"Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015" (1)

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

Polska staje się powoli największym problemem elit unijnych, elit demoliberalno-lewicowych, które przyjęły sobie za cel upadek naszej Ojczyzny. Jesteśmy narodem i krajem jednym z największych w Europie a spośród tzw. demoludów największym i najbardziej znaczącym. A do tego krajem myślącym logicznie i zgodnie z chrześcijańskimi podwalinami istnienia współczesnego cywilizacyjnego świata Europy.

 

Nie jest to żadna nowość.

 

Od wieków stanowimy bowiem ostoję tolerancji, chrześcijaństwa, demokracji i logicznego oraz naturalnego myślenia. I z takim podejściem do naszego życia byliśmy bardzo podobni do elit europejskich w przeszłych wiekach... aż do momentu, kiedy Europa Zachodnia w XX wieku stała się spuścizną masońskiego komunizmu reprezentowanego przez wielu myślicieli - od Żydów Karola Marksa i W.I. Lenina oraz wcześniejszych filozofów w stylu Jean-Paula Sartr'a czy Friedricha Wilhelma Nietzsche'go aż do Anatonio Gramsciego, twórcę obowiązującego dzisiaj w Europie i nie tylko komunizmu kulturowego. Te ich idee są anaturalne i wrogie człowiekowi jako podmiotowi a nie przedmiotowi istnienia. Elity demoliberalno-lewicowe chcą zniszczyć narody europejskie, ale chyba i wszystkie narody świata aby zapanował jeden ład, jeden rząd, który będzie kierował śniadymi i ogłupionymi masami gojów jako niewolnikami mitomańskiej i chorej "chazarskiej elity światowej".

Ten powyższy wstęp jest niejako pretekstem do usprawiedliwienia mojej nieobecności w sieci przez przeszło 3 miesiące. Oczywiście obserwowałem to, co się działo. Było mi przykro, że prezydent A. Duda dał się zwieść pogrobowcom elit III RP i zawetował ustawy dotyczące sądownictwa, które powinny być przyjęte. Z niechęcią obserwuję też konflikt pomiędzy Pałacem Prezydenckim a MON. Uważam, że w Polsce dziś nasz tzw. "obóz" nie może mówić różnym głosem. Tylko jedność może nam pozwolić na odzyskanie suwerenności Naszej Ojczyzny. A suwerenność da nam niepodległość i podmiotowość nas wszystkich, dumnych z tego, że jesteśmy Polakami.

 

Ale... rząd Premier Beaty Szydło robi swoje i chwała mu za to! To ona zapewniła Andrzejowi Dudzie zwycięstwo w wyborach prezydenckich i nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby Prezydent dziś - kierowany zdradliwymi podszeptami - zaczął z nią rywalizować o przywództwo po "prawej scenie politycznej w Polsce".

 

Bowiem chyba każdy zdaje sobie sprawę, że czas kapitalnego Jarosława Kaczyńskiego powoli - z racji wieku się kończy - i teraz następuje czas przejęcia władzy po polskiej a nie obcej i targowickiej stronie w postaci dzisiejszej opozycji różnej maści.

 

ja bardziej ufam osobie, której syn jest polskim katolickim księdzem niż osobie, której żona przy małżeństwie zachowała swoje ojcowsko żydowskie nazwisko.

 

Pomijając jednak to wszystko postanowiłem poświęcić mój wakacyjny czas na przygotowanie dwóch książek, z których chyba najważniejsza jest pozycja, którą zatytułowałem:

 

"Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015".

 

Jestem w połowie drogi i teraz jedynie chcę przedstawić kilka akapitów ze wstępu do tej publikacji, która naprawdę wymaga ogromnego wysiłku.

Książka - być może w trzytomowej postaci - opisywać będzie gospodarczą sytuację Polski w schyłkowych latach PRL-u i w tzw. III RP. Materiały do niej zbierałem od dość dawna i będzie to książka naukowa spełniające wszystkie metodologiczne i naukowe postulaty.

 

Materiałów do niej zebrałem dużo i współpracowałem sieciowo w tej materii z innymi ekonomistami, historykami i socjologami, więc - mam nadzieję, że szybko – książka ta zostanie skończona i wydana.

 

Największym problemem jest dalej pozyskanie środków. Do ukończenia książki muszę skorzystać z miejscowych archiwów gospodarczych i statystycznych znajdujących się w zbiorach m.in.: w Rosji, Niemczech, Francji, UK, USA i Izraelu, co wymaga dość dużego nakładu finansowego.

