Przemówienie Męża Stanu Wiktora Orbana w Warszawie

Obrazek użytkownika Jerzy Zerbe
Kraj

Przemówienie Viktora Orbána
podczas wręczania nagrody „Złoty Parasol”

19 lutego 2015 roku (Warszawa)

Szanowni Państwo, Panie i Panowie!

Odbierając taką nagrodę, wypada powiedzieć, że na nią nie zasłużyłem, a jeśli nawet – to i tak tylko „może”. Ja natomiast chciałbym Państwu powiedzieć, że czas pokaże, czy podjęli Państwo właściwą decyzję przyznając mi tę nagrodę.

Jestem dumny, że Krajowa Izba Gospodarcza zwróciła uwagę na pracę wykonaną przez mój rząd i izbę gospodarczą na Węgrzech. Wiem, że za Państwem długi dzień i wiem również, że świat polityki w Europie szybko się zmienia. Kiedy mnie Państwo zapraszali, to najbardziej zajmującym zagadnieniem był jeszcze patriotyzm gospodarczy. Teraz zaś na skutek kryzysu na Ukrainie wszystko znalazło się na drugim planie; debata o tym kryzysie przesłania każdą inną polityczną dyskusję. Różnice między państwami stają się dobrze widoczne. Wszyscy – również i my, Węgrzy, są za utrzymaniem jedności Europy, ponieważ Europa musi zademonstrować siłę. Gdzie nie ma jedności, tam nie ma i siły. Mimo to różnice między państwami członkowskimi są i tak dobrze widoczne. Nie chciałbym o tym szerzej mówić, bo nie tylko Państwo, ale i ja jestem zmęczony dzisiejszym dniem. Negocjacje z Panią Premier były trudne i pełne emocji, ale na koniec wspólnie umocniliśmy przyjaźń polsko-węgierską.

Założyciele Unii Europejskiej, zgodnie z duchem europejskiej nauki chrześcijańskiej, wierzyli, że Europa powinna stać się jednym ciałem, w którym, gdy jedna część ciała cierpi, to i inne cierpią. Przyjaźń polsko-węgierska też charakteryzuje się tą ideą i duchowością.

Jeżeli jedno z państw cierpi, to razem z nim cierpi też to drugie państwo. Jeżeli jeden z krajów walczy o wolność, to razem z nim walczy i drugi kraj. Tak było nawet w najtrudniejszych okresach historii. Węgry zawsze mogły liczyć na Polskę, z tego powodu byliśmy i pozostajemy wdzięczni. Zawsze się cieszymy, kiedy możemy przyjechać do Polski.

Parasol w języku węgierskim oznacza ochronę. Trzymać nad kimś parasol oznacza udzielać komuś ochrony publicznie, przed całym światem. Chronimy ludzi, wartości, idee i interesy. Ja postrzegam siebie samego w tej roli, bo od kiedy jestem w polityce, zawsze broniłem idei wolności, i tak też oceniam tę nagrodę. Zawsze walczyłem za wolność Węgrów – nie tylko w abstrakcyjnym znaczeniu, lecz także w codziennym życiu. Nie ma swobody działalności gospodarczej bez wolności, a jeżeli Węgrzy, a w Państwa przypadku Polacy, nie mogą brać udziału w konkurencyjnej gospodarce, to mają problem z wolnością. Wzmocnienie kapitału narodowego i konkurencyjność gospodarki narodowej nie jest wyłącznie kwestią biznesową, to jest kwestia wolności. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie wolnych Węgrzech, czy wolnej Polski, w których kapitał narodowy jest zepchnięty na drugi plan. Gdzie nie otrzymuje wsparcia, dzięki któremu może pokonać straty, które powstały podczas czterdziestu lat komunizmu. Teraz konkurujemy z państwami, które nie doświadczyły komunizmu, w których doszło do zgromadzenia kapitału. W państwach tych powstawały duże kapitały i przedsiębiorstwa narodowe, a my – Węgry, Polska i inne państwa – teraz z nimi konkurujemy. Zawsze byłem zwolennikiem zasady neutralności konkurencyjnej w Unii Europejskiej. Jednocześnie byłem przekonany, że państwa Europy Środkowej powinny w ramach obowiązujących zasad i norm uczynić jak najwięcej w celu wzmocnienia kapitału narodowego, niech będzie mowa o węgierskim, polskim, czeskim, czy słowackim kapitale.

