Ameryce i jej agentowi nie udało się obalić Erdogana

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Świat

Michał Gąsior „ Kto właściwie chciał przejąć władzę w Turcji? Może stać za tym... jedna osoba - Fethullah Gullen”...”Fethullah Gulen - oto człowiek, który może stać za przewrotem wojskowym w Turcji. To bardzo znany turecki uczony i pisarz. Do niedawna przyjaciel prezydenta Erdogana, a dziś jego najbardziej zagorzały wróg, który w ojczyźnie (na stałe mieszka w USA) posiada ogromne wpływy. „...”Kim jest Gulen? To 75-letni muzułmański duchowny, twórca ruchu Hizmet (Służba). Lata temu był w sojuszu z Erdoganem. Jego szerokie wpływy w wojsku i sądownictwie posłużyły do tego, by obecny prezydent ustabilizował swoją władzę. Wcześniej, od 1960 roku, armia obaliła w Turcji cztery rządy. „...”Gulen od 1999 roku mieszka za granicą. Od trzech lat jest w konflikcie z Erdoganem - nastąpił on wtedy, gdy w Turcji wszczęto śledztwo w sprawie domniemanej korupcji w rządowych kręgach. Erdogan oskarżał dawnego sojusznika, że to on stoi za korupcyjnymi zarzutami. Ten zaprzeczał, ale w konsekwencji tureckie władze zaczęły być "oczyszczane" z osób związanych z tureckim uczonym.  „...”Ruch Hizmet znalazł się więc na celowniku przywódcy. Erdogan wielokrotnie oskarżał Gulena o o stworzenie "państwa w państwie" w łonie sił bezpieczeństwa. Poplecznicy duchownego mieli spiskować w celu obalenia tureckich władz. Dziś przekonujemy się, że te oskarżenia były słuszne. I tak twierdzi też sam Erdogan, który w oświadczeniu stwierdził, że nie godzi się, by Turcja była rządzona z Ameryki. „..(źródło )

Imperium osmańskie powraca? Erdogan świętował z wielką pompą 563 rocznicę zdobycia przez Turków Konstantynopola'...”ezydent Turcji Reccep Tayyip Erdogan oraz premier Binali Yıldırım z wielką pompą świętowali w niedzielę 563. rocznicę zdobycia przez Turków Konstantynopola. Były to największe i najbardziej kosztowne obchody tej rocznicy od chwili upadku imperium osmańskiego – informuje francuski dziennik „Le Figaro”.
Według gazety obchody zdobycia Konstantynopola w 1453 roku przez osmańskiego sułtana Mehmeda II Zdobywcę zorganizowano z wielkim rozmachem w całym kraju, ale najhuczniej zaplanowano je w dawnym Konstantynopolu, czyli dzisiejszym Stambule. „..”W dzielnicy Yenikapi zebrał się – według tureckiego dziennika „Hurriyet Daily News” - prawie milion osób, powiewających ogromnymi narodowymi flagami  „...”Pozdrawiam naszych braci i nasze siostry od Sarajewa po Baku. Do 2023 roku zrobimy z spadkobierczyni „chorego człowieka” (tak nazywano imperium osmańskie po zakończeniu I wojny światowej-red.) jedną z sześciu czołowych gospodarek świata. To się spodoba wam, wnukom Zdobywcy!—powiedział turecki prezydent podczas swojego przemówienia. Od dojścia do władzy w 2002 roku islamsko-konserwatywna Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Erdogana często nawiązuje do czasów potęgi Imperium Osmańskiego. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że zdobycie Konstantynopola przez Turków osmańskich rozpoczęło rzeź chrześcijan. Dotychczasowy kościół Mądrości Bożej (Hagia Sophia), główna świątynia Bizancjum i miejsce koronacji wschodnich cesarzy, został przekształcony w meczet, do którego później dobudowano wysokie minarety.”...(źródło )

Fethullah Gülen”Fethullah Gülen (ur. 27 kwietnia 1941 w ErzurumTurcja) – muzułmański uczony, myśliciel, pisarz, poeta, działacz na rzecz pokoju, moralista, przewodnik duchowy. Lider Ruchu Gülena. Autor ponad 60 publikacji dotyczących rozważań na temat dynamiki życia duchowego w XXI wieku. „...”Edukację rozpoczął w rodzinnej wiosce, ale wkrótce zmuszony był ją przerwać z powodu przeprowadzki. Kształcił się w dziedzinach związanych z religią. Pierwsze kazanie wygłosił w wieku 14 lat. Przed 18 rokiem życia stał się zwolennikiem muzułmańskiego teologa i myśliciela Saida Nursi. W 1959 otrzymał dyplom kaznodziei państwowego i promocję na stanowisko religijne w Izmirze. W swoich przemówieniach i wystąpieniach publicznych zwracał uwagę na aktualne kwestie społeczne. Jego głównym celem stała się aktywizacja wiernych. Wykładał w meczetach, na spotkaniach w miastach oraz w kawiarniach. Zyskał aprobatę wspólnoty akademickiej, w szczególności studentów. Tematyka jego wystąpień dotyczyła kwestii religijnych, edukacji, nauki, darwinizmu, ekonomii oraz sprawiedliwości społecznej. W 1981 zrezygnował ze swoich oficjalnych obowiązków jako wykładowcy. W latach 70. na kilka miesięcy Gülen trafił do więzienia za „podważanie systemu republikańskiego”. Dwukrotnie, w 1980 i 1997, poparł wojskowe zamachy stanu. Od 1988 do 1991, już jako emerytowany kaznodzieja, wygłosił cykl przemówień w różnych meczetach. „..”Swoją działalnością wpłynął na stworzenie organizacji charytatywnych. W roku 1999 został przedstawiony na forum Parlamentu Religii Świata w Kapsztadzie jego dokument Konieczność Dialogu Międzywyznaniowego. Gülen porusza w nim kwestię dialogu jako niezbędnego elementu osiągnięcia porozumienia. Wsparł inicjatywę powołania Fundacji Dziennikarzy i Pisarzy (1994).Spotykał się m.in. z Janem Pawłem IIJohnem O’Connorarcybiskupem Nowego JorkuLeonem Levym, byłym prezesem Anti-Defamation League. W samej Turcji gościł często nuncjusza apostolskiego, Patriarchę Prawosławnego, Patriarchę wspólnoty ormiańskiej w Turcji, Naczelnego Rabina wspólnoty żydowskiej.Gülen współpracuje z licznymi dziennikami i czasopismami. Jest autorem artykułów w The FountainYeni ÜmitSızintı i Yağmur. Część jego książek dostępnych jest w przekładach na język angielski. Są to m.in.:Prophet MuhammadAspects of His LifeQuestions and Answers about FaithPearlsPearls of WisdomProphet Muhammad as CommanderEssentials of the Islamic FaithTowards the Lost ParadiseKey Concepts in the Practice of Sufism. Niektóre zostały również przełożone na język niemiecki, rosyjski, albański, japoński, indonezyjski i hiszpański.”...(źródło )
Radosław Sikora "Jest to widok, który poruszyłby zapewne serce najbardziej nawet nieludzkie, owo odłączanie mężów od żon, matek od córek, bez żadnej już nadziei na przyszłe spotkanie tych, którzy stają się niewolnikami u pogańskich mahometan, czyniąc swym ofiarom tysiączne niegodziwości. Okrucieństwo Tatarów skłania ich do niezliczonych wprost podłości, jak to gwałcenie dziewcząt, zniewalanie żon w obecności ojców i mężów, a nawet obrzezywanie dzieci w obecności rodziców, by móc je ofiarować Mahometowi." ..”Przeciętnemu mieszkańcowi Europy i USA wydaje się, że w czasach nowożytnych niewolnictwo dotyczyło tylko czarnych ludzi. Jest to jednak wyobrażenie z gruntu błędne. Aż do końca XVII wieku południowo-wschodnie tereny Królestwa Polskiego dotykała plaga najazdów tatarskich. Najazdów, w trakcie których porywano mnóstwo ludzi. Jako niewolnicy trafiali później nawet do najbardziej odległych rejonów Imperium Osmańskiego „...”Tatarzy relatywnie najlepiej traktowali najmłodsze dzieci. Już w czasie transportu starano się obchodzić z nimi w miarę ostrożnie. Wszak wiadomo, że malutkie dziecko nie zniesie takich trudów jak starsze, a tym bardziej dorosły człowiek. Dlatego też, jak w 1689 roku pisał Jakub Kazimierz Haur:„Widzieć jako dziatki, by namniejsze, do swoich uwożą krajów; rozporze pierzynę i na dwie stronie po kilkoro włoży, a potem z nimi przez konia, jako biesagi [juki] przewiesi, dziury niżej dla oddechu im porobi i z sobą, jako gęsięta w kojcu, do Krymu prowadzi; uważać [widać] ich w wojsku abo przy posłach, gdzie rzadką minę tatarską między nimi, z twarzy więcej naszym podobną, obaczy cerę i kompleksyją [budowę ciała i usposobienie].”[1]”...”ednak nawet tak „troskliwy” transport często kończył się dla najmłodszych śmiercią. Na przykład po najeździe tatarskim w grudniu 1666 roku, na drogach odnaleziono prawie 500 porzuconych przez ordyńców, na śmierć zamarzniętych dzieci[2].     Jeśli najmłodsi przeżyli podróż, doprowadzano do ich konwersji na islam. Co jeszcze nie znaczyło, że czekała je świetlana przyszłość. Wspomniany Haur wyjaśniał:..”Z dziatkami niewinnymi jak z cielętami obchodzą się, a nie tylko, że ich na swoją aplikują wiarę i obyczaje grubiańskie, ale też tako się z nimi sprawują, aże groza pisać i jaką zmiankę uczynić.”[3]Zanim trafili na targ
     Starsi nie mogli liczyć na tak „dobre” traktowanie. Ci, którzy nie wytrzymywali trudów marszu, byli bezlitośnie mordowani:„Gdy zaś niewolnik w drodze iść nie może abo zachoruje, zetnie go [Tatar], czasem i nie dotnie, tylko zamorduje.”[4]     Gehenna tych, którzy przeżyli dopiero się zaczynała. Gdy wyprawa Tatarów kończyła się, jeszcze przed powrotem do domów zatrzymywali się w miejscu uznanym przez siebie za bezpieczne. Wtedy to zbierano i dzielono łupy. W tym oczywiście ludzi. Dochodziło przy tym do dantejskich scen. Francuski inżynier w służbie polskiej, Guillaume (czyli Wilhelm) Beauplan, w połowie XVII wieku opisał jak to wyglądało:„Czując, iż są w bezpiecznym miejscu, zatrzymują się na dłuższy odpoczynek, zbierając siły i wprowadzając porządek w swe szeregi, jeśli został on zakłócony w czasie spotkania z Polakami.W czasie tego postoju, który trwa tydzień, Tatarzy gromadzą łupy, składające się z niewolników i bydła, i dzielą wszystko między sobą. Jest to widok, który poruszyłby zapewne serce najbardziej nawet nieludzkie, owo odłączanie mężów od żon, matek od córek, bez żadnej już nadziei na przyszłe spotkanie tych, którzy stają się niewolnikami u pogańskich mahometan, czyniąc swym ofiarom tysiączne niegodziwości. Okrucieństwo Tatarów skłania ich do niezliczonych wprost podłości, jak to gwałcenie dziewcząt, zniewalanie żon w obecności ojców i mężów, a nawet obrzezywanie dzieci w obecności rodziców, by móc je ofiarować Mahometowi. Na koniec najbardziej nieczułe serca zadrżałyby słysząc krzyki i śpiewy pośród płaczów i jęków tych nieszczęsnych Rusinów[5], gdyż naród ten śpiewa i zawodzi pośród płaczów. Nieszczęśnicy ci są od tej chwili rozdzieleni, jednych przeznaczają do Konstantynopola [Stambułu], innych zaś na Krym, a jeszcze innych do Anatolii [azjatycka część Imperium Osmańskiego]. Oto słów kilka o tym, jak Tatarzy zbierają się i porywają ludność, w ilości ponad 50 000 dusz w przeciągu niespełna dwóch tygodni, i o tym jak traktują swoich niewolników po dokonaniu między nimi podziału, po czym ich sprzedają, wedle własnego uznania, gdy już powrócą do swego kraju.”[6]”...”Warto jeszcze kilka słów poświęcić owemu podziałowi zdobyczy. Nie wszystko bowiem, co zdobyli tatarscy wojownicy, pozostawało w ich rękach. 20% łupów zabierał chan. Kałga sułtan i nureddin, czyli niżsi dostojnicy tatarscy, zabierali po 10%[7]. W podziale łupów trzeba też było uwzględnić najwyższą zwierzchność, czyli sułtana. Ale jak to zwykle bywa przy płaceniu podatków, także i tu nie obywało się bez oszustw: „Z jasyru cło na Turczyna odbierająGdy tedy z czat swoich wilczych, zdradnych, jasyr prowadzą abo plon z ludzi, jest cło pogłówne z tego i na Turczyna, jakby na dziesięcinę brakują [przebierają] i biorą; a gdy się któremu Tatarzynowi jakiej nieszpetnej urody dostanie białagłowa, aby mu jej nie wzięto potarga jej włosy na głowie i gliną abo jaką szpetnością nasmaruje jej twarz.”[8]”..” Los białych niewolników był zdumiewająco różnorodny. Jedni z nich byli traktowani bardzo brutalnie. Na przykład gwałcono nie tylko kobiety, ale i mężczyzn oraz dzieci. Niektórzy mężczyźni trafiali na galery, a kobiety do haremów. „...”Tegoż dnia przysłał mi wezyr dwadzieścia i trzy białychgłów niewolnic; od Żydów gwałtem ich wzięto, o co łotrowie wielką kommocyją [wzburzenie] uczynili tak, że mało do zamieszania wielkiego nie przyszło, bo wezyra do cesarza [sułtana] oskarżyli. Złotem Turkom sypali tak, że im dwie albo trzy wrócić musiano; gorszy w tym i gorętszy byli daleko niżeli Turcy i Grecy, którzy milczeli, wezyra słuchali i dobrowolnie wydawali więźniów. Taki jad i złość pokazała się żydowska, że przemogli wezyra w saraju przez matkę [sułtana] i eunuki. Na włosku była szyja wezyrowa. Przed oczyma bili niewiasty nasze, drugie w piwnicach, w turmach [więzieniach] do odjazdu mego kryli.”[9] Ostatecznie Miaskowskiemu udało się wydobyć z niewoli 260 Polaków i Rusinów. Wśród nich byli towarzysze husarscy Górski i Słomka, którzy na galerach tureckich spędzili 30 i 40 lat! Był to niewątpliwie wielki sukces posła. Ale liczba ta blednie gdy zestawi się ją z informacją, że w tym samym czasie, w Stambule, na tureckich galerach i w Tracji (to jest części Imperium Osmańskiego) miało znajdować się około 150 tys. niewolników pojmanych w Rzeczypospolitej... „..(źródło 