W swoim wprowadzeniu do książki piszę m.in.:

 

"Syjonistyczny korporacjonizm pozwolił na niesamowity rozwój Polski i powstanie w latach 1970-1976 tysięcy firm, tysięcy mieszkań i staniu się przez Polskę jedną z najdynamiczniej rozwijających się gospodarek światowych.

 

I tą naszą polską przedsiębiorczość i słowiańską kreatywność celowo i z chazarskim amoralnym opętaniem wykorzystano, po to, aby konkurencyjnie i wrogo przejąć polskie aktywa, które były największe – obok ZSRR – w krajach „demoludów”, dodatkowo zaś otwarto polski rynek (ponad 38 milionowy) na towary zagraniczne.

 

To wrogie przejęcie Polski dokonało się zaś poprzez realizację katastrofalnego dla Polski i Polaków planu Sachsa-Sorosa-Lipmana-Wiliamsona (Konsensus Waszyngtoński), zwanego planem ówczesnego od piętnastu lat (!) doktora nauk ekonomicznych L. Balcerowicza.

 

Zresztą L. Balcerowicz czy prywatyzacyjny J. Lewandowski i wielu innych „złoczyńców” w większości z antypolskich kręgów dawnej UD/UW a dziś PO, powinno odpowiadać za zniszczenie Polski przed Trybunałem Stanu.

1989 do 2015 roku systematycznie dokonywano V rozbioru Polski, który rozpoczął się w 1976 roku a został prawnie potwierdzony przy Okrągłym Stole, w Magdalence i różnych willach aparatczyków komunistycznych.

 

W 1976 roku to się zaczęło. To wtedy rozpoczęło się przejęcie polskiej gospodarki, dorobku Edwarda Gierka.

 

Chciałbym jednak zwrócić uwagę (jestem ekonomistą i pod tym względem chcę skomentować), że mieliśmy III rozbiory Polski faktyczne, gdzie nas podzielono terytorialnie i pozbawiono państwa. Przetrwaliśmy. Powstała II RP i gdyby nie IV rozbiór istniałaby do dzisiaj (zakończony II WŚ rozbiór niemiecko/nazistowski-rosyjsko/sowiecko/komunistyczny w 1939). Później było oddanie przez naszych wrogów Ojczyzny we władanie Sowietom/komunistom, przy czym J. Stalin - zdając sobie sprawę z antypolonizmu Żydów i nie wierząc komunistom Polakom - powierzył krwawe wprowadzanie komunizmu tzw. żydo-komunie, której spadkobiercy do dzisiaj sobie uzurpują prawo do Polski.

Mimo tego Polska trwała w sercach i w działaniach zwykłych ludzi, nawet w PRL-u. Byliśmy narodem, który nigdy nie pogodził się ze sfałszowanymi przez żydo-komunistów wyborami w 1947 roku i wielokrotnie dawaliśmy temu wyraz a zakończyliśmy I Solidarnością, która niestety została ostatecznie zabita w Magdalence i OS zarówno przez komunistów jak i żydo-komunistów, też po stronie niby opozycji w stylu KOR, ROPCIO czy KPN oraz nowej II Solidarności pozbawionej polskich patriotów (efekty Stanu Wojennego – zmuszenie w latach 1981-1983 do emigracji od 0,8 do 1,5 miliona prawdziwych młodych i kreatywnych polskich patriotów).

Ale... tak naprawdę - muszę to powtórzyć - V rozbiór Polski rozpoczął się w 1976 roku w momencie powstania - a tak dokładniej - ostatecznego przejęcia KOR-u przez spadkobierców żydo-komuny: Michnika, Smolarów, Lityńskiego, Kuronia, Geremka, Mazowieckiego i innych.

 

O co chodziło? Ano o to, że gospodarczo Polska zyskała niesamowicie w latach 1970-1976, zbyt mocno jak dla etnicznie nam obcych. I wtedy postanowiono przejąć naszą gospodarkę, tą powstałą za tak krytykowanego E. Gierka. Właśnie ta spuścizna E. Gierka była obiektem złodziejskiej prywatyzacji od 1988 roku.

 

Z demoludów mieliśmy najwartościowszą gospodarkę, największe aktywa, też jeżeli chodzi nie tylko o firmy, marki, ale też o zasoby naturalne.