Szanowni Państwo, Panie i Panowie!

Chciałbym przed Państwem poruszyć inne, poważniejsze problemy. Wcześniej pragnę coś wyjaśnić, żeby nie byli Państwo zbytnio zaskoczeni tym, co powiem. Polska jest dużym państwem, czterokrotnie większym, niż Węgry: inne rozmiary, inne wymiary i inne przesłanie. Ważne, by byli Państwo świadomi, że, zapraszając do siebie Węgra, zapraszacie osobliwego gościa: osobę, która mówi niezrozumiałym językiem, je dziwne potrawy i opowiada niespodziewane rzeczy. By to zilustrować, chciałbym przytoczyć pewną anegdotę jeszcze z czasów II wojny światowej, kiedy Węgry wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym Ameryki. Sam ten fakt jest godny uwagi. W ministerstwie spraw zagranicznych w Waszyngtonie doszło wówczas do następującej rozmowy. Minister spraw zagranicznych USA zapytał: „Jaki jest ustrój Węgier?”. Węgrzy odpowiedzieli: „Królestwo”. „A kto jest królem” - „Nie mamy króla, mamy regenta.”. „Kto jest więc regentem?” - „Admirał Miklós Horthy” „A więc macie Państwo morze?” - „Nie mamy.” „Rozumiem, a czy wysuwacie wobec USA roszczenia terytorialne?” - „Nie.” „A czy wobec innego państwa macie żądania terytorialne?” - „Tak, mamy, wobec Czechosłowacji i Rumunii”. „Rozumiem, czyli z nimi też prowadzicie wojnę?”. „Nie, panie ministrze, oni są naszymi sojusznikami”. Tak mniej więcej należy wyobrażać sobie atmosferę węgierskiej polityki.

Szanowni Państwo, Panie i Panowie,

teraz już widzicie, że gościć Węgra nie jest łatwą sprawą. Sposób myślenia takiego gościa jest zagmatwany, ale czasami może to prowadzić do dobrych rezultatów. Z pokorą chciałbym Państwu wspomnieć, że długopis jest węgierskim wynalazkiem, podobnie jak i maszyna uważana dziś za pierwowzór współczesnego komputera oraz urządzenie, w którym parzy się kawę espresso w całej Europie. Do pewnego stopnia i ja sam jestem węgierskim kuriozum, żeby nie powiedzieć –zwierzęciem egzotycznym: dziewiąty rok jestem premierem, w Europie tylko kanclerz Merkel urzęduje dłużej. Swoją pracę zaczynałem jeszcze w podziemiu komunistycznym, sześciokrotnie byłem kandydatem na premiera, trzy razy wygrałem, trzy razy przegrałem, a w zeszłym roku trzy wybory – samorządowe, parlamentarne i europejskie – zakończyły się zwycięstwem naszej partii.

Szanowni Państwo, Panie i Panowie!

To wszystko nie po to mówiłem, by się chwalić, lecz by przygotować Państwa, że będę mówił dziwne rzeczy. W polityce mówienie jest ryzykowne, ale w związku z tym że, po raz drugi uzyskaliśmy w wyborach dwie trzecie głosów, mogę sobie pozwolić na pewien luksus.

Pierwsza rzecz, o której chciałbym wspomnieć, to fakt, że projekt „Unia Europejska” chwilowo stanął w miejscu. Po unii monetarnej nie nastąpiła unia budżetowa. Jeżeli chodzi o rolę Europejskiego Banku Centralnego, to – jak Państwo wiecie – zdania są podzielone. Jeżeli zaś chodzi o globalną konkurencję, to w tej chwili nasza ojczyzna, nasz kontynent jest po przegranej stronie. W produkcji światowej i handlu światowym nasza rola proporcjonalnie maleje. My, Europejczycy stanowimy 8% ludności świata, osiągamy 19-20% produkcji światowej i dajemy 50% światowych wydatków socjalnych, podczas gdy nasze długi cały czas rosną – w Europie dług publiczny wynosi łącznie prawie 90% produktu krajowego.

Drodzy Polscy Gospodarze,

z tych faktów wynikają niewygodne prawdy. Pierwszą niewygodną prawdą jest to, że nikt nie odrobi za drugiego jego pracy domowej. Europa nie nabierze rozpędu, dopóki kraje, które maja kłopoty gospodarcze, nie rozwiążą swoich problemów. Mało jest w Europie takich osób, które miałby odwagę powiedzieć, że obecnie za takie same pieniądze trzeba więcej pracować. W czasach kryzysu nie możemy jednak inaczej pokonać problemów, jak zakładając, że przez kilka lat potrzebny będzie wzmożony wysiłek.