Radosław Sikora Czy Polska powinna domagać się odszkodowań od Izraela?”...”„Cały handel niewolnikami w Stambule pozostawał w rękach około 2 tysięcy zorganizowanych w osobny cech Żydów, którzy zarówno tutaj, jak i w innych miejscowościach nad Morzem Śródziemnym (w Tunisie, Liworno) prowadzili ten dochodowy proceder.” „...”Żydzi handlowali Polakami 
     Przez ponad dwa stulecia to właśnie Żydzi zajmowali się handlem polskimi niewolnikami w stolicy Imperium Osmańskiego, Stambule. Mieli na niego monopol. Jak pisał prof. Andrzej Dziubiński:„Cały handel niewolnikami w Stambule pozostawał w rękach około 2 tysięcy zorganizowanych w osobny cech Żydów, którzy zarówno tutaj, jak i w innych miejscowościach nad Morzem Śródziemnym (w Tunisie, Liworno) prowadzili ten dochodowy proceder.”[10]W artykule „Targi białych niewolników” opisałem, w jaki sposób pozyskiwano tych niewolników, gdzie nimi handlowano i jaki był ich dalszy los. Teraz chciałbym zająć się skalą tego procederu.
     Nie ma dokładnych obliczeń określających ilu mieszkańców Królestwa Polskiego zostało sprzedanych przez żydowskich handlarzy żywym towarem. Są jednak pewne źródła, które pozwalają oszacować skalę zjawiska. We wspomnianym już artykule notowałem:„Ostatecznie Miaskowskiemu udało się wydobyć z niewoli 260 Polaków i Rusinów. Wśród nich byli towarzysze husarscy Górski i Słomka, którzy na galerach tureckich spędzili 30 i 40 lat! Był to niewątpliwie wielki sukces posła. Ale liczba ta blednie gdy zestawi się ją z informacją, że w tym samym czasie, w Stambule, na tureckich galerach i w Tracji (to jest części Imperium Osmańskiego) miało znajdować się około 150 tys. niewolników pojmanych w Rzeczypospolitej...”Nie wyjaśniłem jednak, iż liczbę 150 tys. niewolników mieli podać sami Turcy i „wiadomi [znający się na rzeczy] Grecy”[11]. Liczba ta nawet dzisiaj robi wrażenie. A przecież są to dane tylko dla roku 1640, w którym to Wojciech Miaskowski posłował do Imperium Osmańskiego. Na dodatek nie obejmują one całości Imperium!     Proceder handlu pojmanym w Polsce żywym towarem kwitł w Stambule przez przeszło dwa stulecia. Jego natężenie było różne. W drugiej połowie XVII wieku Paul Ricaut, czyli sekretarz posła angielskiego w Imperium Osmańskim, mając dostęp do wewnętrznych spisów Imperium, stwierdził, iż:„Trudno zgadnąć liczbę więźniów co rok zaprzedanych, która też raz iest większa, drugi raz mnieysza, iako się Tatarom na woynie źle albo dobrze powiedzie: ile się iednak może dochodzić z Regestrow celnych Konstantynopolitańskich [stambulskich], przywożą ich na rok więcey niż Dwadzieścia Tysięcy”[12]Przeszło dwadzieścia tysięcy niewolników przechodziło rocznie przez stambulskie targi, a tym samym żydowskie ręce!Czy powinniśmy domagać się odszkodowań?
     Tematem starannie omijanym przez cieszące się największą oglądalnością i poczytnością media, jest kwestia roszczeń, jakie wysuwa państwo Izrael wobec Polski i zobowiązań, jakie podobno Polska w tej sprawie podjęła. Wspomniał o nich prezydent Izraela Reuwen Riwlin w wywiadzie udzielonym PAP w październiku 2014 roku:„Jeśli chodzi o zwrotu mienia żydowskiego również ten temat będzie obecny podczas naszych rozmów. Wiem rzecz jasna, jakie jest polskie stanowisko w tej sprawie, jak również znam obietnice i umowy, jakie zostały udzielone i zawarte.”[13]Sprawa nie jest błaha, bo podobno roszczenia te przewyższają zawrotną kwotę 60 miliardów dolarów!     Jedynym kandydatem na prezydenta Polski, który podnosił tę kwestię w swojej kampanii wyborczej, był Grzegorz Braun. Został za to okrzyknięty faszystą. Reszta milczy w tej sprawie jak zaklęta. Milczą media głównego nurtu. Milczą politycy. Tak, jakby tematu w ogóle nie było. A tymczasem WikiLeaks ujawniło tajną notatkę ambasadora USA w Polsce, z której wynika, że:„Bronisław Komorowski i Donald Tusk zamierzali sprzedać lasy i nieruchomości należące do skarbu państwa, by zdobyć środki na wypłatę odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców i Sowietów. Komorowski złożył taką obietnicę w styczniu 2009 r., a jego deklaracja jest kluczem do zrozumienia szeroko zakrojonej strategii rządu. Ambasador Victor H. Ashe zaraportował do Departamentu Stanu USA, że „Komorowski stwierdził, iż premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, […] by »dołożyli się do rekompensat«, sprzedając państwowe lasy i nieruchomości”[14]Polska miałaby więc wypłacić odszkodowania za mienie zrabowane Żydom nie przez państwo polskie (które przecież uległo likwidacji na początku II Wojny Światowej), ale przez Niemców i Sowietów? I komu to odszkodowanie miałoby być wypłacone? Państwu, które nawet nie istniało, gdy doszło do tej grabieży?Warto przy tej okazji przypomnieć, że Polska już ponad pół wieku temu zapłaciła odszkodowania i USA, i kilkunastu państwom zachodniej Europy, by ich żydowscy obywatele, którzy na terenie naszego kraju stracili majątek, nie mogli w przyszłości wysuwać żadnych roszczeń wobec Polski. Czy więc te nowe żądania, to nie uzurpacja?     A może, zamiast szukać źródeł sfinansowania tych roszczeń, polscy politycy wystawią Izraelowi równie absurdalny rachunek? Rachunek za to, że Żydzi, przez dwa stulecia, na wielką skalę trudnili się handlem polskimi niewolnikami? Podkreślę „na wielką skalę”, bo sam handel niewolnikami pochodzącymi z terenów polskich jest znacznie starszy. Żydzi prowadzili go już co najmniej w dziesiątym wieku. A pisał o tym jeden z nich – Ibrahim ibn Jakub, czyli Abraham syn Jakuba. Tyle, że wówczas skala tego procederu, choć spora[15], nie była chyba aż tak dramatycznie wielka jak w wiekach XVI i XVII.”...(źródło)

Turcja jest ważnym państwem stabilizującym sytuację na Bliskim Wschodzie - zwrócił uwagę szef MSWiA Mariusz Błaszczak, odnosząc się do próby wojskowego zamachu stanu, do której doszło w tym kraju w nocy. „..”W nocy z piątku na sobotę w Turcji doszło do nieudanej próby zamachu stanu. Władze tureckie zdołały częściowo opanować sytuację. W kraju panuje jednak chaos. Co najmniej 90 osób zginęło, a ponad 1100 zostało rannych. Prezydent Recep Tayyip Erdogan zapowiedział ukaranie winnych. '..(źródło)

Nieprzyjaciele Turcji chcą się zemścić na niej za zdobycie Stambułu w 1453 roku, oświadczył prezydent kraju Tayyip Erdogan.

„Nikt nie jest w stanie zniszczyć naszego kraju. Po zdobyciu Stambułu Turkowie osiedlili się w Anatolii i Tracji i nie zamierzają odejść z tych ziem… Ten naród jeszcze sto lat temu dał odpowiednią reakcję wrogom. Jestem przekonany, że do 100. rocznicy utworzenia Republiki Tureckiej (w 2023 roku roku — red.), nasz kraj wejdzie do pierwszej dziesiątki najbardziej rozwiniętych gospodarek świata”, — powiedział Erdogan występując w Stambule na wiecu poświęconym 563. rocznicy zdobycia miasta przez wojska Imperium Osmańskiego, cytuje jego słowa agencja Anadolu.”..”Co robią na syryjskich ziemiach amerykańscy żołnierze w mundurach z emblematami terrorystów (siły samoobrony syryjskich Kurdów — red.)? PI (grupa terrorystyczna „Państwo Islamskie” zakazana w Rosji) to sztucznie stworzona struktura i pod pretekstem walki z nią odbywają się gry, których cel jest bardzo jasny. Pewne siły starają się odciągnąć Turcję od Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej”, — powiedział Erdogan. „..(źródło )