 

Przypominam, że E. Gierek też marzył o broni atomowej dla Polski. W czasie jego rządów oszacowano zasoby naturalne i te analizy do dzisiaj są aktualne.

Wedle mnie gospodarczo był to najlepszy czas dla Polski w okresie PRL, biorąc pod uwagę oczywiście ograniczenia polityczne, komunistyczne.

Przypomnę, że już w 1985 roku generał W. Jaruzelski spotkał się z Dawidem Rockefellerem a w 1988 roku powstała Fundacja S. Batorego G. Sorosa a później był plan L. Balcerowicza, czyli Sorosa-Sachsa-Lipmana-Wiliamsona (wszyscy Żydzi).

Przez cały okres trwania III RP nasze myślenie ogólnie zostało spaczone jednak propagandą lat 80-tych, później 90-tych a nawet do dzisiaj.

 

Ja akurat studiowałem ekonomię w latach 1988/1993, czyli na przełomie dziejów w Polsce. I wtedy nam wmawiano, że "kapitał nie ma narodowości", "to, co państwowe jest złe", "Polska jest zacofana i wymaga importu kapitału oraz konw-how", "tylko rynek i jego niewidzialna ręka reguluje wolną gospodarkę", "liberalizm gospodarczy jest (ekonomia klasyczna, neoklasyczna czy monetaryzm) najlepszą formą funkcjonowania gospodarki - nawet mocno krytykowano keynesizm", "jedyną szansą i jedyną drogą jest prywatyzacja, nawet firmę nieraz należy sprzedać za złotówkę", "najlepszym planem jest plan L. Balcerowicza", itp.

 

Oczywiście wtedy byłem zafascynowany L. Balcerowiczem i tym zalewem towarów z Zachodu.

 

Pierwsze czerwone światełko zaświeciło w 1992 roku (nocna Zmiana).

I właśnie od tamtego momentu zacząłem jeszcze mocniej wgłębiać się w historię gospodarczą kapitalizmu i okazało się, że plan L. Balcerowicza (Sorosa-Sachsa-Lipmana-Wiliamsona) był po prostu planem wrogiego, konkurencyjnego przejęcia naszej gospodarki.

 

A takie wrogie przejęcie polega albo na zniszczeniu danej firmy lub jej zakupie i przejęciu jej marek. Zniszczenie powoduje pozbycie się konkurenta i otwiera nowe rynki na własne produkty (często przejęte firmy zaprzestawały produkcji a stawały się magazynami dla zagranicznych produktów).

Zakup i przejęcie marek zwiększa aktywa firmy przejmującej i pozwala na transfer zysków za granicę.

 

Dzisiaj niemal wszystkie onegdaj znane i silne marki polskie są już dawno nie naszą własnością.

 

Ale co oni z taką determinacją chcieli przejąć lub zniszczyć? No właśnie - naszą cenną gospodarkę (firmy, marki, ziemię, zasoby), która powstała przede wszystkim w latach 1970-1976. To był łakomy kąsek, na który mieli (i do dzisiaj mają) ochotę koncerny międzynarodowe.

 

Pragnę zauważyć, że w 1989 roku krytykowano tylko E. Gierka i jego niby zadłużenie a przecież przez cały okres lat 80-tych rządził W. Jaruzelski i to on powinien być krytykowany a nie E. Gierek. To właśnie ten fatalny generał nie miał pojęcia o gospodarce, nie miał pojęcia o ekonomii i - być może skłoniony przez żydowskich oligarchów - robił wszystko co mu kazali w zakresie osłabienia wartości polskiej gospodarki.

Często słyszy się opinie, że plan Balcerowicza (S-S-L-W-B) był złodziejską prywatyzacją, która zniszczyła nasz przemysł i doprowadziła do jego upadku oraz bezrobocia i pauperyzacji Polaków.

 

Wielu krzyczy o tym głośno, że III RP pozbawiła nas aktyw.

 

Ale jakoś nie słychać głosów, co tak naprawdę zostało zniszczone, bo trudno nam wykrztusić z siebie, że III RP zniszczyła i sprzedała... przede wszystkim gospodarczy dorobek E. Gierka.

