Na początku był Mirosławiec. To już 8 lat...

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Pracując na luksusowym statku miałem dostęp do codziennych (przesyłanych przez satelitę) biuletynów z przeglądem wiodących tytułów prasy światowej. Stąd dowiedziałem się, że informacja o katastrofie pod Mirosławcem, w której zginęła większość dowódców polskiego lotnictwa wojskowego obiegła cały świat. Informowano w tonie nieco ironicznym, że oficerowie właśnie wracali z konferencji na temat bezpieczeństwa ruchu lotniczego...

Przeciwnika nie wystarczy zabić, trzeba go jeszcze upokorzyć – jest to typowa cecha cywilizacji turańskiej, stepowej. To dlatego „wyciekły” do internetu zdjęcia ciała prezydenta Kaczyńskiego z sekcji zwłok, na których widać było części intymne. Jest to pewna wskazówka co do charakteru wydarzenia pod Mirosławcem.

Gdyby Polska dysponowała prawdziwym kontrwywiadem (ten tworzony przez A. Macierewicza został rozpędzony po 2007 roku), można było by dociekać KTO postulował zorganizowanie takiej konferencji.

Nieudolne śledztwo w sprawie katastrofy bardzo przypominało późniejsze o 2 lata „śledztwo” smoleńskie, choć wszystkie dowody znajdowały się w Polsce.

Okoliczności zdarzenia bardzo przypominały tragedię smoleńską.

Zdecydowanie inaczej zachowywały się jednak media.

Dociekliwe relacje „Superwizjera” (TVN!) czy nawet Gazety Wyborczej, ujawniły szereg szokujących szczegółów (np. ten, że na 14” przed katastrofą „czarna skrzynka” przestała działać).

Pamiętamy, jak „po Smoleńsku” media gremialnie przemawiały „stugębną” Anodiną, a JEDYNYM wyjątkiem była Gazeta Polska (wspomagana później także przez toruński „koncern” medialny).

Wiele detali o wydarzeniu zawiera kilkuminutowy film:

www.youtube.com/watch?v=1f9QD2BLKBA

Warto nacisnąć pauzę i przeczytać fragmenty ówczesnych relacji gazetowych.

W filmie występuje również Ewa Błasik – wdowa po gen. Błasiku, mówiąca, że mąż nigdy nie pogodził się z ustaleniami komisji badającej wypadek. Generała szokował także skład owej komisji zawierający wielu niekompetentnych ludzi.

Duch Ludowego Wojska Polskiego wraz z jego osławionym Głównym Zarządem Politycznym trwa od chwili „upadku” komuny właściwie do dziś.

Po wykształconych na Zachodzie generałach, którzy zginęli w Smoleńsku, dowodzenie przejęli z powrotem absolwenci „woroszyłówki”.
Wkrótce została nawiązana (na polecenie W. Putina!) kuriozalna współpraca między Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, a CYWILNĄ służbą rosyjską FSB. Nastąpiły wizyty Patruszewa (oskarżonego przez Anglików o zlecenie zabójstwa Litwinienki) w naszym Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.
Układ Warszawski wiecznie żywy...

Koalicja PO-PSL wiele zrobiła „na odcinku” obronności...

Wojskowi pracują teraz do godz.16-tej, potem jednostki (i sztaby) są pilnowane przez ochroniarzy - z esbeckich przeważnie firm.

Że nie jest to tylko nasz problem przekonali się Ukraińcy. Sukcesy wojskowe odnosiły tam jedynie bataliony ochotników. Regularne wojsko tylko wtedy, gdy nie wykonywało rozkazów. Wykonując polecenia przełożonych często wpadano w zasadzki...

Czy klimat polityczny będzie dostatecznie długo trwał, aby rozwikłać zagadki obu katastrof lotniczych i przegnać upiory komunizmu z tej „stajni Augiasza” jaką jest wojsko?

 

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Katastrofa "Casy" była wstępem przygotowań do Smoleńska...dziś to już jasne. Może dlatego także sitwa tak wyje i wrzeszczy z ekranu bo wie,że zaraz zacznie i za to odpowiadać....

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1505674

Może te katastrofę będzie łatwiej rozwikłać, skoro wydarzyła się w Polsce. Opinia pilotów została zszargana, ja usłyszałam o ich pijaństwie od wojskowego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1505855