Jak zginął generał Amazonka

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Zdziwili się Hiobowscy, a najwięcej mama Łukaszka. Bowiem nawet Najlepsza Telewizja zaanonsowała, że zaprezentuje film o Żołnierzach Wyklętych.
- Ja chyba śnię... - wyjąkał dziadek Łukaszka.
Nawet jeśli to był sen, to szybko się skończył. Bowiem spiker, wnuk osoby, która spotykała Żołnierzy Wyklętych po drugiej stronie biurka, oznajmił:
- Będzie to nasza wersja tego co się stało z generałem Amazonką.
- A nie prawdziwa? - spytała nieostrożnie siostra Łukaszka i mama wyrzuciła ją na korytarz.
Rozpoczął się film. Były wysoki dowódca AK usiłował ułożyć sobie spokojne życie w powojennej, komunistycznej Polsce. Nie udało się. Aresztowała go bezpieka.
- Wie pan jakie my mamy cele?! - ryczał przesłuchujący oficer.
- Wiem - odpowiadał spokojnie generał Amazonka. - Zniszczyć podziemie, wprowadzić komunizm.
Oficer się stropił.
- Nie o to mi chodziło. Pytałem czy pan wie, jakie my mamy cele tu w podziemiach na Rakowieckiej?
- Nie wiem.
- To zaraz będzie pan wiedział!
Generałowi przedstawiono zarzut współpracy z nazistami.
- Z Niemcami - poprawił odruchowo generał.
- Niemieckie to mogą być sklepy albo samochody - sapał drugi oficer.
- A było coś polskiego podczas wojny?
- Obozy. Jeszcze raz pana pytam: współpracował pan z nazistami?
- To nie byli naziści, tylko Niemcy!
- Sam się przyznał - ucieszył się drugi oficer. - Sami słyszeliście! Przyznał się do współpracy!
- Ale z Niemcami, idioto, a nam chodzi o nazistów - powiedział pierwszy oficer. - Nie ma co, bierzemy się za niego.
- Nie dacie mi rady.
- Damy, damy. Co innego zresztą panu też damy.
Generał zbladł i cofnął się pod ścianę.
- Damy panu... Pieniądze! - ubecy zarechotali i zaczęli ciskać w Amazonkę paczkami banknotów.
Ale ten się nie ugiął.
- Twardy, cholera - syknął drugi oficer.
- To my mu damy coś jeszcze - pierwszy podszedł do biurka. Wyciągnął dokument i podetknął go pod twarz swojej ofiary.
- Co to jest? Przyznanie się do winy?
Ubecy znowu się zaczęli śmiać.
- Zobacz, zobacz nagłówek!
Generał w osłupieniu zaczął czytać:
- Akt darowizny... Co to jest?
- Damy ci mieszkanie!
- Nie...!
- Tak! I to nie takie pierwsze lepsze! Dostaniesz cztery pokoje! Albo pięć!! W centrum miasta!!!
- Nie zgadzam się! Nie podpiszę!
- Gówno masz do zgadzania się! Nie musisz niczego podpisywać, to darowizna od naszego wspaniałego rządu ludowego!
- To dawajcie sobie te mieszkanie, a ja i tak się nie przeprowadzę!
- Ty?! Ty tu kochany będziesz siedział, a my sami zrobimy przeprowadzkę! O!
- Świnie! Kanalie! Gorszy sort funkcjonariuszy mundurowych! - generał miotał się po celi.
- Twarda sztuka - drugi oficer otarł pot z czoła. - Co robimy?
- Trzeba wrócić do starych sprawdzonych metod - westchnął pierwszy oficer. - Wybijcie mu zęby i wyrwijcie paznokcie. Potem przytrzaskiwanie genitalii szufladą i siadanie na nodze od taboretu. Po czymś takim generał powinien przyznać się do wszystkiego.
Ale generał się nie przyznał. Lecz oto zadano mu ostatni cios.
Do celi weszła jego żona. Wynędzniała, zapłakana, niosła w ręce list.
- To ty? - spytał ochryple skatowany generał leżąc na podłodze.
- Boże jak ty wyglądasz, co oni ci zrobili...
- E, nic takiego, przecież to kulturalni ludzie, Polacy jak my, co oni poradzą, że mają taką pracę... Wrócę wkrótce do domu i będziemy żyć jak dawniej...
- Nie będziemy - żona zaczęła płakać, a łzy jej kapały na kopertę.
- Co to? Wyrok śmierci?
- Gorzej... To pismo z ZUS... Masz, przeczytaj...
- Jak mam czytać, paznokcie mi zerwali, poplamię kartkę krwią...
- To ja ci potrzymam, czytaj...
I generał Amazonka zaczął czytać:
- Informujemy, że decyzją z dnia... wymiar pana emerytury ulega zmianie...
- Obcięli ci prawie całe świadczenie - chlipała żona. - My za te pieniądze nie przeżyjemy!
Generał chciał coś powiedzieć, ale oczy zaszły u mgłą. I skonał.
Poleciały napisy końcowe, a zaraz po nich... Specjalne wydanie programu informacyjnego.
- Kolejne ofiary ustawy dezubekizacyjnej, bezprawnie obniżającej świadczenia emerytalne...
- To propaganda - tata Łukaszka wstał z fotela. - Akurat tę wiadomość musieli dać po tym filmie!
- To przypadek! - broniła ich mama Łukaszka. - Co więcej, to fakty! Zaprzeczysz może, że coś takiego mam miejsce?
Tata Łukaszka tylko się uśmiechnął.
- Czy ktoś zauważył, co było po filmie? A raczej: czego nie było?
- No... - odezwał się wolno Łukaszek. - Nie było reklam...
- Właśnie! I dlatego to propaganda.
--------------
marcinbrixen.pl
http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html - blog w formie książki
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:7)