Radosław Sikora „ Demografia rządzi światem, czyli jak chrześcijaństwo wygrało z islamem”...”Triumf, ale czy trwały?
     Jak wspomniałem, jeszcze w roku 1683 Imperium Osmańskie było śmiertelnym zagrożeniem dla krajów środkowo-wschodniej Europy. Nic dziwnego. Z populacją około 25–30 mln ludzi dominowało w tej części świata. Dla porównania Rzeczpospolitą zamieszkiwało wówczas około 7 mln, a państwo moskiewskie mniej więcej 15 mln ludzi. Ale trendy były już wtedy dla Turków niekorzystne. W XVIII i XIX wieku najwięksi ich rywale, czyli Rosjanie, dynamicznie zwiększali populację. Imperium Rosyjskie w roku 1800 miała już 37 mln ludzi, by w roku 1913, czyli przed wybuchem I WŚ, urosnąć aż do 175,1 mln! Imperium Osmańskie nie tylko się nie rozwinęło, ale skurczyło. Częściowo wynikało to ze zmian terytorialnych, ale także z niższej dzietności jego mieszkańców. W roku 1914 miało ledwie 21 mln ludzi. W roku 1923 Imperium Osmańskie legło w gruzach, a na nich powstało nowe państwo – dzisiejsza, świecka Turcja. W roku 1927 państwo to zamieszkiwało 13,6 mln ludzi.
     Pierwsza Wojna Światowa miała także olbrzymi wpływ na Rosję. Imperium carów, wraz z carską rodziną odeszło w przeszłość. Na jego gruzach powstał zdominowany przez Rosję i Rosjan, odżegnujący się od jakiejkolwiek religii Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. W 1926 roku miał 148,6 mln mieszkańców, czyli powiększył swoją i tak już dotąd olbrzymią przewagę demograficzną nad Turcją. Ale...
      Po IIWŚ, która nie zmniejszyła populacji ZSRR (mimo olbrzymich strat, jakie ten kraj poniósł w czasie wojny!), doszło do ostrego wyhamowania rozwoju demograficznego ZSRR. Pod wpływem propagandy i nacisków USA, Wielkiej Brytanii i Francji, na przełomie lat 1955 / 1956, Chruszczow wprowadził politykę ograniczającą przyrost naturalny. Na przykład zalegalizowano wówczas przerywanie ciąży. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dzietność w ZSRR, a tym samym w Rosji, dramatycznie spadła. W roku 1967 wskaźnik dzietności (płodności) Rosjanek spadł poniżej progu odtwarzalności pokoleń, bo do poziomu 2,04. W tym samy czasie w Turcji wynosił 5,75 co oznaczało gwałtowny wzrost populacji tego kraju.
     W roku 1991 rozpadł się ZSRR. Z 293 mln ludzi, którzy go wówczas zamieszkiwali 148,4 mln żyło w samej Rosji. Dla porównania, Turcja miała wówczas 57 mln ludzi.
W 2014 roku Rosja miała 146 mln ludzi, a Turcja 76,6 mln. Według prognoz, Turcja do 2030 roku zwiększy swą populację do niemal 87 mln. A Rosja? Dzietność w Rosji od 1967 roku pozostaje na dramatycznie niskim poziomie. Raz tylko, w latach 1986–1988 przekroczyła nieznacznie poziom odtwarzalności pokoleń. Co prawda teraz wskaźnik dzietności w Rosji powoli rośnie, ale po pierwsze nie wiadomo, czy kiedykolwiek znów osiągnie poziom 2,1 (czyli pozwalający na prostą zastępowalność pokoleń), a po drugie, w Rosji dynamicznie rozwijają się tylko mniejszości niesłowiańskie, co oznacza, że wkrótce kraj ten całkowicie zmieni swoje oblicze.
     W rozdziale tym skoncentrowałem się na przemianach demograficznych w Rosji i Turcji, gdyż w XVII – XIX w. byli to najważniejsi (obok Austrii) rywale polityczni w tej części świata. Przemiany demograficzne wskazują, że staną się nimi ponownie. I to w dość bliskiej przyszłości. Staną się nimi zwłaszcza w sytuacji, gdyby Turkom udało się doprowadzić do odrodzenia Imperium, na gruzach którego powstało ich obecne państwo. 
A co to wszystko oznacza dla Polski? Dla Polski, która jeszcze w roku 1966 miała tyle samo ludzi (około 32 mln), co Turcja? Dla Polski, której populacja, w wyniku olbrzymiego odpływu ludności i bardzo niskiej dzietności spada? Ano to, że jeśli nie odwrócimy tego procesu, to będziemy mieli poważne problemy. I nie chodzi tu nawet o ekspansję islamu, która może być dla Polski również szansą (jeśli ten islam osłabi naszych głównych rywali, a do nas nie dotrze). Zmniejszająca i starzejąca się populacja oznacza nic innego jak „wygaszanie państwa”. ..(więcej )

Radosław Sikora „Lekcja historii” W roku 1569 do Królestwa Polskiego przyłączono nowe, rozległe terytoria, powiększając jego obszar ponad dwukrotnie. Tak gwałtowna ekspansja terytorialna nie oznaczała jednak podwojenia populacji. Ta wzrosła nieznacznie, gdyż nowe prowincje były słabo zaludnione. O ile dotychczasowe ziemie Królestwa Polskiego cechowały się gęstością zaludnienia wynoszącą około 20 osób na km2, o tyle bardzo rozległe obszary Ukrainy (tak wkrótce zaczęto nazywać terytorium dwóch województw włączonych w 1569 do Polski: kijowskiego i bracławskiego) były niemal bezludne. Gęstość zaludnienia Ukrainy w ostatniej ćwierci XVI stulecia szacuje się na ledwie 3 osoby na km2.[3]
Rok 1569 był jednak przełomowy dla demografii nowo wcielonych ziem ukrainnych. Ruszyła ich gwałtowna kolonizacja. Między rokiem 1569 a 1648 na Ukrainie powstało ponad 300 nowych osiedli typu miejskiego, a istniejące już miasta zwielokrotniły swą populację. Na przykład w Kijowie wzrosła ona 3,6 razy, w Kaniowie – czterokrotnie, w Czerkasach – niemal pięciokrotnie[4]. Równie, jeśli nie bardziej dynamicznie rosła liczba ludności wiejskiej. Jak słusznie notuje ukraińska historyk, było to możliwe dzięki osłabieniu najazdów tatarskich oraz protekcyjnej polityce państwa[5]. Od siebie dodam, że było to możliwe także dzięki migracji ludności Korony na jej południowo-wschodnie pogranicze, ale przede wszystkim dzięki fenomenalnej rozrodczości ludności Ukrainy. Zauważył i ze zdziwieniem opisał ją Paweł z Aleppo, prawosławny duchowny z Syrii, który podróżował po Ukrainie w latach 1654 – 1656. Notował on na przykład:
„Szczególnie zadziwił nas widok tak ogromnej ilości dzieci; było ich niczym ziaren piasku”[6]
„Każda osada czy miasteczko w kraju Kozaków jest przeludnione, szczególnie dużo jest tam małych dzieci. [...] Panuje tu zwyczaj zawierania związków małżeńskich w bardzo młodym wieku i wynikiem tego jest taka ilość dzieci – większa od gwiazd na niebie i piasku morskiego.”[7]
Czy też:
„Możesz tu zobaczyć w domu niemal każdego Kozaka dziesięcioro i więcej dzieci z białymi włosami na głowie, dlatego też nazywaliśmy je starcami. Różnica wieku między nimi wynosi około roku, chodzą razem, jedno za drugim. Ich widok zdumiewał nas. Wychodziły, by nas podziwiać, a tymczasem myśmy patrzyli na nie z zachwytem. Gdybyś mógł [czytelniku] je widzieć - największy stał na początku szeregu, obok niego niższy o piędź i dalej niższy i jeszcze niższy, aż do zupełnie maleńkiego na samym końcu. [...] W ciągu ostatnich lat wymordowano ich setki tysięcy, Tatarzy uprowadzili do niewoli tysiące ludzi. Zarazy morowej wcześniej nie znali, ale ostatnio pojawiła się u nich i zabrała dziesiątki tysięcy spośród nich do rajskich ogrodów. Mimo utraty takiej ilości ludzi nadal jest ich niczym mrówek i niezliczonych gwiazd. Pomyślałbyś, iż kobieta u nich jest brzemienna trzy lub cztery razy w roku i za każdym razem rodzi po troje czy czworo dzieci. Jak nam opowiadano powodem tak wielkiego przyrostu jest to, że nie ma tu kobiet bezpłodnych a to dzięki działaniu tutejszej wody, której właściwości są dobrze znane i zbadane.”[8]
Gwałtowny wzrost liczby ludności miał swoje konsekwencje. W przeciwieństwie do Wielkopolski, Małopolski i Mazowsza, na Ukrainie w zdecydowanej mierze mieszkali nie Polacy, lecz Rusini. To przede wszystkim ich liczba wzrastała. Wzrastała dużo szybciej niż populacja pozostałej części Królestwa Polskiego. Gwałtownie w siłę rosła również kozaczyzna, której szeregi powiększały się dzięki miejscowej, ukrainnej ludności. Po jej kilku nieudanych zrywach, które coraz krwawiej tłumiono, w 1648 roku Bohdan Chmielnicki pociągnął Kozaków i miejscowy lud do kolejnego. Okazał się on wyjątkowy. W przeciwieństwie do poprzednich, ten do głębi wstrząsnął fundamentami państwa i po dekadzie pokoju, którym cieszyła się Rzeczpospolita, zainicjował lawinę wojen, które trwały kilkadziesiąt lat. Dla całej Rzeczpospolitej poskutkowały one utratą dotychczasowej, mocarstwowej pozycji, utratą sporej części terytoriów, ale nade wszystko katastrofalnym zniszczeniem i wyludnieniem. Będące w unii z Królestwem Polskim Wielkie Księstwo Litewskie, którego populację w 1648 roku szacuje się na 4 mln, w wyniku tych wojen (nie tyle z Kozakami, co późniejszych, czyli z Rosją i Szwecją), w latach 1650 – 1670 straciło około 48% ludności. Nieco łagodniej los obszedł się z ziemiami koronnymi. Tutaj z około 7 mln ludzi, po wojnie zostało około 5 mln, przy czym ludność centralnych, etnicznych ziem polskich (Wielkopolski, Małopolski i Mazowsza) zmniejszyła się z około 3,83 mln przed wojną do około 2,90 mln w 1660 roku[9]. Najgorzej jednak działo się na Ukrainie. Skutkiem tych wojen było jej i straszliwe spustoszenie wraz z depopulacją, i podział między Polskę a Rosję.
Nie jest oczywiście prawdą stwierdzenie, że sam wzrost populacji Ukrainy doprowadził do tych wszystkich nieszczęść. Powody zrywów zbrojnych były inne. Faktem jest jednak, że tak głęboki wpływ na losy Rzeczpospolitej mogły one wywrzeć tylko wówczas, gdy były odpowiednio potężne, a to już bezpośrednio zależało od demografii tych terenów. Nieliczni w stosunku do Polaków mieszkańcy Ukrainy, nawet przy swoich najlepszych chęciach i nie wiadomo jak wielkim zapale bojowym, nie byliby w stanie zagrozić potędze Królestwa Polskiego.
Opisana powyżej historia, na mniejszą skalę, powtórzyła się ponad wiek później. Po podziale Ukrainy między Polskę a Rosję, jej polska część, przez kilkadziesiąt lat pozostała niemal wyludnioną pustynią. Nie sprawiała wówczas poważniejszych problemów. W drugiej dekadzie XVIII wieku zakończył się ciąg wojen, które dotąd, z minimalnymi tylko przerwami, toczyła Rzeczpospolita. Również polska część Ukrainy zaznała wytchnienia. Nastał okres kilkudziesięciu lat pokoju, przerwany tylko krótką, ale niezbyt niszczycielską wojną o sukcesję po śmierci króla Augusta II Sasa. Ukraina ponownie zaludniła się. Przykładem mogą być ukrainne dobra Franciszka Salezego Potockiego. W latach 1760 – 1763 liczba wsi miała w nich wzrosnąć aż pięciokrotnie, z niecałych 100 do niemal 500[10]! Gwałtowny wzrost populacji Ukrainy doprowadził wkrótce do kolejnego zrywu. W 1768 roku, w ciągu ledwie kilku miesięcy tak zwanej koliszczyzny, ruska, prawosławna ludność Ukrainy, wymordowała około 200 tys. rzymsko i grekokatolików, oraz żydów. Cztery lata później doszło do pierwszego rozbioru Polski.
I znów zastrzec muszę, że nie sam wzrost demograficzny prawosławnej ludności Ukrainy doprowadził do takich konsekwencji. Powody rzezi nieprawosławnych były inne. Wśród nich niemałą rolę grała inspiracja sąsiedniej Rosji, która żywotnie zainteresowana była wewnętrznym osłabieniem Rzeczpospolitej. Gdy 17 kwietnia 1794 roku, podczas powstania kościuszkowskiego, warszawiacy zdobyli ambasadę rosyjską, znaleziono w niej starannie dotąd skrywane dokumenty carskiej dyplomacji. Wyszły wówczas na jaw różne, kompromitujące Rosjan fakty. Między innymi:
„okazało się, jak Rossya zawsze starała się robić rozruchy w Polsce pod różnemi pozorami, jakoż z tych [dokumentów] okazało się, że rzeź, do której chłopi w Ukrainie przeciwko swym polskim panom, których wiele wybili, należeli, była z poduszczenia rossyjskiego, pierwsza w roku 1648, druga w roku 1768, do której to okropnej rzezi chłopi ukraińscy, poddani polskiej szlachty przez księży ruskich religii greckiej byli namówieni i za pośrednictwem tych księży przysłane im były noże z głębi Rossyi do zarzynania swych panów, i tych, co religię katolicką wyznawali.”[11]
Jednak nie tylko wzrost demograficzny Rusinów sprawiał problemy Polsce. Wkrótce to szybko rozmnażający się Polacy stali się problemem dla państw, które w latach 1772 – 1795 dokonały rozbiorów Polski. Szacuje się, że Rzeczpospolita w granicach sprzed 1772 roku miała około 12,3 mln ludzi, co stawiało ją w gronie najbardziej zaludnionych państw Europy[12]. Nie wszyscy jej mieszkańcy byli jednak Polakami[13]. Ich liczba jest bardzo trudna do ustalenia. Historycy podają bowiem dane dla okresu albo z połowy XVII w. (40% z 11 mln populacji Rzeczpospolitej), albo dla okresu po pierwszym rozbiorze, (60% z 8,6 mln dla 1790 roku). Niestety, w tym czasie granice państwa bardzo się zmieniły, więc te dane nie pozwalają na określenie całkowitej liczby Polaków przed pierwszym rozbiorem Polski. Po nim, czyli po 1772 roku, znaczna liczba Polaków nie mieszkała już w granicach wciąż istniejącej Rzeczpospolitej. Nie zmienia to faktu, że liczba Polaków w XIX wieku, a już zwłaszcza na początku XX wieku, bardzo wzrosła. To między innymi dzięki temu możliwe stało się odrodzenie państwa polskiego. O niepodległą Polskę było komu walczyć.
Piotr Eberhardt oblicza, że na przełomie XIX i XX w., na terenach byłej Rzeczpospolitej (w granicach z 1771 roku, czyli sprzed pierwszego rozbioru), mieszkało przeszło 14 mln Polaków[14], a ich liczba dynamicznie rosła. Szczególnie silny był wzrost demograficzny Królestwa Polskiego, zwanego potocznie Kongresówką – integralnej części Imperium Rosyjskiego. Eberhardt notuje:
„Obszar Królestwa Polskiego, jak i otaczające go terytoria, na których skupiała się ludność polska, odznaczały się w końcu XIX i na początku XX w. bardzo wysokim przyrostem naturalnym, co później miało duże znaczenie polityczne. Pomimo wysokich strat wywołanych I wojną światową ludność polska reprezentowała stosunkowo duży potencjał demograficzny, który – obok ukształtowanej, wysokiej świadomości narodowej i determinacji – umożliwił uformowanie się niepodległego państwa polskiego. Silną dynamiką cechowały się zwłaszcza lata od 1897 do 1913. O skali tego wzrostu mówią dane odnoszące się do Królestwa Polskiego, w którym koncentrowała się największa liczba Polaków. W ciągu zaledwie 16 lat na terenie Królestwa liczba ludności zwiększyła się prawie o 3,9 mln, a liczba Polaków – o ponad 2,7 mln.”[15]
Oznaczało to wzrost populacji całej Kongresówki o około 40% w ciągu zaledwie 16 lat! Zaledwie kilka lat później przełożyło się to, na odzyskanie przez Polskę niepodległości.
I co z tego wynika?
Nierównomierny wzrost demograficzny poszczególnych narodów, czy grup religijnych, prędzej czy później prowadził do gwałtownych zmian na mapie politycznej Europy. W okresie inkubacji niewiele się działo. Ludzie żyli obok siebie, zajęci swoimi codziennymi sprawami. W takim właśnie okresie dziś żyjemy. Europa jest obecnie w fazie inkubacji. Gdy jednak przemiany są już dostatecznie głębokie, jedno wydarzenie (często inspirowane z zewnątrz) może stać się katalizatorem gwałtownych wstrząsów, które zmieniają rzeczywistość. Nie chcę tu zajmować się mniej czy bardziej prawdopodobnymi scenariuszami zmian. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że Polska z takich wstrząsów wyjdzie w stanie odpowiadającym temu, w jakim będzie jej populacja. Mamy dziś kilka atutów w rękach, ale też i kilka rzeczy powinno nas bardzo niepokoić. Atutem jest to, że Polska jest krajem niemal monoetnicznym. Dzięki temu nie grozi nam rozpad terytorialny państwa. Mniejszości narodowe są bowiem za słabe, by do tego doprowadzić. Należy dbać o to, by ten stan się nie zmienił. W szczególności nie można ulec pokusie, by imigrantami łatać niedobory rąk pracy w Polsce. A już wkrótce będzie to bardzo mocno forsowane przez pewne środowiska. Te niedobory muszą wystąpić, gdyż sami Polacy mają za mało dzieci, a na dodatek młodzi ludzie masowo emigrują. Środowiskom, które już dziś proponują, by zacząć sprowadzać imigrantów, którzy będą pracowali na emerytury Polaków, należy się zdecydowanie przeciwstawiać. Nie tędy droga...
Polska jest członkiem Unii Europejskiej i jako taka ma otwarte granice, ale na szczęście jesteśmy wciąż za mało atrakcyjnym krajem dla imigrantów. Przede wszystkim ze względu na swoje relatywne ubóstwo. Jednak, wraz z wyrównywaniem się poziomów życia, atrakcyjność Polski będzie rosła. Będzie rosła zwłaszcza dla jej uboższych sąsiadów, którzy dzisiaj są poza Unią Europejską. Jeśli kiedykolwiek wejdą oni do UE, naszym żywotnym interesem będzie wprowadzenie okresu przejściowego, chroniącego nasz rynek pracy. Czyli postępowanie analogiczne do tego co zrobiły Niemcy po wejściu Polski do UE. Dzięki roztropnej polityce  główna fala emigracji młodych Polaków nie ruszyła do Niemiec, lecz do Wielkiej Brytanii. Wyludniające się Niemcy wschodnie (ludność byłego NRD masowo opuszczała je szukając lepszych warunków życia w zachodnich Niemczech) nie zostały skolonizowane przez Polaków. Niemcy nie mają więc obaw, że Polacy kiedykolwiek wysuną roszczenia terytorialne względem nich.
Ostatnią dobrą stroną obecnej sytuacji jest fakt, że jeśli chodzi o ilość sprowadzanych na świat dzieci, wszyscy nasi sąsiedzi znajdują się w równie opłakanym stanie co my. Można to porównać do tonących okrętów. Toniemy wszyscy, więc upływ czasu nie pomaga żadnej ze stron. W tej sytuacji nie musimy aż tak bardzo obawiać się, że rozwijający się demograficznie sąsiad łakomym okiem spojrzy na wyludniającą się Polskę. Choć trudno w to uwierzyć, ale to raczej my możemy być postrzegani jako problem dla „szybciej tonących” sąsiadów.  Przykładem Litwa, która w ciągu ostatnich 2 dekad straciła 20% ludności. Pamiętajmy, że populacja tego kraju jest  przeszło 12 razy mniejsza od polskiej i że Litwa cierpi na równie wysoką (procentowo) emigrację młodych ludzi, przy równie niskim współczynniku dzietności co my. A to wszystko przy istnieniu znaczącej mniejszości polskiej na Litwie i potencjalnych roszczeniach terytorialnych (o Wilno i Wileńszczyznę), których póki co nie wysuwa żadna licząca się siła polityczna w Polsce, ale kto Litwinom da gwarancję, że to się nie zmieni?
Tyle atutów. A teraz o minusach obecnej sytuacji.
Pierwszą i najbardziej oczywistą wadą jest ta, że przy zachowaniu obecnych trendów Polacy muszą zniknąć z powierzchni ziemi. Tak po prostu. Wymrzemy jak dinozaury. Zanim to nastąpi, depopulacja Polski będzie obniżać naszą pozycję w świecie. Liczba ludności świata systematycznie wzrasta i w takiej rzeczywistości kurcząca się Polska będzie spychana już nie na margines polityki światowej, ale poza niego. Dość powiedzieć, że mniej więcej 8 dekad temu Rzeczpospolita miała nieco tylko mniej ludności niż ma dziś, lecz świat liczył sobie wówczas nie przeszło 7 mld ludzi, lecz około 2 mld. Aby utrzymać naszą przedwojenną pozycję, Polska powinna sobie dziś liczyć około 120 mln ludzi! To niemożliwe? Spójrzmy na Turcję. Przed IIWŚ miała ona 17 mln ludzi (połowę tego co wówczas Polska), a dziś ma ich 74 mln! W roku 1966 Polska i Turcja miały tyle samo ludzi – niemal 32 mln. Dzisiaj Turcja ma ich dwa razy tyle co Polska, a co gorsze, ta dysproporcja wciąż będzie się powiększać. Liczba Turków w Turcji nadal szybko rośnie, a liczba Polaków w Polsce już spada. Turcja nie jest zresztą jakimś wyjątkiem. We wspomnianym 1966 roku liczba ludności Polski i Filipin była równa. Dzisiaj Filipiny mają 97 mln ludzi! Wzrost nieco ponad 300% w ciągu niecałych 5 dekad! Identyczny, trzykrotny wzrost populacji, zanotował w tym czasie również Izrael. Oba te państwa – Filipiny skrajnie biedne; Izrael znacznie zamożniejszy od Polski – cieszą się niemal identycznie wysoką dzietnością. Współczynnik dzietności wynosi w nich około 3, co oznacza, że ich populacje nadal będą dynamicznie wzrastać. ...(więcej )

