Ile naprawdę zarabiamy?

Obrazek użytkownika LOS_Polski
Kraj

Główny Urząd Statystyczny opublikował 11 grudnia notatkę pt. Struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku 2014 r. Dane ukazują kolosalne różnice w zarobkach poszczególnych warstw naszego społeczeństwa, wylewając tym samym kubeł zimnej wody na głowy wszelakich piewców propagandy dobrobytu i sukcesu III RP.

GUS sporządza tego typu dokument raz na dwa lata. Jego treść sprowadza się do zestawienia poziomu zarobków różnych grup zawodowych w Polsce w stosunku do przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto. W październiku 2014 r. wyniosło ono 4107,72 zł. W tamtym okresie najczęstsza płaca brutto wyniosła 2469,47 zł (tzw. dominanta), natomiast aż połowa pracowników otrzymała pensję na poziomie do 3291,56 zł (tzw. mediana). 19% ogółem zatrudnionych musiało się zadowolić zarobkiem do 50% przeciętnego wynagrodzenia, a dochód 8,6% osób nie przekroczył płacy minimalnej.

Skąd takie rozbieżności? Jak nie trudno się domyślić, statystyki są sztucznie pompowane za sprawą pensji różnorakich polityków, prezesów i kierowników w przedsiębiorstwach państwowych, czy też wysokich rangą urzędników. W przywołanej notatce widnieje wizualizacja odchyleń względnych przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń ogółem brutto według „wielkich” grup zawodów od przeciętnego wynagrodzenia ogółem brutto w gospodarce narodowej w październiku 2014 r. Z ryciny wynika, że uśredniony wskaźnik dochodu przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników i kierowników, wyniósł wówczas ponad dwukrotność przeciętnego wynagrodzenia tj. 8215,44 zł (+103%). Na zarobki przekraczające „średnią krajową” mogli też liczyć specjaliści (+23%) oraz technicy i inny średni personel (+1%). W pozostałych grupach zawodowych sytuacja wygląda dużo mniej ciekawie. Poniżej „przeciętnej” zarabiali: operatorzy oraz monterzy maszyn i urządzeń (-18%), robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy (-20%), pracownicy biurowi (-20%), rolnicy, ogrodnicy, leśnicy i rybacy (-35%), pracownicy usług osobistych i sprzedawcy (-41%) oraz pracownicy przy pracach prostych (-42%).

 

Tak właśnie ma się teoria do rzeczywistości. Pseudoelity III RP mydlą nam oczy, jakoby za minimalne wynagrodzenie pracował tylko niewielki odsetek Polaków. Tymczasem powyższe dane obrazują, że prawie 20% pracujących Polaków otrzymywało jesienią 2014 r. „na rękę” nie więcej niż 1497,77 zł wypłaty. Szkoda, że nie udostępniono bardziej szczegółowych informacji, na podstawie których można byłoby doprecyzować, jaki odsetek tych osób zbliżył się poziomem dochodu do płacy minimalnej (w omawianym okresie – 1237,20 zł netto), a jaki do tej „górnej” stawki. Nie zapominajmy, że statystyka to tylko liczby. Wystarczy, że dany pracownik będzie zarabiał 10 czy 20 zł więcej od ustawowego minimum, żeby GUS zaliczył go do grupy „lepiej sytuowanych”, a przecież wiadomo, że te kilka złotych nie przełoży się w żaden sposób na poprawę warunków jego życia. Realne zmiany w tym zakresie będą prawdziwym testem dla rządu Beaty Szydło. Czas pokaże, czy jej gabinet stanie na wysokości zadania i podejmie działania zgodne z narodową polityką ekonomiczną, czy też pani premier ograniczy się do serwowania nam wyborczych mrzonek pokroju „500 zł na każde dziecko”.

Przemysław Piejdak

Autor jest członkiem władz naczelnych Ligi Obrony Suwerenności.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:14)

Komentarze

W Polsce panuje od lat moda na "nowoczesnosc" i propaganda sukcesu (pompowana przez PO i "sojusznikow" ) - tymczasem prawda jest taka, ze panuje bieda - i gdyby nie miliony Polakow zarabiajacych poza granicami - w Polsce zyloby sie "prawie" jak na Ukrainie. Czas na zmiany.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1503671

To zestawienie, jest dla mnie bardzo ważne. Jeszcze kilka dni temu w trakcie dyskusji na fb przeczytałam, że Polska dzieli się na tych, którym się udało i na tych drugich, któórzy są niedostosowani i nieudani. Troche dużo tych drugich jak na zwykłe nieudacznictwo.

Podoba mi się!
13
Nie podoba mi się!
0
#1503675

 Za mało by żyć, za dużo by umrzeć

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1503682

Czemu tak się wszyscy bronią, by polskiemu gojowi czasem nie dać tych pieniędzy na dziecko ???

Twoje zestawienia pokazują, że to jedyna szansa na szybkie wyciągnięcie kilku milionów rodzin z biedy.

I nie przemawiają do mnie żadne bełkoty o menelach przepijających tą kasę.

Patologia to margines.

 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1503685

pytanie tylko, czy one są wiarygodne.

Moim zdaniem, a zapewne nie tylko moim, sytuacja wygląda gorzej niż to prezentuje ZUS. Nie mogę niestety przytoczyć danych potwierdzajacych moją opinię, ale poprzednie rządy pełosko-peezelowskie rozwineły swoją kreatywność nie tylko w zakresie księgowości, zwłaszcza budżetowej, ale także statystyki, np. dotyczącej poziomu bezrobocia, czy wysokości płac, poziomu ubóstwa w Polsce itd.

