Legenda o Aparacie Podsłuchowym „Bolek”

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

Z ujawnionych społeczeństwu przez TW Bolka informacji wynika, że TW Bolek w ogóle nie istniał. A jeżeli nadal istnieje, to nie ma on nic wspólnego z groźnym AP „Bolek”, który wymyślił teczki o TW Bolku. AP Bolek to Aparat Podsłuchowy „Bolek” – cud techniki wczesnych lat 70-tych – zdolny nie tylko do podsłuchiwania, ale także do wytwarzania teczek na potrzeby esbecji…

Wróćmy więc do Grudnia 1970 roku, gdy w oknie Komendy Wojewódzkiej MO pojawił się wąsaty związkowiec, nawołujący strajkujących stoczniowców do rozejścia się. Wtedy, w kierownictwie SB powstał pomysł obalenia komuny, przy pomocy Aparatu Podsłuchowego o imieniu Bolek – wzorowanym na wąsatym związkowcu. Ten aparat powstał w trybie ekspresowym w tajnych laboratoriach SB – oczywiście pod nadzorem towarzyszy radzieckich, którzy mieli już pewne doświadczenia w stworzeniu sztucznej inteligencji - na przykładzie I sekretarza KC KPZR towarzysza Breżniewa…

Z perspektywy lat można oczywiście zarzucić AP „Bolkowi”, że zbytnią inteligencją „Bolek” dzisiaj nie grzeszy, jednak jest obiektywnie prawdziwe, że nadal potrafi wyartykułować jakieś zdania, choć nikt ich nie rozumie. Jednak wtedy – na początku lat 70-tych, gdy AP „Bolek” zaczął być przez esbecję eksploatowany – tylko nieliczni mogli podejrzewać, że jest to aparat stworzony rękami człowieka. Czyli rękami pracowników SB pod kierownictwem towarzyszy radzieckich. Mało tego…

Starsi czytelnicy pamiętają, że rozmawiając w tamtych czasach z nieznajomymi należało się posługiwać aluzją i metaforą, aby czasami nie trafić na przesłuchanie. Dlatego AP „Bolek”, który zawsze był „za a nawet przeciw”, od razu zdobył zaufanie załogi stoczni gdańskiej. AP Bolek mógł więc spokojnie podsłuchiwać i donosić, tym bardziej że był także członkiem rady zakładowej. Swoją niezrozumiałą – aluzyjną gadaniną, AP Bolek potrafił też prowokować innych do zwierzeń. W ten sposób doniósł na 30 pracowników stoczni, z czego powstała obszerna dokumentacja, czyli teczki TW Bolka.

Ta dokumentacja jednak w istocie dotyczyła AP Bolka – Aparatu Podsłuchowego o nazwie ”Bolek”, który tę dokumentację wytworzył z własnych posłuchów. Jednak twórcy eksperymentalnego AP „Bolka” nie przewidzieli, że ten aparat podsłuchowy może im się wymknąć spod kontroli...

I choć AP „Bolek” został przezornie zatrudniony w dziale ładowania wózków akumulatorowych,gdzie zbytnia wiedza nie jest wymnagana - to nieustannie mylił plusy dodatnie z plusami ujemnymi, co powodowało częste przestoje w pracy. AP „Bolek” musiał być więc ze stoczni zwolniony – co jednak nie zakończyło eksperymentu SB i GRU z budową sztucznej inteligencji….

Gdy w stoczni im. Lenina wybuchł strajk w sierpniu 1980 roku – zaistniała nagła potrzeba znalezienia takiego przywódcy strajku, który nie zatnie się przy drugim zdaniu, jak ten Borusewicz. I tu na pomoc przyszła nasza Ludowa Marynarka Wojenna, która dostarczyła do stoczni odnowiony przez SB i towarzyszy radzieckich Aparat Podsłuchowy „Bolek”. „Bolek” został bowiem wyposażony w ukradzione z Ameryki przez agentów wywiadu pierwsze układy scalone i tak zaprogramowany, by już nigdy nie wymknął się spod kontroli Służby Bezpieczeństwa! Czyli do końca eksploatacji…

Nic więc dziwnego, że większość strajkujących zaakceptowała wybór AP Bolka na przywódcę strajku tym bardziej, że Borusewicz nadal zacinał się przy drugim zdaniu. Ten fakt zapoczątkował wielką karierę AP Bolka, w tym nie tylko osobiste obalenie przez AP Bolka komuny, ale także przystąpienie AP Bolka do grona świętych krów III RP….

