości i łączy siły z mniejszą, ale popularną wyszukiwarką internetową by przewidywać zachowania wyborców, znajdować potencjalnych i wychodzić im naprzeciw. Underwood za to zastanawia się nad wytoczeniem cięższych dział i użycia NSA do pozyskania podobnych danych, ale w skali całego kraju.
Facebook w prawdziwym świecie podobno zdecydował wewnętrznie, że nie będzie wtrącał się w wybory mimo realnej możliwości wyboru Donalda Trumpa na prezydenta. Wiemy, że Zuckerberg, delikatnie mówiąc, nie przepada za Trumpem i jego retoryką dzielenia ludzi na przeciwne obozy, tak samo zresztą jak wiele osób z Silicon Valley – pracowników firm technologicznych. Ci szeregowi pracownicy najchętniej wspierają finansowo… Berniego Sandersa, antytezę Trumpa.Nic nie stoi na przeszkodzie, by kilka małych zmian w algorytmach newsfeeda Facebooka mogło wpłynąć na część wyborców.
To algorytmy decydują o tym, co widzimy, o tym jakie newsy do nas docierają. A Facebook przecież potrafi manipulować naszymi emocjami – sam się do tego przyznał. Nawet wyświetlając zdjęcia osób które zagłosowały Facebook mobilizuje i zwiększa frekwencję wyborczą.
U nas w Polsce też użył kiedyś podobnego narzędzia. W dzień którychś wyborów na Facebooku można było zameldować, że się zagłosowało a serwis wyświetlał listę znajomych, którzy spełnili swój obywatelski obowiązek mobilizując i zawstydzając tych, którzy nie głosowali.
Facebook umożliwia też wrzucanie i dopasowywanie danych z własnych baz z bazą użytkowników serwisu, więc kandydaci wykorzystują to i dostają narzędzia do śledzenia swoich wyborców.
Praktycznie każda korporacja technologiczna z dużymi bazami użytkowników i odpowiedzialna za wyświetlanie im treści ma możliwości wpływania na wyborców. Facebook, Google, Twitter, sieci reklamowe – wszędzie tam gdzie jesteśmy istnieje potencjał manipulacji. Takiej, o której prawdopodobnie nawet się nie dowiemy.
W Stanach i właściwie wszędzie jest to całkowicie legalne, tak jak legalne są media obejmujące jakieś stanowisko czy filtrujące i tłumaczące newsy i wydarzenia. Bo te manipulacje isniały, istnieją i będą istnieć, nowością jest skala i zaawansowanie narzędzi manipulacji.
Media “tradycyjne” w Stanach i nie tylko zamiast zasadą obiektywności tłumaczą się często zasadą neutralności. Neutralność a obiektywność to dwie różne sprawy. Obiektywny dziennikarz w sporze na przykład o globalne ocieplenie rozpozna, która strona ma fakty i przedstawi je jako fakty. Neutralny dziennikarz nie obejmie żadnego stanowiska i da obu stronom takie same możliwości wypowiedzi nie angażując się w spór i umniejszy tym samym wartości faktów.
Jednak to, że media tłumaczą się neutralnością nie oznacza, że są neutralne. Telewizje, gazety czy portale internetowe uzależnione są od popularności, dostępu i reklamodawców, także od swoich właścicieli. Właścicielami i reklamodawcami są wielkie korporacje mediowe, które związane są z polityką i które mają własne interesy w zmniejszaniu podatków i tak dalej. Media więc siłą rzeczy nie są obiektywne ani nawet neutralne, nie w sytuacji gdy 70-90% z nich należy do 6 wielkich koncernów.”...'regulatorzy i my sami dopuściliśmy do sytuacji, gdy informacje czerpiemy tylko z kilku źródeł należących do wielkich, międzynarodowych korporacji które mają coraz bliższe koneksje z polityką i które mają do ugrania własne interesy.
Będę powtarzać to do znudzenia, ale firmy, korporacje nie mają czegoś takiego jak moralność. Google, Facebook czy Microsoft nie mogą być dobrzy lub źli – ich najważniejszym celem jest zarabianie. Więcej – jeśli ktoś w nich zdecyduje się na działanie dla dobra ludzi i narazi tym samym korporację na mniejsze zyski może zostać za to ukarany, bo działa na szkodę firmy, którą ma prowadzić.
Czy możliwość tego, że Google, który zarobi więcej, gdy zmniejszą się podatki korporacyjne lub poluzują się regulacje dotyczące wyprowadzania pieniędzy do rajów podatkowych, postanowi wprowadzić zmiany w algorytmach wyszukiwarki, które spowodują że niezdecydowani wyborcy zagłosują na kandydatów obiecujących takie zmiany jest naprawdę szalona?”..”Media społecznościowe czy wyszukiwarki to nowocześni gatekeeperzy, tacy sami jak niegdyś stare media. To oni decydują co zobaczymy.
Myślenie, że zależy im na byciu neutralnymi czy obiektywnymi jest krótkowzroczne i po prostu głupie. „. (więcej )

