Dlaczego tak bardzo przeszkadza PiS

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Z punktu widzenia opozycji sytuacja Polski złą jest. Konstytucja, pisana z najwyższą starannością przez 3 lata przez pryncypialnych komunistów z najlepszych resortowych rodzin, została połamana. Sądy pełne dublerów, wszechobecna mowa nienawiści, brak tolerancji wobec delikatnych osób LGBT, faszyzujący kibole brutalnie hajlują w krzakach i na ulicach. Sytuacja dojrzała do zdecydowanych działań. Poprzednie próby nie dały rezultatów.
Dlatego dysponenci partii opozycyjnych doszli do wniosku, że potrzebne jest porozumienie ponad podziałami i wypracowali wspólny program składający się z jednego punktu: – odsunąć PiS od władzy.
Zmiana rządzących partii to rzecz zwyczajna w demokracji, ale w tym przypadku sytuacja jest bardziej złożona i aby ją rozszyfrować potrzebny będzie rys historyczny.
Odrodzenie Polski w 1918 roku to cud, który racjonalnie rozumując nie miał prawa się wydarzyć, a czynnikami umożliwiającymi zaistnienie tego cudu był równoczesny upadek wszystkich państw zaborczych, fanatyczne wręcz dążenie Polaków do odzyskania państwa i 13 punkt orędzia Wilsona. Powszechnie wiadomo o przyjaznych kontaktach Ignacego Paderewskiego z prezydentem Stanów Zjednoczonych (a nasz wirtuoz miał wówczas status celebryty równy dzisiejszym czołowym piłkarzom, czy fryzjerom damskim), ale mało kto wie, że z prośbą o wskrzeszenie Polski napisało do Wilsona 600 tys. amerykańskich rodaków – wyborców (dla porównania - w sprawie petycji przeciw ustawie 447 zdołano zebrać zaledwie 50 tys. podpisów).
Woodrow Wilson był bombardowany petycjami i poddawany presji także ze strony żydowskiej, aby Polska NIE powstała. Na szczęście było to jeszcze w czasie, gdy prezydent USA był w stanie przeciwstawić się lobby żydowskiemu.
Z faktem odrodzenia państwa polskiego nie pogodziły się dawne państwa zaborcze, a także „światowe żydostwo” (taki termin był w powszechnym użyciu przed wojną w prasie - także żydowskiej). Nasi wielcy sąsiedzi uważali Polskę za „państwo sezonowe”, które należy zlikwidować przy najbliższej okazji, co zresztą nadarzyło się dość szybko. Natomiast dla Żydów Polska była kolebkę ich kultury, dlatego nasz kraj do dziś „pozostaje w zainteresowaniu” (niestety) tych trzech graczy i sytuacja nie ulegnie zmianie w dającej się przewidzieć przyszłości.
Gdy ład jałtański „wyczerpał swoją formułę”, możni tego świata musieli podjąć decyzje co do przyszłości naszej części Europy po zjednoczeniu Niemiec. Wszelkie ustalenia były tajne i nieprędko historycy będą mieć możliwość badań tego tematu. Nie wiemy, gdzie odbywały się rokowania (Hotel Bilderberg?) i kto w nich uczestniczył, ale jednego możemy być pewni – podobnie jak w Jałcie nikt nie pytał o zdanie ludności zamieszkującej Europę Wschodnią. Z pewnością także nie brano pod uwagę aspiracji niepodległościowych Polaków – założono, że zwiększenie swobód obywatelskich i pewne koncesje wobec ulubionego przez Polaków Kościoła (lekcje religii, krzyże w urzędach) wystarczą. Równocześnie sprawni propagandziści skutecznie wmówili Polakom, że właśnie teraz to już jest „wolna Polska”, a my nie znaliśmy wówczas wypowiedzi jednego z autorów „upadku komunizmu” - b. sekretarza stanu USA Henry`ego Kissingera:
„Trzecia Mitteleuropa ma na celu nową kompozycję Europy Środkowo-Wschodniej po wycofaniu się Sowietów. Zadaniem 80 milionowych Niemiec jest zająć ten obszar”
Można przypuszczać, że rokowania „wysokich umawiających się stron” były najtrudniejsze „na odcinku” polskim – czyli dokładnie tak, jak podczas Kongresu Wiedeńskiego, który z powodu kłótni o Polskę trwał aż 10 miesięcy.
Brytyjski sowietolog Christopher Story jest zdania, że decyzja o rozpadzie Czechosłowacji i podziale wpływów zapadła w 1990 roku podczas spotkania niemieckiego kanclerza Kohla z M. Gorbaczowem w Genewie. Czechy miały przypaść Niemcom, a Słowacja Rosji - faktem jest, że Słowacja wstąpiła do NATO 5 lat później, niż kraje sąsiednie. Rosjanie – znani z łamania wszelkich umów - natychmiast przystąpili do poszerzania swoich wpływów w Czechach np. wykupując Karlowe Vary i próbując (wraz z Niemcami) „wyprowadzić” USA z Europy. Najlepszym dowodem na przepychanki rosyjsko – niemieckie była rezygnacja D. Tuska z pewnej prezydentury na rzecz partyjnego kolegi zalecanego przez konkurencję. A na polskiej scenie politycznej harcują także „inni szatani”. Jak widać „partnerzy” szybko zaczęli się nawzajem „przekręcać” i czynią tak do dziś, co wskazuje, że zawarty układ jest niestabilny, a więc potencjalnie niebezpieczny.
Gdy pewien polski (?) mąż stanu zawarł kontrakt na dostawę gazu po bardzo niekorzystnej cenie, ale za to aż do 2037 roku, interweniowała Bruksela, a kanclerz Merkel przypomniała panu Putinowi, że „do Bugu obowiązuje niemiecka strefa wpływu”. Tak więc umawiające się strony są zmuszone do pewnego ograniczania się w „strzyżeniu” Polaków (musi starczyć dla każdego).
Niestety środowiska żydowskie zbliżone do „przemysłu Holokaustu” nie wykazują takiego umiaru – na wieść o dobrych wynikach gospodarczych w Polsce, zwiększyły sumy, które ich zdaniem należą się im jako „kontrybucja za Holokaust” z 65 mld do 300 mld dolarów.
Mimo widocznych tarć równowaga trwa, a świadczy o tym fakt, że zarówno prezydent Trump w pamiętnym wystąpieniu, jak i ostatnio Mike Pompeo wspomnieli o „bohaterskim” Wałęsie, co było afrontem dla Polaków. Amerykanie oczywiście wiedzą, kim był Wałęsa i do czego służył, ale wzmianka o nim była sygnałem dla pozostałych stron, że ustalenia nadal obowiązują, a konfident - noblista wciąż jest filarem „układu okrągłostołowego”. Łże – prawda o przemianach ustrojowych wraz z kultowym okrągłym meblem przechowywana jest w zardzewiałym muzeum – sarkofagu Europejskiego Centrum Kultury w Gdańsku, a całości interesu dogląda (co znamienne) niemiecki dyrektor.

