Nikt nie spodziewa się feministek wnoszących lodówkę!!!

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Tata Łukaszka twierdził później, że wszystkiemu winny był Kubiak, a Kubiak z kolei twierdził, że wszystkiemu winny był smalec.
Kiedy w pracy u taty Łukaszka nastała pora przerwy śniadaniowej, wszyscy byli w ciężkim szoku. Otóż poprzedniego dnia w firmie była pani dietetyk. Czasami firmy mają takie pomysły, aby pracownicy lepiej pracowali. Pani dietetyk jednych pochwaliła, innych zganiła, a najgorzej wyrażała się o Kubiaku.
Kubiak, mówiąc w skrócie, był antywegetarianinem i miał menu jaskiniowca.
- A więc to stąd ta pana niska wydajność w pracy - zatarł ręce uradowany szef i nakazał Kubiakowi pilne stosowanie się do wskazówek pani dietetyk. Wszyscy raczej spodziewali się, że Kubiak to zignoruje. Wszyscy byli więc mocno zaskoczenie, kiedy ujrzeli co Kubiak wyjmuje z pudełka.
- Kazała mi jeść dietetyczne pieczywo chrupkie typu eko-slim-bio - westchnął Kubiak, lecz po chwili rozpogodził się i zawołał zwycięsko:
- Lecz nie powiedziała z czym! - i zaczął smarować deseczki chleba smalcem. Nałożył sobie tego jedzenia na talerz i był już prawie przy swoim biurku gdy zadzwonił telefon. Głośno. Kubiak wystraszył się i zawartość talerza wylądowała na jakichś strasznie ważnych papierach.
Szef sę wściekł i kazał Kubiakowi odtworzyć popaćkane smalcem papiery.
- To pana wina, kto to widział by dawać mu jakiekolwiek papiery - zauważył tata Łukaszka.
I w ten oto sposób tata Łukaszka dołączył do Kubiaka. Kubiak był z tego ogromnie zadowolony. Co działo się dalej było łatwe do przewidzenia. Główny ciężar pracy spadł na tatę Łukaszka. Kubiak głównie pętał się, trochę pomagał i opowiadał nieśmieszne dowcipy.
Czas płynął bardzo szybko. Nie zdążyli odtworzyć wszystkich papierów do końca dnia.
- Nic mnie to nie obchodzi, rano mają być - burknął szef.
Wszyscy inni też wyszli, a oni pracowali i pracowali, aż w końcu przyszła ochrona i kazała im wyjść.
- Pracujemy - uniósł się Kubiak. - Ej, a znacie taki dowcip: co powinni zrobić wszyscy antyszczepionkowcy? Przejść Odrę!
Ochroniarze nie znali, ale jakoś ich nie rozbawił i kazali im się wynosić.
- Musimy dokończyć te papiery w domu - zadecydował Kubiak i dodał:
- U mnie nie.
- Czemu nie? - spytał zmęczonym głosem tata Łukaszka.
Kubiak zaczął sobie wyłamywać palce, aż w końcu bąknął, że mama sprząta mu mieszkanie.
Tata Łukaszka zaklął w myślach i powiedział, że dobrze, dokończą te papiery u niego w domu.
Pojechali do mieszkania Hiobowskich. Tata Łukaszka prowadził, a Kubiak siedział wygodnie rozparty i opowiadał kolejne kawały. Na przykład: jak Burys-Bodka kupuje ser żółty, w plasterkach czy w kręgach? ani w tym ani w tym! W gomółkach!
Wbrew obawom taty Łukaszka mieszkanie było puste. Zasiedli do roboty. Nawet im to składnie szło, aż do momentu gdy odezwał się dzwonek do drzwi.
- Pewno ktoś zapomniał kluczy - mruknął tata Łukaszka i poszedł do drzwi. Odruchowo je otworzył i zdumiał się. Na progu stała bowiem jakaś zupełnie obca kobieta.
- Ha! - wykrzyknęła. - Nie spodziewał się pan!
- Ano nie.