Marek Cichocki „No właśnie, spójrzmy na Turcję, która jest poza Unią i tak pewnie zostanie. Spójrzmy na bilans korzyści.”....”Ja nie twierdzę, że popełniliśmy błąd, przystępując do Unii, alepokazuję, że wstąpienie do niej niesie różne konsekwencje. W trzecim sektorze istnieje zjawisko zwane „grantozą": ludzie tam pracujący czują się tak pewnie, bo dostają granty, że już nie są w stanie zmobilizować się do myślenia, działania. Jedną z konsekwencji naszego wejścia do Unii da się porównać do tej grantozy – jeśli dostajemy strumień pieniędzy z Unii, to nie czujemy motywacji, by cokolwiek zrobić.”.....”Porównajmy:Turcja dziś to nieźle zorganizowane państwo, rzesze uczącej się, ogromnie zmotywowanej młodzieży, która chce coś zrobić i ma świetnie rozwijającą się gospodarkę opartą często na własnym kapitale, który nie boi się inwestować na przykład w edukację i zakłada uniwersytety......A Polska?
Niewątpliwie osiągnęliśmy wielki awans cywilizacyjny, ale nie dostrzegam w nas mobilizacji, determinacji, by samemu coś zrobić. Raczej widzę tendencję, by przystosować się i skorzystać z tego, co napływa z Brukseli.„...””Tamtej Unii już nie ma i w pewnych obszarach musimy sobie radzić sami. Widzimy to choćby w sprawach obronnych, troski o to, by Polska była w stanie bronić się przed hipotetycznym atakiem przez dwa tygodnie, bo jak się obronisz przez dwa tygodnie, to Zachód musi zacząć coś robić. „.....” bliższych nam spraw dobrym przykładem jest polityka energetyczna. Unia rozwija pakiet klimatyczny, który wprowadzony konsekwentnie w Polsce zniszczyłby naszą konkurencyjność. I musimy sobie radzić, choćby budując elektrownię atomową. Zdolność do jej wybudowania jest oznaką, że potrafimy mobilizować swoje siły i dajemy wyraźny sygnał, iż w tym obszarze decydujemy sami”......” Wywiad Roberta Mazurka z Markiem Cichockim „Coraz powszechniejsze, i to nie tylko w Polsce, ale i w społeczeństwach dużo bardziej sytych, jest przekonanie, że dzisiejsi 30-, 40-latkowie po prostu nie będą mieli żadnych emerytur. I nawet przyjmowane jest to z pewną pogodną rezygnacją.”...”O zjednoczenie Niemiec. Unia powstawała w wyniku równowagi sił między dwiema potęgami europejskimi – Niemcami i Francją. Teraz, gdy w środku kontynentu powstało 80-milionowe państwo z olbrzymim potencjałem gospodarczym, ta równowaga już nie istnieje.”....”Wywiad Roberta Mazurka z Markiem Cichockim „...(więcej )

Niemcy dyskryminują Turkówzakazują im posiadania podwójnego obywatelstwa i nie ułatwiają życia w drugiej ojczyźnie – stwierdził premier Turcji przed wizytą w Berlinie. „....”Nie zgodzimy się na podwójne obywatelstwo, gdyż takie rozwiązanie nie ułatwi integracji – odpowiedział natychmiast Erdoganowi szef niemieckiego MSW. „...”Turcji. Sam premier Erdogan nie traci żadnej okazji, aby przypomnieć swym rodakom, że są przede wszystkim Turkami i powinnisprzeciwiać się wszelkim próbom asymilacji. „....(więcej )

