Zatajone bogactwa naturalne Polski. Ropa i gaz. Przyczyny zatajenia.

Obrazek użytkownika Jurand
Gospodarka
cz. 9 – Złoża ropy i gazu
 
Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu. Ropa, która płynie do Polski rurociągiem „Przyjaźń” jest wydobywana z głębokości około 7km w Tatarstanie, około 1000 km na wschód od Moskwy. Surowiec ten nie jest najwyższej jakości ponieważ jest silnie zasiarczony. Przedstawione powyżej dane pochodzą głównie z raportu z 15 letniego programu poszukiwań geologicznych, jaki zainicjował Edward Gierek w 1971 roku. Prace nad raportem ukończono w 1985 roku. Jednak w raporcie wykazano tylko złoża do głębokości 4km. Sowieci zakazali władzom PRL wiercić głębiej niż 4km! Dlaczego? Czyżby pod naszymi stopami znajdowały się szczególnie ważne złoża?
 
Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu (w dodatku daleko wychodzącym w polski szelf bałtycki), bowiem twór geologiczny skał porowatych, który jest jak gąbka nasączony gazem i ropą, zaczynający się w Zatoce Perskiej, a kończący w Morzu Północnym pomiędzy Szkocją i Norwegią osiąga swoją kumulację właśnie w Polsce! Tylko, że to ogromne złoże znajduje się na głębokości 5 km – Polska zachodnia i północna i 7 km – Polska południowo-wschodnia. Te głęboko położone złoża szacowane są na 650 mld ton, co daje 4764,50 mld baryłek. Złoża Arabii Saudyjskiej oszacowane są na 265 mld baryłek!!! Eksploatacja głębokich złóż jest dzisiaj z punktu widzenia technicznego możliwa. Wartość tej ropy, biorąc pod uwagę obecne ceny wynosi – 300 163,5 mld $, czyli 300,1635 biliona $ (w USA 300,1635 trylionów $).
**********************************************************************
 
Przyczyny zatajania
 
Zatajanie przed Polakami bogactw naturalnych Polski miało również i równoległe bardzo konkretne przyczyny polityczne:
Antracyty na Lubelszczyźnie odkryto już przed II wojna światową. Po roku 1946 podjęto kontynuację badań geologicznych. Sowieci zakazali kontynuować badania nad antracytami na Lubelszczyźnie pod koniec lata 40-tych, gdy z kolejnych odwiertów potwierdzało się zanieczyszczenie antracytów złotem (dane z dwóch odwiertów potwierdzały też bardzo silną radioaktywność, co wskazywało na dodatkowe bardzo bogate złoże Uranu /lub Plutonu?/). Zanieczyszczenie złotem węgla była tak wysokie, że Stalin przestraszył się, że gdy Amerykanie się o tym dowiedzą – zrewidują Jałtę i Poczdam i zabiorą Sowietom Polskę. Sowieci nakazali zniszczyć dokumentację wykonanych odwiertów! Polscy technicy i inżynierowie zdołali jednak część najważniejszej dokumentacji zachować. Dokumentacja ta jest przechowywana do dziś.
 
Złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie, zwłaszcza ogromne zasoby metali ziem rzadkich wymusiłyby „Alliance cordiale” Polska – Chiny. Po prostu dwa jedyne kraje na świecie, które mają takie zasoby – Chiny i Polska – musiałyby koordynować swoje ruchy, a Chiny zrobiłyby co w ich mocy by te zasoby nie wpadły pod kontrolę ich konkurentów (Rosja, USA, Niemcy).
 