Zwabiony krzykami przyszedł Kubiak.
- I lodówki też się pan nie spodziewał, prawda?
- Lodówki??? Jakiej lodówki???
- Jak to, to pan nie wie? Co z pana za facet! Inny facet parę lat temu powiedział, że feminizm kończy się kiedy trzeba wnieść lodówkę na któreś tam piętro. I co! Widzi pan?! Wcale się nie skończył!
- Ale ja nie chcę lodówki, już jedną mamy!
- Niech pan zamilczy! To nie jest zwykła lodówka! My nią udowodniamy, że feminizm nigdy się nie skończy!
- A gdzie ta lodówka? - spytał przytomnie Kubiak.
- Y... - pani obejrzała się przez ramię. - Zaraz wniesiemy! Momencik!
I zniknęła na schodach.
- E tam - machnął ręką tata Łukaszka. Zamknął drzwi i wrócili do swoich zajęć. Tata Łukaszka do pracy, a Kubiak do opowiadania suchych dowcipów. Dlaczego Wach-Lełęsa obalił komunę? Bo wygrał to w totka!
Ledwie Kubiak skończył się śmiać ze swojego żartu gdy ponownie zadzwonił dzwonek u drzwi.
Tata Łukaszka westchnął ciężko i poszedł otworzyć.
Tym razem lodówka już była, a z nią cztery panie.
- No i co? - pierwsza pani, z którą rozmawiali poprzednio triumfowała. - No i co? Niedowiarki!
Tata Łukaszka spojrzał na panie, które nie były przesadnie zmęczone, obliczył coś w pamięci i oznajmił:
- Nie liczy się. Nie wniosłyście tej lodówki. Wyście ją wwiozły windą.
Panie, które były zajęte robieniem selfie, poczuły się urażone.
- No to co?! - zakrzyknęła druga pani. - Faceci też by na pewno wwieźli windą! Nie możemy być gorsze! Bo jesteśmy lepsze!
- A co mnie to... - tata Łukaszka chciał zamknąć, ale pierwsza pani je przytrzymała i podsunęła mu dłoń pod nos.
- A pieniądze?
- Jakie pieniądze?
- No, za wniesienie lodówki. Niech pan nie udaje idioty! Mamy dwudziesty pierwszy wiek, nie może być tak, że jakaś praca pozostaje bez zapłaty!
- To będzie razem dwadzieścia euro, czyli po pięć euro na osobę - błysnął zdolnościami matematycznymi Kubiak.
Panie się zagotowały.
- Jakie pięć euro?! Faceci za tą samą pracę dostają dychę!! Nie może tak być, że kobieta za tą samą pracę dostaje połowę tego co mężczyzna!!!
- Ale oni wnoszą we dwóch - próbował argumentować tata Łukaszka.
- I co z tego?! - krzyczała trzecia pani. - Niech też wnoszą we czterech!
- Mam pomysł! - zawołał Kubiak. - Jutro skrzykniemy ludzi z biura i to my im wniesiemy tę lodówkę. W ośmiu. Ale będziemy z forsą do przodu, niech no policzę... Ale niech panie nie uciekają! Adres potrzebny!
- Lodówkę zostawiły - wyjąkał zdumiony tata Łukaszka. - No nic, wracamy do pracy.
- Zaraz, chwileczkę, chyba nie chcesz tego tu tak zostawić - Kubiak tego wieczoru myślał wyjątkowo szybko. - Trzeba ją znieść na dół przed blok!
- Co? Po co? A niech sobie tu stoi...
- To ciekawe co powiesz żonie kiedy wróci, że cztery feministki przyniosły tutaj lodówkę, same, po czym ją porzuciły i uciekły, a ty...
Tata Łukaszka przerwał mu deklarując, że on może iść tyłem.
Wytargali lodówkę przed blok, a nawet załadowali ją do samochodu pań feministek. Bo one nie zdążyły jeszcze odjechać.
Nie umiały wyjechać tyłem z zatoczki.
--------------
marcinbrixen.pl
http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html - blog w formie książki
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)