Cenckiewicz o rewolucji francuskiej: Zgilotynowano całą cywilizację. Miejsce Boga zajęła nierządnica”..”Każdy przyzwoity i w miarę wykształcony człowiek ma o rewolucji francuskiej jasne zdanie. Była to zbrodnia na ciałach i duszach milionów Francuzów oraz Europejczyków. Swoimi przemyśleniami o tym zbrodniczym dziele czasów oświecenia podzielił się na Facebooku profesor Sławomir Cenckiewicz, członek kolegium IPN. 
„Dziś rocznica wybuchu rewolucji (anty) francuskiej. Ale 14 lipca 1789 r. jest w kalendarzu datą tragiczną i straszną dla nas wszystkich. Zgilotynowano nie tylko Francję, ale i całą cywilizację łacińską. To rebelia przeciwko Kościołowi katolickiemu (jakby dopełnienie rewolucji protestanckiej), rebelia przeciw Tradycji, monarchii, porządkowi społecznemu i moralnemu” – ocenił wydarzenia sprzed ponad 200 lat historyk.„Miejsce Boga - w sensie tyleż symbolicznym co realnym - zajęła nierządnica ustawiona na świętym ołtarzu w katedrze paryskiej. Całe zło dzisiejszego świata stoi właśnie na fundamencie tej ohydnej rewolucji. Nie ma Marksa, Lenina, Stalina, Mao i Hitlera, ich wszystkich zbrodni, bez rewolucji 1789 r.” – przypomniał w swoim wpisie Sławomir Cenckiewicz.„Pamiętajmy o tysiącach męczenników, naszych braciach topionych w Sekwanie, wieszanych, ścinanych gilotyną, zadźganych bagnetami, morzonych głodem...” – zaapelował członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, cytując w dalszej części wpisu świętego Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa przemyskiego.„Przyszła rewolucya i rozpoczęła straszny swój taniec. Gdy bowiem w wielu umysłach zagładzono wiarę w Boga i cześć dla władzy, gdy urok majestatu królewskiego zniweczyły bezwstydne orgie Ludwika XV, cyniczna polityka Fryderyka II, i krzyczące bezprawia Katarzyny II, gdy klasy wyższe, nadużywając swoich przywilejów, nieznośne jarzmo wtłoczyły na karki warstw niższych: powstała w tychże warstwach gwałtowna żądza obalenia ówczesnego porządku” – opisywał przed dekadami hierarcha.„Rewolucya francuska, podobna do wezbranej rzeki, poniosła na swych lalach nie tylko ołtarze i klasztory, nie tylko tron nieszczęśliwego Ludwika XVI, ale także zamki i głowy tych samych wolnomyślicieli, co niedawno przedtem (1778) wprowadzili do Paryża w tryumfie patryarchę bezbożności Voltaire’a, i co entuzyastycznie unosili się nad rewolucyjnemi ideami filozofa genewskiego Jana Jakóba Rousseau’a. W imię tychże idei zniwelowano wszystkie stany, zagrabiono dobra kościelne, zniesiono klasztory, narzucono duchowieństwu konstytucyę cywilną, wreszcie proklamowano rzeczpospolitą i poprowadzono króla na rusztowanie, za królem zaś wielką liczbę duchownych, uczonych i możnych” – celnie zauważył bp Józef Sebastian Pelczar.„Gilotyna dzień i noc pracowała, a kiedy stępiły się topory, topiono nieszczęśliwych setkami w Sekwanie lub Loarze. W imię idei Voltaire’a i Rousseau’a ogłoszono jawnie ateizm, zburzono lub zbezczeszczono pięćdziesiąt tysięcy kościołów, a na ołtarzu kościoła Notre-Dame postawiono ohydną nierządnicę, mającą wyobrażać rozum, jedyne bóstwo Francyi” – zauważył duchowny, przypomniany w rocznicę rewolucji francuskiej przez Sławomira Cenckiewicza. „...(źródło )

Stratford „ Za dziesięć lat Polska silniejsza i bardziej wpływowa niż Niemcy „..'Amerykańska agencja Stratfor przedstawiła prognozę tego, co się wydarzy w Europie i na świecie w najbliższej dekadzie. Chodzi przede wszystkim o przyszłość Niemiec i Polski.”...”„Unia Europejska może przetrwać w takiej formie, ale europejska gospodarka, polityka i współpraca wojskowa będą zależeć od dwustronnych lub od ograniczonych wielostronnych sojuszy, mających wąski zakres i nie wiążących uczestników. Niektóre państwa mogą zachować szczątkowe członkostwo w bardzo zmienionej Unii Europejskiej, ale sama ona już nie będzie określać europejskiej polityki.”...”Zamiast tego Europę będzie definiowało odrodzenie państw narodowych jako podstawowej formy życia politycznego na kontynencie. „...”Niemcy w tej masie będą najbardziej wpływowe pod względem politycznym i gospodarczym. Ale są one bardzo wrażliwe. Niemcy są czwartą gospodarką na świecie, ale wynika to z eksportu. Eksporterzy zawsze charakteryzują się naturalną podatnością na możliwości i zachcianki konsumentów. Jednym słowem, Niemcy są zakładnikami gospodarczego dobrobytu otaczającego je świata.”...”W tym sensie przeciwko Niemcom działa kilka sił. Po pierwsze – rosnący w siłę europejski nacjonalizm będzie coraz częściej wybierał protekcjonizm w gospodarce i na rynku pracy. Słabe kraje prawdopodobnie sięgną po różne mechanizmy kontroli nad kapitałem, a silne zaczną ograniczać przekraczanie przez obcokrajowców – w tym obywateli UE – swoich granic. W związku z tym możemy spodziewać się długotrwałego spadku gospodarczego w Niemczech, który doprowadzi do wewnętrznego kryzysu społecznego i politycznego i osłabi w ciągu najbliższej dekady wpływy Niemiec w Europie.”...”Ośrodkiem wzrostu gospodarczego i politycznego będzie Polska. Polska cały czas będzie utrzymywać imponujące tempo wzrostu”...”Ponieważ Niemcami wstrząsną globalne gospodarcze i społeczne wrzenia, Polska zdywersyfikuje handel zagraniczny i w końcu stanie się dominującą siłą w Niziny Środkowoeuropejskiej. Co więcej, Polska może stać się liderem nowej antyrosyjskiej koalicji, do której w pierwszej połowie dekady przyłączy się Rumunia. W drugiej połowie  sojusz odegra ważną rolę w rewizji rosyjskich granic i w powrocie utraconych terytoriów formalnym i nieformalnym sposobem. W miarę słabnięcia Moskwy, ten sojusz zacznie dominować nie tylko nad Białorusią i Ukrainą, ale i nad obszarami położonymi dalej na wschód. Wzmocni to polityczne i gospodarcze znaczenie Polski i jej sojuszników.”...”Polska w dalszym ciągu będzie ciągnąć korzyści ze strategicznego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi. Kiedy globalna siła wstępuje w takie strategiczne partnerstwo, zawsze dąży, na ile to możliwe, do wzmocnienia i ożywienia gospodarki partnera, by jednocześnie stabilizować społeczeństwo i umożliwić budowę silnej armii. Z Polską i Rumunią tak się właśnie stanie. Waszyngton nie ukrywa swojego zainteresowania regionem” – twierdzą analitycy Stratfor.”. ...(więcej )

Jelena Cereovina 2012 rok Turcja wraca na Bałkany, bo to jej światWycofując się z Bałkanów, Amerykanie zostawiają miejsce Turcji. Jej premier już mówi, że Bośnia to turecka prowincja”...”Co jakiś czas z Turcji docierają na Bałkany oświadczenia tamtejszych polityków, które czy to skierowane bezpośrednio do nas, czy nie, słuchane są z niepokojem także w Belgradzie. Ostatnia nowina dotarła ze strony tureckiego premiera Recepa Erdogana, który twierdzi, że Bośnia jest jedną z 81 tureckich prowincji oraz że jego obowiązkiem jako premiera jest dbanie również o Sarajewo. To poruszyło tamtejszą opinię publiczną i wzbudziło wątpliwość, czy Erdogan mówiąc o Sarajewie, w rzeczywistości nie myślał o Belgradzie."Turcja to bardzo silny kraj i nie musi tego kryć" - mówi Predrag Simić, profesor na wydziale nauk politycznych i przypomina, że obecnie jest ona 18 potęga gospodarczą świata, a niektórzy prognozują, że wkrótce trafi do pierwszej dziesiątki. "Turcja w ciągu ostatnich dziesięciu lat zmieniła swoją politykę. Aż do początku XX stulecia, był to najbardziej lojalny członek NATO, stając się w międzyczasie silnym państwem, którego NATO potrzebuje teraz bardziej, niż ono NATO. Ten sukces został osiągnięty w momencie, kiedy władzę objęła Partia Sprawiedliwości i Postępu z Erdoganem na czele" - wyjaśnia Simić. Przypomnijmy, że poprzednie władze Serbii, uosabiane przez Borisa Tadića, doszedł do "historycznego" poziomu w stosunkach z tym krajem. Turcja, przynajmniej deklaratywnie, traktowana jest jako partner strategiczny naszego kraju, a spotkania na najwyższych szczeblach są niezwykle częste. Były minister spraw zagranicznych, Vuk Jeremić, był częścią tzw. trójstrony, do której należeli także jego koledzy Ahmet Davutoglu z Turcji i Sven Alkalaj z Bośni i Hercegowiny. Owa "trójca" spotykała się regularnie celem "prób umocnienia stabilizacji i pokoju w Bośni, która nadal stoi przed wieloma wyzwaniami". Także turecki prezydent Abdullah Gul przyjeżdżał do Belgradu, tak jak i serbski prezydent Boris Tadić kilkakrotnie bywał w Istambule. Sądząc po tym, co mówił po każdej takiej wizycie, Turcja faktycznie stała się jednym z najbardziej zaufanych partnerów Serbii.”...”Turcy nie kryją nawet swoich tendencji. Ich minister spraw zagranicznych, Davutoglu, powiedział nawet kiedyś, że Serbowie nie mieliby swojej historii, gdyby nie osmańskie archiwa. Z drugiej strony jednak mówi się, że nie ma imperialnych aspiracji" - podkreśla Markocić i przypomina, że Davutoglu wielokrotnie powtarzał, że chce, aby każdy, kto podróżuje z Basry, mógł swobodnie, bez żadnych granic dotrzeć do Niemiec, co miałoby być rodzajem "osmańskiej strefy Schengen". Zarówno on, jak i prof. Simić przypominają o książce Davutoglu "Strategiczna głębia" ("Strategic deptth"), która mówi o celach tureckiej polityki zagranicznej."Nie ma w niej ani słowa o strategicznym partnerstwie z Serbią. Przeciwnie, mowa jest w niej otwarcie o tym, że ostojami polityki zagranicznej Turcji na Bałkanach są Albania i Bośnia. Oni dalej próbuję na nowo zdefiniować status Raški i Republiki Serbskiej, którą Davutoglu w swojej książce określił jako "rezultat serbskiej polityki puryzmu etnicznego" i "rozwiązanie tymczasowe". Oni widzą Bośnię jako turecki przyczółek w Europie Środkowej. Tymczasem oficjalnie zaprzeczają, że jest to "neoosmanizm" - wyjaśnia Markocić. Powołując się na tę samą książkę Simić stwierdza, że Serbia dla Turcji pod względem ważności jest na ostatnim miejscu. Jak ocenia, "jej głównym interesem nie jest odnowa Imperium Osmańskiego. Największy interes ma w Azji Środkowej. Mieszkańcy wszystkich byłych republik radzieckich Azji Środkowej są, oprócz Tadżykistanu, pochodzenia tureckiego (Kazachstan, Turkmenistan, Azerbejdżan). Turcja ma tu ogromny wpływ i długookresowe plany wobec tych obszarów. Pierwszy raz w historii Turcja ma normalne relacje z Rosją, co odpowiada także Rosji. Według Simicia dla Turcji Bałkany ważną są tylko ze względu na Bośnię. W Turcji boją się, że Unia Europejska stworzy mur przeciw Turcji, a Bośnia jest dla nich najbardziej wysuniętym na Zachód punktem tureckiego świata. Bałkany mają w nim takie symboliczne znaczenie, jak dla Serbów Kraina i Republika Serbska [w Bośni]. Turcy uważają, że są sponsorami wszystkich muzułmanów, którzy pozostali na Bałkanach, kiedy Imperium Osmańskie się stamtąd wycofało.Jeśli mowa o tym, w jaki sposób nowy rząd powinien ułożyć sobie relacje z Turcją, Simić i Marković twierdzą, że nie sądzą, by doszło do większych zmian w porównaniu do tego, w jaki sposób były rząd budował stosunki z tym krajem. "Jesteśmy częścią ich historii. Związek miedzy nami jest taki sam, jak związek każdego kolonizowanego narodu i kolonizatora. Turcy uważają, że i my jesteśmy częścią ich świata. Że nigdy nas nie okupowali. Ale oni są też potęgą, która powraca. Wycofując się z Bałkanów, Amerykanie zostawiają Turcji wielką część swoich wpływów" - wyjaśnia Simić i dodaje, że Turcja jest dla Serbów interesująca, bo to bardzo duży rynek. Marković ocenia z kolei, że poprzedni rząd zdecydował się na wiele ustępstw, a nie dostał prawie nic w zamian. I on sądzi, że w polityce zagranicznej Serbii nie dojdzie do zbyt wielu zmian, ale podkreśla, że trzeba zaczekać, by zobaczyć w jaki sposób nowa władza się określi. „..(źródło )

