System złodziejski i Elżbieta Jaworowicz.

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Kraj

Od czasu gdy zająłem się badaniem systemu złodziejskiego i zaczął mi się wyłaniać jego obraz, zastanawiam się ciągle jak to się dzieje, że mimo tak wyraźnej obecności nie jest dostrzegany przez ludzi, którzy zawodowo zajmują się badaniem rzeczywistości.

Pierwszym powodem takiego stanu rzeczy jest powszechność i banalność złodziejstwa. Afery Amber Gold i HGW to tylko fajerwerki medialne. Powodują powstawanie emocji a emocje są pokarmem polityków. Aby naprawdę zbadać co i dlaczego się wydarzyło potrzebna jest wyspecjalizowana nauka z zestawem sprawdzonych narzędzi i zapleczem naukowców znających problem. Czegoś takiego nie ma, ten artykuł zaś jest próbą doprowadzenia do sytuacji, w której za sto lat coś takiego już będzie.

System złodziejski jak każdy inny ma na celu podtrzymywanie i doskonalenie swojego działania, Cel ten realizuje między innymi przez ukrywanie swojego istnienia. Obrona ujawnionego systemu jest trudniejsza, trzeba nazwać obserwatora kapusiem albo skłonić go przemocą, litością lub przy pomocy alkoholu żeby zapomniał o problemie.

Programy interwencyjne w środkach masowej komunikacji są wykorzystywane przez system złodziejski do tego, aby przekonać obserwatorów że sytuacja jest pod kontrolą a złodziejstwo i oszustwa to tylko sporadyczne incydenty. Oznacza to więc że powstaje system którego zadaniem jest pozorowanie działania. Jednak te pozorowane działania muszą być bardzo dobrze widoczne, muszą też być wiarygodne. Prasa, radio i telewizja są takimi podsystemami społecznego systemu komunikacji, które posiadają dużą władzę nad kreowaniem obrazu świata. Selekcja dokonywana przez system jest dostosowana do potrzeb zarządzania społeczeństwem przez wąską grupę, popularnie zwaną elitą. Kiedy system złodziejski otrzymuje sygnały, że odbiór społeczny komunikatów wytworzonych przez elitę staje się negatywny, stosuje mechanizmy doprowadzające do zmiany i nowa elita może nawet stosować komunikaty opisujące system złodziejski, ale tylko do pewnego stopnia i nigdy w sposób systemowy.

Programy interwencyjne w telewizji, czyli w tym sposobie docierania z informacją, który ma największy wpływ na kreację obrazu świata, pełnią funkcję stabilizatora emocji społecznych. Człowiek przed telewizorem ma zostać przekonany że uczestnicy procesu wytwarzania i stosowania prawa robią wszystko najlepiej jak potrafią i w jak najlepszym interesie społecznym. W rzeczywistości jednak, jak twierdzi Luhmann, środki masowego przekazu nie mają za zadanie podawanie prawdy ale podawanie informacji. Rzecz ta sama w sobie może być obojętna, jednak w praktyce oznacza, że program telewizyjny staje się podstawą dokonania selekcji przez system prawny.

Kiedy moja spółdzielnia została okradziona i prokuratura nie podjęła postępowania, próbowałem zainteresować sprawą dziennikarzy. Nie otrzymałem odpowiedzi od nikogo. Nie mogę stwierdzić dlaczego tak się stało, nie jest wykluczone że to tylko zwykły zbieg okoliczności. Nie otrzymałem odpowiedzi od żadnego rzeszowskiego dziennikarza i od żadnego programu interwencyjnego. Dzięki temu wzbogaciłem mój model komunikacji w organizacji o koncepcję czarnej skrzynki. Nie mam pretensji do dziennikarzy, nie można od nich żądać czegoś, czego nie są w stanie dać.

Problem jednak polega na tym, że pewien odsetek ludzi oglądających programy interwencyjne wierzy że dziennikarze mogą mieć wpływ na jakość systemu prawnego, dlatego czują się zwolnieni z podejmowania jakichkolwiek działań w celu naprawy sytuacji. Po co naprawiać coś co nie jest zepsute?                             

Z drugiej strony istnieje pewna grupa ludzi, którzy mając bezpośredni kontakt z funkcjonowaniem systemu prawnego widzi niewydolność, nie jest jednak w stanie zdefiniować poprawnie stanu rzeczy, powstają więc teorie spiskowe i ogromna, uzasadniona frustracja. Frustracja ta doprowadziła dwa lata temu do zmiany elit. Niestety, nowe elity  wbrew zapewnieniom nie zamierzają przeprowadzić zmian systemowych. Zamiast tego obsadzą swoimi ludźmi kluczowe z punktu widzenia przebiegu informacji w systemie miejsca. Jest to tradycyjny sposób wynagradzania tych, którzy zwyciężyli, jeden z kluczowych mechanizmów systemu złodziejskiego. Na szczęście aktualne elity ciągle jeszcze muszą przynajmniej udawać uczciwość. Ale tak naprawdę to tylko pozory. W przyszłym roku przetoczy się przez Polskę największy w historii strumień pieniędzy z obcego źródła. Załapie się każdy, kto jest odpowiednio sprytny i umie pokazać że jest swój. Wybaczcie Państwo, brzydzę się pisaniem na ten temat. Żałuję że muszę, ale los dał mi takie zadanie.