Czy Google manipuluje wynikami wyszukiwania? Najnowsze badania wydają się to potwierdzać”...”Od kilku miesięcy amerykańska firma jest obiektem prowadzonych w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej śledztw dotyczących nielegalnych praktyk i wykorzystywania dominującej pozycji na rynku. Najnowsze badania przeprowadzone przez badaczy z Harvard Business School i Columbia Law School wydają się potwierdzać, że Google manipuluje wynikami prezentowanymi w jej wyszukiwarce.
Większość użytkowników bez zastanowienia sięga po wyszukiwarkę Google kiedy potrzebuje szybkiego dostępu do informacji. Narzędzie amerykańskiej firmy stało się synonimem dla przeszukiwania zasobów internetu, czego konsekwencją jest jej dominująca pozycja na rynku. Google zwabiło do swojego rozwiązania użytkowników dzięki zaawansowanym mechanizmom przeszukiwania stron internetowych i ich indeksowania, co gwarantować ma prezentowanie odpowiedzi najbardziej pasujących i jednocześnie zawierających najpotrzebniejsze informacje związane z zapytaniami użytkowników. Tak przynajmniej wyszukiwarka Google powinna działać w teorii. W ciągu ostatnich miesięcy w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej rozpoczęto śledztwa mające wyjaśnić, czy amerykańska firma nie nadużywa dominującej pozycji na rynku i czy nie manipuluje wynikami wyszukiwania do osiągnięcia zysków. Dowodem na takie zachowania mogą być ostatnio przeprowadzone przez pracowników Harvard Business School i Columbia Law School badania, do których wyników należy jednak podjeść z ograniczonym zaufaniem, bo sponsorem pracy jest firma Yelp mająca być jedną z poszkodowanych w wyniku monopolistycznych praktyk Google.”...”edną z prób skupiającego się na wyszukiwaniach lokalnych usług (restauracje, sklepy, filmy itp.) badania było przedstawienie wybranym osobom dwóch zrzutów ekranu - jednego prezentującego faktyczne wyniki z wyszukiwarki Google oraz drugiego obrazującego jak powinny one wyglądać gdyby algorytmy amerykańskiej firmy były stosowane prawidłowo. Większość respondentów wybierała bramkę numer dwa, swój wybór argumentując tym, że prezentowane wyniki dostarczały więcej istotnych dla nich informacji. Podsumowanie wyników badania jednoznacznie stwierdza, że firma Google manipulując wynikami wyszukiwania działa na niekorzyść konsumentów prezentując im promowane usługi i firmy zamiast dostarczać obiektywnych informacji. „ (więcej )

