Nieoczekiwana zmiana ról

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Jak co roku, w sobotni dzień, odbywały się dwa wydarzenia. Kongres partii rządzącej oraz rada programowa największej partii opozycyjnej.
Z początku było to ekscytujące. Pierwsi wyliczali co poprawili po drugich, drudzy grzmieli co ci pierwsi aktualnie niszczą. Cały kraj tym żył. No ale ile można?
Bo i tak się nic działo. Nic się nie zmieniało. Dwa spotkania jednego dnia i wszystko toczyło się dalej.
W tym roku też się tak zapowiadało. Partia rządząca organizowała konwent pod hasłem "Demokracja jest wtedy kiedy rządzi większość". Partia opozycyjna zwołała radę programową głosząc "Demokracja jest wtedy kiedy rządzimy my". Oba spotkania odbyły się w sobotę, a w niedzielę już nikt o nich nie pamiętał.
Za to w poniedziałek...
Tata i dziadek siedzieli na kanapie i w osłupieniu patrzyli to na siebie to na telewizor. Prowadząca wiadomości w kanale państwowym płakała. Mama Łukaszka stała na środku pokoju w pozie statuy wolności, tylko zamiast pochodni trzymała w wysoko uniesionej dłoni zmięty dzisiejszy egzemplarz "Wiodącego Tytułu Prasowego". Na pierwszej stronie informował on, że w związku z ostatnią zmianą na scenie politycznej przewidywana jest reaktywacja spółki Amber Gold.
- Cha cha cha cha cha!!! - mama Łukaszka też płakała, lecz jej łzom towarzyszył triumfujący śmiech. - Wreszcie!!! Po tylu latach niewoli, okupacji, odcinania dotacji! Znowu będzie tak jak dawniej!! Znowu będzie ciepła woda w kranie!!!
- A teraz nie ma? - spytał Łukaszek.
- No, jest... Ale jakaś taka... Niesmaczna. Nic to! Wróci to co było!! Wymażemy te lata terroru z pamięci!!!
- To znaczy, że ja będę musiała powtarzać studia? - rozpłakała się siostra Łukaszka.
Jedyną osobą, która zachowała spokój, była babcia Łukaszka.
- Żeby dorośli ludzie wierzyli telewizji... - uśmiechnęła się cynicznie.
- No tak, ty najlepiej wiesz, że telewizja kłamie - rzekł z przekąsem dziadek.
- To nie jest jedyny sondaż - poinformował ją Łukaszek. - Kiedy rano to opublikowano, zaraz wszystkie inne sondażownie też zaczęły robić swoje badania. To jest we wszystkich telewizjach, w całym internecie. Wszędzie, ale to wszędzie, opozycja wygrywa z partią rządzącą. I to sporo. I nikt nie wie dlaczego. I nikt nie wie jak to się stało.
- Bo to szwindel - wzruszyła ramionami babcia. - Telewizja! Internet! Phi! Ludzie, ludzie są najważniejsi! Już Lenin mawiał, że to kadry decydują o wszystkim!
Babcia sięgnęła po telefon.
- Halo, pani Sitko? Witam. Tak, to ja. No. Nie, wszyscy zdrowi. Tak, u nas na naszym piętrze też pada deszcz. Dzwonię bo chciałam się spytać o te sondaże. Że niby opozycja od dzisiaj miażdżąco wygrywa. Co? Co? To prawda?? I pani mąż brał w tym udział??? Już do pani idę!
Babcia odłożyła telefon i oznajmiła:
- Pan Sitko brał udział w jednym z tych sondaży. I też głosował za opozycją. Idę, żeby mi to wyjaśnił.
- Chodźmy wszyscy - zaproponował wstrząśnięty tata.
I poszli.
Pan Sitko siedział za stołem i jadł obiad.
- Brał pan udział w tych durnych sondażach?! - naskoczył na niego dziadek.
- Taaak...
- Głosował pan za opozycją? - spytała słodko mama Łukaszka.
- Taaak...
- Dlaczego? - chciał wiedzieć tata Łukaszka.
I dalej poleciało. Przecież jest lepiej, większe wpływy z VAT, bezpieczniej na ulicach, nikt się nie wysadza ani nie rozjeżdża, jest pięćset plus, jest mieszkanie plus, jest kolejka do lekarza plus, jest zwierzę plus, jest kornik plus, jest oceń sędziego przez internet plus, Polska wstaje z kolan, jest dywersyfikacja gazu, węgla, kolei, linii lotniczych i fabryk żelatyny, będzie tunel do Świnoujścia od Mierzei Wiślanej, liczą się z nami wszędzie, nie kradną, wojsko się modernizuje, szkoły też, żołnierze wyklęci, i tak dalej...
Pan Sitko zdążył dokończyć obiad w trakcie zadawania pytania.
- No więc: dlaczego?
Pan Sitko złożył sztućce i w zamyśleniu popatrzył przez okno.
- Ja się zasadniczo z państwem zgadzam. Tak. Ja się zgadzam. No, faktycznie, wtedy... Ale teraz, do cholery, tego już się nie da wytrzymać!
- Demokracja! - zawtórowała rozanielona mama Łukaszka.
- Mam gdzieś demokrację! Może i wtedy kradli, ale pogoda była bez porównania lepsza! To ma być lipiec!? Leje i leje, i wiatr mocny, a jak zimno!
--------------
marcinbrixen.pl
http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html - blog w formie książki
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:14)