Newsweek i Dariusz Pitaś

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

Wczoraj, w gazecie Newsweek ukazał się artykuł Michała Krzymowskiego "Doradca Kukiza z kryminalną przeszłością".

http://polska.newsweek.pl/doradca-kukiza-z-kryminalna-przeszloscia-kradl...

Jeszcze na Naszych Blogach pisałem o oszustwach przy układaniu list Kukiz'15, o pokrzywdzonych, naiwnych wojownikach, którzy dali z siebie wszystko i zostali wydymani przez cwaniaków. Od roku piszę o problemie złodziejstwa, które ostatnio stało się tak poważnym problemem społecznym, że zmasowana propaganda środków masowego przekazu nie jest już w stanie go ukrywać. Pracuję nad moją koncepcją programu redukcji kradzieży pieniędzy publicznych, myślę że w ciągu kilku lat będę mógł go przedstawić. Pracuję nad pismem naukowym "Złodziej" i mam nadzieję że na początku 2017 roku ukaże się pierwszy numer i będzie to początek zainteresowania socjologii problemem złodziejstwa. Wszedłem do grupy Komitet Obrony Demokracji i używałem tam słowa "złodziejstwo" aby zbadać reakcję na jego użycie wśród członków grupy. Dosyć ciekawe wyniki otrzymałem. Opisałem je w skrócie, użyję ich również w moich dalszych badaniach. Złodziejstwo jest moim głównym zainteresowaniem badawczym, bo nawet jeśli nie uda się go wyeliminować z życia społecznego w Polsce, to jednak eliminacja złodziejstwa i powiązanego z nim organicznie oszustwa jest najważniejszym warunkiem do tego, żeby spółdzielczość mogła wykorzystać i rozwinąć swój potencjał. Spółdzielczość zaś jest jedynym sposobem na zmniejszenie różnicy między bogatymi a biednymi do zdrowych, opartych o zasadę Pareto proporcji.

Kiedy usłyszałem od znajomych o artykule, który wyjawia złodziejstwo, zainteresowałem się. Nie mam dobrego zdania o posłach z listy Kukiza, ani o samym Kukizie. Nie chodzi mi nawet o to że przy walce o jedynki dochodziło do oszustw. Największym grzechem Kukiza było zmarnowanie potencjału obywatelskiego i przeznaczenie go na działania polityczne. Był to najgłupszy z wszystkich dostępnych sposobów zmiany systemu. Jest jednak zaleta. Mimo że w najgłupszy możliwy sposób, to jednak weszło do świadomości zbiorowej słowo złodziejstwo, mimo że nie było kluczowe, zawsze jednak gdzieś tam się pojawiało. Fakt że członkowie ruchu Kukiza już tego słowa nie używają, jeszcze jednak nie zostali zupełnie wchłonięci przez system.

System kształtuje się przez ograniczenie dowolności kombinacji elementów, Posłowie RK jeszcze nie są ograniczeni, jeszcze mają możliwość działania. Ale system jest autopojetyczny i właśnie ich adaptuje. Jednak jest jeszcze jedna rzecz, którą odkryłem u Luhmanna. Wszystko co pisze o systemie, jest oparte o paradygmat ewolucyjny. Stąd jego pesymizm dotyczący możliwości usprawniania systemu. Jeśli jednak spojrzymy z punktu widzenia nauk ścisłych ( ta perspektywa w socjologii jest bardzo niemile widziana, z powodu wczesnych pomysłów Augusta Comte) to możemy spróbować włączyć odrobinę kreacjonizmu, opartego o zbiorowe myślenie. To co właśnie napisałem może brzmieć jak akademicka herezja, ale akademickie dysputy jak na razie prowadzą na na bezdroża nadmiernego abstrahowania. Złodziejstwo to bardzo konkretne zjawisko i trzeba do jego rozwiązania konkretnych sposobów. Oczywiście nie prymitywnych postulatów prawniczych, tylko naukowego dociekania.