Matuszewski: O istocie masonerii
Człowiek współczesny, nawet jeżeli dopuszcza do siebie pogląd o próbach przejęcia przez członków niektórych lóż pewnych stanowisk lub nadania kształtu formule stanowionego przez parlament prawa, uważa to za element przeszłości, odnosi rzecz bardziej do wieku XIX niż do czasów, w których żyje. Jest to najpoważniejszy chyba grzech, jaki popełnia się dziś mówiąc lub pisząc o wolnomularstwie. Rzecz w tym, że ono nigdy nie zrezygnowało ze swoich celów, a jedyną różnicą między wiekiem XIX a XXI jest to, że „dzieci wdowy” nie muszą się już starać – żyją bowiem w świecie zbudowanym w znakomitej większości na ich postulatach. W roku 1979 były wielki mistrz Wielkiego Wschodu, Michel Baroin, stwierdził wprost: “Godzina masonerii wybiła. Mamy w naszych lożach wszystko, czego potrzeba: ludzi i metody". ..”Wolnomularstwo nie jest jedną organizacją, lecz swoistym nurtem, wyznającym pewne przekonania metafizyczne oraz dążącym do zmiany człowieka oraz społeczeństwa wg. zasad uznawanych przez masonów za ważne „...”Ci, którzy zaprojektowali ów system, nie planowali powstania jednej organizacji centralnej – łatwo taką zniszczyć. Rozpoczęli jedynie proces, który przypomina setki małych, niezależnych od siebie lawin. Można zatrzymać niektóre z nich, ale wszystkich zablokować niepodobna… Zakładano, że droga do celu to przejmowanie rządu dusz, dalekie od światła dziennego, powolne i konsekwentne wykuwanie nowych pseudo-elit. To był proces, który trwał łącznie 200 lat, a powolność i złożoność jego postępowania sprawiały, że ludziom żyjącym w danym momencie historycznym trudno było uchwycić całość. Dla porównania: podobnie wygląda wojna partyzancka. Przeanalizujmy to, co rozumiemy pod tym pojęciem, a potem przenieśmy to na grunt tutaj dyskutowany. Zrozumiemy wówczas, dlaczego nie ma sensu pisać o masonerii jednej lub co najwyżej wewnętrznie podzielonej na wewnętrzne frakcje. Są to luźne grupy, mniej lub bardziej autonomiczne, za to realizujące ten sam, wytyczony przed dwoma z górą wiekami, cel (niezależnie zresztą od stopnia uświadomienia sobie owego celu). „...”Ci, którzy zaprojektowali ów system, nie planowali powstania jednej organizacji centralnej – łatwo taką zniszczyć. Rozpoczęli jedynie proces, który przypomina setki małych, niezależnych od siebie lawin. Można zatrzymać niektóre z nich, ale wszystkich zablokować niepodobna… Zakładano, że droga do celu to przejmowanie rządu dusz, dalekie od światła dziennego, powolne i konsekwentne wykuwanie nowych pseudo-elit. To był proces, który trwał łącznie 200 lat, a powolność i złożoność jego postępowania sprawiały, że ludziom żyjącym w danym momencie historycznym trudno było uchwycić całość. Dla porównania: podobnie wygląda wojna partyzancka. Przeanalizujmy to, co rozumiemy pod tym pojęciem, a potem przenieśmy to na grunt tutaj dyskutowany. Zrozumiemy wówczas, dlaczego nie ma sensu pisać o masonerii jednej lub co najwyżej wewnętrznie podzielonej na wewnętrzne frakcje. Są to luźne grupy, mniej lub bardziej autonomiczne, za to realizujące ten sam, wytyczony przed dwoma z górą wiekami, cel (niezależnie zresztą od stopnia uświadomienia sobie owego celu). '...”Wspólnym ideowym łącznikiem wszystkich organizacji masońskich jest przekonanie o konieczności pracy nad rozwojem sekularyzacji lub rozmywania religii jako prawdy (relatywizm), wysuwaniem na plan pierwszy walki o akceptację najbardziej nawet perwersyjnych i sprzecznych z naturą zachowań, a także konsekwentne zastępowanie porządku wolnością rozumianą jako zezwolenie na brak jakichkolwiek ograniczeń i odpowiedzialności za siebie oraz innych. Kiedy masoneria mówi o wolności, to ma na uwadze rebelię przeciw cywilizacji. To jest klucz do zrozumienia tego, jakie działania podejmują loże. "Wolność to dla masonów w pełni wprowadzonych absolutna i nieograniczona wolność człowieka, to nieuznawanie jakiegokolwiek prawa i autorytetu (…) Wolność jest identyczna z całkowitą niezależnością" – mówi L'Ere Nouvelle. "Każdy człowiek jest swoim księdzem, swoim królem, swoim papieżem i swoim cesarzem" – dodaje Potvin. "Odpowiadamy za nasze czyny tylko przed nami samymi" – stwierdza Lacroix. W słowach tych jakże czysto pobrzmiewa echo przedwiecznego Non serviamI…. Człowiek ma stać się równy Bogu „...”Oto przykład ciągłości i konsekwencji w realizacji doktryny wolnych mularzy: dyrektywa Wielkich Wschodów, zgromadzonych na kongresie w Genewie w roku 1922, postulowała m. in.:
