Groźba redystrybucji seksu, część 1

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

U siostry Łukaszka wiele razy nocował jej chłopak. Hiobowscy przyjmowali to spokojnie.
- Tyle razy już nocował. I nic - mówili z ulgą.
- Tyle razy już nocował. I nic - wściekała się siostra.
A chłopak nic nie mówił.
Aż wreszcie, któregoś poranka, bardzo wczesnego, do drzwi Hiobowskich rozległo się łomotanie.
- Szósta rano! - rozległ się bolesny krzyk mamy Łukaszka. - Przyszli po mnie!
- Bez paniki, to na pewno jakaś pomyłka - dziadek Łukaszka przerwał odmawianie nowenny w kuchni i poczłapał do wejścia. Wyjrzał przez wizjer.
- hm, jakby to wam powiedzieć... Tego... Stoi trzech w płaszczach i kapeluszach...
- Wiedziałam!! Wiedziałam!! - krzyczała przerażona mama Łukaszka. - Przyszli o szóstej rano, jak onegdaj i...
- Gwoli ścisłości jest szósta trzynaście - odezwał się tata Łukaszka.
- Trzynaście to pechowe - wtrąciła się babcia Łukaszka. - Przetrzymaj ich do czternaście po!
- I co dalej? - spytał dziadek i w tym momencie ponownie załomotano do drzwi.
Do korytarza wmaszerowała dziarsko siostra Łukaszka i bez pytania otworzyła drzwi.
- Co ty robisz?! - mama Łukaszka była przerażona, ale było już za późno.
Do mieszkania weszły trzy osoby. W kapeluszach, płaszczach i wielkich, ciemnych okularach na pół twarzy.
Mama Łukaszka weszła z rezygnacją do korytarza, wyciągnęła ku nim ręce i jęknęła:
- Zabierajcie mnie!
Ale niespodziewanie jeden z gości oznajmił grubym głosem:
- Czy jest u was...? - i tu wymienił dane osobowe chłopaka siostry.
- To ja - w drzwiach pokoju siostry pojawił się drżący chłopak. - A... O co...
- Jesteśmy z Krajowego Urzędu Regulacji Współżycia - odezwał się nienaturalnie niskim głosem drugi osobnik.
Tata Łukaszka zaczął się strasznie śmiać i śmiech jego szybko przeszedł w bulgot gdy mama Łukaszka przydusiła mu głowę poduszką.
- Dziwne - powiedziała babcia Łukaszka. - Nie słyszałam o takim urzędzie.
- Bo jesteśmy od niedawna.
- Dziwi mnie - głos dziadka Łukaszka był oburzony. - Dziwi mnie, że rząd, który ma odmienić oblicze tej ziemi, zajmuje się takimi świństwami i wybiera ludzi do tego, by...
- Nas wybrano dawno. Jeszcze poprzedni rząd.
- Polska odzyska wasz urząd i te bezeceństwa się skończą! - rzekł z mocą dziadek.
- Ni się nie skończy, odwrotnie, dopiero zaczynamy - wysunął się naprzód milczący dotąd trzeci osobnik. - Chodzi o przyszłość narodu! rodzi się coraz mniej dzieci! Kto będzie pracował? Kto będzie płacił na emerytury? Kto będzie bronił Polski? Dlatego w trosce o to by było więcej dzieci chodzimy i kontrolujemy współżycie. Pan jeszcze nie współżył, prawda?
Chłopak siostry, do którego było skierowane to pytanie, zrobił się strasznie czerwony i coś tam bąknął pod nosem.
- No właśnie. Karygodne marnotrawstwo dzietności! A ma pan z kim wykorzystać swoje wolne moce przerobowe?
- Ma - odparła stanowczo siostra.
- To na co pan czeka proszę pana? Na szczęście powstał nasz urząd i dopilnujemy, że współżycie w narodzie układało się harmonijnie. Ma pan miesiąc, proszę pana. Jeśli w tym czasie nie rozpocznie pan współżycia, to...
- To co? - zaciekawił się Łukaszek.
- To dostanie pan partnera z urzędu!
Wśród Hiobowskich zapanowało poruszenie.
- To tak zwana redystrybucja seksu - tłumaczył pierwszy gość. - Osobom, które nie podjęły współżycia losujemy partnerów. Kto nie rozpocznie współżycia, płaci grzywnę.