George Friedman rekomenduje wyniszczającą wojnę w Europie”...”Podczas przemówienia na posiedzeniu Rady do Spraw Globalnych w Chicago, 3 lutego 2015r dr George Friedman, założyciel i prezes Stratforu opisuje otwarcie, iż USA jest imperium które musi kontrolować de facto cały świat by zapewnić sobie dominację i ochronę. W europie opisuje on, iż od 100 lat USA walczyło z wszelkimi możliwymi formami bliskiej współpracy pomiędzy Niemcami i Rosją, które razem stanowią siłę mogącą zagrozić Stanom Zjednoczonym. „Podstawowy problem USA który od wieków angażował nas w I, II wojnę światową i zimną wojnę to relacje pomiędzy Niemcami i Rosją, ponieważ razem są jedyną siłą która może nam zagrozić i upewnienie się, że to nie nastąpi.” stwierdza Friedman, dodając „Dla USA zasadniczym zagrożeniem jest Niemiecki kapitał i technologia oraz naturalne zasoby Rosji i jej siła roboczajako jedyna kombinacja która od wieków piekielnie przeraża Stany Zjednoczone.” ...”PYTANIE: Biorąc pod uwagę przedstawione przez ciebie słabości w Europie jak również południowej Azji i Azji wschodniej, czy jest odpowiednim czy nawet praktycznym dla nas by rozszerzać granice amerykańskiego imperium poza obszary tych wewnętrznych problemów?
DR GEORGE FRIEDMAN: USA ma w tym fundamentalny interes, kontroluje wszystkie oceany świata. Żadna potęga nie zrobiła tego wcześniej. Ze względu na to my możemy najeżdżać innych a oni nie mogą najechać nas. To jest bardzo przyjemna sprawa. Utrzymanie kontroli nad wodami i przestrzenią jest podstawą naszej siły. Najlepszym sposobem by pokonać flotę wroga to nie pozwolić by ją zbudował. Sposobem w jaki Brytyjczycy byli w stanie doprowadzić do tego by pewne i żadne europejskie potęgi nie zbudowały floty było upewnienie się, że będą sobie skakać do gardeł. Polityką jaką bym zarekomendował jest polityka jaką przyjął Ronald Reagan wobec Iranu i Iraku. Finansował obie strony by ze sobą walczyły a nie walczyły z nami. Było to cyniczne, z pewnością niemoralne, ale działało. I to jest najważniejsza sprawa, Stany Zjednoczone nie mogą okupować Eurazji. W momencie gdy pierwsze oddziały wylądują na ziemi demograficzna różnica powoduje, że nie mamy przewagi liczebnej. Możemy pokonać armię, jednak nie mogliśmy okupować Iraku. Pomysł, że 130 tysięcy ludzi będzie w stanie okupować kraj posiadający 25 milionów obywateli… stosunek policjantów do obywateli w Nowym Jorku jest wyższy od tego jaki mieliśmy w Iraku. Więc nie mamy możliwości okupacji ale mamy możliwość by po pierwsze wspierać różne zwaśnione siły by koncentrowały się na sobie, dawać polityczne wsparcie, pewne ekonomiczne wsparcie, wojskowe wsparcie, doradców. I ekstremalnie to co zrobiliśmy w Wietnamie, Iraku i Afganistanie- miękki atak- miękki atak ma na celu nie pokonanie wroga ale by wytrącić go z równowagi. To co zrobiliśmy w każdej z tych wojen, np. w Afganistanie, to wytrąciliśmy Al-Kaidę z równowagi. Naszym problemem jest to, ponieważ jesteśmy młodzi i głupi, to po wytrąceniu ich z równowagi zamiast powiedzieć, że misja wykonana, wracajmy do domu, powiedzieliśmy „to było łatwe”, zbudujmy tam demokrację. To był moment demencji. Tym samym odpowiedzią jest to, że USA nie może trwale interweniować w Eurazji. Musi robić to selektywnie i bardzo rzadko. W momentach ekstremalnych. Nie możemy tego robić jako pierwszy krok. Kiedy wysyłamy żołnierzy USA musimy klarownie rozumieć jaka jest misja, ograniczyć działania do niej i nie wytwarzać psychotycznych fantazji. Tak więc miejmy nadzieję, że tego się tym razem nauczyliśmy. Dzieci potrzebują czasu by nauczyć się lekcji. Myślę, że masz w zupełności rację, nie możemy jako imperium tego robić. Wielka Brytania nie okupowała Indii. Wzięła różne stany Indii i zwróciła je przeciwko sobie zapewniając brytyjskich oficerów dla Indyjskiej armii. Rzymianie nie wysyłali wielkich armii. Ustanawiali królów podległych cesarzowi, i ci królowie byli odpowiedzialni za utrzymanie pokoju. Tak więc imperia które bezpośrednio okupowały, jak nazistowskie imperium, upadły. Nikt nie ma tak wiele sił. Trzeba kochać zręczność. Jednak naszym problemem nie jest nawet to. Naszym problemem jest to, że nie chcemy przyznać, że jesteśmy imperium. (…) Zasadniczym rosyjskim pytaniem jest to czy utrzymają strefę buforową, która jest przynajmniej neutralna, lub czy Zachód spenetruje tak dalece Ukrainę, że będzie 70 mil od Stalingradu i 300 mil od Moskwy. Dla Rosji status Ukrainy to egzystencjalne zagrożenie. Rosjanie nie mogą odpuścić. Dla USA sprawą jest gdzie mając Ukrainę zatrzyma się Rosja. Tak więc nie jest przypadkiem, że gen. Hodges, który został mianowany by wziąć na siebie całą winę mówi o ustanawianiu jednostek wojskowych w Rumunii, Bułgarii, Polsce, i krajach bałtyckich. To jest Międzymorze Piłsudskiego od Morza Czarnego do Bałtyku. To jest rozwiązanie problemu dla USA. Pytaniem na które nie mamy do tej pory odpowiedzi jest to co zrobią Niemcy? Więc prawdziwą niewiadomą w Europie jest to, gdy USA zbuduje swój kordon sanitarny nie w Ukrainie ale na zachód od niej a Rosjanie będą zastanawiali się nad tym jak wykorzystać Ukrainę, nie znamy niemieckiego stanowiska. Niemcy są w bardzo szczególnej sytuacji. Były kanclerz Gerhard Schröder jest w zarządzie Gazpromu, mają bardzo złożone relacje z Rosjanami. Niemcy sami nie wiedzą co zrobić. Muszą eksportować a Rosjanie nie mogą wchłonąć eksportu. Z drugiej strony jeśli stracą strefę wolnego handlu to będą musieli zbudować coś innego. Dla USA zasadniczym zagrożeniem jest Niemiecki kapitał i technologia oraz naturalne zasoby Rosji i jej siła robocza jako jedyna kombinacja która od wieków piekielnie przeraża Stany Zjednoczone. Więc jak to się rozwinie? USA już wyłożyło swoje karty na stół. To jest linia od Morza Czarnego do Bałtyku. Dla Rosji karty zawsze były na stole, muszą mieć przynajmniej neutralną Ukrainę, a nie prozachodnią Ukrainę. Białoruś to inna sprawa. Ktokolwiek mi powie co zrobią Niemcy powie mi o kolejnych 20 latach historii.”. ...(więcej )
 

Podbój Bałkanów W służbie Jego Cesarskiej Mości

Pierwsze większe oddziały Turków pojawiły się na Bałkanach w 1337 r. na zaproszenie cesarza Andronika III, który użył ich przeciwko napadającym na kupieckie karawany Albańczykom. Lekkozbrojne oddziały jazdy z łatwością radziły sobie w trudnym, górzystym terenie, rozbiły przeciwnika, a wzięte do niewoli kobiety i dzieci sprzedali cesarzowi. Kilkanaście lat później Jan VI Kantakuzen (1347−1354) wykorzystywał najemne oddziały tureckie regularnie i na stałe związał się z Osmanami, oddał nawet Orchanowi swoją córkę za żonę. W całym świecie chrześcijańskim wywołało to szok i oburzenie − nigdy wcześniej żaden z cesarzy nie wysłał swojego dziecka do sułtańskiego haremu.'...”W tym czasie najgroźniejszym przeciwnikiem Cesarstwa Bizantyjskiego była rządzona przez Stefana Duszana Serbia. Wykorzystując niewielkie siły, nie wydając cesarstwu żadnej większej bitwy, Stefan zdołał oderwać od Bizancjum połowę jego ówczesnych ziem, podwajając tym samym swój stan posiadania. W ręce Serbów wpadły Macedonia, Albania, Epir oraz Tesalia czyli ziemie od Adriatyku po Morze Egejskie i od Dunaju po Zatokę Koryncką. 16 kwietnia 1346 r. Duszan został koronowany na cara Serbów i Greków, a jego następnym celem było zdobycie Konstantynopola. „...”Po upadku Tesalonik cesarz wezwał na pomoc Orchana, a ten nie zawiódł teścia w potrzebie. Na Bałkany przybył liczący 20 000 żołnierzy oddział turecki dowodzony przez najstarszego syna sułtana, Sulejmana. Miasto odbito, ale pomoc Turków miała wysoką cenę. Osmanowie grabili zarówno ziemie wroga jak i swego sprzymierzeńca, plądrowali stada bydła i brali ludzi do niewoli. Jednak poczynione przez Turków szkody nie zraziły cesarza i gdy doszło do walk wewnętrznych z Janem V Paleologiem, Kantakuzen znów prosił sułtana o posiłki. Tym razem na pomoc przybyło 10 000 ludzi, którzy razem z siłami cesarza pobili w 1352 r. pod Didimotyką wojska Paleologa.Wkrótce okazało się, że Turcy przybywali do Europy po coś więcej niż tylko łupy. W 1352 r. Sulejman zdobył i obsadził swoim garnizonem położoną na półwyspie Galipoli niewielką twierdzę Tzympe. Natomiast gdy w 1354 r. silne trzęsienie ziemi zniszszczyło mury Galipolis, Turcy zajęli je bez trudu. Cesarz próbował wykupić miasto za sumę 10 000 dukatów, ale sułtan odmówił, tłumacząc, że zdobył je nie dzięki sile oręża, ale z woli bożej. Wydarzenie to wywołało w Bizancjum przerażenie mieszkańców, doprowadziło do abdykacji Kantakuzena i objęcia tronu przez Paleologa.

Zdobycze Murada I

Zdobycie trwałego przyczółku na kontynencie europejskim było niezwykle ważnym wydarzeniem w historii Imperium Osmańskiego. Twierdza Galipolis była doskonałą bazą wypadową do dalszych wypraw wojennych. Już w 1359 r. Turcy znaleźli się pod murami stolicy Bizancjum, i choć chronione potężnymi fortyfikacjami miasto było jeszcze bezpieczne, pod kontrolę Osmanów dostały się rozległe ziemie otaczające Konstantynopol.Po śmierci Orchana I w 1360 r. jego następca Murad I kontynuował podbój Europy. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Murad główny nacisk położył na walkę ze Słowianami Południowymi. Sułtan podbił Trację, Macedonię, część Bułgarii oraz Serbii, a wielu władców bałkańskich zmusił do uznania swego zwierzchnictwa. Nawet cesarz Bizancjum został wasalem Murada. Wszystkie te podboje były możliwe dzięki korzystnej dla Turków sytuacji w regionie. Skłócone ze sobą państwa nie były w stanie porozumieć się nawet w obliczu śmiertelnego zagrożenia, a potężne niegdyś państwo Duszana rozpadło się niczym domek z kart tuż po jego śmierci w 1355 r.
Tempo tureckich podbojów było doprawdy imponujące. W 1362 r. padł Adrianopol (Edirne) będący najsilniejszym miastem między Dunajem a Konstantynopolem. W 1365 r. miasto stało się nową stolicą sułtana. W 1363 r. zdolny wódz Lala-Chanin zdobył Filipolis, które zostało siedzibą pierwszego bejlerbeja Rumelii. Opanowanie Filipolis oddzielało Bizancjum od Bułgarii, uniemożliwiając współdziałanie obu państw w walce przeciw Turkom oraz odcinało od Bizancjum ważne źródło żywności. Mimo oporu miejscowej ludności Turcy parli naprzód. W 1382 r. zdobyli Sofię, w 1386 − Nisz, a w 1387 r. (po czterech latach oblężenia) − Tesaloniki. W ciągu niespełna 40 lat od zdobycia pierwszego przyczółku w Europie, Osmanowie stali się panami rozległych naddunajskich obszarów, a liczni koloniści tureccy sprowadzeni z Azji Mniejszej na trwałe zadomowili się w nowej ojczyźnie.