Drugą niewygodną prawdą jest to, że tylko wtedy będziemy w stanie zmienić sytuację w Europie, gdy będziemy mieli silnych przywódców politycznych. W minionych dekadach ukształtowała się w Europie powszechna opinia, taki główny nurt, polityczny mainstream, według której silni polityczni przywódcy są niebezpieczni. Jeżeli jednak w czasach kryzysu nie będziemy mieli silnych przywódców, to w jaki sposób będziemy mogli naprawić rzeczy idące w złym kierunku?

Tu od razu można sobie zadać trzecie, niewygodne pytanie, które jest związane z europejską sytuacją energetyczną. Coraz bardziej staje się oczywistym, że za niekonkurencyjnością Europy stoi zbyt wysoka cena energii. Ktoś wreszcie powinien głośno to powiedzieć – takich państw, jak nasze, które nie są zbyt bogate, nie stać na alternatywne źródła energii. Ktoś powinien otwarcie powiedzieć, że energia nuklearna jest niezbędna w Europie. Ktoś powinien wreszcie powiedzieć na głos, że nie możemy osiągnąć konkurencyjnej ceny energii bez udziału Rosjan na europejskim rynku energetycznym. Należy przełamać tabu i powiedzieć, że dziś w Europie w energetyce najważniejsza jest cena, a klimat to drugorzędna sprawa.

Dziś w Europie nie ma chętnych do powiedzenia na głos tych niewygodnych prawd. Mimo to wiążemy duże nadzieje z nowymi przywódcami Europy i czekamy na ich odpowiedzi na te trudne pytania. Jesteśmy Węgrami, a nie Polakami, ale jesteśmy dumni i trochę odbieramy to jako własny sukces, że na czele Rady Europejskiej stoi pan Donald Tusk. To dla nas wielki zaszczyt, że możemy pracować pod jego kierownictwem i mamy nadzieję, że z jego pomocą Europa znajdzie odpowiedzi na te trudne pytania.

Szanowni Gospodarze!

Chciałbym też powiedzieć kilka słów o Węgrzech. Aby dokładnie opisać Państwu naszą sytuację, posłużę się stwierdzeniem, że dziś Węgry są polityczną czarną owcą, ale jednocześnie przykładem sukcesu gospodarczego. Wolałbym nie mówić o tym, jak można stać się czarną owcą, z pewnością kiedyś Państwo sami się dowiecie. Jeżeli ktoś jest przywódcą w Europie Środkowej, patriotą, który reprezentuje wartości narodowe, dla którego kultura europejska oznacza też chrześcijańskie wartości, i przy tym otwarcie mówi to, co myśli, to tylko kwestia czasu, kiedy stanie się czarną owcą.

Szanowni Państwo, Panie i Panowie!

Pozwólcie, że wspomnę o naszych sukcesach. Nie wolno narzekać z powodu niesprawiedliwości, przynajmniej nie w polityce, gdzie jedyną właściwą odpowiedzią jest dążenie do sukcesu. W języku węgierskim jest sentencja, która mówi, że płakać może tylko zwycięzca. Wszyscy inni powinni ciężko pracować, by stać się zwycięzcą. Zamiast narzekania – praca. To jest istotą węgierskiej strategii. W ten sposób dążymy do tego, by zmieniono o nas zdanie, by przełamać otaczającą nas złą opinię; chcemy osiągnąć takie wyniki gospodarcze, które uczynią z nas zwycięzcę. Żebyśmy byli wstanie krytykującym nas powiedzieć to, co skanduje się na stadionie, gdy drużyna wygrywa – patrzcie na tablice wyników!

Dokonując podsumowania wyników węgierskiej gospodarki, trzeba przypomnieć, że losy Węgier na początku lat dwutysięcznych były trudniejsze, niż losy Polski. Prawdopodobnie nie pamiętają już Państwo, że pierwszym krajem, który załamał się finansowo, nie była Grecja, tylko Węgry – jeszcze w 2008 roku. Gdybyśmy nie dostali wtedy kredytu z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, bylibyśmy zmuszeni ogłosić bankructwo. W 2010 roku przejęliśmy rząd i wprowadziliśmy własny, węgierski model zwalczania kryzysu.

