Swiatowa epidemia menelstwa

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

Zapewne czytelniku czasami pragniesz wypić coś mocniejszego, z jakiegoś, bliżej nieokreślonego powodu. Zwykle racjonalizujesz to za pomocą magicznego stwierdzenia – odprężyć się. Uważasz więc że to dobre, bo nawet Jezus na weselu w Kanie…

Jeśli tak jest, nie czytaj tego. Tekst będzie nieprzyjemny

Jest prawdą że substancje narkotyczne, takie jak alkohol, morfina, kokaina czy substancje halucynogenne są obecne od dawna w kulturze ludzkiej. Jednak o ile w dawnych czasach pojawiały się sporadycznie, współcześnie są nieodłącznym elementem codziennej konsumpcji.

Powszechnie używa się twierdzenia że sprzedaż alkoholu przynosi dochody państwu. Prawda jednak jest taka, że każda złotówka wydana na alkohol generuje kilka złotych kosztów w postaci wypadków, przestępstw, chorób, zniszczonych relacji rodzinnych, obniżenia standardów moralnych, obniżenia potencjału intelektualnego populacji. Dlaczego więc państwo akceptuje taki stan rzeczy?

Trudno udzielić prostej odpowiedzi, ale dla lepszego zrozumienia możemy sięgnąć do historii Związku Radzieckiego. Kraj ten miał strukturę niewolniczą z wyraźnym podziałem na panów i masy, jednak jego władze posługiwały się czymś, co przez późniejszy postmodernizm nazwane zostało narracją.

Narracja to po prostu opowieść. Pewna historia lub pewna koncepcja o strukturze linearnej. Słowo zostaje wypowiedziane, po nim następuje następne słowo. Można wprawdzie wrócić do słów poprzednich, porównać je z następnymi, poszukiwać znaczeń, ale jest to bardzo trudne. Trzeba przebiegać tę sama ścieżkę tam i z powrotem, cofać się, iść do przodu, znowu się cofać, znowu iść do przodu, nie ma skrótów. Narracja to jednowymiarowy opis świata.

Aby lepiej zrozumieć świat, możemy przedstawić obraz. Ma dwa wymiary, zawiera oddzielne elementy, zawiera kolory, grę światła, perspektywę. Możemy porównywać elementy obrazu bez przechodzenia mozolnej ścieżki dotarcia to określonego punktu. Kilka elementów możemy porównać natychmiast. Jeszcze lepsze zrozumienia daje nam konstrukcja trójwymiarowa, którą znajdziemy w rzeźbie czy architekturze. Czasoprzestrzenne efekty widzimy w teatrze, operze, kabarecie.

To już koniec naszego postrzegania. Ale Bóg mówiąc do nas nie ogranicza się tylko do tego typu reprezentacji. Dał nam ogólnospołeczne media komunikowania żebyśmy nauczyli się optymalnie współpracować. Ale niewolnictwo nie jest optymalną formą współpracy.

We wspomnianym wyżej Związku Radzieckim przeprowadzano różne eksperymenty socjotechniczne, jednym z nich było ograniczenie dostępu do alkoholu i próba promowania trzeźwości. Eksperyment ten bardzo szybko przerwano. Oficjalną przyczyną miało być niebezpieczeństwo załamania się budżetu. No ale był to w zasadzie jedyny raz, gdy władza odstępowała od planów ideowych z przyczyn ekonomicznych. Ponadto alkohol mogli eksportować, „straty” budżetu powoli mogłyby się wyrównać a zwiększona produktywność oddałaby z nawiązką koszty eksperymentu.

Prawdziwy powód był inny. Posłuszny niewolnik musi znajdować się w ciągłym stanie lekkiego oszołomienia. Wiedzieli o tym Rzymianie, pojąc swoich niewolników winem zmieszanym z wodą morską. Kiedy człowiek trzeźwieje, rzeczywistość zaczyna uwierać a on szuka sposobu poprawy. Gdyby miliony Rosjan wytrzeźwiały w wyniku eksperymentu, historia ZSRR mogłaby skończyć się dużo szybciej.