Próby przeciwdziałania tureckiej ekspansji

Stopniowe opanowywanie przez Turków kolejnych terytoriów na Bałkanach zrodziło w końcu potrzebę zorganizowania wspólnej akcji chrześcijańskich państw przeciw muzułmańskim najeźdźcom. Odżyła także popularna we wcześniejszych wiekach idea krucjat. Już w 1362 r., mający pewne sukcesy w walce z Turkami król Cypru Piotr I Lusignan, ruszył w podróż po największych dworach Europy, w celu przekonania ich władców do wspólnej wyprawy. W swojej kilkuletniej podróży Piotr odwiedził Awinion (siedzibę papieża), Paryż, Londyn, Pragę oraz Kraków (gdzie odbywał się zjazd europejskich monarchów). Wszędzie był przyjmowany z wielkimi honorami, ale głównego celu nie osiągnął, zyskał tylko kilka mało konkretnych obietnic pomocy w zorganizowaniu krucjaty. Mimo to, zdany niemal wyłącznie na własne siły, król Cypru zebrał liczącą około 10 000 ludzi armię i na jej czele wyruszył do Egiptu. Po krótkim oblężeniu krzyżowcy zdobyli Aleksandrię, doszczętnie ją złupili, ale na wieść o zbliżającej się armii Mameluków wsiedli na statki i wrócili na Cypr. Wyprawa ta odbiła się wielkim echem w całej Europie i uświadomiła wielu władcom, że pobicie muzułmanów jest w dalszym ciągu możliwe.
Papież Urban V ogłosił kolejną krucjatę przeciw Turkom. Od strony lądu miały zaatakować wojska dowodzone przez króla Węgier, a od morza siły Piotra I. Papież liczył także na pomoc Wenecji i Genui, które miały zapewnić ochronę krzyżowców na morzu. Jednak zanim doszło do ustalenia wszystkich szczegółów, na samodzielną wyprawę na czele niewielkiej armii liczącej 1500-1800 ludzi wyruszył hrabia Sabaudii Amadeusz VI, kuzyn cesarza Bizancjum. Wyprawa ta była krótka, ale skuteczna − krzyżowcy zdobyli i przekazali cesarzowi Galipolis. Dla Turków, mocno już umocnionych na Bałkanach, utrata tego miasta miała marginalne znaczenie, ale należy o niej wspomnieć, gdyż był to pierwszy i jedyny przypadek tak dużego sukcesu krzyżowców w walce przeciw Osmanom w XIV w. Po zdobyciu Galipolis Amadeusz wyruszył przeciw Bułgarom, którzy przechwycili wracającego z Krakowa cesarza i przetrzymywali go w roli zakładnika. Również ta wyprawa zakończyła się sukcesem i doprowadziła do uwolnienia Jana V Paleologa.Próbę zmontowania antytureckiej koalicji podjęli także władcy państw bałkańskich: król Serbii Wukaszyn, król Bośni Twertko, król Węgier Ludwik Andegaweński i hospodar wołoski Mircza. Niestety w 1371 r. licząca około 60 000 ludzi armia sprzymierzonych została rozgromiona nad Maricą. W wyniku klęski w ręce Turków wpadła Macedonia, a wielu władców zostało zmuszonych do płacenia haraczu.
Nie był to jednak koniec zmagań z Turkami. W 1388 r. książę Serbii Lazar (1371−1389), wykorzystując nieobecność w Europie sułtana zajętego walką z emirem Karamanii, pobił wojska tureckie pod Plocznikiem. Jednak do decydującego starcia z antyturecką koalicją doszło po powrocie Murada na Bałkany 15 czerwca 1389 r. na Kosowym Polu. Bitwa, mimo śmierci sułtana, zakończyła się całkowitą klęską połączonych wojsk Serbii, Bośni, Mołdawii, Albanii i Bułgarii. Porażka na Kosowym Polu złamała ostatnią zorganizowaną próbę obrony państw bałkańskich przed tureckim najazdem. Jedynym liczącym się graczem w tym rejonie zostało Królestwo Węgier.

Podboje Bajezida I

Następcą poległego na Kosowym Polu Murada I został jego syn Bajezid. Po zwycięstwie nad sprzymierzonymi armiami chrześcijańskimi przed Turkami otworem stały całe Bałkany. Serbia, kosztem daleko idących ustępstw, zachowała jeszcze własną dynastię (syn Lazara został wasalem sułtana, musiał stawać u boku sułtana z własnym wojskiem, a jego siostra, jako żona sułtana, trafiła do haremu). Bizancjum pozbawione jakiegokolwiek wsparcia traciło kolejne ziemie, a sułtan otwarcie ingerował w wewnętrzne sprawy cesarstwa najwyższej wagi z mianowaniem cesarza włącznie. Za czasów Bajezida Bizancjum utraciło między innymi ostatnie miasto w Azji Mniejszej − Filadelfię oraz położoną na południu Półwyspu Bałkańskiego Moreę.Jednak główny nacisk Bajezid kładł na ekspansję na północ. W 1393 r. Turcy dokonali ostatecznego podbicia Bułgarii, dwa lata później do swego państwa włączyli także księstwo Dobrudży, a w roku kolejnym królestwo widyńskie. W 1395 r. armia Osmanów najechała Wołoszczyznę, przekraczając tym samym Dunaj. Do starcia sułtańskich wojsk z armią hospodara doszło na równinie Rowina. Bitwa była najprawdopodobniej nierozstrzygnięta (choć niektórzy twierdzą, że zwyciężył hospodar Mircza). Tak, czy inaczej, hospodar został zmuszony do płacenia daniny.W Europie po raz kolejny odżyła idea zorganizowania antytureckiej krucjaty. Na takiej operacji szczególnie zależało królowi Węgier, ponieważ po opanowaniu przez Turków Bułgarii, zaczęli oni bezpośrednio zagrażać jego królestwu. W tym czasie trwający od ponad pół wieku konflikt angielsko-francuski wygasł na pewien czas i bezrobotne rzesze rycerstwa z Francji i Burgundii były chętne do wzięcia udziału w nowej wyprawie. W lipcu 1396 r. w Budzie doszło do koncentracji rycerstwa z całej Europy. Poza Węgrami stawili się Francuzi, Burgundczycy oraz w mniejszej ilości Krzyżacy, Czesi, Niemcy, Polacy, Joannici oraz wojska hospodara Mirczy. Na wieść o zbliżającej się armii chrześcijan, Bajezid przerwał oblężenie Konstantynopola i ruszył im naprzeciw. Niezdyscyplinowana, pozbawiona jednolitego dowództwa zbieranina rycerzy została rozgromiona pod Nikopolis 25 września 1396 r. Poległo wielu sławnych rycerzy, wielu też dostało się do tureckiej niewoli. Wieści o pogromie sparaliżowały Europę i stały się podstawą mitu o niezwyciężoności armii sułtana. Klęska ta znacznie pogorszyła sytuację bałkańskich ludów. W odwecie Turcy dokonali niszczycielskich najazdów na Węgry, Serbię, Bośnię i Wołoszczyznę, wtargnęli także na Peloponez i splądrowali niektóre ziemie Wenecji. Otoczyli stolicę Bizancjum jeszcze szczelniejszym kordonem swoich posiadłości i powoli przymierzali się do zadania ostatecznego ciosu stojącemu na krawędzi zagłady cesarstwu. Gdy wydawało się, że nic nie jest w stanie uratować Bałkanów od tureckiego panowania, do Europy dotarła niesamowita wiadomość o zagładzie tureckiej armii, śmierci sułtana i całkowitym rozpadzie Imperium Osmańskiego. Wszystko wskazywało na to, że bałkańskie ludy dostały od opatrzności jeszcze jedną szansę.”....(więcej )

USA skrytykowały wypowiedź premiera Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, który oskarżył Izrael o pomoc w obaleniu przez wojsko w Egipcie prezydenta Mohammada Mursiego.Zdecydowanie potępiamy wypowiedzi, jakie padły dzisiaj z ust premiera Erdogana. Sugerowanie, że Izrael jest w jakiś sposób odpowiedzialny za niedawne wydarzenia w Egipcie, jest obraźliwe, nieuzasadnione i mylne- oświadczył rzecznik Białego Domu Josh Earnest.”.....”Wcześniej Erdogan powiedział prowincjonalnym przywódcom swojej umiarkowanie islamistycznej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP):Co mówią w Egipcie? Demokracja to nie skrzynka wyborcza na głosy. Kto za tym stoi? Izrael. Mamy dowody.”...”Erdogan zdecydowanie popierał Mursiego jako demokratycznie wybranego islamskiego przywódcę. Jest też zdecydowanym krytykiem obalenia Mursiego.Mursi został odsunięty od władzy przez egipskich wojskowych 3 lipca, gdy w kraju dochodziło do masowych protestów przeciwko rządom prezydenta; przeciwnicy zarzucali mu faworyzowanie Bractwa Muzułmańskiego. Mursi przebywa w nieznanym miejscu  ...(więcej)

Krzysztof Mazur „Turcy przygotowują się także do budowy elektrowni atomowej. „....”Biorąc pod uwagę te wskaźniki, OECD umieściła Turcję w swoich prognozach w pierwszej dziesiątce najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw świata. „....”Wzrost tureckiego PKB w 2010 roku wyniósł 8,9 proc., przewyższając nawet tempo chińskie; również wzrost w 2011 rokuprzekroczył zakładane tempo i wyniósł blisko 8,5 procent „......”Także pod koniec 2011 roku budżet państwa zanotował nadwyżkę – zjawisko dawno zapomniane w finansach krajów UE, w tym niestety także w Polsce – a relacja długu publicznego w stosunku do PKB również oscyluje na bezpiecznym, niespełna 40-procentowym poziomie. Jest to tym bardziej istotne, że jeszcze w2006 roku relacja ta wynosiła ponad 46 proc., a w latach dziewięćdziesiątych zadłużenie to wynosiło ponad 70 proc. PKB. Czyli jednak można, i to szybko, obniżać zadłużenie, a jednocześnie zwiększać tempo wzrostu gospodarczego. „.....”Tureckie rezerwy złota wynoszą ok. 320 ton (wzrost o 337 proc. w ciągu 10 lat) i są np. trzy razy większe od podobnych rezerw naszego kraju. „....”Lotnisko w Stambule (w 2012 r. obsłużyło prawie 41 mln pasażerów) jestnajszybciej rozwijającym się portem lotniczym w Europie, „.....”Turcja jest również jednym z krajów o najwyższym przyroście ludności. Mało kto zdaje sobie sprawę, że jeszcze w 1960 roku Polska liczyła ciut więcej obywateli (blisko 30 mln) niż ówczesna Republika Turecka, przeżywająca wtedy swój pierwszy powojenny przewrót polityczny. Ale już 15 lat później Polaków było o 35 mln, podczas gdy liczba Turków wzrosła do 40 milionów. Obecnie jest nas, jak wiadomo, niewiele ponad 38 mln, a uwzględniwszy migracje zagraniczne, mieszkańców Polski nawet ubywa, podczas gdy kraj nad Bosforem liczy już blisko 75 mln ludności „....”Turcy stanowią najliczniejsza grupę narodową mieszkającą w Niemczech). Rodzi to zresztą kolejne kontrowersje i niepewności związane z ewentualną akcesją Turcji do UE, gdyż w krótkim czasie mógłby to być najludniejszy kraj w Unii. Dodatkowym problemem jest fakt, że Turcja jest praktycznie w 100 proc. krajem islamskim. „.....”Turcja zaczyna coraz mocniej konkurować w eksporcie produktów rolniczych z krajami UE, wypierając razem z Chińczykami firmy europejskie z ich dotychczasowych największych rynków zbytu, np. z Rosji (dla przykładu: w ostatnim okresie Turcja wyeksportowała do Rosji trzy razy więcej pomidorów niż cała UE). „....”lokomotywą tureckiego eksportu jest właśnie ta gałąź przemysłu, a największe obroty przyniósł tureckim firmom motoryzacyjnym właśnie eksport samochodów „...(więcej)

