Sen o Warszawie.

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

Obejrzałem z opóźnieniem konferencję pani Gronkiewicz-Waltz. Sprawa dotyczy złodziejstwa, więc jest mi tematycznie bliska, dotyczy też ludzi wyrzuconych z ukradzionych kamienic, dodaje więc do komunikatów finansowych również mocny sygnał przez medium miłości, konkretnie zaś współczucie.

Pani Hanna wyszła perfekcyjnie, odpowiadała na każde pytanie, niewygodne były wygaszane. Jej specjaliści od wizerunku są mistrzami. Mówiła sporo o kancelariach prawnych, mówiła o poprzedniku, mówiła o dokumentach, proponowała audyt. Najlepszym dowcipem z jej strony była informacja o tym, że firmę dokonującą audytu wybiorą sobie drogą przetargu. Ale Nikt z obecnych nie zaśmiał się, zapewne dlatego że słowo audyt ma magiczną moc i niektórzy uważają że taka procedura wykryje jakieś nadużycia.

Nadużyć nie wykryje ani audyt, ani odpowiednio poinstruowany prokurator. Pani Hanna odejdzie na zasłużony odpoczynek z całkiem dobrą pensyjką, znajdzie sobie zajęcie w jakichś firmach doradczych i będzie wspominała czasy chwały w wygodnym fotelu. Pani Hanna zwraca się do pana Ziobry – proszę postawić zarzuty prokuratorskie. Pan Ziobro takich zarzutów nie postawi z dwóch powodów.

Po pierwsze pani Hanna nie jest Krzyśkiem z jedenastej celi, który wpadł po podsłuchiwał przed wyważeniem drzwi i ślad jego ucha wystarczył by go posadzić. Pani Hanna kilkakrotnie użyła zwrotu „kancelarie prawnicze”, powinno to skłonić prokuratora do refleksji. Nawet urzędnik wyrzucony dyscyplinarnie z pracy za to, że nie przedstawił ważnych dokumentów stwierdzi, że wrzucił je między papiery i zapomniał. Nikomu włos z głowy nie spadnie.

Po drugie pan Ziobro nie wyśle prokuratora do pani Hanny, bo jego żona ma fajne zajęcie w spółce skarbu państwa, chłopaki z PiS-u  dużo mówią ale mało konkretnie, pani Hanna pozwoliła sobie na delikatną wzmiankę, w której padły słowa „Lech Kaczyński”, ale nie naciskała, przynajmniej na razie.

W sobotę rozpoczęła się rewolta sędziów, postanowili że nie dadzą się zepchnąć na margines. Co to znaczy? System prawny dokonuje translacji komunikatów z medium prawdy na język mediów prawa. Oznacza to władzę nad wszelkimi wydarzeniami systemowymi, kierowanymi przez medium prawa i pieniądza. PiS może kilku sędziów ukarać za bunt, zwłaszcza Rzeplińskiego, który już jest symbolem obrony systemu złodziejskiego. W rzeczywistości jednak nic się nie zmieni, prawnicy znowu zwyciężą, system społeczny ulegnie dalszemu spłaszczeniu, łatwiej będzie okradać publiczne fundusze. Po prostu zaczną bywać na uroczystościach patriotycznych zamiast jak na marszach równości.

System złodziejski jest reaktywny, obojętne mu jest jak ktoś ma na imię, co opowiada w telewizji i jak się ubiera. Aby uzyskać jego przychylność należy przestrzegać kilku prostych zasad, jedna z nich brzmi: „kłamać należy tak, żeby było to prawie prawdą” i kilka takich tam podobnych. System złodziejski jest systemem o niepowstrzymanym rozwoju, nie posiada więc mechanizmu autoreferencji. Co zaś się z tym wiąże, nie jest systemem autonomicznym. Doskonale jednak umie się ukrywać, jego najlepszą strategią jest przekonanie środowiska że nie istnieje. To że jest wiemy tylko intuicyjnie, ponieważ efekty jego działań są przedstawiane jako niepowiązane ze sobą wydarzenia. Dla utrzymania przekonania o nieistnieniu systemu złodziejskiego używane są zwykle zwroty: „teoria spiskowa”, „pieniactwo”, „oszołomienie”.

