Radio Wkręt kontra Radio Polewka

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

W mieście były dwie lokalne stacje radiowe. Obie były bardzo podobne do siebie. Grały podobną muzykę, w obu pracowali wiekowi emeryci udający nastolatków i w obu był poranny program z żartem telefonicznym. Żart polegał na tym, że prowadzący dzwonili do kogoś i wkręcali go w jakiś okrutny sposób, a potem mieli polewkę z przerażonego rozmówcy.
Klasa trzecia a udała się na wycieczkę, mieli zwiedzać radio.
- Tyle osób nie wpuszczą - zmartwiła się pani pedagog.
- Przecież są dwa radia - zauważyła cierpko pani wicedyrektor. - Pani weźmie część klasy, ja drugą część i pójdziemy do obu naraz.
- Dobrze, ale tych trzech trzeba rozdzielić - pani pedagog wskazała Łukaszka, Grubego Maćka i okularnika z trzeciej ławki.
- Ciekawe jak, może na trzech? - zakpił Łukaszek.
- Ty Hiobowski pójdziesz ze mną - zadecydowała pani wicedyrektor. - A tamci dwaj z panią pedagog.
I tak się stało.
Grupa pani wicedyrektor wybrała się do Radia Wkręt.
- Witamy drogich gości! - ucieszył się jeden z prowadzących. - Dzisiaj wy wybierzecie do kogo zadzwonimy. Tak? Wiecie już? Tak chłopcze, widzę, że się zgłaszasz. Masz już pomysł, tak? Jak się nazywasz?
- Hiobowski. Tu mam zapisany numer...
W tym czasie podobna scena rozgrywała w Radiu Polewka.
- No to dzisiaj wy, drodzy goście, wybierzecie do kogo zadzwonimy - zawołał radośnie jeden z prowadzących. - Tak chłopcze? Masz już numer? Jak masz na imię?
- Maciej. Zadzwońmy tu...
W Radiu wkręt goście zasiedli w realizatorce, na ławce, a za szybą prowadzący zadzwonili pod podany przez Łukaszka numer.
- Tu gazownia!!! Właśnie dostaliśmy meldunek!!! Gaz się ulatnia!!! Będize wybuch!!! Wszyscy umrą!!! Uciekajcie!!! - wył do mikrofonu jeden z prowadzących. Drugi płakał ze śmiechu leżąc na stole przy mikrofonie. Tak samo realizator. W głośnikach słychać było krzyki przerażonych ludzi.
- Czy to aby nie jest zbyt drastyczne? - przestraszyła się lekko pani wicedyrektor.
- Nie, skądże - realizator ocierał łzy. - Zaraz im powiemy, że to dowcip. Niestety, ludzie nie mają poczucia humoru i nas przeklinają, obrażają... No straszne rzeczy mówią.
- Żeby coś takiego nie przyszło wam do głowy - na wszelki wypadek pani wicedyrektor pogroziła palcem uczniom. - Za to jest paragraf!
- Ale tym panom wolno.
- Im wolno.
Realizator chciał coś powiedzieć, ale do realizatorki wpadła jakaś przerażona kobieta.
- Co się stało? - przestraszył się realizator.
- Natychmiastowa ewakuacja! - wykrztusiła kobieta. - Gaz się ulatnia!! Właśnie dzwonią z gazowni!!!
Nie bacząc na protesty realizatora wpadła do pomieszczenia za szybą i powtórzyła straszną nowinę. Zapanowały chaos i panika.
- Halo?! Co się u was dzieje?! - krzyknął ktoś z głośnika.
- O kurczę, to poszło w eter - syknął drugi z prowadzących. - No, trudno. Nie jesteśmy gazownią, tu Radio Wkręt i właśnie do was zadzwoniliśmy żeby was wkręcić!
- A tu Radio Polewka. My też do kogoś dzwoniliśmy, żeby go wkręcić i udać, że się gaz ulatnia... E... Pod taki numer...
- To nasz numer, Radia Wkręt...
- O k***a...
- Ja p****olę... Żenujący jesteście...
- A wy debile! Wasz dowcip był strasznie głupi!
Trzecia a płakała i pokładała się ze śmiechu.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

Doza rewelacyjnego humoru o poranku, to miła rzecz. Też się popłakałem, wyobrażając sobie opisywaną sytuację, ale z realnymi już postaciami. Przyznać jednak muszę, że Łukaszek także sie urealnił w niepoprawnej rzeczywistości. Może sam zacznie pisać? :)

 

Pozdrawiam Autora!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1455922

Dziękuję i pozdrawiam.

Łukaszek nie będzie pisać :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1455987

Im się kiedyś, naprawdę uda "coś" wykreować !

Byłem świadkiem jak "żurnalistka", siedząc na murku, wysyłała do redakcji relację z wystąpienia J. Kaczyńskiego pod Stocznią Warskiego. Dwadzieścia minut PRZED przemówieniem !

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

#1456011