Nicponiu - bywa i tak

Obrazek użytkownika Anonymous
Blog

Ma, mój Nicpoń kochany swoją wymarzoną debatę o przyszłości Polski, ale pod postem profesora Sadurskiego. Tam dopiero ciemne miejsca i błyski brzytew oraz mojek.

Tam dopiero lewica głos zabiera – tam dopiero „leberalizm” poczciwych idiotów ma swoje pięć minut.

Tam dopiero odpowiedź na wszystkie pytania o przyszłość.

Tam dopiero etykietowanie i zlot nicponiologów i nicponistów - z kraju oraz z zagranicy.

Tam dopiero ponurzy idioci, kolekcjonujący cudze komentarze w kajecikach, mogą się wywnętrzyć ogrzani autorytetem profesora.

Tam dopiero grzmią "'tam - tamy" europejczyków z Koziej Wólki!

Tam dopiero kompleksy - tam dopiero szczery szczebiot ancymonów i agenciaków z siódmej grupy zaszeregowania!

Skoro już jestem przy profesorze Sadurskim, to nie wiem, czy w smak mu czytać wykwity umysłowe ludzi wypowiadających się w jego imieniu - niejako – a przynajmniej wyrażających mu swoje gorące poparcie w formie czynienia ze swych adwersarzy - nazioli.

W tej sytuacji znajduje go przyjemnym, acz nieco naiwnym, inteligentnym facetem, który dał się podpuścić do wystąpienia w roli sztandaru dla rozmaitych mniej lub bardziej mętnych typków.

Walnął Profesor w Salon i walnął w Jankesa, który przy okazji został mianowany promotorem nazizmu, co przecież nie jest wielkim zaszczytem, tym bardziej, że Jankes jest osobą publiczną, jakby na to nie patrzeć.

Profesor nie walnął za to w Nicponia, bo Artur wyszedł z tej orgii nienawiści niemal bez szwanku, ponieważ jego wizerunek jest akurat taki, że bełkot jakichś cieniasów guzik mu szkodzi akurat.

Za to jego idealistyczna idea, by zacząć osobno gadać na poważnie, została przewrócona na ziemię i skopana.

Dziwne jest to, że Nicponiowych wywodów nikt jakoś aż tak gorąco nie atakował, dopóki Artur nie zaproponował czegoś konstruktywnego.

Bo co? Bo może to jest niebezpieczne właśnie, że spytam?

Jakoś to wygląda na odprowadzenie potencjalnych dyskutantów w bezpieczne miejsce. Wygląda mi to na celową manipulację dyskredytująca projekt, nim ludzie zaczęli pisać. Wcale nie uważam, że to był zamysł profesora. Był to zamysł gościa, który zlinkował mu tekst Nicponia.

Co do Nicponia. Nicpoń jest blogowym artystą, a do tego sentymentalnym idealistą - niestety.

Wystarczy poczytać jego teksty, a potem idące w dziesiątki komentarzy dyskusje – do których ma rzadki zapał i niezwykłą wręcz cierpliwość.

Jego retoryka jest tubalna i gwałtowna, ale nikt o zdrowy na umyśle nie powinien pomijać tego, że jest to retoryka pod przykrywką której Nicpoń stawia tezy prowokujące gwałtowne dyskusje, w których biorą od zawsze udział ludzie różnych opcji.

W przywołanym tekście pojechał za daleko, czyniąc z profesora Sadurskiego symbol nie liczącego się z tubylczymi sentymentami leberała.

Sam bym go za to zjebał, gdybym ten tekst przeczytał – bo to jednak nadużycie, no ale ja akurat nie jestem nicponiologiem, żeby każdy jego tekst studiować z zapałem godnym lepszej sprawy.

Niemniej pomysł debaty, który Nicpoń zaproponował jest godny najwyższej uwagi i poparcia, tym bardziej że autor, zgłaszając swoją propozycję nie czynił się żadnym liderem ani nawet nie sugerował, że będzie całość w jakiś sposób moderował czy ustawiał wedle swojego widzimisię.

Facet wyciągnął rękę do zgody i został kopnięty wirtualnie w tyłek. Przy okazji przypisano jemu i wszystkim, którzy poparli jego inicjatywę, wszelkie możliwie najgorsze cechy. Banda prowoków zrobiła z nas bandytów, nazioli, idiotów, ciemniaków, morderców bez mała.A już jak czytam przytyki jakiejś mendy, że swoje wizje piszą 17 latkowie tacy jak Zetor...co wedle piszącej o tym pomarszczonej małpy ma dyskredytować udział w tej inicjatywie...

Brawo!

Po trzykroć brawo!

Widać stan wojny, szczególnie w wirtualu, ma wielką i osobliwą wartość.

Przede wszystkim dla tych, którzy poza bieganiem po blogach, wklejaniem swej maniakalnych kolekcji komentarzy, oraz nazywaniem S24 – psychiatrykiem, wzorem tego durnia ( jak mu tam? ) z Wyborczej – nie mają nic do powiedzenia.

Łatwo jest udawać, że się ma coś do powiedzenia, miziać się wzajemnie gadaniem o wolności, swobodzie wypowiedzi, własnych dobrych intencjach – gorzej, gdy ktoś chce sprawdzić, co kryje się w wirtualnych szufladach.

Mimo tej furii, tego szału, który wywołał post Sadurskiego – mam nadzieję, że Nicpoń nie da za wygraną i będzie kontynuował swą akcję.

Liczę też, że administracja S24 nie ugnie się przed tym wrzeszczącym tłumkiem i będzie wspierać nadal inicjatywę Artura.

Ocena wpisu: 
0
Brak głosów

Komentarze

Panie Jacku, to szlachetne, że stajesz w obronie Nicponia. Zgadzam się też z Tobą, że dopóki Nicpoń nie zaproponował "normalnej debaty" na salonie to jego posty były przemilczywane. Widocznie wielu osobom na salonie24 pasuje taki fałszywy obraz "faszysty" Nicponia, który "strzela do lewaków". Każda inna "wersja Nicponia" jest nie do przyjęcia i burzy dotychczasowe "aksjomaty".
Swoją drogą, te wpisy u Sadurskiego na temat "mapki na niepoprawnych" porównujące nas do nazistów i "zwolenników III Rzeszy" to jakiś koszmar. Manipulacja i kapiąca nienawiść do osób, które sympatyzują z Nicponiem.
Okazuje się, że z lewakami nie ma sensu rozmawiać, oni po prostu tak w głowie mają, że reagują jak "psy Pawłowa" (dzwonek-> wydzielanie śliny i agresja).
Pzdr.
P.S.
Masz też w tym rację, że dyskusję parę osób celowo "wykoleiło", wystarczy przeczytać wpisy. Ciekawe studium "blogerskiej wojny salonowej".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#8677