Rewolucja agenturalnie wspomagana

W 2017 roku ukazała się kompletnie zamilczana praca dr Jerzego Targalskiego "Służby specjalne i pieriestrojka - rola służb specjalnych i ich agentur w demontażu komunizmu w Europie Środkowej". Autor opisuje działania sowieckich reformatorów w budowie „demokracji kontrolowanej” i tworzeniu w miejsce dawnego „bloku socjalistycznego” formalnie niepodległych państw pozostających jednak pod nadzorem moskiewskiej centrali. Cel ten udało się w dużej mierze zrealizować (gen. Jaruzelski:„oddaliśmy władzę, ale zachowaliśmy pakiet kontrolny akcji”).
Historyczny strajk sierpniowy w stoczni z jego „zwrotami akcji” jawi się czytelnikom pracy Targalskiego w nowym świetle i pozwala zrozumieć, dlaczego termin wybuchu strajku był zaskoczeniem dla działaczy WZZ (A. Gwiazda był na wakacjach) i dlaczego „do pomocy robotnikom” w stoczni błyskawicznie pojawili się „eksperci”, którym strona rządowa zagwarantowała hotel i przelot samolotem. W mieszkaniu Br. Geremka napisany został list 64 intelektualistów wzywających obie strony do podjęcia rokowań (skąd intelektualiści wiedzieli, że strajk wybuchnie?).
Jednak realizowany scenariusz został zablokowany powstaniem 17 września (wbrew Wałęsie i ustaleniom porozumień sierpniowych) ogólnopolskiego związku, który przyjął nazwę „Solidarność”.Aby odzyskać kontrolę nad wydarzeniami potrzebny był stan wojenny i niemal 10 lat mrówczej pracy służb komunistycznych.
Wbrew powszechnym opiniom, „wojna polsko - jaruzelska” nie była próbą przywrócenia stanu z przed 1980 roku („aby było tak, jak było”) - chodziło tylko o przeprowadzenie reform („pierestrojki”) na swoich warunkach, bez dopuszczenia do głosu sił nie dających się kontrolować.