 

Bo przecież w latach 1980-1989 prawie w ogóle nie budowano fabryk a wprost przeciwnie - właśnie lata 80-te były wstępem do przejęcia i zniszczenia dorobku E. Gierka, t.j. w tych latach W. Jaruzelski (muszę to powtórzyć) i spółka działali na rzecz obniżenia wartości naszej gospodarki, nawet sztucznie tak, aby po przyjściu kapitału zachodniego wszyscy Polacy byli przekonani, że nasza gospodarka jest beznadziejna a te działania spowodowały też obniżenie wartości (ceny) naszych firm i marek przy sprzedaży (prywatyzacji). Do tego propaganda ekonomiczna syjonistycznych ekonomistów i polityka wstydu oraz kompleksu niższości prowadzona przez liberalno-lewackie elity, w tym media.

Jeszcze raz zwrócę uwagę na waszyngtońskie spotkanie w 1985 roku Rockefellera z Jaruzelskim. Dawidek - czego nie robił - nawet zjechał ze swojego najwyższego piętra i osobiście przywitał Wolskiego przed swoim budynkiem. Później powstał Fundacja S. Batorego G. Sorosa (1988), która miała nadzorować i pilnować skuteczności złodziejskiej transformacji ustrojowej.

 

I czy teraz dziwimy się "grubej kresce"?

 

Ustalono po prostu, że część majątku zostanie zawłaszczona przez dawnych aparatczyków (uwłaszczenie nomenklatury), część damy "konstruktywnej opozycji", część oddamy obcym, przy czym i tak ostatecznie nawet te spółki nomenklaturowe oraz "konstruktywne opozycyjnie" i tak ostatecznie przeszły we władanie korporacji zagranicznych (władanie lub zostały zniszczone) - vide banki. Tego aspektu historii jakoś się nie opisuje”.

 

Powyższe to oczywiście szkic wstępu książki, ale oddaje to, co chcę m.in oczywiście w niej udowodnić i jestem pewny, że udowodnię poprzez fakty jeszcze wiele niezrozumiałych przez wielu zdarzeń dziejących się od 1976 roku.

 

Pozdrawiam

 

P.S.

Na komentarze odpowiem po godzinie 15.00

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:11)

Komentarze

Twoja nieobecność wystraszyła JzL ! Wakacje udane ? No to do roboty.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

#1546952

Tak szczerze to oprócz zbierania materiałów do książek zmogła mnie trochę choroba i niemożność w ten czas zajrzenia do internetu. 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1546955

Drogi autorze,

Muszę zakwestionować Twoje stanowisko co do okresu gierkowskiego.

Tak się złozyło, że pracowałem w ZETO (usługowy ośrodek komputerowy) i to było doskonałe miejsce do obserwacji sytstemu gospodarczego. Jedyne co w tym systemie mogły robić komputery, to oblicvzać listy płac, bo te dane mogły być wiarygodne. Reszta danych była niewiarygodna, bo system oparty był nie na bodźcach/wskaźnikach ekonomicznych, bo przecież nie było rynku. System był oparty na danych wziętych z sufitu,czyli dyrektywach wyższego szczebla czyli z KC czy BP partii. Firma miała realizować narzucony plan więc nie liczyły sie kwestie ekonomiczne lecz plan i starania o to by ten plan był jak najniższy. Ukrywano więc przed szczeblem wyższym prawdziwy stan firmy i zawyżano koszty, by można było chwalić się przerobem i by można było liczyć na jakieś wspomaganie ze szczebla wyższego. Nie można było myśleć o żadnych oszczędnościach, bo to by wskazywało na wolne moce przerobowe i groziło zwiększeniem planu na kolejny rok, a to by było niekorzystne dla załogi.

To nie była żadna gospodarka, to był totalny chaos w skali kraju.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1546961

Organizacja zycia gospodarczegow w PRL miala mnostwo wad. Nie da sie ukryc, ze tak bylo ale liczenie wskaznikow to byl wtedy i dzis jest czesto pic na wode. Taka propaganda sukcesu dla bosow w kapitalizmie i dla sekretarzy w PRL'u.

Tym nie mniej mimo tych wad wlasnie w PRL'u zbudowano calkiem pokazny i nowoczesny przemysl w przeciwienstwie do kapitalistycznego okresu miedzywojennego w ktorym prawie nic nie zbudowano i okresu pozniejszego w ktorym to rozkradziono badz zniszczono aby pozbyc sie konkurencji.

Za Gierka, miedzy innymi, pracowalem w stoczni gdanskiej i remontowej. Bylo ciekawie a czasami cyrkowo ale statki nalezaly do najnowoczesniejszych w swiecie i ceny mialy konkurencyjne tyle, ze co z tego kiedy zdecydowana wiekszosc produkcji szla do ZSRR bo tak mialo byc.

