Czy protest wyborczy to fikcja?

Obrazek użytkownika Marek Ciesielczyk
Kraj

Czy komisja wyborcza nie chce dopuścić do sprawdzenia kart do głosowania?
Po proteście wyborczym i postanowieniu sądu:

Gdy po złożeniu protestu wyborczego przez Marka Ciesielczyka – kandydata na prezydenta Tarnowa stowarzyszenia Oburzeni i Nowej Prawicy Sąd Okręgowy (17.12.2014) zażądał wydania kart do głosowania, Miejska Komisja Wyborcza – jak się wydaje – nie chce do tego dopuścić. Kolejna rozprawa 13 stycznia.

Po stwierdzeniu licznych nieprawidłowości kandydat stowarzyszenia OBURZENI i Nowej Prawicy w małopolskim, 100-tysięcznym Tarnowie, skierował do Sądu Okręgowego protest wyborczy – patrz:
http://www.tvn24.pl/krakow,50/protest-wyborczy-w-tarnowie-zadaja-uniewaznienia-wynikow-i-powtorzenia-wyborow,490304.html

17 grudnia 2014 odbyła się pierwsza część rozprawy, w czasie której zasadność zarzutów, przedstawionych w proteście wyborczym, potwierdzili świadkowie – patrz:

https://www.youtube.com/watch?v=MAzDN8ne9do

Termin kolejnej rozprawy został wyznaczony na 13 stycznia 2015 i wydawało się, że teraz chodzi już tylko o to, by w wyniku sprawdzenia kart do głosowania stwierdzić definitywnie, czy zarzuty są słuszne czy nie.

Tymczasem – zanim jeszcze doszło do kolejnej rozprawy – Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej, sędzia Daniel Panocha poinformował sąd, iż kart tych jest znacznie więcej niż początkowo przypuszczano, gdyż do tych samych worków wsypywano nie tylko sporne karty z jednego okręgu, ale także i inne. W związku z tym zasugerował, by jednym z możliwych rozwiązań było otwarcie zabezpieczonych worków z kartami na terenie Urzędu Miasta Tarnowa, a nie w sądzie i przekazanie sądowi tylko właściwych kart.

Na takie rozwiązanie oczywiście nie zgodził się wnoszący protest wyborczy, gdyż Urząd Miasta jest tutaj w pewnym stopniu stroną, gdyż to on właśnie miał przecież w znacznej mierze jest odpowiedzialny za prawidłowe (bądź nie) przeprowadzenie wyborów samorządowych.

Po kilku dniach Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej (przypomnijmy: sędzia!) skierował do Sądu rozpatrującego protest wyborczy kolejne pismo, w którym zwraca się do sądu, by „w pierwszej kolejności rozważyć czy protest wyborczy, w którym zawarte jest żądanie unieważnienia wyborów tylko w jednym z okręgów wyborczych znajdujących się na terenie gminy będącej miastem na prawach powiatu jest prawnie dopuszczalny”.

Po pierwsze, wypada spytać, dlaczego dopiero teraz Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej usiłuje podważyć sens prawny tego protestu wyborczego, gdy sąd postanowił już przecież – po wysłuchaniu zeznań świadków – iż będzie sprawdzał karty do głosowania, co oznacza oczywiście, że musiał przyjąć dość duże prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości w czasie wyborów (by użyć eufemizmu).

Po drugie, należy zauważyć, iż gdyby uznać argumentację sędziego Panochy za słuszną, nie można by w żadnej gminie na prawach powiatu, a więc i w we wszystkich powiatach w Polsce złożyć protestu wyborczego, żądając unieważnienia wyborów tylko w jednym okręgu wyborczym.

Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej uważa w swym piśmie z dnia 22 grudnia 2014 roku do Sądu Okręgowego w Tarnowie, iż żądać można w takim przypadku tylko unieważnienia wyborów w całym mieście, gdyż ich powtórne przeprowadzenie w jednym okręgu mogłoby zmienić wyniki procentowe komitetów wyborczych w całym mieście, a – jak wiadomo – mandaty uzyskać mogą tutaj tylko te komitety, które przekroczyły w skali miasta 5 procent głosów.

Sędzia Panocha nie bierze pod uwagę – jak wynika z jego pisma – tego, iż decyzję ostateczna podejmuje sąd i jeśli np. unieważni wybory w jednym okręgu, to równocześnie może (a właściwie musi) zarządzić ponowne liczenie głosów w całym mieście z uwzględnieniem oczywiście nowych wyników w jednym okręgu i następnie ustalenie nowego, procentowego udziału wszystkich komitetów w całym mieście. To skutkowałoby (być może?) innym podziałem mandatów w takiej gminie na prawach powiatu.