Jako człowiek „Solidarności” mam emocjonalny stosunek do tego wielkiego ruchu społecznego. Andrzej Gwiazda powiedział jednak, że wszelkie prace na temat „S” bez uwzględnienia problemu agentury są bezwartościowe. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że konfidenci są wśród nas, ale nie mieliśmy pojęcia o skali infiltracji. Dziś wiemy, że wśród delegatów na I Krajowy Zjazd „S” było 300 konfidentów, a gen. Kiszczak chwalił się, że wpompował w związek 3 dywizje swoich ludzi. Wśród 16 najaktywniejszych działaczy Zarządu Regionu w Pile było 11 tajnych współpracowników (proporcje zbliżone do episkopatu Bułgarii, gdzie na 15 biskupów 13 było „trefnych”).
W dekadzie lat 80 wielokrotnie przyszło się nam dziwić i zastanawiać „co jest grane”?
Na przykład – dlaczego po ostatnim posiedzeniu Komisji Krajowej „S”, która skończyła się parę minut przed wprowadzeniem stanu wojennego, „zwinięto” wszystkich jej uczestników, ale pozwolono uciec tylko tym, których gen. Kiszczak później zaprosił na negocjacje okrągłego stołu?
Dlaczego w rocznicę porozumień sierpniowych koszalińska SB wyprowadziła ludzi na ulicę za pomocą ulotek, aby następnie ich „spałować”, polać wodą ze specjalnie sprowadzonej z Gdańska polewaczki i okadzić gazem łzawiącym?
Wówczas myśleliśmy, że to inicjatywa chcących się wykazać lokalnych esbeków zmęczonych bezczynnością.
Dlaczego śledczy w mojej sprawie wykazywali małe zainteresowanie, skąd otrzymywałem materiały i gdzie przekazywałem teksty? Wtedy tłumaczyłem to sobie tym, że funkcjonariusze (zresztą kulturalni i grzeczni) stracili wiarę w socjalizm i entuzjazm dla swojej pracy.
Dlaczego w stanie wojennym można było kupić farbę drukarską w wiejskim sklepiku w Kłaninie? Czy był to asortyment niezbędny rolnikom? (kubełek farby oczywiście kupiłem i przekazałem naszym drukarzom).
Dlatego z mieszanymi uczuciami słuchałem relacji Adama Borowskiego, że co tydzień kupował od złodziei 2 tony papieru dla swoich wydawnictw. Borowski jest ostatnią osobą, którą mógłbym podejrzewać o agenturalność, ale wiemy, że funkcjonariusze często wspierali podziemne wydawnictwa robiąc przy tym niezłą kasę. Największy wydawca w Krakowie, niejaki Karkosza, był tajnym współpracownikiem SB. Był on internowany w Jaworzu wraz z innymi kapusiami - literatem Szczypiorskim, redaktorem Gazety Wyborczej Maleszką i szefem Radiokomitetu Drawiczem (oraz czołówką późniejszych polityków III RP).
Listę wydarzeń dziwnych i niezrozumiałych można by ciągnąć długo (np. konspiratorzy ukrywający się w mieszkaniach tajnych współpracowników SB), co świadczy o naszej znikomej wiedzy o złożoności zachodzących wówczas procesów. Dopiero w 1988 roku uznano, że sytuacja jest na tyle „wyprostowana”, że można rozpocząć proces „przekazywania władzy w ręce opozycji”. Na wszelki wypadek pozbyto się kilku tysięcy solidarnościowców wysyłając ich na emigrację.
Z IPN otrzymałem ciekawy dokument, z którego wynika, że przygotowania do „okrągłego stołu” trwały cały rok i rozpatrywano możliwość ponownej fali internowań jako formy „dialogu z opozycją”. Ten dokument to „Meldunek o stanie przygotowań Wydziału III WUSW do realizacji decyzji Ministerstwa SW z dnia 29. 04. 1988r.” Chodziło o wytypowanie osób przewidzianych do internowania, „które w przypadku pogorszenia sytuacji wewnętrznej w kraju mogą podjąć działania wymierzone przeciwko porządkowi publicznemu”.
W województwie koszalińskim znaleziono 2 takie osoby (byłem jedną z nich), ale do internowań nie doszło. Sytuacja się nie pogorszyła, a rokowania „okrągłego stołu” przebiegły zgodnie ze scenariuszem.

Myślę, że nie tylko mnie nachodzi czasem przygnębiające pytanie - czy nasza walka w ogóle miała sens? Czy nie opóźniliśmy „wiosny ludów” Europy Wschodniej przez sypanie piasku w tryby historii? A może mur berliński mógł runąć znacznie wcześniej? Czy „państwo teoretyczne”, które uzyskaliśmy w wyniku ustaleń w Magdalence było lepsze, niż przewidziane dla nas przez projektantów pierestrojki profesorów pułkowników Szłykowa i Rubanowa?
Na te pytania prawdopodobnie nigdy nie uzyskamy odpowiedzi.

Stół pełen kantów
Podczas obrad „okrągłego stołu” Ciosek z Mazowieckim kłócili się do upadłego. Komunistom trzeba było wyrywać z gardła każde ustępstwo. W końcu zgodzili się na wiele, ale paradoks polegał na tym, że te ustalenia realizować mieli nie komuniści, lecz rząd „solidarnościowy”, któremu zamierzano przekazać władzę. Ponoć tekst porozumień liczy 17 tys. stron, co - jak powiedział A. Gwiazda – jest najlepszą gwarancją, że tego nikt nigdy nie przeczyta.
Ale to był tylko teatr dla maluczkich. Prawdziwe ustalenia w gronie poważnych osób zapadały gdzie indziej.
Gdzieś zadecydowano, że prezydentem „wolnej Polski” ma zostać dotychczasowy wojskowy dyktator Jaruzelski. Czy było to w 1985 roku podczas spotkania Rockefellera i Brzezińskiego z Jaruzelskim w Nowym Yorku?
Wybór Jaruzelskiego w Sejmie przeszedł jednym głosem, bo w kluczowym momencie głosowania poseł Marek Jurek wyszedł „za potrzebą”. Wiadomość o tej nominacji wywołała szok wśród Polonii - emigracyjny prezydent Sabbat zmarł na serce.