Co zatem przeczytałem w artykule w Newsweeku? Opowieści sprzed 10 lat. Autor tekstu zarzuca Kukizowi, że wiedząc o przeszłości swojego kolegi, dał mu tak odpowiedzialną funkcję. Sam jestem ćpunem i kradłem jak każdy ćpun, było to ćwierć wieku temu, Nie stałem się też aniołem po pobycie w ośrodku Monaru, jako budowlaniec miałem swoje grzeszki. Ale pan Pitaś jest teraz byłym złodziejem. W sejmie mamy sporo aktualnych złodziei, o których nie wiemy że właśnie kradną. Najprawdopodobniej wiedzę o tym uzyskamy za kilka lat, kiedy już wszystko będzie załatwione. Prezes PiS powiedział publicznie że nie będzie kopania leżących, w wolnym tłumaczeniu oznacza to, spokojnie, dogadamy się. Mieliście osiem lat, teraz nasza kolej.

Mamy więc marsze, mamy więc projekty zmiany konstytucji, mamy Komitet Obrony Demokracji, mamy wiele ciekawych tematów. W cieniu tego wszystkiego odbywa się zmiana przy korycie, słowo złodziejstwo znika z dyskursu. A przecież dla aktualnej opozycji pokazywanie na machinacje w PiS byłoby wymarzonym argumentem, mogłoby spowodować że na ich marszu zamiast rachitycznej grupki pokazałyby się rzeczywiste masy. Ale teraz złodziejstwo staje się tematem taboo. Już nikt o tym nie mówi. 

W Polsce nie mamy społeczeństwa obywatelskiego nie dlatego że ludzie nie są aktywni. Nie mamy dlatego, że aktywność jest jednostronna. Oburzeni to zwolennicy PiS. To oznacza, że cokolwiek ta partia zrobi, będzie zaakceptowane przez zwolenników, krytyka zostanie zakrzyczana obelgami. Lemingi zaś śpią, to czego dokonały na marszu 12 grudnia, to było wszystko na co ich stać. Ich autorytety wmówiły im że złodziejstwo to naturalny stan rzeczy i lepiej być po bogatszej stronie, nie mogą teraz zmienić zdania, bo to ich tożsamość - bycie bogatym i wykształconym. Do tej tożsamości jest cały pakiet przekonań, nie rewiduje się pakietu, który tyle pracy kosztował.

Cieszę się teraz że pan Pitaś jest przy sejmie, jego obecność jest ziarenkiem piasku w trybach, nawet autor z newsweeka poczuł tak duży dyskomfort, że napisał o tym. Oczywiście ten tekst to element manipulacji na wyższym poziomie, chodzi o zdyskredytowanie Kukiza, bo stanął po złej stronie. Ale podjęcie tematu złodziejstwa, sejmu i standardów moralnych w jednym artykule powoduje, że zapala się światło. Można postawić pytanie. Czy to pierwszy przypadek? Czy tak już kiedyś było? Czy ci ludzie nadal tam są? Przeciętny leming nie zadaje takich pytań, są niestosowne. leming zna doskonale wszystkie sposoby na osiągnięcie sukcesu. Każdy z nich zaczyna się od stwierdzenia, nie obwiniaj siebie, że jesteś po lepszej stronie. Najlepsze co możesz zrobić dla biednych, to przestać być jednym z nich. Dlatego kiedy powstaje firma konsultacyjna i leming się w niej zatrudni, wie - że myśli o tym że jest zbędny, jego praca jest psu na buty a pieniędzy nie jest wart - to tylko taki objaw melancholii, może trochę depresji. Można wypić piwo, wciągnąć coś nosem i świat na powrót staje się płaski i bezpiecznie swojski.

Ale my, ludzie, mamy taką cechę, że prędzej czy później definiujemy problemy i je rozwiązujemy, nawet jeśli dziennikarze stają na głowach, żeby nas oszukać. Dlatego cieszę się że jest pan przy sejmie, panie Dariuszu. Nie znam Pana, ale proszę pomyśleć o zmianie systemu, Pan ma szansę.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:4)