- Nic nie zarobicie - zawyrokował tata Łukaszka i dostał od mamy poduszką w głowę.
- Dlaczego zaczynają od młodych, a nie od starych? - poskarżył się dziadek Łukaszka.
- Dlaczego od facetów? – rzekła z urazą babcia.
- Bo tych co mamy losować wybieramy poprzez losowanie - wyjaśnił drugi osobnik. - I pan już ma wylosowanego partnera!
- No, kto? - zainteresowali się tata i dziadek.
- Kaszard-Rylisz.
W Hiobowskich jakby grom strzelił.
- Czy da się coś jeszcze zmienić? - mamie Łukaszka zrobił się chłopaka żal.
- No... Wie pani... Za dopłatą może być partnerka hetero. Za kolejną dopłatą może być młoda partnerka hetero. Za kolejną dopłatą może być młoda i ładna partnerka hetero. Za kolejną dopłatą...
- To już wiem skąd wezmą pieniądze na te wszystkie obietnice - skwitowała babcia Łukaszka.
- Proszę pamiętać! - trzeci osobnik pogroził chłopakowi palcem. - Macie miesiąc! Przyjdziemy skontrolować!
I wyszli.
Chłopak siostry był załamany.
- Nie martw się - siostra Łukaszka położyła mu rękę na ramieniu. - Ja cię uratuję!
Chłopak spojrzał na nią z nadzieją.
- Tylko będziesz musiał mi pomóc, pamiętaj! No, a teraz idę, chcę ich jeszcze o coś spytać.
I siostra wyszła niepostrzeżenie, bo cała rodzina żywo dyskutowała nad pytaniem Łukaszka, jak Urząd sprawdzi czy chłopak współżył.
Winda była zajęta, ktoś jechał na górę. Siostra Łukaszka zbiegła schodami i na parterze wpadła na trójkę osobników. Zdjęli kapelusze, okulary, płaszcze i pojawiły się trzy młode, roześmiane dziewczyny.
- I co, jak nam poszło? Ale miał minę, jakby miał się rozpłakać! Może wreszcie weźmie się do roboty jak prawdziwy facet, ma taką fajną dziewczynę i nic!
- Super było - siostra wymieniała z nimi buziaki. - Nikola, tylko przesadziłaś z tym Kaszardem-Ryliszem. Mam nadzieję, że wreszcie coś z tego będzie. No, zmykajcie, bo ktoś was zobaczy! No, kisunie, bajbaj!
Siostra jak na skrzydłach pomknęła do domu.
Nie mogła otworzyć drzwi, co ją zaniepokoiło. Uchyliły się trochę, ale jakby coś je blokowało od wewnątrz. Naparła z całej siły i udało jej się wejść.
W korytarzu był spory tłum, bo oprócz całej rodziny było też trzech panów w płaszczach i kapeluszach.
- ...reprezentujemy Narodowy Urząd Kontroli Ruchu Seksualnego - mówił pierwszy pan.
- Mamy informacje, że pan nie współżyje - powiedział drugi pan do chłopaka siostry. - Tak nie może być. Inni się mnożą na potęgę, a my znowu na szarym końcu. Polsce potrzeba nowych obywateli! Bo współżycie to nie tylko seks, to także misja!
- W związku z tym, że przekroczył pan odpowiedni wiek i pan nie współżyje, pana plemniki zostały znacjonalizowane i uznane za dobro narodowe - oznajmił trzeci pan. - Nie można ich tak marnować lekką ręką, szastać nimi na lewo i prawo. Muszą wypełnić postawiona przed nimi misję. A ma pan z kim?
- Co proszę? - wymamrotał chłopak.
- Czy ma pan z kim tę misję wypełnić?
- Ma - odparła słabo siostra Łukaszka.
- No to na co pan czeka? Macie miesiąc. Za brak współżycia będzie grzywna. W przypadku recydywy zastosujemy środki współżycia bezpośredniego. Za miesiąc przyjdziemy i sprawdzimy!

--------------
https://twitter.com/MarcinBrixen
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:17)

Komentarze

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1500317

Miesiąc już minął, a nawet więcej - i co dalej?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

kasianna

#1511094