1) popieranie ruchu sekciarskiego;
2) popieranie organizacji teozoficznych i wolnomyślicielskich;
3) zwalczanie szkoły religijnej;
4) popieranie rewolucji obyczajowej;
5) popieranie skrajnego feminizmu;
6) wysiłki w zniwelowaniu różnic w traktowaniu płci;
7) nieograniczoną wolność mediów ( prasa, radio, kina, teatr) w szkalowaniu i ośmieszaniu postaw religijnych.
Obecnie, po blisko stuleciu, wszystko to zrealizowano. Efekty wcielania w życie masońskich postulatów widać zresztą w niemal wszystkich sferach życia publicznego i społecznego: od edukacji aż po spustoszone kościoły i sprowadzenie osoby ludzkiej do jej najprostszych, zwierzęcych instynktów, ponadto zachęcanie do zaspokajania najobrzydliwszych nawet zachcianek pod szyldem fałszywej auto-ekspresji.”...”W zakresie polityki globalnej już w latach międzywojennych podjęto pierwsze działania mające przygotować grunt pod przyszły "Rząd Świata". Na jego czele mają stanąć oczywiście ludzie "Oświeceni". Także tutaj nie brak przykładów – ideę takiego rządu głosił wszak już Albert Pike (1809-1891), podczas wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych generał Armii Konfederatów.
W roku 1946 Charles Riandey, Suwerenny Wielki Komandor Rady Najwyższej Francji (33 stopień Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego) zapowiedział: "(…) istnieje jednak potrzeba totalitarnej organizacji Światowej, gdzie nie będzie miejsca dla prymatu jakiejkolwiek idei narodowej. Powstanie ona nieuchronnie we właściwej godzinie – godzinie, która jeszcze nie nadeszła i w uprzedzaniu której nikt nie powinien być zainteresowany, ponieważ owoców nie zbiera się wcześniej, zanim dojrzeją (…) To przejście (od wymiaru partykularnego do zbiorowego) (…) dokona się ostatecznie dopiero wówczas, gdy cały świat uzna autorytet jednej, uniwersalnej instancji regulującej i koordynującej"....”W czasach nam bliższych, w roku 1958 w Wersalu, miało miejsce posiedzenie Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Rządu Światowego, w którym uczestniczyli przedstawiciele 38 państw i rządów. Podpisali oni tzw. "Kartę Wersalską". Konieczność utworzenia "ogólnoświatowej republiki" potwierdził dekadę później Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji – niejaki Leray: "Przed dwustu laty kawaler de Ramsey zapowiadał ogólnoświatową republikę. Od tego czasu (…) masoni całego Świata niezmordowanie trudzą się przy jej konstruowaniu".W 1989 r. J. Plancard d'Assac napisał: "Konstruowanie przestrzeni europejskiej nie jest dla masonów niczym innym, jak przygotowaniem przestrzeni ogólnoświatowej, Ojczyzny- Ziemi!"...”Proszę pozwolić na przytoczenie danych dotyczących ilości lóż i ich członków w pierwszej dekadzie XX wieku. I tak: Anglia posiadała 2553 loże (w samym tylko Londynie było ich 577) z mniej więcej 300.000 członków; w Irlandii działało 450 (około 22.000 członków), w Szkocji 700 (75.000 członków), we Francji 386 lóż i około 24.000 członków, w Niderlandach – 51 lóż i 4.500 braci, w Belgii było to 19 lóż, we Włoszech – 143, w Grecji 7, w Hiszpanii 64, w Portugalii 70 (ok. 3.000 członków). W Niemczech istniało 50 lóż, na Węgrzech 56 (około 4.000 członków), w Danii – 27 lóż i 43.000 braci, w Szwecji – około 12.000 masonów, w Norwegii posiada 12 lóż z 3.000 członków, w Szwajcarii naliczono 23 loże z 3.300 członków. W samych tylko Stanach Zjednoczonych mieściło się 13.000 lóż, a liczba braci sięgała 1.050.000. W Kanadzie było to 383 lóż i 33000 członków. Zważmy, że te tysiące ludzi to często osoby wpływowe i zajmujące wysokie stanowiska w administracji państwa, a także dysponujące znacznym kapitałem.
Setki tysięcy osób wspierających wyznaczone przez masonerię cele na przestrzeni 200 lat, działających przy w sposób niejawny i wspierających się wzajemnie tak, by opanować poszczególne instytucje i wrosnąć w nie. Ciekawy przykład takiego wpływu odnotował w roku 1981 francuski dziennik Le Monde. W artykule “Wielki Wschód Francji a lewica" czytamy, że partia socjalistyczna była głęboko przeniknięta duchem masońskim, jednak jak dokonuje się to przenikanie – niestety do końca już nie wiadomo, "gdyż wynika ono z oddziaływania intelektualnego i moralnego, które uformowało mentalność aż do tego stopnia podatną na osmozę, iż nie umielibyśmy dziś powiedzieć dokładnie kto komu udzielił władzy: partia socjalistyczna Wielkiemu Wschodowi Francji, czy przeciwnie"....(źródło )

