Jak uzdrowić polskie media? – Sposób na wyplewienie fałszu z radia i telewizji.

Obrazek użytkownika Krzysztof Wojczal
Kraj

 

Coraz częściej słyszymy opinie o tych złych, kłamliwych „mainstream mediach”, którym nie można ufać. Powiedzenie „telewizja kłamie” utarło się nie tylko w języku, ale i świadomości społecznej. Podstaw do tego rodzaju wyobrażenia same zainteresowane (telewizja czy radio) dostarczają codziennie bez liku.

Dziś wystarczy włączyć jednocześnie na dwóch osobnych telewizorach kanał publiczny oraz telewizję prywatną by ocenić, jak różny niosą przekaz dotyczący tych samych wydarzeń.

Manipulacje, nierzadko kłamstwa i propaganda, sączą się z naszych odbiorników bez względu na to, którą stację wybierzemy.

Ludzie z natury są ciekawi i chcą wiedzieć, co się wkoło dzieje. Część z nich (w tym moja osoba) pragnie otrzymania zwykłej suchej informacji podanej bez jakiegokolwiek komentarza czy sugestii.

Oczywiście pomimo, jakże sugestywnych, nazw poszczególnych programów informacyjnych („informacje”, „wydarzenia”, „fakty”), w mojej opinii, zawsze przekaz jest bardziej lub mniej umiejętnie obudowany w pewną subiektywną narrację, która ma za zadanie kształtować opinię publiczną.

Społeczeństwo coraz mniej ufa mediom, tak samo jak i politykom. Oczywiście ma to swoje dobre strony (obywatele są mniej naiwni i dostrzegają poszczególne grupy interesów), ale niesie również ze sobą pewne niedogodności.

Skąd bowiem czerpać informacje, co do których bylibyśmy pewni, że są prawdziwe? Dziś, większość odbiorców sięga do tzw. źródeł alternatywnych. Zwłaszcza za pośrednictwem Internetu. Jednak i tam roi się od manipulacji i kłamstw. Nawet w jeszcze większej skali.

 

Co zrobić, by w dobie wojen informacyjnych toczonych o umysły odbiorców, odwrócić trendy i pomóc wprowadzić na rynek rzetelnie podane i prawdziwe informacje?

Na wstępie zastrzegam, że jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek przymusu stosowanego w odniesieniu do sektora prywatnego. Tymczasem gro z nadawców, to właśnie nadawcy prywatni. Ponadto, jeśli już nadawcy państwowi istnieją, dobrze byłoby, gdyby i im zależało na podawaniu rzetelnych informacji.

Ponieważ uważam, że wszelkie nakazy, obowiązki i zastrzeżenia ustawowe przeważnie komplikują tylko rzeczywistość, a często są albo trudne do egzekwowania, albo łatwe do ominięcia, zastanawiałem się bardziej nad metodą "marchewki", ale z uwzględnieniem również "kija".

Rozwiązanie polegające tylko i wyłącznie na wprowadzeniu ustawy regulującej surowe kary za podawanie nieprawdy, byłoby bezcelowe. Taka ustawa rodziłaby ponadto potrzebę zatrudnienia wielu dodatkowych osób w administracji/służbach, w celu bieżącego weryfikowania nadawanych przekazów. A granica pomiędzy takim rozwiązaniem, a stosowaniem cenzury, jest bardzo cienka.

W mojej opinii, w omawianej dziedzinie (ale i w wielu innych), państwo oraz prawo powinny wprowadzać zachęty do tego, by adresat danej regulacji miał interes w tym, by dobrowolnie się jej poddać.

To jest najlepsza metoda na osiągnięcie celów ustawy. Wprowadzenie takich regulacji, by interes społeczeństwa pokrywał się z interesem bądź to państwa bądź innych adresatów prawa, jest najlepszym narzędziem prawodawczym. Zbieżność interesów gwarantuje praworządność. I Bez jakiegokolwiek przymusu!

 

Jak osiągnąć zbieżność interesów odbiorców i nadawców telewizyjno-radiowych?

(Prasa to nieco odrębny temat, słowo pisane łatwo wyodrębnić, zaskarżyć, udowodnić kłamstwo i wyegzekwować karę).

Moja propozycja jest dziecinnie prosta:

  1. Wprowadzić ustawowo definicję pojęcia np. „Informacji (może to być dowolne pojęcie). W definicji tej zastrzec, że pojęcie to oznaczać będzie jasny, prawdziwy przekaz ze sprawdzonego źródła, podany bez subiektywnej narracji (oczywiście piszę to w dużym skrócie, ale od precyzji tej definicji będzie zależeć bardzo wiele).
  2. Wprowadzić ustawowo możliwość emitowania przez nadawców programu o nazwie – „Informacje, który podlegałby wszelkim wymaganiom i restrykcjom wskazanym w definicji.
  3. Wprowadzić prosty mechanizm weryfikacji przez odbiorcę przekazu. Odbiorca mógłby np. zadzwonić/wysłać email pod wskazany numer tel/adres do komórki weryfikacyjnej, która następnie miałaby obowiązek wszczęcia postępowania w celu sprawdzenia podanej przez konkretnego nadawcę „informacji”.
  4. Wprowadzić drakońskie kary finansowo/karne za emisję programu – „Informacjeniezgodnie z definicją.