Jeszcze w 1988 roku wprowadzono moratorium na wykonywanie kary śmierci (tak na wszelki wypadek...). Było to wyraźne złamanie prawa (odmowa wykonania prawomocnych wyroków sądów). Gdy w 1995 roku Sejm moratorium przedłużył, posłowie Unii Polityki Realnej złożyli interpelację pytając ministra sprawiedliwości Jerzego Jaskiernię (TW "Prym"), kto wprowadził owo moratorium. Minister odparł, że "nie można ustalić autora tej decyzji".
Niewątpliwie najważniejsze ustalenia zapadały nie przy okrągłym meblu, tylko w miejscach spokojniejszych (ambasady zaprzyjaźnionych państw?), a najważniejszym rezultatem było historyczne pojednanie zwaśnionych frakcji komunistycznych - „natolińczyków” i „puławian” („chamokomuny” i „żydokomuny”). Zadecydowano, że zbrodnie komunistyczne nie będą ścigane (i co się z tym wiąże – nie można „ruszyć” sądownictwa) i że MSZ, którego również nie można „ruszyć”, będzie w gestii „żydokomuny”. Kadry tego ministerstwa zbudowano w oparciu o „notes Geremka” - zatrudniono progeniturę sprawdzonych urzędników, którzy pracowali tam w latach 50. Również temu środowisku powierzono troskę o stan świadomości Polaków. Naczelnym wychowawcą został Adam Michnik, który przejął pałeczkę od swojego starszego kolegi Jerzego Urbana – głównego ideologa i propagandzisty lat 80.
Jakieś wysokie i tajne kolektywy zadecydowały, by nie rozwiązywać komunistycznych służb specjalnych („są tam świetni fachowcy”), a Amerykanie obiecali, że „przewerbują je w całości”. Uważali prawdopodobnie, że będą one strażnikiem interesów rosyjskich stabilizując sytuację w Polsce.
Z pewnością zabezpieczono interesy wszystkich poważnych „akcjonariuszy” zewnętrznych i wewnętrznych, a Polakom pozostała jedynie „terapia szokowa”.
Mój więzienny współtowarzysz niedoli – robotnik z Białogardu deklarował, że wystarczy mu miska zupy na dzień, byle tylko Polska była wolna. Zupę koledze Makaremu zapewnił Balcerowicz - ubyło 5 mln miejsc pracy, straciliśmy 85 % sektora bankowego i 50 % przemysłowego. Wszystko „poszło” za ok. 5 % wartości odtworzeniowej. Po kilku latach reform ok. 40 % Polaków ( w 1989 roku było ich 16 %) znalazło się poniżej minimum egzystencji.
Za demokratyzację zapłaciliśmy wysoką cenę.
Kłopotliwa partia spoza rozdzielnika

Natychmiast po rokowaniach „okrągłego stołu” „przewerbowane” służby rozpoczęły meblowanie polskiej sceny politycznej w myśl zaleceń gen. Kiszczaka:„musimy sobie zapewnić operacyjne możliwości oddziaływania na te organizacje, kreowania ich działalności i polityki”.
Gdy ujawniono „listy Macierewicza” okazało się, że tylko w partii PC (poprzedniczki PiS) Jarosława Kaczyńskiego nie ma agentów, a więc gen. Kiszczak nie mógł zapewnić sobie „operacyjnej możliwości kreowania jej działalności i polityki”. Z tego względu partia Kaczyńskiego zawsze podlegała huraganowej krytyce mediów miejscowych i zagranicznych. Nie miała też tzw. „zdolności koalicyjnej”. Po wygranych przez PiS wyborach 2005 roku zaproponowano ludowcom udział w rządzie.
PSL to partia „profesjonalnych koalicjantów” zwyczajowo wchodzących w koalicje ze wszystkimi. Tym razem ludowcy odmówili, a wyglądało to tak, jakby ktoś, kto ma „operacyjne możliwości oddziaływania”, właśnie „oddziałał”.
Na PiS i jej prezesa od zawsze spadały nieprawdopodobne ilości hejtu ze wszystkich stron, a to dlatego, że PiS jest „ciałem obcym” na scenie politycznej, przy budowie której angażowali się ci, co roszczą sobie pretensje do zarządzania ziemiami zamieszkałymi przez Polaków. Historia zatoczyła koło – siły, które sprzeciwiały się odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku, dziś również działają w tej samej sprawie.
Zdobycie w 2015 roku samodzielnej władzy przez „skrajnie nacjonalistyczną, niedemokratyczną, autorytarną” (najczęściej używane epitety) partię było”fuksem”, który zawdzięczać możemy zbiegowi kilku czynników. Natomiast utrzymanie się przy władzy i efektywne rządzenie wbrew przytłaczającej większości mediów, wobec nieustannych awantur i przepychanek, graniczy niemal z cudem. Aby „zejść z linii strzału” po 2 latach udanych rządów dokonano rekonstrukcji gabinetu w celu poprawy wizerunku. Niestety nowa, „europejska” twarz całej formacji nie zrobiła najmniejszego wrażenia – ataki nie zmniejszyły się ani o milimetr.
I nawet gdyby min. Zalewska, wprowadziła obowiązkową naukę nowoczesnych, europejskich technik masturbacyjnych na wszystkich szczeblach nauczania z egzaminem praktycznym na maturze, nie zmieniłoby to opinii o Polsce.
Bo nie chodzi tu o wizerunek – partia upominająca się o prawa dla Polaków jest po prostu „obca” systemowo i nieakceptowalna dla „sił trzymających władzę” w naszej części Europy. Jarosław Kaczyński, pomny prób naprawy państwa w czasie Sejmu Wielkiego i ich tragicznych efektów, stara się unikać gwałtownych ruchów, które mogłyby zakłócić kruchą równowagę, jaką wypracowały mocarstwa „na odcinku polskim”. Dlatego rządzący z nadzwyczajną cierpliwością znoszą wszelkie upokorzenia i afronty na forum międzynarodowym. Ale czy Polacy będą równie cierpliwi?
Rozczarowany elektorat powściągliwość interpretuje jako indolencję i tchórzostwo, a bez pełnej mobilizacji wyborców nie sposób wygrać ze „zjednoczoną opozycją” (do której przed wyborami do Sejmu z pewnością dołączy także „Wiosna”).