Świętości AP „Bolka” nie mogą więc dzisiaj obalić teczki TW Bolka, które przecież sam AP Bolek wytworzył i podpisał ! Nie jest też istotne, że teczki TW Bolka ujawnił szef bezpieki PRL-u, a zarazem człowiek honoru i pierwszy, niekomunistycznych szef bezpieki w rządzie Pana Tadeusza. Nie jest też ważne, że teczki TW „Bolka” wyszły na światło dzienne dopiero po śmierci generała. Ten fakt wskazuje bowiem tylko na to, że generał Kiszczak do końca swoich dni obawiał się, że aparat stworzony przez kierowaną przez niego Służbę Bezpieczeństwa i przy wydatnym udziale towarzyszy radzieckich ujawni, że „okrągły stół” – a przedtem ustalenia w Magdalence – niby poważni generałowie uzgadniali z aparatem podsłuchowym, wyposażonym w amerykańskie czipy ! Ujawnienie tego faktu skazałoby generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka na wieczną śmieszność !

Bo trzeba przypomnieć wszystkim, że radzieccy towarzysze tak zaprogramowali Aparat Podsłuchowy „Bolek”, aby obalić on mógł każdego! I tak, AP „Bolek” w czasie 11 m-cy internowania w Arłamowie obalił samotnie lub w towarzystwie osób odwiedzających: spirytus - 2 but., wódka - 289 but., wino - 158 but., winiak i koniak - 59 but., szampan - 238 but., piwo - 1115 but.” Nie udało się więc generałom obalić Aparatu Podsłuchowego o imieniu „Bolek”, ani też doprowadzić do zwarcia w jego układzie pokarmowym. Jak pisze AP „Bolek” a zarazem noblista w książce Droga nadziei: "Kuchnia była luksusowa. Stawiali masę dobrych rzeczy i patrzyli, co ja najbardziej lubię, i wtedy podawali to tak długo, aż znielubiłem (…). Wątróbka? To codziennie przez miesiąc była wątróbka oprócz normalnego obfitego jedzenia. Podobnie z rybami, węgorzami. Poza posiłkami, lodówka zawsze była pełna. Był także szampan". W ciągu 11 miesięcy internowania w Arłamowie nasza legenda przytyła 16 kg!  

I tej legendy o Aparacie Podsłuchowym o imieniu „Bolek” powinniśmy się dziś trzymać, jak niepodległości. Wynika to z prostego faktu, że tę legendę opowiedział sam TW Bolek…

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:22)

Komentarze

Podoba mi się!
15
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1531672

ależ to prawda najprawdziwsza,sam pułkownik zwany mazduła,to potwierdza...było kulturalnie i /to już moje/moralnie...pozdrowienia z tamtych lat 

pozdrowienia mocno zawstydzone,jako że zbierałam osobiście podpisy na AP Bolka,za co wszystkich przepraszam 

Podoba mi się!
14
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1531677

Szkoda, że mało kto słuchał Anny Walentynowicz, która jeszcze w Sierpniu mówiła, że Wałęsa to agent i sprzedawczyk stoczniowców, a do stoczni wcale nie dostał się przez płot, tylko został przywieziony motorówką Marynarki Wojennej. W sprawę był zamieszany późniejszy admirał Marynarki Wojennej Romuald Wraga, którego na tym stołku posadzono 1989r.  Mało kto wtedy jej słuchał i wierzył. Wyrządzono jej później wielkie świństwo. Namówieni przez Wałęsę działacze Solidarności, wyrzucili ją z kierownictwa związku. Ci działacze, którzy głosowali wtedy przeciwko Pani Walentynowicz, powinni dzisiaj wstydzić się tego i bronić pamięci o niej. Osobna sprawa to zachowanie Bogdana Borusewicza, który też od samego początu wiedział o agenturalnych powiązaniach Wałęsy, miał nawet jego nagrane przyznanie się do winy (które gdzieś tam "zaginęło"), ale siedział cicho i pilnował swojej kariery. To samo można powiedzieć o Jerzym Borowczaku i jeszcze o wielu innnych. Jak wy, koleżanki i koledzy dzisiaj się czujecie.