Podobnie było w Ameryce lat 60-tych. Kiedy młodzi ludzie zaczęli zastanawiać się nad sensem życia, pokojem i miłością, natychmiast znaleźli się prorocy, którzy przynieśli narkotyki i opowieści o drzwiach percepcji, które są tuż tuż i które prowadzą do wiecznego szczęścia. Po pięćdziesięciu latach wiemy że takich drzwi nie ma, a opowieści były kłamstwem.

Od czasu do czasu świat obiega wiadomość o spotkaniu grupy najbogatszych, tych co zarządzają światem. W takich miejscach zbierają się ludzie nazywający siebie antysystemowcami, zarówno anarchistyczni jak i narodowcy. Zasłaniają twarze chustkami, pociągają z butelki piwo, albo coś innego, stają w szyku i zaczynają rzucać kamieniami w policję. Policja odpowiada gazem, pałkami itp.

Spektakl trwa, widzowie oglądają w podnieceniu. Kiedy emocje się podniosą znacząco, wybiorą jakiegoś Kukiza albo Palikota ponieważ w kampanii wyborczej użyją słowa system. Potem emocje opadają. Ten mechanizm opisał już Prus w Faraonie. Kapłani i faraon od czasu do czasu sami wywołują zamieszki, żeby je uspokoić. Szczegóły w Mazurowskiej teorii sprzężeń zwrotnych rozwiniętej przez Kosseckiego.

Nie ma nadziei na zmianę sytuacji? Jest. Główny powód dla którego epidemia menelstwa musi wygasnąć to koszty społeczne. Każda złotówka wydana na alkohol to kilka złotych kosztów. Nabywca alkoholu nie chce ich ponosić. Państwo ponosi pewną część w ramach wydatków na służbę zdrowia i opiekę społeczną. Zostaje jednak jeszcze sporo kosztów i ktoś musi je wziąć na siebie. Robią to osoby najbliższe, przy czym wysokość kosztów jest mniej więcej proporcjonalna do rozwoju choroby alkoholowej danego pijącego. Osoby, które piją alkohol kilka razy w roku są wyłączone z tych wyliczeń, bo najczęściej szkody przez nie powodowane są znikome, poza błędem statystycznym.

Wszyscy którzy piją częściej przede wszystkim przyczyniają się do rozwoju epidemii z powodu zastosowania społecznego dowodu słuszności. Każdy alkoholik w zaawansowanej fazie choroby powołuje się na to, że jego zachowanie mieści się w ramach społecznie przyjętej normy.

Szkody spowodowane piciem alkoholu są tak znaczne, że firmy ubezpieczeniowe zawsze włączają klauzulę o odmowie wypłaty odszkodowania jeśli sprawca wypadku był pod wpływem alkoholu. Podobnie coraz większą presję na trzeźwość w pracy stosują komercyjne firmy. W miejscach publicznych spożywanie alkoholu jest coraz bardziej utrudnione. Ostatnią niszą alkoholików stają się najbliżsi. Ale ponieważ nie da się przerzucać kosztów picia na innych, najbliżsi ponoszą coraz większe obciążenia. Ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest mało skuteczna. Kościół coraz mocniej interesuje się tym problemem i zaczyna swoją kampanię na rzecz trzeźwego życia.

No ale jest Pan, który chce mieć niewolników. Ten który przekonał antysystemowców że jak będą pijani lub naćpani to on będzie ciężko przestraszony. On się nie podda bez walki.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Wszystkim Panom tego świata i ich pomagierom trzeba by otworzyć na oścież drzwi (bez oczywiście prawa powrotu) do tego upragnionego raju, który przecież zachował się w postaci prawie nietkniętej w Korei Północnej.  

Świetny tekst i w sam raz na Wielki Post (i nie tylko).

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1558961