Wiarygodnosc danych to jedna sprawa ale co do samych obliczen to nie wiem co mozna bylo na owczesnych komputerach liczyc. W latach 1970siatych to byly takie wielkie liczydla. Zlozone ekonometryczne zagadnienia optymalizacyjne dzis mozna w networku liczyc kilka dni. Dlatego nie bardzo wiem co wowczas mozna bylo obserwowac z takiego uslugowego osrodka komputerowego jesli chodzi o wielkosc i jakosc produkcji przemyslowej zakladow za Gierka zbudowanych.

Mowiac o nich nalezy  przypomniec, ze czesc z nich byla zabudowana na polecenie KPZR a nie aby zaspokoic nasze potrzeby technologiczno-rozwojowe. Szkoda bo stan nauki i wynalazczosci osiagnal w tedy swe apogeum. Na koniec okresu Gierka uzyskiwalismy cos kolo 8000 patentow rocznie, Korea Poludniowa w owych czasa nie uzyskiwala nawet 2,000 patentow rocznie. Dzis polskie uczelnie naleza do najgorszych w swiecie, polscy geniusze zdobywaja nieco ponad 3000 patentow rocznie a Korea Poludniowa 50 razy tyle.

pozdrawiam,

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Vik

#1546968

???

Widzę, że przemawia pycha nowoczesności.

W latach 70 mozna było na komputerach liczyć sporo rzeczy, a najlepszy dowód to fakt, że liczyli Amerykanie i Anglicy. Metody matematyczne były znane, badania operacyjne np. Ale najważniejszą rzeczą przecież był brak rynku. Można sobie zbudować najnowocześniejszą technologicznie fabrykę, której produktów nie da się sensownie sprzedać, bo jak nie ma rynku, to nie da się wyliczyć sensownej ceny. Nie da się optymalizować, bo brak wskaźników opłacalności. Nie ma rynku, gospodarka nie ma sensu.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1546976

Wiem co wowczas mozna bylo liczyc. Moja praca magisterska to byla optymalizacja lokalizacji polskiego hutnictwa zelaza i stali. To mozna jeszcze bylo obliczyc bo podstawowa ilosc zmiennych i obserwacji nie przekraczala mozliwosci obliczeniowych i byla calkiem skromna.

Natomiast nie bardzo rozumiem co ma pan na mysli mowiac, ze wowczas nie bylo rynku a jak nie ma rynku to sie nie da wyliczyc sensownej ceny. Rynek byl w Polsce i za granica. Owszem, w swietle danych krajowych optymalizacja cen byla trudna ale nie tylko dlatego, ze wszystko bylo fikcja.

Natomiast jesli chodzi o zagranice to wszelkie dane byly dostepne. Mozna bylo ceny optymalizowac bez zadnego problemu. Problem byl zupelnie inny. Jeden to PZPRowskie zarzadzanie PZPRowskimi "specjalistami" a dwa (troche z tym zwiazane) to brak wlasnej sieci dystrybucji za granica aby bezposrednio sprzedawac do finalnego konsumenta. Poza tym export byl utrudniony poprzez postawienie we wszystkich krajach zachodnich barier taryfowych bo: "produkty z demoludow byly sprzedawane po cenach dumpingowych czyli ponizej kosztow produkcji" (tak usprawiedliwiali te bariery) co nie bylo prawda i bez tych barier zachodni producenci nie byli w stanie konkurowac z tymi produktami PRL'u, ktore mialy odpowiednia jakosc.

Nie bylo natomiast zadnego problemu taryf gdy fabryki PRL'u produkowaly dla zachodnich firm wedlug ich specyfikacji to co one chcialy. Zachodnie firmy zarabialy krocie na tym procederze a polskie niewiele. A moglo byc tak, ze polskie firmy zarabiaja a zachodnie nie. Oczywiscie za czasow PRL bylo to niemozliwe. Niestety, dzis tez nie jest tak z podobnych jak i zupelnie innych przyczyn. 

 

pozdrawiam,.