-------
Ważne
http://naszeblogi.pl/62335-pranie-mozgu-polakow-wspolpraca-niemiec-google-i-facebooka

Proces popularyzacji Internetu w Chinach rozpoczął się w 1996 roku. Ministerstwa odpowiadające za nadzór nad nim (m.in. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego) stopniowo zaczęły implementować kolejne projekty w celu kontrolowania zamieszczanych w nim treści oraz zajmujących się tym firm (również międzynarodowych, m.in. Google i Yahoo). Najbardziej rozbudowanym programem sprawowania cenzury w ChRL jest projekt Złota Tarcza (ang. Golden Shield Project). Prace nad nim MBP zapoczątkowało już 1998 roku, skonstruowano wówczas wysublimowaną strukturę cenzury oraz monitoringu sieci. Projekt praktycznie rozpoczął działanie w 2006 roku, po przeprowadzeniu wielu prób skuteczności. Oficjalnym celem wcielenia w życie projektu jest budowa systemu informacyjnego oraz sieci łączności na potrzeby policji, by usprawnić ich funkcjonowanie. Dla realizacji programu Złotej Tarczy zatrudnia się około 50 000 pracowników. Jego roczny koszt to około 800 mln$.
Działanie systemu opiera się głównie na blokowaniu adresów IP partykularnych użytkowników. Część z nich omija tą blokadę używając serwerów proxy. Wcześniej zmieniają oni swój adres IP a proxy pośredniczy w łączeniu z wybranymi przez nich stronami internetowymi i zarazem ukrywa ich nowe IP. Kolejna metoda działania Złotej Tarczy opiera się na nie podawaniu przez DNS adresów IP do żądanych serwerów lub przekierowaniu ruchu do innych serwerów, najczęściej rządowych, które informują internautę, iż dostęp do poszukiwanej strony został zablokowany. Usługa DNS polega na zmianie adresu zrozumiałego dla przeciętnego użytkownika (np. www.stosunki.pl) na adres zrozumiały dla urządzeń tworzących sieci komputerowe (np. adres IP 98.987.231.124). Tą blokadę również można ominąć, tym razem wystarczy skorzystać z innego serwera DNS. Trzecia metoda skupia się na adresach URL (np.www.stosunki.pl/azja). Jeśli zostanie w nim znaleziony ciąg znaków niepoprawny według chińskiego prawa zostaje ona zablokowana. Ominięcie tej blokady jest trudniejsze niż poprzednich, które wymagały stosunkowo niewielkiej znajomości informatyki. Tym razem należy utworzyć wirtualną sieć lokalną, która połączy kilku dowolnie przez siebie dobranych użytkowników na świecie, dzięki czemu będą oni mogli przeglądać wzajemnie dokumenty na swoich komputerach, podobnie jak w sieci domowej LAN. Odległość nie stanowi tu problemu. Innym sposobem uniknięcie cenzury będzie szyfrowanie przesyłanych danych.
W ustawodawstwie Państwa Środka przewidziano kary finansowe dla osób działających wbrew wytycznym odgórnie ustalonym dla internautów. Regularne łamanie rządowych reguł panujących w Internecie może grozić grzywną, a w drastycznych przypadkach krótkim aresztem bądź reedukacją przez pracę. Firmy internetowe mogą natomiast zostać wykluczone z rynku ChRL i otrzymać zakaz działalności na nim. Również dostawcy treści internetowych z zagranicy (np. Yahoo, Google) aby prosperować na chińskim rynku mają obowiązek dostosować się do tamtejszych przepisów cenzury. Już w 2000 roku, czyli w okresie prób skuteczności projektu, prawnie ograniczono możliwości dostawców treści, mianowicie, witryny nie mogą bezpośrednio łączyć użytkowników z zagranicznymi stronami, co jednak bardziej frapujące, nie mogą także one rozpowszechniać wiadomości z zagranicznych mediów bez indywidualnej zgody władz. Firmy muszą posiadać również licencję, by móc publikować. Jest ona wydawana przez Państwowe Biuro Informacji (ang. State Information Offices) oraz przez Państwową Agencję Informacji (ang. State Council Information Agency). W przypadku kiedy serwis nie posiada takiego zezwolenia może zamieszczać publicznie wyłącznie informacje wydane już wcześniej przez media publiczne, które posiadają wspomnianą licencję. Zgodnie z ustawodawstwem odpowiedzialność prawna za zamieszczane na stronach treści spoczywa na samych dostawcach.
Stopniowe zwiększenie kontroli nad Internetem było silnie związane z przystąpieniem Chin do WTO w 2001 roku. Przed wstąpieniem do organizacji sprawowanie administracyjnej kontroli było znacznie łatwiejsze, ponieważ macierzysty rynek był bardziej hermetyczny. Zgodnie z informacjami jednego z raportów organizacji Reporterzy Bez Granic, jako bezpieczeństwo w Internecie, rząd chiński rozumie niedopuszczenie by internauci byli narażeni na napotkanie w sieci szkodliwych treści, które mogłyby spowodować spadek poparcia dla KPCh w społeczeństwie lub doprowadzić do obalenia partii. Filtrowane są więc głównie informacje krytyczne w stosunku do partii rządzącej, polityków oraz ideologii, które mogłyby „zarazić” społeczeństwo. Warto wspomnieć, iż po Jaśminowej Rewolucji władze zleciły by Złota Tarcza blokowała powiązane z nią słowa, np. Egipt. Obawiano się, że Internet podobnie jak w Tunezji przyczyni się i tutaj do szerzenia buntowniczych nastrojów czy rozruchów.
Warto zauważyć, iż kontakt internetowy pomiędzy światem oraz ChRL wytyczony jest niewielką ilością światłowodów (czyli kabli podłączanych do kart sieciowych, przesyłających dane za pomocą wiązek światła). Są to miejsca newralgiczne, co potwierdziło się w 2006 roku, kiedy trzęsienie ziemi w okolicach Tajwanu przyczyniło się do poważnych problemów w dostępie do Internetu w Chinach. Fakt, że łącza mogą łatwo ulegać awariom daje władzom możliwość fizycznego monitoringu wymiany wiadomości w kraju i poza jego granicami. Odbywa się to np. za pomogą tzw. tapperów, czyli mechanizmów dublujących wysyłane lub odbierane pliki. Impulsy światła, czyli informacje trafiają do komputerów Projektu Złota Tarcza, tam państwowe serwery i rutery przesyłają je na pierwotny adres docelowy, jednak w tym samym czasie komputery nadzorujące przeglądają przesyłane dane oraz sprawdzają czy są one niezgodne z prawem i tym samym czy nie powinny zostać zatrzymane. Co ciekawe, pierwsze dublujące rutery zostały zaprojektowane dla chińskich władz przez amerykańską firmę Cisco. Pod adresem korporacji kierowano wiele nieformalnych zarzutów z racji współpracy z komunistycznymi władzami, jednak jej zarząd jednomyślnie twierdził, iż sprzęt nie został sprzedany by ułatwić komukolwiek cenzurę, władze chińskie potraktowano jak każdego innego kontrahenta. Obecnie dublujące rutery produkowane są również przez chińskie Huawei.
Program Złota Tarcza zajmuje się filtrowaniem adresów URL, o czym wspomniano już wcześniej. Baidoo, czyli chiński odpowiednik wyszukiwarki Google, blokuje użytkownikom dostęp do około 500 haseł i 2500 tysięcy adresów URL (spod cenzury wykluczone są oczywiście Makau i Hongkong jako specjalne administracyjne regiony Państwa Środka). Niezgodny z prawem i jednocześnie zablokowany jest dostęp m.in. do:
• Nielegalnych organizacji politycznych a także religijnych ( np. Falun Gong),
• Informacji poruszających tematykę wolności słowa, brutalności policji, protestów na placu Tiananmen, demokracji (np. BBC, NYT),
• Stron powiązanych tematycznie z Dalajlamą, Tybetem i wszelkimi ruchami dążącymi do uzyskania niepodległości od ChRL
• Stron o podtekście seksualnym, pornograficznych (np. www.redtube.com),
• Stron kierowanych do osób homoseksualnych. „..”W styczniu 2011 niepokoje władz wzbudziła Jaśminowa Rewolucja. Z jej powodu zacieśniono kontrolę dotyczącą informowania społeczeństwa o problemach społecznych i gospodarczych. Było to możliwe ponieważ serwisy informacyjne regularnie otrzymują od ministerstwa wytyczne, jakie wiadomości mogą lub powinny ukazać się na ich stronach. Wszystko to by „uspokoić społeczeństwo”. Po wybuchu wspomnianej rewolucji, zablokowano możliwość wyszukiwania np. słowa Egipt, Tunezja oraz innych powiązanych z Jaśminową Rewolucją, gdyż potencjalnie mogły one negatywnie wpływać na chińskie społeczeństwo, obudzić w nim nastroje rewolucyjne. Dlatego bez zwłoki podjęto odpowiednie środki cenzury, by ograniczyć internetową dyskusję związaną arabską rewolucją.
Badania prowadzone przez OpenNet Initiative (inicjatywę współpracy między uniwersytetami w Toronto, Ottawie oraz Harvardem m.in. w celu analizowania systemu cenzury Internetu w różnych krajach) wykazały, iż w Państwie Środka stosowany jest jeden z najbardziej wyrafinowanych systemów monitoringu oraz filtrowania Internetu.| (więcej )