Katastrofą byłby powrót do władzy internacjonalistów liberalno - proletariackich. Większość reform zostałaby cofnięta, "urealniono" by wiek emerytalny i skończyło by się "rozdawnictwo" dla krajowców, bo "piniędze" potrzebne byłyby gdzie indziej.

Rządzący zdają sobie sprawę, że zemsta sędzi Kamińskiej będzie straszna, a sędzia Łączewski prawdopodobnie już zaczyna pisać uzasadnienia wyroków. Jak pamiętamy zajmuje mu to dużo czasu (dla Mariusza Kamińskiego pisał 3 miesiące). Obecny rząd realizuje z lepszym lub gorszym skutkiem swoje obietnice wyborcze i nie ulega wątpliwości, że zrobił najwięcej dla Polaków ze wszystkich rządów po 1990 roku. Prawdopodobnie żaden następny rząd tyle nie osiągnie - powinni o tym pamiętać rozczarowani wyborcy PiS..

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:17)

Komentarze

Narodowców dopomoże jedynie "totalitarnej"  opozycji do ponownego przejęcia władzy. A wtedy - "do widzenia, żegnaj Gienia, dam ci trąbkę do...".

Skończy się jakakolwiek polityczna możliwość odzyskania niepodległości i niezależności. Nastanie absolutny brak przestrzeni manewru w polityce międzynarodowej. Będziemy łożyć na niemiecki dobrobyt, żydowskie odszkodowania za holocaust, rosyjski gaz (i rosyjskie zbrojenia), podobnie - na amerykański przemysł zbrojeniowy. 

Obecne starania polskiego rządu o odzyskanie przez Polskę samodzielności przypominają chodzenie po ogonie tygrysa.

Zmiana władzy oznaczać może albo dobrowolne wejście do paszczy tygrysa, albo - obudzenie tygrysa, który też "patyczkować się" z Polską nie będzie.

A fakt, że zawsze, do każdej władzy "przysysają się" rozmaite wredne "pijawki" oznacza jedynie, że mamy takie wśród obecnie sprawujących władzę. Należy te pijawki rozpoznać i systematycznie "eliminować" (politycznie, nie fizycznie!) Największym naszym (polskim) problemem jest to, że wciąż działamy w "niedoczasie".

Pozdrawiam z szacunkiem,

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-4

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1583690

Pozdrawiam lwowiankę. Też jestem lwowiakiem - tułaczem.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1583728

Jestem jednym z tych którzy trzeci raz nie dadzą się nabrać. Argumenty przedstawiłem w odrębnym komentarzu. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

----------------------------------------------------------- "Polska Niepodległa to Polska niebezpieczna" Lenin

#1584074

A to się Tatke z oryginalnym Naczelnikiem uradują w Niebiesiech. Tych od Lutra - nie od św. Pietra.

Wtedy dopiero się naczelnikowi przestrzeń do manewru otworzy. I pogoni tą pijawkę Tuska za Ural - na tym tygrysie co się wreszcie wqrwi tym chodzeniem mu po ogonie.