Co więcej, dopiero co sąd unieważnił wybory i zarządził przeprowadzenie ponownych nie w okręgu, ale w jeszcze mniejszej jednostce terytorialnej – w obwodzie, a dokładniej mówiąc w dwóch obwodach na terenie Raciborza, w wyborach do rady powiatu, w których także przecież obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy! – patrz:
http://wpolityce.pl/polityka/228132-uniewaznione-wybory-w-dwoch-obwodach-w-raciborzu-12-radnych-moze-stracic-mandat

Jakie z całej tej sprawy można wyciągnąć wnioski? Albo Miejska Komisja Wyborcza w Tarnowie, która przecież w pierwszej kolejności powinna być zainteresowana poprawnym przeprowadzeniem wyborów, nie ma stosownej wiedzy prawniczej, usiłując podważyć zasadność protestu wyborczego w taki właśnie, opisany wyżej sposób, albo za wszelką cenę stara się nie dopuścić do sprawdzenia kart do głosowania, na co przystał przecież już wcześniej sąd? Jeśli mamy tu do czynienia w przypadkiem numer 2, wypada spytać: DLACZEGO?

Druga część rozprawy odbędzie się w Sądzie Okręgowym w Tarnowie, ul. Dąbrowskiego 27, sala nr 103,

we wtorek, 13 stycznia 2015, o godz. 9:oo.

Zapraszamy!

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:10)

Komentarze

Marku,

Komisja nie dopuści do ponownego przeliczenia głosów z prostej przyczyny - fizycznie nie ma takiej możliwości. Najprawdopodobniej karty są przemieszane i nie można ich ponownie policzyć jedynie dla danego okręgu.

Osoba z mojej najbliższej rodziny była w jednej z komisji wyborczych. Pracowali całą noc, policzyli głosy, posortowali, zapieczętowali zgodnie z instrukcją, wszyscy członkowie komisji sfotografowali na wszelki wypadek oryginał protokołu i przewodniczący wraz z v-ce powieźli paczki do delegatury urzędu miasta aby je zdać.

Już po 2h czekania na swoją kolej (między 4 a 6 rano) - pełen sukces! Zero błędów, protokoły przyjęte, można paczki z głosami zanieść do magazynu. Pięknie owinięte w dostarczony przed wyborami papier, opieczętowane banderolami w wymaganych kolorach. W magazynie natomiast... pracownicy urzędu rzucili je na ziemię i żeby się nie zmęczyć przypadkiem, zepchnęli przemyślnie przygotowanym wózeczkiem w kąt, gdzie leżały karty z innych okręgów. Papier się rozerwał, karty się pogniotły, część podarła a wszystko przemieszało...

Jak chciałbyś to ponownie przeliczyć? W/g mnie nie jest to niechlujstwo, tylko wręcz celowe działanie mające na celu storpedowanie ewentualnych protestów wyborczych. Tzn zapewne tych gości w magazynie nikt nie wtajemniczał, jedynie poinstruował, że mają się nie przykładać i zrzucić wszystko na jedną kupę.

Wybory w tym roku były zabezpieczone z kilku stron. Bo z pewnością nie jest przypadkiem, że czemu się nie przyjrzymy - wszystko "leżało". Od zabezpieczenia informatycznego wyborów, poprzez słynną i niezgodną z ordynacją "książeczkę" aż po składowanie uniemożliwiające ponowne przeliczenie głosów.

pozdr...

/benjamin

PS: Słowa "pełen sukces" to nie ironia, wiele komisji było odsyłanych z punktów zbiorczych do ponownego przeliczenia głosów. Dla ludzi którzy pracowali już 24 i więcej godzinę była to tragedia...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1459673

gdy nie można doliczyć się czegokolwiek, niezawisły Sąd powinien zarządzić ponowne wybory. Byłaby to chyba słuszna decyzja bo widać, że Komisja Wyborcza robi wszystko aby sprawę zamieść pod dywan.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1459745

Ale ani Konstytucja RP ani Ordynacja Wyborcza nie przewidują takiego scenariusza! Można jedynie powtórzyć jednostkowo wybory w jakimś okręgu, zgłaszając indywidualny i rozpatrywany także indywidualnie przez sąd protest. Czyli teoretycznie jedynym wyjściem byłoby zaskarżenie wyborów w każdym jednym okręgu wyborczym, co jak wiemy w praktyce jest niemożliwe

Taki szczególny przypadek prawny...

pozdr...

/benjamin

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1459758

bo sie pogubilem:)
Przeciez ta rzadzca pookraglostolowa banda drwi w rzywe oczy, a w zasadzie pluje Polakom nazywajac farse wyborami.
jak mozna odbite na ksero karty wyborcze bez numerow i zabezpieczen mennicowych uwazac za karty wyborcze przeciez kazdy w domu moze sobei takie karty wydrukowac w dowolnej ilosci.
W moim gdzie teraz zyje ,kraju nie ma niemozliwosci przeliczenia kart wyborczych nawet jak sie zmieszaja, gdyz kazda ma swoj unikalny numer i wiadomo z jakiego regionu pochodzi.
W Polsce nawet PISowska opozycja nie ma pojecia jak karta powinna wygladac, aby nie mozna bylo jej sfalszowac, albo jeszcze raz policzyc, tak ze o czym mowa,chyba ze wie , a to juz jest inna inszosc.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1459797

Zgadzam się z tobą,Wilku!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#1459859