Nie chcę tu oceniać tego modelu – zrobi to za mnie historia, chciałbym natomiast przytoczyć kilka wskaźników gospodarczych: deficyt budżetowy każdego roku był poniżej 3%, a zadłużenie państwowe zmniejszyło się z 85% do 75-77%. Bilans handlu zagranicznego jest proporcjonalnie konkurencyjny z niemieckim. W minionym roku wzrost gospodarczy wynosił 3,5%, a bezrobocie spadło z 13% do 7 %.

O tym węgierskim modelu powiem teraz Państwu kilka słów. Nauczyłem się, że nie należy karać tego, kto pracuje, ani tego, kto zarabia. Dlatego właśnie dochody powinny być opodatkowane przy wydawaniu, a nie przy ich zarabianiu. Z tego względu Węgry wprowadziły podatek liniowy PIT 16%. Obowiązuje on każdego, miliardera i tych, którzy otrzymują wynagrodzenie minimalne. Stawka podatku VAT jest natomiast wysoka, czyli kto więcej wydaje, ten płaci więcej podatku. Nie ma podatku od spadków i chcielibyśmy nadal zmniejszać PIT, jeżeli to możliwe nawet poniżej 10%. Podatek dochodowy dla małych i średnich przedsiębiorców wynosi 10%, dla dużych 19%.

Na Węgrzech praktycznie nie płacimy zasiłku osobom zdolnym do pracy. Jeżeli ktoś jest niezdolny do pracy ze względów zdrowotnych, to naszym obowiązkiem jest go utrzymywać. Osobom zdolnym do pracy oferujemy prace publiczne zamiast zasiłku. Wynagrodzenie osiągane z takiej pracy jest dwa razy wyższe od zasiłku, jeżeli jednak ktoś odmówi przyjęcia zaoferowanej pracy publicznej, to niestety nie będzie miał prawa do zasiłku. Jeżeli będziemy mogli zrealizować nasze plany, to w 2018 roku nie będzie na Węgrzech ani jednej osoby bezrobotnej. Dodam, że przygotowujemy radykalne zmniejszenie biurokracji, chcielibyśmy ponadto, by do 2018 roku każde mieszkanie miało dostęp do szerokopasmowego Internetu. Chcemy także, by w 2018 roku – wtedy będą kolejne wybory – wszystkie autostrady sięgały granic. Możemy powiedzieć, że przed Węgrami piękna przyszłość. Droga jest ciężka, polityka kontrowersyjna, ale jestem przekonany, że tylko taka może doprowadzić do sukcesu. Dokładniej: może i istnieje inna droga, ale nikt jeszcze nam jej nie pokazał.

Szanowni Państwo, Panie i Panowie! Drodzy Polscy Gospodarze!

Na Węgrzech działa obecnie 341 polskich firm. Myślę, że to znacząca liczba. Państwo zainwestowali u nas 150 milionów euro, a obrót handlowy Polski z Węgrami przekroczył 7 miliardów euro i jedynie w zeszłym roku wzrósł o 7%. Mówię to po cichu, by na Węgrzech nie słyszeli, że bilans jest pozytywny dla Państwa. Ta nagroda umocniła mnie w przekonaniu, że stoimy przed szansą. Choć jest wiele wątpliwości co do przyszłości europejskiej gospodarki, to pewnym jest, że Europa Środkowa będzie się rozwijała w kolejnych latach. Tu, w Europie Środkowej będzie motor wzrostu gospodarczego, Polska odegra w nim wielką rolę, a Węgry będą starać się odgrywać nie mniej ważną rolę, proporcjonalnie do swoich rozmiarów. Przyszłość Europy leży tutaj, w Europie Środkowej.

Panie Prezesie, będę się starał odwdzięczyć za to odznaczenie dążąc do tego, by przyjaźń polsko-węgierska miała rację bytu nie tylko w czasie walk wolnościowych, lecz również w ramach codziennej współpracy. Życzę nam wszystkim, i będę się o to starał, jak również proszę o to polski rząd, by wzmocnić więzy codziennej polsko-węgierskiej współpracy gospodarczej. W ten sposób może na nowo narodzić się życzliwa, serdeczna i osobista przyjaźń między naszymi obywatelami. To dla mnie wielki zaszczyt, że uznali Państwo, że przysłużyłem się temu w jakiś sposób, w przyszłości nadal będę o to walczył.