Paweł Chmielewski „„Zieloni jedyną nadzieją dla pedofilii”
Kurt Hartmann, były członek wspomnianej grupy Zielonych „Geje i pederaści” mówił „Die Welt”, że w początku lat 80-tych „Zieloni byli jedyną nadzieją dla pedofilii”
„...”Gdy mała, pięcioletnia dziewczynka zaczyna cię rozbierać, to jest to fantastyczne. To fantastyczne, bo to gra, czysto erotyczno-maniakalna gra” – powiedział Daniel Cohn-Bendit, słynny i szanowany polityk kiedyś niemieckich, a dziś francuskich Zielonych. Słowa te padły w wywiadzie dla francuskiej telewizji w 1982 roku. Cohn-Bendit już wcześniej, bo w roku 1975, w książce „Wielki Bazar” opisał swoją pracę w alternatywnym przedszkolu. Wg jego słów, dzieci rozpinały mu tam rozporek, aby go połaskotać, a on nie pozostawał im dłużny.
Te pedofilskie wypowiedzi Cohn-Bendita stały się słynne w kwietniu tego roku, gdy polityk otrzymał prestiżową nagrodę Theodora Heussa, przyznawaną za wybitne osiągnięcia na polu polityki. W Niemczech rozgorzały protesty, którym towarzyszło ujawnienie różnych innych ekscesów prominentnych polityków Zielonych.Kilka dni temu politologowie z Getyngi Franz Walter i Stephan Klecha opublikowali na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” wstępne wyniki badań nad historią powiązań partii Zielonych z ruchem pedofilskim. Okazało się, że pedofilia w latach 80-tych była czymś swobodnie dyskutowanym na forum partii; czymś, co cieszyło się zagorzałym wsparciem dużej grupy zboczeńców oraz przyjazną akceptacją osób na kierowniczych stanowiskach. W dodatku pedofilię propagowali także dzisiejsi politycy liberalnej FDP.”....”pedofilia u Zielonych była tematem – jak powiedział Cohn- Bendit w wywiadzie dla Spiegla – na porządku dziennym. W 1980 roku Zieloni na zjedździe partyjnym wystosowali oficjalne żądanie usunięcia dwóch paragrafów z prawa niemieckiego, które zabraniają kontaktów seksualnych z dziećmi. Zieloni chcieli, by znieść wszelkie ograniczenia wiekowe. Powstała nawet partyjna grupa robocza „Geje i pederaści” finansowana z budżetu partyjnego. Grupę rozwiązano dopiero w 1987 roku. A co z samym żądaniem legalizacji pedofilii? „...”Przypomnijmy, co uchwalili Zieloni wraz z SDP i Lewicą w 2010 roku. Zgłosili mianowicie zmianę ustawy o dyskryminacji tak, by ta chroniła wszystkich ze względu na „tożsamość seksualną”. Zasadniczo rozumie się pod tym gejów, lesbijki i transseksualistów. Jednak w wywiadzie dla Deutsche Welle z 2009 r. niemiecki psycholog i psychoterapeuta Jorge Ponsenti mówił, że wg nowych klasyfikacji amerykańskich psychologów, pedofilia może być nie tylko chorobą, ale i tożsamością czy orientacją seksualną. Orientacją jest wówczas, gdy osoba nie wciela w życie swojego pożądania dla dzieci. Wg Konstantina Marscha z Niemieckiego Instytutu na rzecz Młodzieży i Społeczeństwa, takie postawienie sprawy zostawia Zielonym furtkę, by uznać pedofilię za jedną z „normalnych” orientacji, tak jak np. homoseksualizm. „...”W 1988 ukazała się zbiorowa praca „Kwestia seksualności pedofilskiej” (niem. „Der pädosexuelle Komplex”), w której czytamy następujące słowa V. Becka: „Depenalizacja pedofilii, wobec obecnego stanu karalności na całym świecie, jest pilnie konieczna”. „...”W tym roku partia FDP opublikowała cytat z pisma „Pflasterstrand” z 1978 roku, którego Cohn-Bendit był wówczas redaktorem. Anonimowy autor pisze w nim: “W zeszłym roku uwiodła mnie sześcioletnia dziewczynka. To był jedno z najpiękniejszych przeżyć, jakie miałem, nie do opisania. Pierwszy raz nie skończyłem zbyt wcześnie” „....”Dagmar Döring, dziś 53-letniej polityk liberalnej FDP, która niedawno wycofała swoją kandydaturę w tegorocznych wyborach do Bundestagu. Okazało się bowiem – jak wykryli badacze z Getyngi – że w młodości fascynowała się ruchem pedofilskim, a z jej ówczesnych słów wynika, że mogła dopuszczać się nawet czynnej pedofilii. W książce „Pedofilia dzisiaj” z 1980 roku Döring opowiadała o „długim, seksualnie intensywnym związku z pewną dziewczynką”. Polityk miała wówczas odczuwać, że „nie może jej zaspokoić żaden mężczyzna ani żadna kobieta, ale wyłącznie dziecko, w szczególności dziewczynka”. „.. (więcej )
--------
Ważne

Erdogan Pozdrawiam naszych braci i nasze siostry od Sarajewa po Baku. Do 2023 roku zrobimy z spadkobierczyni „chorego człowieka” (tak nazywano imperium osmańskie po zakończeniu I wojny światowej-red.) jedną z sześciu czołowych gospodarek świata. To się spodoba wam, wnukom Zdobywcy!
Erdogan „Pewne siły starają się odciągnąć Turcję od Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej”,

Tegoż dnia przysłał mi wezyr dwadzieścia i trzy białychgłów niewolnic; od Żydów gwałtem ich wzięto, o co łotrowie wielką kommocyją [wzburzenie] uczynili tak, że mało do zamieszania wielkiego nie przyszło, bo wezyra do cesarza [sułtana] oskarżyli. Złotem Turkom sypali tak, że im dwie albo trzy wrócić musiano; gorszy w tym i gorętszy byli daleko niżeli Turcy i Grecy, którzy milczeli, wezyra słuchali i dobrowolnie wydawali więźniów. Taki jad i złość pokazała się żydowska, że przemogli wezyra w saraju przez matkę [sułtana] i eunuki. Na włosku była szyja wezyrowa. Przed oczyma bili niewiasty nasze, drugie w piwnicach, w turmach [więzieniach] do odjazdu mego kryli.”[16]

Radosław Sikora Czy Polska powinna domagać się odszkodowań od Izraela?”...”„Cały handel niewolnikami w Stambule pozostawał w rękach około 2 tysięcy zorganizowanych w osobny cech Żydów, którzy zarówno tutaj, jak i w innych miejscowościach nad Morzem Śródziemnym (w Tunisie, Liworno) prowadzili ten dochodowy proceder.” „...”Żydzi handlowali Polakami      Przez ponad dwa stulecia to właśnie Żydzi zajmowali się handlem polskimi niewolnikami w stolicy Imperium Osmańskiego, Stambule. Mieli na niego monopol. Jak pisał prof. Andrzej Dziubiński:„Cały handel niewolnikami w Stambule pozostawał w rękach około 2 tysięcy zorganizowanych w osobny cech Żydów, którzy zarówno tutaj, jak i w innych miejscowościach nad Morzem Śródziemnym (w Tunisie, Liworno) prowadzili ten dochodowy proceder.

-----------
Mój komentarz
Na terytorium USA spokojnie sobie pomieszkuje twórca tureckiej, islamskiej masonerii, niejaki Fethullah Gullen ,który dokładnie tak samo jak założeni przez człowieka Rothschildów Iluminaci skoncentrował się na werbowaniu członków w armii, służbach bezpieczeństwa i wyższej administracji państwowej .Widocznie klasycznej masonerii nie udało się zainstalować w Turcji.

Nie trzeba być bystrzakiem ,aby zorientować się ,że Gullen to agent USA. Islamska osmanizująca się Turcja rośnie w siłę , co jest niebezpieczne dla interesów USA w tej części świata .Tym bardziej ,że Erdogan jest jawnie antyamerykański i antizraelski . Nie więc co się dziwić ,że USA stały za próba zamachu stanu , który zdestabilizowałby Turcję na długi czas.    

Polska musi przy pomocy idei Międzymorza rozwiązać geopolityczny problem , który czeka na rozwiązanie do kilku wieków . Chodzi o wrogi Polsce trójkąt Moskwa, Berlin , Istambuł. Ankara jest wroga Moskwie, marzy o zbudowaniu pantureckiego imperium od Bałkanów po Kazachstan oraz imperium osmańskiego kontrolującego świat arabski. Turcja zagraża polskim interesom na Bałkanach i na Ukrainie Chociaż chwilowy sojusz przeciwko Moskwie w tej chwili może być korzystny . Docelowo Federacja Międzymorza,aby rozwiązać ostatecznie problem osmańskiej Turcji powinna przywrócić Konstantynopol chrześcijańskiej Grecji i wspomóc utworzenie państwa kurdyjskiego na wschodnich gruzach tureckiego 

Na razie silna antyamerykańska Turcja , mająca aspiracje imperialne jest na rękę Polakom ,bo zarówno Amerykanie jak i Chińczycy w Polsce i jej koncepcji chrześcijańskiego Międzymorza będą widzieli normalizację i stabilizacje polityczną Bałkanów i całej Europy Wschodniej .

Trudno, aby Polska potomkom janczarów i niewolników pozwoliła panoszyć się na Bałkanach i na Ukrainie

video prof. Andrzej Nowak „O niewolnictwie w pogańskiej Polsce
video Janczarowie
Marek Mojsiewicz
Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz i  na  Twitterze  
Zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału nowej powieści „ Pas Kuipera” 
Rozdział drugi Rozdział trzeci 
Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „
rozdziały 1
„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o boginiKali„ Nienależynerwosolu pić na oko „ rzeźbie NiosącegoŚwiatło Impreza Starskiego „ Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ „ Anne Vanderbilt „ „ Fenotyp rozszerzony.lamborghini„ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „11. Marzenia ministra ołapówkach „ 12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „  13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „
Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska
Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe
Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 000
1
Jestem zainteresowany współpracą z portalem informacyjnym w zakresie dokonania przeglądu prasy , w tym anglojęzycznej , ewentualnie tłumaczeń z tego języka., tworzenia serwisu informacyjnego Analiz programów i tym podobnych Zainteresowanych proszę o kontakt 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:5)

Komentarze

życie klawe

 

taki żydowski handlarz

życie miał jakże klawe

handlował niewolnikami

i zabawiał się ze sklave

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1516599

że to nie "amerykański agent", w dodatku mason, próbował obalić legalną władzę w Tucji.

Cały "pucz", tak mocno "dęty" to "ustawka" Erdogana (choć może Fethullah Gulen miał jakieś nadzieje na zdobycie władzy w Turcji).

Skutkiem "puczu" będzie wzmocnienie fundamentalizmu muzułmańskiego, odejście od kierunku polityki zapoczątkowanej przez Ataturka, krwawa rozprawa z opozycją, przywrócenie potęgi otomańskiej. Nie sądzę, aby było to oczekiwaniem Ameryki (jeśliby stała "za" zamachem, a w planach strategicznych musiałaby liczyć się z możliwością przegranej).

Z przerażeniem stwierdzam, że zarówno wśród dziennikarzy i blogerów, jak też wśród polityków mamy wielu "chorych" na Amerykę. Są też "chorzy" na Moskala, co raczej nie dziwi - w świetle kilkusetletnich "doświadczeń" z Rosją. Nie mniej - dla dobrego polityka żadna "choroba" nie jest dobra - wymagane jest pełne zdrowie polityczne, czyli trzeźwa ocena - co jest dobre, w pierwszym rzędzie, dla naszej Ojczyzny. Dziennikarze i blogerzy natomiast mają obowiązek rzetelności i staranności w prezentowaniu informacji oraz w ich interpretacji która także, w pierwszym rzędzie, musi służyć Polsce.

Czy się mylę?

Pzdr

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1516649