Autoreferencja

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

Jestem socjologiem i staram się być obiektywny badawczo wobec całej rzeczywistości. Nie interesuje mnie jednak nic innego w moim politycznym pisaniu, jak redukcja złodziejstwa. Sposoby na podjęcie tego zadania opisywałem do tej pory, jest to jednak jedynie wstęp, wskazanie dziedzin, które są do zbadania i założeń do przetestowania.
Na blogach piszę od roku i przez ten czas czułem wspólnotę przekonań z członkami i sympatykami PiS. Teraz jednak, po objęciu urzędu przez pana prezydenta czuję że nasze drogi zaczynają się rozchodzić. Na początku interesowali mnie złodzieje z mojej spółdzielni i ich obrońcy, w miarę jednak obserwacji zachowań ludzi odpowiedzialnych za przestrzegania prawa zacząłem widzieć mechanizmy, które zwykle są dobrze ukryte. Moi złodzieje mieli pecha, zamiast jak zwykle na frajera, trafili na socjologa z warsztatem. A warsztat to setki godzin zarejestrowanych rozmów i ustaleń, dokumenty, filmy i zdjęcia. Tego się nie spodziewali, niewiele im pomoże usiłowanie sądu i prokuratury do niedopuszczeniu dowodów. Ale postępowanie prokuratury i sądu oraz działania firmy doradczej pokazały mi jak wielka jest skala złodziejstwa w Polsce, wiele większa jest zaś skala ochrony złodziei przez instytucje, które powinny ich ścigać. (piszę ten fragment dla moich złodziei, wiem że czytają)
Kiedyś w ramach moich zainteresowań socjologicznych nawiązałem kontakt z ludźmi, którzy w Rzeszowie tworzyli PJN, był tam nawet kiedyś pan Kowal. Był to ciekawy czas, tworzył się jakiś byt polityczny i miałem okazję to tworzenie obserwować. Już wtedy znałem zasady działania społeczeństwa obywatelskiego. Na jednym ze spotkań zadałem pytanie -
Co zrobić żeby w ramach partii zabezpieczyć samych siebie przed pokusą bezprawnych korzyści?
Zaczęli mi coś odpowiadać, ale bez przekonania, potem okazało się że zaginęła moja deklaracja sympatyka, w końcu nie otrzymałem więcej zaproszeń.
PJN już nie ma. Ja zaproponowałem zastosowanie w działaniu partyjnym mechanizmu autoreferencji, oni odrzucili. Pewnie gdyby zgodzili się na jej zastosowanie, niewiele by to zmieniło. Ale znaczące jest, że byt który ledwie zaistniał tak mocno bronił się przed ograniczeniem przyznawania samemu sobie niezasłużonych słodkich nagród. I tak ich nie dostali, nie mają więc nic, co można by o nich powiedzieć, mogli zaś zostać pierwszą organizacją polityczną która wprowadziła do polityki chrześcijańskie zalecenie obserwacji belki we własnym oku.
Jak na razie żadna partia nie kwapi się do wprowadzenia mechanizmów autoreferencji, bo to by musiało oznaczać, że poseł posłowi zwracałby uwagę na przestępstwo, po kilku uwagach musiałby iść do prezesa a potem, gdyby to nie poskutkowało, do prokuratury. To niewyobrażalne dla normalnych ludzi, co dopiero dla polityków. To nie przeciwna partia miałaby stawiać zarzuty i otrzymywać nazwę kapusi ale koledzy??? A bez słodkich nagród po co służyć ojczyźnie?
To co napisałem przed chwilą jest niezrozumiałe dla pewnej grupy ludzi, tak samo jak niezrozumiałe dla dziewiętnastowiecznych lekarzy było żądanie mycia rąk przed operacją. Trudno. Piszę tylko to, do czego doszedł Luhmann. Ale on nie mieszkał w Polsce i nie widział gospodarowania pieniędzmi z dotacji unijnych, dlatego nie zastosował swojej teorii do złodziejstwa.
Zaczynam mówić innym językiem niż PiS. Na szczęście mam jeszcze RKW i Kukiza.
Autoreferencja będzie użyta w systemach partyjnych wcześniej czy później.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:5)