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0
#1531687

czuje i zachowuje się jak bydło. W drodze do koryta zadeptuje i tratuje wszystko, włączając nawet swoje współbydło.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

spider

#1531690

         

 
B. działacz "Solidarności" Stanisław Filosek przyznał w Krakowie podczas spotkania z dziennikarzami, że w latach 1982-88 był tajnym współpracownikiem SB o kryptonimie Kałamarz i donosił na swoich kolegów. Jego oświadczenie to pierwszy taki przypadek w środowisku związkowców "Solidarności".
 
Filosek wyjaśnił, że postępował tak pod szantażem. Poprosił kolegów o wybaczenie. Zaapelował, by ujawnili się także inni tajni współpracownicy SB. 

Filosek - dziś emeryt - był w Hucie im. Lenina ostatnim przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Walcowni Zgniatacz. Po pacyfikacji 16 grudnia 1981 r. został internowany - przebywał najpierw w Wiśniczu, a potem w Załężu. Ze Służbą Bezpieczeństwa współpracował od 1982 r. 

Mężczyzna ze łzami w oczach i łamiącym się głosem mówił w czwartek, że postanowił się ujawnić, bo ciężko było mu żyć tyle lat z tym, co zrobił. Podkreślił, że współpracę z SB rozpoczął pod szantażem. Mówili: "zginiesz bydlaku w kryminale, a twoja rodzina zdechnie z głodu". I wtedy zrobiłem najgorsze - podpisałem. Odtąd, jako tajny współpracownik nosiłem kryptonim operacyjny Kałamarz - mówił Filosek. 

 
 
Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1531712

"Bolek" jest produktem PRLu. Nic nie tłumaczy i nie usprawiedliwia zbrodni  tego okresu. Współpraca z tym systemem była jego akceptacją i uczestnictwem.  Każdy kto brał udział "w budowaniu tej dyktatury'  jako członek PZPR , jako TW, jako pracownik SB ponosi współodpowiedzialność. "Bolek" nie przyznając się do uczestnictwa, sam siebie osądza i skazuje na wykluczenie z grona "bohaterów". Próbowanie tłumaczenia jego zachowania, wycedzanie jakichś "plusów" z jego historii jest błędem. Gdyby "Bolek" okazał skruchę, przyznał się do błędów, przestał wspierać "lewą nogę" oraz okazał jakąś skruchę - pozwolił mediom zapomnieć o sobie, to można by spokojnie  zapomnieć o nim. Jednak on dokonał wyboru - chce być do końca zdrajcą. 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

RAK

#1531693

Najgorsza jest jego rola od 1992r, niszczenie dokumentów i brak skruchy i przyzwoitości

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1531713

to przerażające, jak służby wykreowały z takiego prezydenta. starczyło, że dbają o karierę swoich.

najciekawsze będzie, jak w związku z umoczeniem go pompowano i jaki mieli wpływ na jego decyzje.

ciekawe, ile taka teczka byłaby warta na wolnym rynku i kto by wylicytował ;-)

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1531736

Wielkie dzięki Kapitanie Nemo za świadectwo o tej druzgocącej roli Lecha Wałęsy. Lechu rzeczywiście sprytny był nadwyraz i silne plecy też miał, po temu jego kariera była w III RP zapewniona. Pozostaje nam pochylić się nad naszą nieszczęsną, rodzimą agenturą wpływów! Co jest takiego w naszej polskiej duszy, że tak wielu naszych rodaków na przestrzeni wieków, skłonnych jest ochoczo wysługiwać się obcym, czy też swoim z danej familii? Co skłania ludzi do takich niecnych, nieuczciwych kroków? W moim prywatnym odczuciu, ta słabość tkwi w naszej skłonności do indywidualizmu, która w połączeniu z b. polskim: "Zastaw się a postaw się" daje prawdziwy koktajl Mołotowa.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1531739