Ruszenie polimetali na Suwalszczyźnie (podobnie jak i innych bogactw) spowoduje też „zalanie” budżetu szybkimi dochodami. Dzięki temu, że skała, w której znajdują się złoża polimetaliczne jest wolna od niebezpiecznych gazów, a złoża są płytko pod powierzchnią eksploatacja byłaby tania i bezpieczna. W ogóle te bogactwa wiążą się z ogromnym przyrostem dochodów budżetu, co bezpośrednio przekłada się na szybkie wzmocnienie państwa polskiego, w tym Wojska Polskiego. Spodziewane dochody będą tak duże, że Polska po prostu nie będzie miała na co wydawać pieniędzy. Niemcom i Rosji nie w smak taka opcja!
Bogata dzięki swoim złożom Polska jako potęga umożliwiłaby szybki postęp gospodarczy całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej oraz wykreowanie silnego bloku politycznego skupionego wokół Polski. To na dobre przekreśliłoby i plany ekspansji Rosji na Europę, a Niemiec na wschód jednocześnie stabilizując pokój na kontynencie.
 
Jakiekolwiek „ruszenie” przez Polskę swoich złóż ropy i gazu oznaczałoby konieczność podzielenia się przez Rosję paliwowym tortem w Europie z Polakami. W dalszej kolejności do podziału zysków musieliby dopuścić nas inni eksporterzy, zwłaszcza z nad Zatoki Perskiej.
Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:15)

Komentarze

W 1974 pracowałem na wiertni w Poznańskim koło Opalenicy. Wierciliśmy ponad 5km w głąb za ropą. Nie znaleźliśmy, ale dwa kilometry dalej na innym otworze wydobywali niewielkie ilości. Był jeszcze jeden otwór na którym też nie znaleźli. Nie wiem, jak się wszystko zakończyło, gdyż opuściłem Przedsiębiorstwo Poszukiwań Naftowych w 1975, a poszukiwania i wiercenia dalej trwały.W każdym razie na pewno wierciliśmy głębiej niż 4km.

Ogólnie zgadzam się, że mamy bogactwa. Wiem, że tak jest i że rzeba te skarby wydobyć. Tylko obawiam się, że dopuści się wielu chętnych nam "pomóc". Albo sprzedaz koncesji, nie wolno sprzedawać złotej kury!

Nie potrzeba pomocy

Polski przemysł wydobywczy stał na wysokim poziomie i powinniśmy sami dać radę.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1508305

Wiem za to, ze zloza polimetaliczne w okolicach Suwalk sa polozone gleboko (700m do 3 km) i ich eksploatacja na dzisiaj bylaby... drozsza niz uzyskane surowce.  

Istnieje opracowanie prof. Marka Niecia (2003) na temat tych zloz: na swiecie sa dzisiaj ekspoloatowane zloza znacznie plycej polozone (przede wszystkim metodami odkrywkowymi) i poki co trzeba sie wstrzymac z wydobyciem, zwlaszacza, ze tereny potencjalnych kopaln, to obszary chronione przyrodniczo (co zwieksza koszty kilkukrotnie - przy obecnych technikach pozyskiwania metali.

Np. w RPA pozyskuje sie rude tytanu z glebokosci 300 m

Przymierzal sie do tych zloz w Suwalskiem Gierek (nawet wzial kredyt w RFN na 750 mln marek), przymierzali sie Amerykanie (2002-2004) - i doszli do wniosku o nieoplacalnoisci wydobycia.

Te fakty nie zmieniaja jednak prawdy, ze takie zasoby istnieja, wymagaja dalszych badan i analiz, a moze za jakis czas, gdy techniki wydobywcze beda lepsze wydobycie bedzoe mozliwe. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1508329

A ja wiem, że polimetale zalegają na małych głębokościach i są łatwe i bardzo bezpieczne w wydobyciu. Rudy manganowe zalegają na dużo większych głębokościach, ale przy teraźniejszej techologii nie ma żadnych problemów z ich wydobyciem. Co do analiz badań, to są prowadzone już od conajmniej 40 lat a nawet od czasów II RP. Ile lat jeszcze chcesz analizować i badać następne 100 lat? Wszystko co powinno być wiadome już jest wiadome. Trzeba tylko zabrać się do roboty. Pod suwalszczyzną zalega bez mała cała tablica Mendelejewa, a więc nie opłaca się? Komu Polsce? Polakom? Regionowi gdzie bezrobocie sięga 50 procent? Czy może jakiemuś sąsiadowi?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#1508336

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1508403

Ja tam wprawdzie górnikiem nie jestem, ale zaczynam łysieć od czoła.....