„W sierpniu 2012 roku władze Indii żądały od mediów społecznościowych natychmiastowego pozbycia się treści, przez którą powstała panika wśród mieszkańców stanu Assam w północno-wschodnich Indiach. W wyniku publikacji na Facebooku i Twitterze, doszło do serii konfliktów pomiędzy miejscowymi Hindusami a muzułmanami, przez które straciło życie wielu ludzi, a tysiące innych musiało zamieszkać w utworzonych dla nich tymczasowych obozach. Wezwanie do zamieszek można było znaleźć w mediach społecznościowych. Rząd Indii zwrócił się do portali społecznościowych z takimi wpisami z prośbą o usunięcie siejących zamieszanie postów. Facebook zgodził się, wydając oświadczenie, że część treści niezgodna regulaminem zostanie usunięta. Twitter na prośbę rządu Indii pozostał niewzruszony. „....”Obecnie jedna osoba na cztery używająca Facebooka na świecie pochodzi z Azji. Przykładowo, Indonezja jest drugim, za USA, na świecie krajem pod względem użytkowników Facebooka, choć jego zasięg ogranicza się głównie młodych osób.  W Chinach chętniej używany jest Qzone, na Tajwanie Wretch, w Vietnamie Zing, podczas gdy w Azji Wschodniej, w Korei i Japonii, dominują Cyworld i Mixi. Ich popularność wynika głównie z powodów językowych oraz uwarunkowań historycznych.  ( więcej )