 

A tak poza tym, świetny artykuł Leopold - jak zwykle! W historycznej części, bo analiza tego, co teraz się dzieje, to ciut tendencyjna - jak na mój gust. Znaczy, zbyt wiele tolerancji dla zwykłego tchórzostwa.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-8
#1583737

w pozycji raba

 

powstania polskie

nieustannie biczować

pozycję zaś raba

przed Putinem zachować

 

PS Jak się w kwasie powiedziało A,  to trzeba powiedzieć i B!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

jan patmo

#1583746

Powstanie Majowe 1926, LOL - kiepeła u wieszcza nie od parady.

A co do ABC: Trumna gotowa i wieko zapaść musi, grabarze czekają.

Jeszcze przed wyborami.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-8
#1583913

Czytanie Pańskiego eseju sprawiło mi niewątpliwą przyjemność. Nie da się ukryć, że Polacy z Lwowa pięknie piszą po polsku, czego Polakom z serca Polski właśnie brakuje. Prawdę mówiąc już po raz trzeci ten tekst przeglądam od wczoraj. Uchwycił Pan w nim problemy najbardziej istotne, które czasem są ledwie zauważalne na powierzchni życia politycznego. O pewnych rzeczach lepiej nie mówić, gdyż odkrywanie wszystkich kart w obecności wrogów, a tych Polska ma niemało, nie jest przecież wskazane. Jeśli chodzi o "rozczarowany elektorat", to w mojej  percepcji są to ludzie, którym brakuje zasadniczej wiedzy o współczesnym świecie i w związku z tym reagują w sposób dla nich typowy. Jednakże "rozczarowani" w pełni rozumiejący obecną globalną rzeczywistość, a mimo wszystko uderzający w PiS bezwzględnie i z całą siłą, mają tylko i wyłącznie jeden cel na myśli, którym jest odsunięcie obecnego rządu od władzy i ich własne przyszłe korzyści. Przejęcie władzy przez tzw.  wolnorynkową opozycję byłoby dla Polski największą katastrofą. Nierówności społeczne dopiero przy wprowadzeniu wolnego rynku stałyby się naprawdę widoczne. Obawiam się, że naturalnym efektem tego byłaby następna fala emigracyjna i podporządkowanie kraju Niemcom i Rosji. Nie wykluczam również Chińczyków.

Pozdrawiam Pana i Panią Katarzynę Tarnawską,

Polka z Kalifornii,

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-3

AgnieszkaS

#1583814

"Gdzieś zadecydowano, że prezydentem „wolnej Polski” ma zostać dotychczasowy wojskowy dyktator Jaruzelski. Czy było to w 1985 roku podczas spotkania Rockefellera i Brzezińskiego z Jaruzelskim w Nowym Yorku?"

Sytuacja przed wyborem prezydenta przez ZN:

(...)

Air Force One wylądował na Okęciu wieczorem 9 lipca, a następnego ranka o 9.30 w Belwederze, w Sali Pompejańskiej, rozpoczęła się trwająca blisko dwie i pół godziny rozmowa amerykańskiego prezydenta z Wojciechem Jaruzelskim. „Gazeta Wyborcza” donosiła, że spotkanie trwało pół godziny dłużej, niż zaplanowano.
„Jaruzelski otworzył przede mną serce, pytając, jaką funkcję winien teraz pełnić. Mówił o swojej niechęci do kandydowania na fotel prezydenta i pragnieniu uniknięcia wewnętrznych konfliktów, tak w Polsce niepotrzebnych. Nie sądził, aby w prezydenckich wyborach »Solidarność« w wystarczającym stopniu udzieliła mu poparcia, obawiał się, że zostanie upokorzony, przegrawszy te wybory. Powiedziałem, że jego odmowa kandydowania może mimo woli doprowadzić do groźnego w skutkach braku stabilności, i nalegałem, aby przemyślał ponownie swoją decyzję. Zakrawało to na ironię, że amerykański prezydent usiłuje skłonić przywódcę komunistycznego do ubiegania się o urząd publiczny. Byłem jednak przekonany, że doświadczenie, jakie posiadał Jaruzelski, stanowiło najlepszą nadzieję na sprawne przeprowadzenie zmian okresu przejściowego w Polsce.

Jaruzelski sądził, że Polska potrzebuje rządu koalicyjnego z komunistycznym premierem i wicepremierem reprezentującym opozycję. Problem polegał na tym, że jakikolwiek by powstał rząd – będzie musiał podjąć trudne gospodarcze decyzje, a to stwarzało szczególną trudność dla »Solidarności«, która była jednocześnie związkiem zawodowym i partią polityczną”, napisał we wspomnieniach George Bush.

(....)

i

(....)

Wspomnienia amerykańskiego prezydenta sugerują, że doszło wówczas do dyskusji na temat prezydentury generała Jaruzelskiego. Przy stoliku siedzieli obok siebie Bush, profesor Bronisław Geremek i Lech Wałęsa. Dziś nikt już nie potrafi odtworzyć przebiegu tamtej rozmowy.
– Amerykanie już przed tym spotkaniem prosili nas, żebyśmy, mówiąc kolokwialnie, za bardzo nie kołysali tą łódką. Apelowali o ograniczanie się w radykalizmie pomysłów. Oni po prostu się bali, że jeśli posuniemy się za daleko w Polsce, to wówczas proces demokratycznych zmian może się załamać w Rosji. A im bardzo zależało, żeby Gorbaczow kontynuował swoje działania. Dlatego tak bardzo chcieli, żeby generał został prezydentem – tłumaczy Janusz Onyszkiewicz zaangażowanie Stanów Zjednoczonych.