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Vik

#1546984

Obecne obchody 4 czerwca miały zupełnie inny charakter obchodów niż w latach poprzednich w których dominowało „zwycięstwo” wyborcze 1989 (żydokomuny nad komuną). W bieżącym roku główną narracją w me(n)diach była „nocna zmiana” w której po raz drugi zwyciężyła żydokomuna tyle, że nawet bez udziału narodu. Nadal jednak lansuje się „Magdalenkowy” pogląd i to z każdej strony Magdalenki, że w 1989 roku „odzyskaliśmy wolność” nie biorąc pod uwagę całkowicie rozwalanej gospodarki . Wolność bez chleba nie jest wolnością, a zniewoleniem o wiele większym niż brak wolności słowa, poglądów (też problematyczna). Żeby utrzymać się w pracy nawet najsłabiej opłacanej pracownik musi być na każde zawołanie pracodawcy, a więc nawet popierać jego poglądy polityczne i inne. Z rzadka przebija się głos, że cała tzw. „transformacja” była przygotowana przez ”służby” zmieniające kierunek podległości ze wschodniego na zachodni i to za zgodą dotychczasowych decydentów. Mówi się o tej zmianie w Polsce od połowy lat 80-tych (ustaleń W. Jaruzelskiego-„Wolskiego” z Rockefellerem). Tym czasem zmiana kierunku zapatrywań „służb” nie nastąpiła nagle, a zaczęła się o wiele wcześniej, na początku lat 70, wraz z dojściem E. Gierka do „władzy” i przyzwoleniem przez Moskwę zaciągania kredytów na „Zachodzie” i sprowadzania nowoczesnych technologii z „Zachodu”. ZSRR odstawał coraz bardziej technologicznie od zachodu i miał „blokadę” na import najnowocześniejszych technologii posłużono się więc Polską. Lata temu na www.marek-chrapan.blog.onet.pl opisywałem jak na polskiej budowie eksportowej w Dikance (Ukraina, k/Połtawy) z soboty na niedzielę zniknął samojezdny dźwig produkcji angielskiej i nikt tym specjalnie się nie przejął (chodzi o Milicję ZSRR), a po tygodniu w tym samym miejscu się znalazł tyle, że operator stwierdził – „cały był rozkręcany”.

Otóż mimo rozkradania „zachodnich” kredytów przez „decydentów” i „służby” - decydenci sami, bez dzielenia się ze „służbami” w tamtym systemie nie mieliby szans na większe kradzieże - gospodarka w Polsce zaczęła się dynamicznie rozwijać, zaczęło brakować ludzi do pracy, a wiec zaczęły rosnąć zarobki, a ponieważ podaż produktów na rynek krajowy nie zwiększała się, a nawet częściowo zmniejszyła się koniecznością spłacania towarami kredytów, musiała więc nastąpić inflacja, czyli wzrost regulowanych przez państwo cen.. Nowe inwestycje jeszcze nie produkowały albo były na najniższych możliwościach – w stanie rozruchu i nie umożliwiały spłacania zobowiązań.