Kreml przejął rosyjskiego facebook „Vkontakte to serwis społecznościowy, który może pochwalić się ponad 100 milionami użytkowników. Jest to obecnie najpopularniejszy serwis społecznościowy w rosyjskojęzycznym Internecie - Facebook znajduje się tam dopiero na trzecim miejscu, za drugą rosyjską siecią społecznościową Odnoklassniki.ru. „...”VKontakte jest obecnie pod całkowitą kontrolą Igora Sechina i Alishera Usmanowa. Usmanow jest właścicielem największej firmy zajmującej się wydobyciem rudy żelaza, oprócz tego posiada udziały w rosyjskiej grupie internetowej Mail.ru oraz w angielskim klubie piłki nożnej - Arsenal F.C. Sechin z kolei kieruje największą, państwową spółką zajmującą się wydobyciem ropy naftowej. Obaj panowie są dość ściśle powiązani z rosyjskim rządem. „. (więcej )

2010 rok „ Rosyjski fundusz inwestycyjny Digital Sky Technologies sprzedał swoje udziały w Naszej Klasie, największym serwisie społecznościowym w Polsce. Transakcji dokonano w ramach estońskiego funduszu Forticom, za pośrednictwem którego kontrolował on Naszą Klasę. DST wykupił resztę udziałów w Forticomie (ma teraz 100 proc.) i w Odnoklassniki.ru, rosyjskim odpowiedniku Naszej Klasy. Za te udziały zapłacił gotówką oraz akcjami portalu Nasza Klasa. 
Pakiet NK należący wcześniej do Forticomu – 72,96 proc. udziałów – przejęła zarejestrowana na Cyprze spółka Excolimp, prowadzona m.in. przez twórców serwisów społecznościowych na Litwie i Łotwie (One.lt i One.lv”.. (więcej )

„„Turcja na wniosek sądu zablokowała w czwartek dostęp do Twittera. Stało się to kilka godzin po tym, jak premier Recep Tayyip Erdogan zagroził, że "wyrwie z korzeniami Twittera i pozostałe sieci (społecznościowe)"......” Jak podaje agencja Associated Press, wielu użytkowników Twittera w Turcji, którzy chcieli z niego skorzystać, natrafiło na komunikat tureckiej telekomunikacji informujący o tym, że strona została zamknięta zgodnie z nakazem sądowym.”...”Twitter został zablokowany na polecenie sądu, po tym jak wpłynęły do niego skargi obywateli, którzy skarżyli się, że narusza się tam ich prywatność. "Ponieważ nie było innego rozwiązania, dostęp do Twittera został zablokowany. Ma to zapobiec dalszym przypadkom naruszania praw obywateli" „....(więcej )

Daniel Majkowski „Putin idzie na wojnę z Google, Apple i Microsoftem. "Muszą płacić w Rosji wyższe podatki"....”Jeden z najbliższych doradców Władimira Putina, German Klimenko, zapowiada, że nadejście trudnych czasów dla technologicznych gigantów działających w Rosji.German Klimenko nazywany jest w Rosji „carem internetu”. To właśnie on ma za zadanie uporządkować cyfrową sferę tego kraju. Pierwszym krokiem w tym kierunku ma być zmuszenie Google,  Apple'a i innych zagranicznych koncernów do płacenia wyższych podatków. Jednocześnie Klimenko zapowiada, że rosyjska administracja zrezygnuje z systemu Microsoft Windows. Jego zdaniem są to niezbędne środki do tego, aby „ustawić do pionu”  zachodnie korporacje.”..”Klimenko planuje nałożyć na amerykańskie korporacje tzw. „podatek technologiczny”. Ma on wyrównać szanse rosyjskich firm internetowych, takich jak Yandex czy Mail.ru w rywalizacji z Apple, Google czy też Microsoftem. „..”Ługowoj, który jest obecnie deputowanym rosyjskiej Dumy, zaproponował ustawę nakładającą 18 procentowy podatek od wartości dodanej sięgający nawet 300 mld rubli (3,9 mld dolarów) z przychodów osiąganych w Rosji przez Google'a Apple oraz innych zagranicznych koncerny.
Ustawa wymienia kilkanaście kategorii cyfrowych produktów i usług, za które rosyjskiefirmy płacą obecnie podatek VAT, a zagraniczne koncerny tego nie robią. To m.in. reklamy, gry, filmy, transakcje rynkowe oraz usługi przetwarzania danych w chmurze.
„Gdy kupujesz aplikację w sklepie Google Play lub App Store, to VAT naliczany jest w miejscu zakupu. Tak jest wszędzie, za wyjątkiem naszej republiki bananowej” - podkreśla Klimenko.” (więcej 

---------
Mój komentarz
Na razie Zuckerberg zablokował strony Winnickiego i narodowców Czy Facebook planuje zablokować stronę Kaczyńskiego i PiS . A czemu nie, jeśli tylko Zuckerberg tego zechce to kto mu zabroni. . Kaczyński, Szydło,Duda . Niestety wszyscy w Polsce mogą Zuckerbergowi , facebookowi i lichwiarstwu kontrolującemu Facebook naskoczyć

To pokazuje nędze współczesnych państw i społeczeństw. Byle lewacki SN może robić w Polsce co chce. Wpływać na wybory, cenzurować Polaków, manipulować Polakami, kneblować Polaków.