 

Emisja programu – „Informacje” byłaby zupełnie dobrowolna. Stacje nadal mogłyby prowadzić własne serwisy informacyjne wg swoich „standardów”. Wcale nie musiałyby emitować „Informacji” i poddawać się pod weryfikację ustawową, a tym samym nie miałyby obowiązku podlegać pod ewentualne surowe kary.

 

To po co ta regulacja? – Ktoś zapyta. Przecież emisja takiego programu zupełnie mogłaby się nie opłacać (zbyt wielkie ryzyko).

Z jednej strony tak. Z drugiej strony, wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby jakiś, choćby niszowy nadawca, wprowadziłby do swojego programu właśnie te ustawowo zdefiniowane „Informacje”.

Mogę założyć się o pieniądze, że taki program zyskałby dużą popularność. Innymi słowy, nawet największym nadawcom zaczęłoby się opłacać prowadzenie „Informacji” (konkurencja).

A ponieważ istnieje małe prawdopodobieństwo, że na jakimkolwiek kanale „Informacje” byłyby wyświetlane non stop (raczej zamknie się to w 30-minutowych programach, nawet jeśli nie to podawany przekaz będzie zwyczajnie zapętlony), to „komórka weryfikacyjna” o której pisałem wcześniej nie rozrastałaby się do niewiadomo jakich rozmiarów (jeden 30-minutowy program na kanał, to w rzeczywistości nie tak wiele roboty, zwłaszcza, że 90% przekazów byłaby zapewne bliźniaczo podobna).

Innymi słowy. To odbiorca (widz/słuchacz) poprzez wolny rynek wymuszałby na nadawcach podawanie rzetelnych informacji w obiektywnej formie. Jedyne, co musiałby robić, to oglądać/słuchać „Informacje”. I nie miałoby tu zupełnie znaczenia to, jaka grupa interesów stałaby za danym nadawcą. Jeśli nadawca zdecydowałby się na emisję „Informacji” wówczas można byłoby z czystym sumieniem domniemywać, że informacje podawany w tym programie są rzetelne i podane w obiektywnej formie.

Jak ustalić czy forma jest „obiektywna” i podawana informacja rzetelna? To zależy, jak pisałem wcześniej, od dobrej, precyzyjnej definicji. To da się zrobić.

Regulacja prawna być może wprowadziłaby nakaz stosowania średnio atrakcyjnego standardu przekazywania „informacji”, ale z pewnością dużej części odbiorców zależałoby bardziej na nagiej prawdzie niż pięknie ubranych manipulacjach. A oglądalność zrobi swoje. Na wolnym rynku, każda nisza znajdzie klienta.

Pomysł poddaję Tobie czytelniku pod rozwagę oraz krytykę. Być może rozwiązanie to da się jeszcze jakoś usprawnić lub zmodyfikować.

pozdrawiam

Krzysztof Wojczal

Więcej podobnych artykułów znajdziesz na:

http://www.krzysztofwojczal.pl

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

... sa takie rozpasane i tak niemoralne, ze smie watpic aby panski pomysl sie udal.

Media manipuluja wybory, robia z czarnego biale i na odwrot. Ja osobiscie jestem sceptyczna, chociaz bardzo bym chciala, zeby taki eksperyment sie udal.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1549252

Media ponoszą dużą część odpowiedzialności za głęboki podział naszego społeczeństwa. Ludzie czytający Newsweek czy Politykę nie wezmą do ręki Gazety Polskiej i na odwrót. Z każdym numerem tych pism podział wśród Polaków się pogłębia. Powstają 2 plemiona inaczej postrzegające świat. Może rozwiązaniem byłby wymóg w prawie prasowym, by w każdym numerze musiał być jeden artykuł (wyraźnie zaznaczony - w czerwonej ramce) redagowany przez stronę przeciwną. Chętnie zobaczę artykuł Sakiewicza w Newsweeku, czy Żakowskiego w Do Rzeczy. Może równolegle żyjące plemiona miały by szansę trochę się zrozumieć?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1549266

Ja bym powiedział, że media nie tyle ponoszą główną część odpowiedzialności co są wręcz podstawowym narzędziem do dokonywania i utrzymywania tego podziału. Bez ich ciągłego judzenia ten podział w miarę szybko by się zatarł w sposób naturalny.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1549272

Pomysl z czerwona ramka wysmienity!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Gosia

#1549336

a po tym wstępie dodam z wrodzona skromnością, iż wcale nie przeszkadzają mi telewizyjne informacje, żadne. Otóż w czasach, gdy telewizja liczyła sobie 2 programy (słownie dwa), a z gazet były 4  czy 5 dzienników, my prości ludzie zostaliśmy nauczeni "czytać między wierszami". Gdy w wolnej chwili porozmawia Pan "pa duszam" ze swoim tatą to on Pana nauczy jak czytać aby się dowiedzieć.

Teraz, współcześnie, aby nie pójść do pierdla gdy komuś spadnie telewizor na głowę gdybym go wyrzucił przez balkon, po prostu od ośmiu lat nie mam "przekaźnika". I żyję bez telewizji. Nie do wiary, ale da się.

Ale, ale, zapomniał bym, że pański post miał być polemiczny, więc moim zdaniem żadnymi ustawami nic się nie wskóra, natomiast gdyby odbiorcom się chciało (jak się nie chce) to przecież obecnie są narzędzia w postaci sms-ów do redakcji lub maili, że łżą. Wszak komórek zarejestrowanych jest więcej niż obywateli, tylko nikomu się nie chce, każdy woli być "bujany", więc jesteśmy bujani.Na własne życzenie.

Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Apoloniusz

#1549460