(...)

https://natemat.pl/109659,gdyby-nie-george-bush-wojciech-jaruzelski-nie-...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1583883

artykul historycznie bardzo ciekawy, jeżeli chodzi o czas dzisiejszy to niestety jest tendencyjny. Z góry założona teza i fakty naciągane do niej. Zapomniał Pan ze bracia Kaczyńscy brali udział w obradach Okrągłego Stołu (czyli obradach zdrady). PC nie było partia bez agentury, tez ja miała tylko w mniejszej ilości. Wiem jak wyglądały rozmowy zjednoczeniowe prawicy w połowie lat 90-tych i jak zachowywali się bracia oraz Ludwik Dorn (wiem bo sam brałem w nich udział). PIS to niestety, patrząc z perspektywy tych czterech lat partia która jest elementami tego układu przeciwko któremu tak bardzo jesteście (tylko jej zadanie to zagospodarować elektorat niepodległościowy i prawicowy). Argumenty: 1. PIS wprowadza tylko te ustawy które są „zasiłkowe” tj. Rożnego rodzaju 500+ - to tez jest ważne. Ale: 2. Nie ma ulg dla przedsiębiorców, jest tylko socjalistyczne „dojenie przedsiębiorców i chcących prowadzić działalność gospodarcza”, podatki dla zarabiających więcej czyli bardziej przedsiębiorczych zamiast dać zachęty np w formie ulg inwestycyjnych, które stworzyłyby nowe miejsca pracy a wiec większe przychody do budżetu w formie podatków. 3. Nie zlikwidowano ulg dla supermarketów a wiec nadal uciekają z budżetu państwa miliardy, ale także nie dano takich samych ulg polskim przedsiębiorcom. 4. Nie zrepolonizowano mediów. 5. Nie wycofano się z postanowień stambulskiej. 6. Nie znowelizowano ustawy aborcyjnej. I wiele innych. Tak więc gra PIS jest tylko grą na pokaz.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

----------------------------------------------------------- "Polska Niepodległa to Polska niebezpieczna" Lenin

#1584073

Nie chcę...ale muszę....

Tylko idioci albo zadaniowcy  ..no i ropuchy z Londynu, mogą tego nie widzieć co opisałeś kawę na ławę..

Albo muszą ...albo chcą.

 Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6

Verita

#1584081

PIS przeszkadza, ponieważ Naczelnik jest- tak ja uważam- uwikłany w jakieś tajemne zależności i dlatego nie może być i nie będzie zbawcą narodu jak niektórzy wpatrzeni w niego i PIS przepowiadają i są o tym przekonani.

Naczelnik miał wiele okazji stać się prawdziwym mężem stanu, a okazał się wirtuozem polityki, który potyka się o własne nogi,- to opinia redaktora Stanisława Michalkiewicza. Jest wiele miejsc w internecie gdzie można znależć wyliczankę faktów, które sprowadzają Jarosława Kaczyńskiego do roli szkodnika sprawy polskiej. Jeśli on szkodzi sprawie polskiej to cały PIS szkodzi, ponieważ Kaczyński to PIS. 

Dziwne tylko, że niektórzy, wydawało by się rozsądni ludzie nie widzą jak politycy Pis-u blokują i dezawuują działalność patriotyczną młodzieży skupionej chociażby w corocznym Marszu Niepodległości.

Proszę sobie wyobrazić Jarosława Kaczyńskiego wyciągającego przyjazną rękę do tej pełnej energii i zapału do działania na rzecz naszej ojczyzny młodzieży, jaka to by wtedy była siła. Wtedy można by było z pewnością zmienić konstytucję i postawić sprawę polską spowrotem na nogi. No ale do tego jest potrzebny polityk przez duże P.