Niech Bóg błogosławi Polskę!

(wzięte z sieci)

 
  •  

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:13)

Komentarze

A co zrobi kandydat na prezydenta Andrzej Duda: czy tak jak jego guru Kaczyński też oleje Orbana, żeby się przypodobać światowym lichwiarzom, no i żeby stopa bezrobocia w Polsce pozostała na jakże "chwalebnym" wysokim poziomie?  

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-4

jan patmo

#1468067

Pamiętamy huczne marcowe wyjazdy  na Węgry pod patronatem Gazety Polskiej.

Nawet na Węgrzech powstały Kluby GP.

Bodajże 2 lata temu  pojawił się w internecie link z rozmowy dziennikarzy GP z p. K. Bosakiem i drugi, na którym jest poddany "obróbce" p. R. Winnicki.

W tym roku GP odwołała wyjazd podając jako powód   mało istotne, pokrętne tłumaczenie.

Wyjazd organizuje  RUCH NARODOWY.

Ciekawa jestem, czy po przeczytaniu powyższego wystąpienia V. Orbana w dalszym ciągu niektórzy będą go nazywali agentem putlera.

Warto pamiętać o tym, że łże media łobuzów nie opluwają,. Dlatego trzeba wszystko przyjmować na zasadzie całkowitego przeciwieństwa.

Bandyta jest niewiniątkiem z niewiadomych przyczyn nielubianym, a ofiara - jego katem, faszystą nazywanym.

 

 

Otwórzmy oczy!!!!!!

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

bursztyn

Nic bardziej groźnego, niż głupi przyjaciel.
Lepszy byłby mądry wróg.
/Jean de Lafontaine/

#1468075

Jestem ciekawy, jak sobie wyobraża Andrzej Duda prowadzenie możliwie jak najbardziej samodzielnej polityki zagranicznej Polski w sytuacji, gdy jego guru Jarosław Kaczyński stroi fochy wobec Orbana? Jakoś nikomu nie przeszkadza (ani tym bardziej dziwi) fakt, że z Putinem rozmawiają nie tylko dyplomaci liczących się krajów, ale nawet ich przywódcy. Czyżby w "polskiej polityce zagranicznej" obowiązywały jakieś inne reguły gry?     

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4

jan patmo

#1468097

"Jestem ciekawy, jak sobie wyobraża Andrzej Duda prowadzenie możliwie jak najbardziej samodzielnej polityki zagranicznej Polsk" - myślę, że sobie wyobraża. W tych rozważaniach musimy uwzględnić jednak różnicę położenia geopolitycznego - nam bardziej zależy na współnym froncie anty-putinowskim. Gesty wobec Węgier są po to, byśmy mogli więcej żądać wobec Niemiec, czy Francji. Co dalej - zobaczymy, polityk nigdy nie mówi "nigdy". Myślę, że nasz Gość świetnie to rozumie, stąd taka, a nie inna ocena rozmów.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Stasiek

#1468114

Myślę, że nie rozumiesz istoty naszego położenia geopolitycznego. 

Otóż siła naszej pozycji jest wyłącznie w pokoju. 

Ty patrzysz od strony wojennej... Zawsze Ci wyjdzie nasza słabość. "Anty-" to dla nas zdradziecka ideologia.

Przyjaźń polsko-węgierska to dla Polski wielka sprawa.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3
#1468124

"Przyjaźń polsko-węgierska to dla Polski wielka sprawa" - to oczywiste, pomimo również oczywistych różnic. Pokój - tak, ale w czas pokoju szykuj się do wojny, nikt Cię przed nią nie ustrzeże, jak sam zaniedbasz.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

Stasiek

#1468131

Sugerujesz, że mamy pokój, a go nie mamy. Mamy pokój fałszywy, a to gorzej jak wojna.

Bomby fizyczne na głowy nie lecą, a cała gospodarka i organizacja idzie w ruinę, albo przejmuje wszystko wszystko faktyczny okupant w randze najlepszego przyjaciela, czy "ambasadora".

Media stają się szczekaczką okupanta, a kraj się wyludnia.

Krew się nie leje na polu walki, ale w klinikach aborcyjnych.

Zabijają nie kule, a chemia w pożywieniu i lekach, wodzie, czy powietrzu. L

udzie nie giną na froncie, tylko zdradzają na rzecz okupantów.