Wracając do programów interwencyjnych z głównego nurtu. Dotyczy to zresztą nie tylko telewizji. Sam Piotr Wielgucki, słynny bloger który opisał na przykładzie Jerzego Owsiaka jak patologiczne są polskie fundacje, schował pazury i stał się rycerzem PiS-u.  Telewizja jednak ma potężną oglądalność, o jakiej ciągle jeszcze internetowi publicyści nie mogą marzyć. Jedną z kultowych postaci telewizyjnej walki ze złem jest Elżbieta Jaworowicz. Pamiętam jak moja świętej pamięci mama powiedziała kiedyś „Jak to dobrze że jest ta Jaworowicz”. Nie pamiętam o czym był program, ale wypowiedzenie tych słów dało jej dużą ulgę. Gdyby nie to, musiałaby zająć stanowisko, podjąć działania, zastanowić się jakie działania podjąć, zbadać jakie przyczyny spowodowały taki a nie inny stan rzeczy. Zamiast tego wszystkiego otrzymujemy gotowe pytanie i gotową odpowiedź. Sprowadzamy całą skomplikowaną strukturę rzeczywistości do prostego, zerojedynkowego zagadnienia z atrakcyjną otoczką, która czasami jest prawdą, czasami bełkotem.

Programy pani Jaworowicz i ją samą opisuje pan Leszek Bubel, prezes Fundacji „Paragraf”

https://www.youtube.com/watch?v=oFyIWOdoq6o

Miałem okazję rozmawiać telefonicznie z twórcą tego filmiku, obiecał że zastanowi się nad udziałem w konferencji naukowej, którą planuję od dawna i którą w końcu zorganizuję.

10 listopada opublikowany został film na kanale You Tube pod tytułem „Awantura na planie sprawy dla reportera”.

https://www.youtube.com/watch?v=9hE4f_Gnnvk

Kilka poważnych wątków pojawia się w związku z tym materiałem.

Elżbieta Jaworowicz zabrania filmowania w studiu telewizyjnym.

Matka, która na pierwszy rzut oka jest poszkodowana, wynajmuje detektywa Rutkowskiego, celebrytę zainteresowanego własną karierą i traci połowę sympatii widzów z powodu błędu wizerunkowego. Miała możliwość wynajęcia jakiegoś innego detektywa, mniej kontrowersyjnego.

Prezes „Dzielnego Taty” chaotycznie i bez żadnego powodu wszczyna awanturę i zamiast racjonalnie tłumaczyć swoje postępowanie, daje się wpuścić w idiotyczny happening.

Z programu nie dowiadujemy się niczego. Przeżywamy trochę emocji, emocje podnoszą oglądalność.

Odniosę się tylko do wątku pierwszego.

Każdy obywatel ma prawo rejestrować wydarzenia, które dzieją się dookoła niego i które docierają bezpośrednio do jego zmysłów. Nie wolno mu jednak zostawić włączonego urządzenia i opuścić pomieszczenie, bo wtedy jest to już podsłuchiwanie, czyli nieprawne wchodzenie  w posiadanie informacji których nie uzyskałby bezpośrednio. Prezes dzielnego taty rejestrował tylko zdarzenia, które i tak widział i słyszał, nikt nie ma prawa mu tego zabronić, chyba że zakaz rejestracji jest określany innymi przepisami, na przykład tajemnicą wojskową. Wtedy zakaz musi być wyraźnie oznaczony. Restrykcjami jest objęte publikowanie wizerunku, czyli publiczne udostępnianie.

Dzielny Tata popełnił błąd, powinien już w trakcie umawiania się na spotkanie ustalić, że będzie przeprowadzał bezpośrednią transmisję internetową. Wtedy pani Jaworowicz nie miałaby pretekstu aby mu zabraniać.

Argument o tym, że program będzie dopiero za dwa tygodnie a transmisja jest teraz nie jest racjonalny. Filmik na YT ma 23 tysiące wyświetleń, telewizja kilka milionów widzów. Ponadto można się było umówić na udostępnienie nagrania z telefonu po transmisji w telewizji.

Ostatecznie jednak ta bardzo przykra sytuacja pomiędzy bohaterami programu - rodzicami dziewczynki - potwierdza wnioski wynikające z zastosowania mojego modelu. Kiedy komunikacja przez medium miłości nie funkcjonuje, nie da się jej zastąpić w żaden inny sposób.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Problem z tzw. III RP polega na tym, że jest to system postkomunistyczny dodatkowo zwiazany z ideologią demoliberalną, która służyła jako fasada, oraz z konsumcjonizmem. W efekcie, na bazie ukladu postkomunistycznego powstał z tego system sfunkcjonalizowanych patologii, w którym uklad przechwycił instytucje państwowe i wykorzystał je, nieformalnie, dla czerpania własnych, grupowych korzyści.

Jezeli chodzi o program Jaworowicz, to uważny obserwator sledzący powtarzalność wszystkich wątków mógł dostrzec instytucjonalne, systemowe tło poszczególnych patologicznych przypadków i je powiązać.

Oczywiste jest, że po dojściu PIS do władzy, przynajmniej cześć systemu, w postaci ukladu postkomunistycznego, zostanie zlikwidowana i musi się  to odbywać na szczeblu centralnym jak i samorządowym, czyli jest to proces długotrwały, który trzeba będzie śledzić.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1552644