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#1508410

SKS
 
Jedynie co nam w życiu "dobrze wyszło" to........ włosy z głowy :-)))))
Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1508413

Według Janusza Steinhoffa, byłego wicepremiera i ministra gospodarki, uzdrawianie polskiego górnictwa będzie musiało pociągnąć za sobą likwidację niektórych kopalń.

W trwających od kilku miesięcy dyskusjach rząd jak ognia unika jednoznacznych deklaracji o ewentualnej likwidacji najsłabszych kopalń. Z ust przedstawicieli rządu padały co najwyżej eufemistycznie brzmiące zwroty „wygaszanie” i „wyciszanie kopalni”. W przyjętej pod koniec ubiegłego roku ustawie o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego nie ma mowy o planowanej likwidacji wybranych kopalń, ale znalazły się w niej zapisy określające zasady prowadzenia procesu likwidacji kopalń.

Były wicepremier Janusz Steinhoff w rozmowie z portalem Biznesalert.pl twierdzi jednak, że rząd będzie musiał zmierzyć się z wyzwaniem likwidacji nierentownych kopalń. Według niego, pieniądze przeznaczone w tej chwili na ratowanie nierentownych zakładów powinny zostać wykorzystane na sfinansowanie programu dobrowolnych odejść dla górników. W taki sposób została przeprowadzona restrukturyzacja śląskich kopalń na przełomie wieków, a odpowiedziany za nią był właśnie wicepremier Steinhoff i ówczesny wiceminister gospodarki, a dzisiejszy rektor Politechniki Śląskiej w Gliwicach Andrzej Karbownik.

Przygotowany wówczas w ministerstwie program restrukturyzacji zakładał, że zatrudnienie w górnictwie zmniejszy się o około 48 tys. pracowników do poziomu około 128 tys. zatrudnionych. Program przewidywał też umorzenie blisko 10 mld zł długów całego sektora górniczego. Od tamtej pory zatrudnienie nadal spadało. Na koniec 2015 roku w górnictwie węgla kamiennego było zatrudnionych 92,1 tys. pracowników, o przeszło 10 tys. mniej niż rok wcześniej.

Janusz Steinhoff uważa, że podobnie jak pod koniec wieku także w obecnym procesie restrukturyzacji kopalń niektóre kopalnie powinny być zamknięte. Nie wyklucza też sprzedania niektórych zakładów inwestorom. Generalnie były wicepremier nie jest zwolennikiem przekształcania Kompanii Węglowej w nowy podmiot, a raczej powiązania kopalni z zakładami energetycznymi, ale i taki wariant napotykał dotąd opory. W trakcie prowadzenia negocjacji w sprawie zakupu kopalni Brzeszcze zarząd spółki Tauron Polska Energia został odwołany.

Były wicepremier w rozmowie z Biznesalertem nie szczędził gorzkich poprzedniemu rządowi. – Muszę jednak przypomnieć, że poprzedni rząd przez ostatnie dwa lata zrobił wszystko, że sytuacje w górnictwie węglowym doprowadzić do katastrofy, choć dwa lata temu reformowanie tego sektora było oczywiście dużo łatwiejsze. Reformy jednak nie przeprowadzono z powodów politycznych, składano tylko nic nie kosztujące deklaracje, nieodpowiedzialne obietnice. I stwarzano pozory reformowania – powiedział Janusz Steinhoff.

http://energetyka.salon24.pl/699409,rzad-musi-sie-zmierzyc-z-zamykaniem-...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1508452