Pozdrawiam Autora

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-5
#1584131

To nie "bracia Kaczyńscy brali udział w obradach okrągłego stołu", tylko Lech Kaczyński był doradcą jakiegoś "podstolika" d/s prawa pracy. Z trudem można uznać, że "brał udział".
Ad pkt.2 - "nie ma ulg dla przedsiębiorców" to stwierdzenie krzywdzące. "Ulgi inwestycyjne dla najbogatszych" -zmniejszenie podatków dla najbogatszych jako zachęta do inwestowania i tworzenia nowych miejsc pracy było przerabiane wielokrotnie. Najczęściej ze skutkiem rozczarowującycm (np. za Reagana). Najbogatsi natychmiast kupowali ósmy dom czy trzeci jacht.
Ad 3 - podatki od supermarketów próbowano wprowadzić na początku rzadów i spotkało się to z natychmiastową reakcją Brukseli (niedozwolona pomoc państwa mniejszym sklepom).
Ad 4 - repolonizację mediów zamierzono przeprowadzić po reformie sadów (korzystając z doświadczenia węgierskiego). Nie ulega watpliwości, że próba repolonizacji wywoła gwałtowną reakcję nie tylko Niemiec, ale i Izraela.
Ad 6  - ustawę aborcyjną można uchwalić, ale wprowadzenie jej w życie nie jest możliwe. Warto przypomnieć przegrany przez Polskę proces Alicji Tysiąc (zmuszona została do "urodzenia niechcianego dziecka") przed Europejskim Sądem Praw Człowieka. Zaostrzenie ustawy aborcyjnej uznano by jako antyeuropejskie "łamanie praw człowieka", Soros wyprowadził by dziesiątki tysięcy czarnych kamizelek i rząd zmuszony był by do wycofania się. Czy jest sens uchwalać ustawy, których nie można wyegzekwować? Przypominam, że 70 % naszego ustawodawstwa pochodzi z UE.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

Leopold

#1584192

Boimy się Sorosa, Brukseli, reakcji Niemiec, "bogatych, kupujących domy", nie możemy nic samodzielnie zadecydować...to po co nam takie  państwo ?

A na pytanie ...czy jest sens uchwalać ustawy,...których nie można wyegzekwować? To po co nam w ogóle prawo?

Na koniec zapytam ...czy jest sens  żyć..., skoro i tak musimy umrzeć ?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1584194

Bingo- jak by powiedział Sowiniec.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1584209

 PiS przeszkadza jeszcze z jednego   powodu, zgadza się  bowiem na dehumanizację medycyny....czyli na prymat pieniądza nad pacjentem.

Lekarz przestaje być lekarzem ...a staje się świadczyniodawcą.

https://www.youtube.com/watch?v=LZA1wKjn0go

Liczby trwale okaleczonych szczepieniami i upośledzonych dzieci i młodych dorosłych są już tak wielkie, że wiele krajów literalnie się zapada.

Na całym świecie rodzice, których dzieci stały się poszczepiennymi kalekami organizują się, tworząc coraz potężniejszy ruch samoobrony. Domagają się dobrowolnych, bezpiecznych i skutecznych szczepień oraz rzetelnej informacji nt. szkodliwości szczepień.

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=25073&Itemi...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1584195

Zostaje u Ciebie niestety myślenie socjalistyczne (jak w PIS, który jest socjalistyczny z dodatkiem patriotycznego historyzmu). Dlaczego osoba która zarabia lepiej, czyli jest bardziej pracowita, ma większe zdolności ma być za to karana większym opodatkowaniem.  Nie chodzi o „ulgi dla najbogatszych” Ja pisałem o karaniu najbogatszych dodatkowym obciążeniem podatkowym, odwracasz tutaj kota ogonem. Przy okazji tego co napisałeś czy wziąłeś pod uwagę ze te domy i jachty ktoś musiał zbudować, wytworzyć materiały np. cegły, żagle itp. Na Węgrzech nie mieli problemu z wprowadzeniem podatku od supermarketów. Repolonizacji mediów nie zrobiono i to jest fakt. Ustawę aborcyjna w postaci zakazu zabijania gdy jest tylko podejrzenie choroby jest możliwe wystarczy chcieć.  W Twojej wypowiedzi jest dużo „jeśli” „ nie można”. Gdybym ja i inni w moim wieku tak myśleli nadal byśmy żyli w PRL-u i głosowałbyś tylko na jedyna słuszna opcje. Trochę więcej wiary w siebie i w możliwości Suwerena, tylko ze Suweren musi chcieć, 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

----------------------------------------------------------- "Polska Niepodległa to Polska niebezpieczna" Lenin

#1584267

Jeszcze raz powtarzam.Dokąd PiS nie uzyska większości pozwalającej zmienić zapisy konstytucji i dalej rozpieprzenia kasty sędziowskiej stojącej na straży III RP, to nie zrobimy ani kroku do przodu. Będziemy się taplać w tym gównie po wsze czasy jako jedyny relikt komunizmu w Europie.Obawiam się że to nigdy nie nastąpi. Platfusy i inne zboczeńce na to nie pozwolą.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2

Husky

#1584129

Więcej optymizmu. 

Dlaczego zakładasz, że Platfusy i inne zboczeńce na to nie pozwolą? Nie będziemy się ich pytać o zgodę.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1584210

PIS nas zrujnuje, damy więcej niż PIS, będzie krach, nie zabierzemy nic z tego co dał PIS, PIS to chorzy ludzie, cholera PIS ukradł nasze pomysły, nie dla 500+ i żądamy by było także na 1-wsze dziecko

Boże, jak oni się miotają.

Problemem Polski nie jest PIS tylko gówniana opozycja

ps.

Żeby nigdy więcej takie coś nie było w naszym rządzie!

Wstyd!

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Husky

#1584214

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1584531