Chiny od początku nie dopuściły nie tylko monopolu medialnego lichwiarskich mediów społecznościowych ., ale wcale ich nie wpuściły na swój rynek z wyjątkiem Google , ale i on jest tam kontrolowany przez władze i tam będzie do czasu.

Konieczne jest wprowadzenie prawa chroniącego polską cyberprzestrzeń przed przemocą cybernetyczną i komunikacyjna bezkarnego międzynarodowego m lewactwa i lichwiarstwa, którego ofiara padają Polacy i polskie społeczeństwo
Musi być zdefiniowane co Polska uznaje za swoją cyberprzestrzeń , w której wszystkie tam działające podmioty muszą podlegać jurysdykcji polskiego państwa.

Bo pewnego dnia rozzuchwalone lichwiarstwo do spólki z lewactwem rzeczywiście, bezkarnie , śmiejąc się w twarz Polakom zablokuje stronę Kaczyńskiego i PiS

video Facebook censors Facebook - Max Kolonko Mówi Jak Jest
video CENZURA! Facebook skasował strony MARSZU NIEPODLEGŁOŚCI i Młodzieży Wszechpolskiej!
Marek Mojsiewicz
Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz i  na  Twitterze  
Zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału nowej powieści „ Pas Kuipera” 
Rozdział drugi Rozdział trzeci 
Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „
rozdziały 1
„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o boginiKali„ Nienależynerwosolu pić na oko „ rzeźbie NiosącegoŚwiatło Impreza Starskiego „ Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ „ Anne Vanderbilt „ „ Fenotyp rozszerzony.lamborghini„ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „11. Marzenia ministra ołapówkach „ 12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „  13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „
Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska
Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe
Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 000
1
Jestem zainteresowany współpracą z portalem informacyjnym w zakresie dokonania przeglądu prasy , w tym anglojęzycznej , ewentualnie tłumaczeń z tego języka., tworzenia serwisu informacyjnego Analiz programów i tym podobnych Zainteresowanych proszę o kontakt 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

czy trzeba tam sie pchac? Te wszystkie zale, to tak jakby miec Putinowi za zle, ze kagebista ? Ile razy slyszalem westchnienia, ze och, ach ile to wejsc bylo na pejsbuchu...jaka frekwencja itd....Ta firma nalezy do nich i oni maja tam swoj interes, czyzby do kogos to jeszcze nie dotarlo ? Garbatemu miec za zle, ze sie nie prostuje ? przeciez to jakas paranoja...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

chris

#1516712

Może wrócimy na Naszą Klasę? Ale ta jest chyba własnościa Rosjan.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1516718

Ja  już kilka lat temu pozbyłem sie złudzeń na temat wolności i anionimowości internetu. Zresztą tak naprawdę nigdy nie miałem złudzeń. Jestem na fejsie świadomie (powody zostawię dla siebie, ale nie są egoistyczne).

Tak samo zawsze wiedziałem, że prędzej czy później dojdzie do cenzury sieci. To stara metoda ludzi, chcących włada nad światem (chazaro-żydo-syjonistów): dać ułudę wolności, zachęcić wszystkich, zinwigilować wszystkich a później nimio sterować cenzurując treści internetu... tak jest w przypadku informatyki, ale w innej formie było powszechne od zawsze do dzisiaj... np. wzbudzi terror czy wojnę, zarobić na tym a później by wyzwolicielem od tej przez siebie wzbudzonej wojny.

Sieć i internet były rewolucją wolności i szybkiej informacji. Jak dotąd ludzkość nie była tak blisko siebie, poprzez sieć właśnie.

Ale nie miejmy złudzeń. Wszyscy szefowie i kadra kierownicza firm IT to Żydzi. Smutne, ale prawdziwe.

Ja od kilku lat kopiuję wszystko co jest wartościowe... od tekstów po filmy na YouTube. Dobrze chyba robię bo wiele z tych np. filmów już dawno jest niedostępna.

Teraz nadchodzi kres wolnej informacji, o czym od dawna wiedziałem, że nastąpi. Jedyna nadzieja w pasjonatach, takich jak twórcy TOR.

Sieć połączeń nie może być zlikwidowana a więc jest szansa, że pasjonaci, prawi ludzie, stworzą alternatywę i wierzę, że tak będzie.

Nie mozemy się poddać NWO i tyle...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1516727

Eeee tam, zaraz Zydzi.Krzysku, to nie zadni Zydzi, to Marsjanie z..." piatkowej ewolucji "... termin moj wlasny ;-)

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

chris

#1516774