Zatem są to zapewne dane zawyżone pokazujące sytuację bardziej kolorowo i radośnie niż jest w realu - pamietajmy, że nadal pracują tam ci sami ludzie - co najwyżej zmieniło się kierownictwo, ale przecież dane przygotowują pracownicy, a nie zarządzajaca kadra!

Oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę ze specyfiki pracy w polskiej, a może nie tylko polskiej administracji. Już kiedyś o tym pisałam, że nie wystarczy zmienić kadrę zarządzającą najwyższego szczebla w instytucjach i urzędach publicznych, trzeba także wymienić przynajmniej średni szczebel kierowniczy, bo to czesto wiernopoddani paltfusów, przez nich wylansowani na kierowników, naczelników i dyrektorów, zatem dozgonnie wdzięczni za stanowiska i kasę.

Owszem, można założyć, że aby utrzymać się na tych stanowiskach ci służalcy zaczną "lizać się" i "chodzić na klęczkach" za obecną władzą, ale czy tak będzie rzeczywiście? czy można takim pracownikom ufać? czy można od nich uzależniać realizację "dobrej zmiany"? czy warto podejmować takie ryzyko?

Niestety to co się obserwuje się w administracji publicznej, przynajmniej na razie, nie wygląda pozytywnie. Wiem, że to pewnie zbyt krótki okres, ale ... pewne działania budzą niepokój o to, czy rzeczywiście zasadnicza zmiana nastąpi i kiedy?!

Pewne jest, że im później tym gorzej dla zmiany i dla nas wszystkich!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Grasja

Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć - tracą życie.

#1503688

żeby pokazywać obcokrajowcom że palacy zarabiają więcej niż zarabiają.Za czasów komuny nie było brutto.Zwykły robotnik miał średnią krajową.Nadgodziny ,czy praca w niedziele albo święto były wynagradzane dodatkowo.To samo jest z wiekim emerytalnym.Już dawno temu stwierdzono że 65 lat,to wiek optymalny do którego można pracować.Teraz to zmieniają i    niektórzy pracuja do samej śmierci.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

staryk

#1503690

Zwykly robotnik mial na zycie - ale na mieszkanie musial czekac 30 lat, na "malucha" 15 - no chyba, ze mial talony z PZPR - ale wtedy nie byl juz takim zwyklym robotnikiem... tylko takim czlonkiem PO 30-40 lat wczesniej.

Nadgodziny i praca w niedziele - sa ustawowo oplacane wyzej - ale jak ktos sie zgadza pracowac za darmo - to pracodawcy to wykorzystuja... Co do wieku emerytalnego - to nie ma zlotego srodka: najlepszym rozwiazaniem jest stosunkowo wczesny wiek emerytalny - ale wybierany dobrowolnie przez danego czlowieka . Przechodzi na emeryture w wieku 65 lat - to ma emeryture niska, jesli popracuje jeszcze kilka lat - bedze mial wyzsza. 

Mieszkam w USA - i tu nie naleza do rzadkosci przypadki pracy ludzi nawet po 80-tce - i wiekszosc z nich pracuje bo chce - a nie, ze musi. Po prostu maja zajecie i czuja sie potrzebni, a przy tym sobie dorabiaja (albo tez nie - spora grupa pracuje w roznych organizacjach spolecznych jako woluntariusze).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

mikolaj

#1503693

A tak 1200- 1500 żł na rękę nie łaska powiedzieć, że bardzo duża część Polaków tak zarabia.

Jak by Polacy zarabiali 3,5 tysiąca to było dobrze, ale takie sumy to w bankach.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1503695

25 lat. Kolejne rzady trwonily majatek narodowy - a jednoczesnie traktowaly Polakow jako "tani zasob sily roboczej".

Oczywiscie utworzyla sie "elyta" zlozona... glownie z dawnych dzialaczy komunistycznych i sluzb tajnych i mundurowych - "przyklepali" taki uklad przy okraglym stole - i dzisiaj mamy w Polsce cos w rodzaju europejskiego bantustanu.

Mam nadzieje, ze temu rzadowi uda sie to zmienic w ciagu najblizszych 4 lat - chociaz zauwazalna zmiana moze nastapic najwczesniej za jakies 10 lat... ale liczmy, na to, ze ludzie poczuja sie gospodarzami we wlasnym kraju... 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1503705

"Zwykly robotnik mial na zycie"

czyli niezwykły robotnik nic nie miał., nawet na suchą bułkę-:)))))))))

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1503727

Co by nie powiedziec - byl robotnikiem, ale pozniej zaczal robic kariere partyjna i nawet... dyplomatyczna.

Nie jest tez prawda, ze za komuny robotnik nie mial na sucha bulke - (chyba, ze akurat bulek nie bylo - co sie zdazalo czesto).

Na chleb kazdy pracujacy zarabial, nawet na mleko do chleba - ale byly to czesto zarobki pozwalajace na zycie porownywalne z dzisiejszym 1500 zl na reke...

Byly takze mozliwosci - zwlaszcza za Gierka - na wielkich budowach, w kopalniach i hutach - ale to odbywalo sie kosztem pozostalych obywateli (czyli wiekszosci) i na kredyt.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1503874

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1503963