Bardzo szybkie uprzemysłowienie Polski i to nowoczesnymi technologiami ani „wschodowi”, ani „zachodowi” nie było na rękę, każdej ze stron stwarzało niebezpieczną konkurencję. „Służby” zachodnie (głównie CIA) od początku lat 70-tych (częściowego otwarcia na zachód) na potęgę werbujące do swojej agentury głownie wycofaną „od koryta” w latach 1956 - 1968 stalinowską żydokomunę i ich pociotków, dostrzegły „szczelinę” którą można powstrzymać konkurencyjne uprzemysłowienie Polski. Sprzyjały temu usadowione na szczeblach centralnych i niższych resztki stalinowskiej żydokomuny m.inn. w centralach handlowych, wojewódzkich i niższego szczebla. Na szczeblach centralnych kupowano technologie nie najnowocześniejsze płacąc jak za najnowocześniejsze, paraliżowano import towarów mogący zaspokoić zwiększający się popyt w związku z bogaceniem się społeczeństwa, no i oczywiście okradano inwestycje przekraczając je nawet o 100%. Szczeble wojewódzkie i niższe tych central dodatkowo miały zyski z dostarczania deficytowych towarów na tzw. „czarny rynek” zamiast do sklepów – magazyny WSS i PSS były przepełnione. Na specjalne zezwolenie np. na rejs żeglarski pod jakimś „szczytnym patronatem lub zakwalifikowaniu do załogi członka rodziny decydenta otrzymywało się przydział towarów nieosiągalnych w życiu codziennym (szynka, kiełbasa po za kartkowa wysokiej jakości, piwo z importu, itp..) Kiedy odbierałem towar zapytałem magazyniera dlaczego nie dostarczają do sklepów, odpowiedział – „musi być zgoda szefów WSS lub PSS” a oni wolą wydawać na takie jak nasze zapotrzebowanie, a nie do sklepów. W taki sposób towary trafiały na czarny rynek osiągając ceny co najmniej dwukrotnie wyższe, a zyski dzielono między siebie. Braki towarów na oficjalnym rynku i zwyżkujące ceny powodowały niezadowolenia społeczne. Tu weszła w sierpniu 1980 roku żydokomuna przewerbowana przez „Zachód” podsycając niezadowolenie w narodzie by strajkami pozrywać umowy na spłatę produkowanymi towarami kredytów. Każdy strajk powodował brak terminowych produktów wysyłanych „na zachód” co kredytodawcy wykorzystali do żądania natychmiastowej spłaty długów, a następnie w porozumieniu z Moskiewskim namiestnikiem na Polskę W. Jaruzelskim- „Wolskim” uzgodnili likwidację nie tylko nowoczesnego przemysłu ale całości Gospodarki Narodowej. Walnie do tego przyczyniały się kierowane przez żydokomuszą agenturę zakładowe, miejskie czy wojewódzkie organizacje „Solidarności”. Zwykli członkowie nie byli zdolni ogarnąć szykowanych przekrętów, a szubrawcy zydokomusi typu J. Kuronia, B. Gieremka, A. Michnika-Szechtera, T. Mazowieckiego, L. Balcerowicza czy też ustawiany debil TW „Bolek” sterowali bezwolnymi ludzmi nie bardzo wiedzącymi o co chodzi.

 

Z dzisiejszej perspektywy ZZ„Solidarność” jawi jako organizacja wręcz przestępcza wobec Narodu Polskiego i Państwa. Mam nadzieję, ze znajdą się historycy którzy dokładniej i precyzyjniej wyjaśnią całość „zasług” w zasadzie żydokomuszych przywódców ZZ „Solidarności” manipulujących bezwolnymi członkami.

Marek Chrapan

Marek Chrapan <chrapan.marek8@gmail.com>

7 cze

 

do 22kdh, a.paluch, abaj, Adam, adamgaj, Adamska, adela_nita, administrator, adr.pr, adr.pr, adr.pr, adr.pr, adr.pr, adr.pr, adr.pr, aferch, agnieszka.kore., agnieszka.wasi., agnieszka, akozlowska, Aleksandra, alex_mat, Alicja, andre.dziewols., anita.gargas

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antyleming

#1546985

"Chaos w gospodarce" jest zawsze nie tylko w komuniźmie, a tłumaczenie "nie było rynku" to tłumaczenie dziecka nie znajacego jeszcze realiów zycia. Tak się składa, że w latach 70-tych ub.w. pracowałem w jednym z największych w kraju przedsiębiorstw (zatrudniano 8 tyś pracowników) budujących nowe (często najnowocześniejsze technologicznie)  zakłady pracy - Sosnowieckim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego na stanowiskach wymagających obecności  na najważniejszych budowach. Powstawały takie zakłady jak Fabryka obrabiarek numerycznie sterowanych w Porębie sprzedawanych na pniu (za zamówieniami długoterminowymi - to jest właśnie "rynek") m.inn. do USA, Japonii - krajów najbardziej rozwiniętych technologicznie - w pierwszej kolejności zlikwidowana, Przędzalnia Bawełny "Przyjaźń" w Zawierciu - 6 tyś komputerowych stanowisk pracy - najnowocześniejszy zakład bawełniany na świecie, wyprzedzając Chiny o 30 lat mogliśmy zarzucić Europę i nie tylko, wyrobami tekstylnymi - zlikwidowana w pierwszej kolejności,  "ERG" Celadź - wytwórnia art. gosp. domowego z tworzyw sztucznych w całości prawie brana przez kraje skandynawskie - TO BYŁ "RYNEK" ! - O te towary "bił się"  zachodni rynek bo były tanie i dobre. Itd... Itp...(Opisywałem wielokrotnie od lat 90-tych na kolejno zamykanych stronach, blogach - nędzne resztki pozostały na www. marek-chrapan.blog.onet.pl)

Całkowicie zgadzam się z pana zdaniem na temat początków szachrajstwa żydokomuszego co nieraz też opisywałem - ostatnio - Rzeczywista rola ZZ "Solidarność".

