Smoleńsk a WTC

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Tak to już jest, że co innego rzeczywistość telewizyjna, a co innego ta prawdziwa. Ot, na ten przykład zombie. Opanowały media i kulturę masową. Coraz więcej było zombie w telewizji. Gotuj z zombie, podróżuj z zombie, taniec z zombie, nawet zombie plus size. I ludzie się przyzwyczaili, nikt bowiem nie myślał, że kiedykolwiek, gdziekolwiek takie zombie spotka.
Tak też myśleli Hiobowscy aż do wtorkowego popołudnia. Wtedy to bowiem przerażenie i terror opanowały ich mieszkanie. Bowiem to tata Łukaszka miałby podobno stać się zombie.
- E tam, wcale nie wygląda jak zombie - stwierdził Łukaszek.
- Ale się tak zachowuje - upierała się siostra Łukaszka. - Zobaczcie zresztą sami!
Hiobowscy spojrzeli i powoli zaczęli się uspokajać. Tata Łukaszka, owszem, zachowywał się dziwnie. Ale na pewno nie jak zombie. Snuł się po mieszkaniu z gazetą w ręku, zaglądał czasem do niej, patrzył niewidzącym wzrokiem, odbijał się od ścian i mebli, a także mamrotał do siebie coś niezrozumiałego.
- Co on właściwie czyta? - zainteresowała się siostra i zajrzała mu przez ramię. - O! World Trade Center! Ale to już przecież było i to ze dwadzieścia lat temu. Co, teraz się dowiedział?
Tata Łukaszka gwałtownie oprzytomniał i wyrzucił siostrę za drzwi.
Rodzina zażądała wyjaśnień.
Tata już sprawiał wrażenie bardziej przytomnego, aczkolwiek nadal było widać po nim ślady przebytego wstrząsu psychicznego. Był blady, trzęsły mu się ręce, mylił słowa. Zasiadł za stołem, rozłożył nad nim gazetę i oparł czoło na dłoniach.
- Katastrofa - wzdychał. - Kompletna katastrofa.
- O tak - mama Łukaszka czule przytuliła się do jego pleców. - Wreszcie. No wreszcie zobaczyłeś jak wygląda wymiar sprawiedliwości pod rządami obecnie rządzących.
- Chodzi mi o to, co będzie - sprostował słaby głosem tata.
- A, to chodzi ci o szykowane reformy?
- Nie, chodzi o World Trade Center - i tata dodał po chwili:
- I o Smoleńsk.
- Co ma wspólnego jedno z drugim? - prychnął dziadek Łukaszka.
- Ano ma. Jak zapewne wiecie Amerykanie wcale nie są tacy fajni...
- Wiemy - powiedziała z dziwną zaciętością w głosie babcia Łukaszka.
- ...i nie cofną się przed niczym aby zdobyć wiedzę, zwłaszcza militarną.
- A jak, zabrali dokumentację pseudomedycznych eksperymentów z obozów, podbój kosmosu rakietami szykował im von Braun...
- Wiecie też zapewne, że jakiś czas temu Polska wystąpiła do Ameryki z prośbą o pomoc w śledztwie smoleńskim.
Hiobowscy to też wiedzieli każdy skomentował to po swojemu.
- Polska przesłała wszystkie dokumenty, między innymi raport Lacieja-Maska - kontynuował tata. - I stała się rzecz straszna.
- Jednak zamach! - dziadek klasnął w dłonie. - Doszli do tego, że tam w Smoleńsku był zamach!
- Nie. Znacznie gorzej. Uznali, że raport Lacieja-Maska jest prawdziwy.
- Co? - zdumiał się Łukaszek. - Przecież nawet u nas mało kto wierzy...
- Bo to nie jest do wierzenia! - zakrzyknęła triumfująco mama Łukaszka. - To czysty kondensat nauki! Cha cha!
- Ale pewno nie wiecie, że Amerykanie zamierzają postawić dwie nowe wieże - tata westchnął ciężko. - Jeszcze większe.
- Jeszcze większe? - głos babci był pełen ironii. - Ciekawe jak je tym razem zabezpieczą przed samolotami. Zaraz... Raport Lacieja-Maska... Nie... Chyba nie chcesz powiedzieć, że... To byłoby niemożliwe...
- Wybudują je w technologii szkieletu drewnianego - zachrypiał tata, przełknął ślinę i dokończył:
- Z brzozy.
--------------
marcinbrixen.pl
http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html - blog w formie książki
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:8)

Komentarze

Nie ma gu gu !

Jak wyliczył Naczelny Astrofizyk do złamania takiej brzozy to trzeba 800 ton !

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

#1548125