Czy można więc z nim walczyć? Nie. Człowiek który uświadomił sobie działanie systemu złodziejskiego musiał paść jego ofiarą, później zaś musiał zrozumieć jego działanie. Taka wiedza jest dosyć trudna do przekazania ponieważ każdy, kto tego próbuje podlega stygmatyzacji. Ta zaś tworzy natychmiast granicę komunikacyjną, coraz mocniejszą w miarę kolejnych prób jej przełamania. Doświadczyli tego biedni, uczciwi członkowie prawicowych kółek politycznych, którzy obserwowali proces okradania ich ojczyzny i spotykali się z wyśmiewaniem i pukaniem w czoło, gdy próbowali o tym opowiadać publicznie.

System złodziejski jest współcześnie najlepiej rozwiniętym podsystemem systemu społecznego, świadczy o tym poziom rozwarstwienia niespotykany w historii. Argument że najbogatsi napędzają cywilizację jest fałszywy, bo wśród nich niewielu jest wynalazców, pełno zaś bankierów i biznesmenów. Jednocześnie jest systemem najlepiej skrytym przed oczami obserwatorów. Trudnym do ugryzienia.

Pani Hanna chyba go poznała dosyć dobrze, patrzy ze spokojem w przyszłość, wie że jest bezpieczna.

Ale chyba trochę słabo widzi, może to z pychy, może z cynizmu. Kiedyś opowiadała o Duchu Świętym. On wieje kędy chce. Jeśli pani Hanna mówiła o nim poważnie, musi wiedzieć że jej bezpieczeństwo jest tylko pozorne. Sztaby adwokatów będą bezużyteczne, gdy trzeba będzie odpowiedzieć na proste pytania. Nawet jeśli gdzieś kiedyś zaklepie sobie rozgrzeszenie u głuchawego i dobrotliwego plebana, to pozostaje jeszcze naprawienie szkód. Tego się nie obejdzie a bez tego cała procedura będzie sfałszowana i nieważna.

Może jednak i w jej duszy zapalić się ogień, może zobaczyć jak naprawdę wygląda rzeczywistość i co naprawdę jest ważne. Kossecki twierdził że wolna wola jest możliwa i że istnieją momenty w których wszystko może się zmienić a cała historia potoczyć zupełnie inaczej. System złodziejski nie posiada wolnej woli, Hanna Gronkiewicz-Waltz posiada. Jeśli Boży Duch zechce pani Hanna może dokonać tego, co Luke Skywalker z gwiazdą śmierci. Może zacząć mówić prawdę.

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.7 (głosów:7)

Komentarze

Duch Święty

 

kiedy tylko chce

wieje Duch Święty

choć może teraz

jest bardzo zajęty

 

PS Ale oceniając po pałach, to nawet moc Ducha Świętego niewiele może pomóc zwolennikom "złodziejskiego ducha", dopóki tego złego ducha nie odrzucą siłą swej wolnej woli.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1519582

Nam, prostaczkom, wydaje się, że kiedy wykrzyczymy swoje racje, kiedy nagra je pbliczna TV i wiele mikrofonów na sali - to ma to wagę dowodu, to musi być nasz sprzeciw wzięty pod uwagę. A g...o prawda !

Taki spęd ma za zadanie wysondowanie : gdzie są przecieki, kto przeszedł na drugą stronę. Nie darmo, na filmach można oglądać adwokata pouczającego :"ani słowa więcej !". Przenosząc to na stołeczną sytuację, można powiedzieć, że mamydo czynienia ze społeczną prokuraturą, która wszystkie materiały wysyła przestępcy i jeszcze odpowiada na pytania kryminalisty sypiąc źródła informacji. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

#1519600