Z niecierpliwością czekam na wydanie.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

antyleming

#1546986

Rynek był czy go nie było ? 

Wątpliwości to można mieć tylko pod warunkiem, że pod pojęciem rynku rozumie się miejskie targowisko, np na Przymorzu w Gdańsku. Rynku w sensie makroekonomicznym nie było i już. Nie ma jajeczka częściowo nieświeżego czy częściowego bycia w ciąży. Muszą działać prawidłowości natury systemowej. 

Rynek za granicą ? Też Pan rzeczy opowiadasz.

Rynek to rodzaj języka komunikacji, oprócz tego że to rynek wymiany towarów.Język musi mieć Pan zawsze ze sobą, używać go w codziennych operacjach, a nie od święta  i nie zaglądać przez granicę do sąsiadów. Nie ma języka pozrozumienia handlowego - nie da się nic przedsięwziąć. Nie można w takich kwestiach posługiować się językiem potocznym i naciągać pojęcia jak gumę od majtek.

Epoka Gierka udowodniła, że komunizm nie ma systemowo mozliwości rozwojowych, czego efektem była rewolta Solidarnosci, a epoka Jaruzelskiego była próbą obrony komunizmu i powstrzymania zmian.

A transformacja po r. 1989 była dość podobną do komunizmu próbą częściowej, odgórnej zmiany neokolonialnej, zamiast organicznej, demokratycznej zmiany oddolnej lub autorytarnej zmiany systemowej i dopiero teraz PIS próbuje te błędy nadrabiać..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1546992

                                                     Warunki socjalne w okresie   1970-1980

Wyszczególnienie                                                                            1970                            1980

Przyrost naturalny w tys.osób                                                             279,2                           342,6

Emigracja w tys. osób                                                                         14,1                            22,7

Liczba mieszkań w milionach                                                                8,081                           9,794

Liczba mieszkań oddanych do użytku w tys.                                       194,2                           217,1

Absolwenci szkół wyższych w tys.                                                       47,1                            84,0

Pracownicy służby zdrowia w tys.                                                      181,5                           268,8

Łóżka w szpitalach w tys.                                                                  168,8                            200,8

Nakład książek i broszur w milionach egzemplarzy                              112                              147

Biblioteki publiczne                                                                          8261                            9315

Księgozbiór bibliotek w mln woluminów                                                 56,1                             94,5

Zatrudnieni na podstawie stosunku pracy w mln                                      9,869                          12,205

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych (1990=100)                                60,0                            117,4

Realne wynagrodzenie pracowników najemnych (1990=100)                   83,3                            138,9

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1546995

Drodzy komentatorzy,

Ludzie myślą, niezależnie od systemu. Ale różne są efekty tego myślenia. Jeżeli system oparty jest na instytucjach włączających, wszyscy chętnie współpracują. Jeżeli są instytucje wyzyskujące, to bogaci się część, reszta bieduje, a w końcu system pada. I tak było za komuny.

System komunistyczny był systemem instytucji wyzyskujących i tego nikt zdrowy na umyśle chyba nie bedzie kwestionował. Rosja Sowiecka miała w wybranych dziedzinach - np. w badaniach kosmicznych i wojskowości spore osiągnięcia, miała też duży wzrost gospodarczy, ale to wszystko odbywało się kosztem ludności pracującej na wsi, kosztem duszenia rolnictwa by przesunąć środki z rolnictwa  do miast. Osiągnięcie były mozliwe tylko w wybranych dziedzinach, gdzie wystarczyły dyrektywy, proste zarządzanie o motywacjach przemocowych i  wyjątkowe bodźce finansowe, niedostępne dla reszty. Przede wszystkim jednak brakowało wolności, w tym wolności gospodarowania  i w końcu system nie wytrzymał konkurencji z gospodarką Zachodu.

Więc proszę mi nie opowiadać banialuków o komunie w Polsce, bo widziałem to z każdej strony. Jedyna różnica między Polską a Rosją to była większa autonomia gospodarki rolniczej w Polsce, ale także i rolnictwo było poddane odgórnej kontroli zamiast rynku.

Co to się stało, minęło 30 parę lat i wszystko żeście zapomnieli ? Czyżby portal Niepoprawni stał się zamiast niepoprawnych politycznie portalem ludzi niepoprawnych logicznie i merytorycznie ? Ludzie, wy się pozbierajcie!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1547023