Nie ma mobilizacji do samoobrony - jest poddanie się władz i sprzedawanie wszystkiego, czego miały strzec, czemu służyć.

Nam nie jest potrzebne żadne szykowanie się do wojny zewnętrznej - musimy się najpierw szykować do wewnętrznej.

Każdemu, kto mówi o potrzebach wojen zewnętrznych trzeba wyraźnie powiedzieć: "To nie nasza wojna" "Nasza jest wewnątrz".

A na zewnątrz to szukać sojuszników. Któż zaś cenniejszy jak Węgrzy?

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1468134

Warto dodać, że Węgrzy wojnę wewnętrzną już wygrali. Teraz pozostało im pozamiatać śmieci. W naszym przypadku wewnętrzny wróg pcha nas prosto w przepaść, czyli na wojnę z Rosją. Nigdy nie będę walczył w obronie Niemiec, żydostwa, USA, Ukrainy, Białorusi i Litwy. W obronie Węgier stanąłbym bez wahania.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1468306

od Pana Orbana,a nie stroić fochy.Niestety my zawsze mamy na kazdy temat odmienne zdanie i trudno nam przyznać rację madrzejszemu.Orban chce handlować z Rosja bo widzi w tym przyszłośc kraju i jest to jak najbardziej uzasadnione ekonomicznie.Wspomina też o tzw ekologii/piepszyć to/ i tu ma całkowitą rację.Jak ktoś potrzebuje krystalicznie czystego powietrza to niech sobie kupi namiot tlenowy i w nim siedzi.Jeśli panstwo ma być konkurencyjne to nalęży olewać zalecenia idiotów i trzeżwo patrzeć na zagadnienie a nie bawić sie w szlachcica jak sikorski i nazywać wies dworem a samemu wysyłać ochrone po żarcie do pobliskiej picerni.Z tego wszystkiego ciekawy jestem ile przykładów powtórzy kandydat na prezydenta a ile pozostanie po staremu.Nie rozumie dlaczego pan Kaczynski nie spotkał się z panem Orbanem i dlaczego tzw prawicowcy z klubów GP nie pojechali na Węgry.W co my jako społeczenstwo gramy?A może wzorem borusewicza mimo że wiedział to płakal ze Rosja nie wydała zgody na jego obecnośc w czasie pogrzebu Niemcowa.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1468110

Mam nadzieję, że Andrzej Duda na swoim biurku już sobie postawił taki oto napis: Polska ... głupcze! A tuż obok niego: Węgry... głupcze! I mam też nadzieję, że jak już zostanie prezydentem, co daj mu Boże, to zabierze te napisy ze sobą i umieści na swoim biurku w Pałacu Prezydenckim (nie namiestnikowskim). Albowiem namiestników Polsce nie potrzeba i to niezależnie od tego, z jakiego by oni nie byli nadania: rosyjskiego, niemieckiego, amerykańskiego, izraelskiego!...  

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

jan patmo

#1468120

Przemilczał najistotniejsze komponenty węgierskiego sukcesu: jasne, przejrzyste równe dla wszystkich reguły gry ,przewidywalność rządu , który nie ukrywa swoich prawdziwych planow na najbliższe kilka lat.Niewielka obniżka podatków nie wpływa aż tak ożywczo na gospodarkę jak wyautowanie skorumpowanych sędziów czy likwidacja kastowych przywilejów.

Trzeba docenić jak zgrabnie potrafi sformułować i przekonywać do węgierskiego spojrzenia na polityke energetyczną.Ale trzeba też mieć świadomość ,że to punkt wyjścia do poszukiwania kompromisu , bo tu interesy różnych krajów europejskich się rozmijają. Jeśli ma się alternatywę ( a Węgrzy właściwie nie mają) to zaczyna się poważniej szacować ryzyko związane i z czynnikiem klimatyczno-środowiskowym i z orientacją na rosyjski monopol. A słabi politycy jacy dziś dominują w Europie bardzo się jakiegokolwiek ryzyka boją.

Dobry polityk, prawdziwy mąż stanu ale nie dajmy się tak całkiem oczarować:) 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1468136

To już tak w polityce jest że przywódca opozycji może sobie pozwolić na gesty na jakie  by sobie nie pozwolił jako szef partii rządzącej. W krajach o większej kulturze politycznej wręcz się to czasem wykorzystuje aby daś komuś odczuć pewne niuanse i smaczki.  Albo lawirować wobec sytuacji takiej jaką my dziś mamy w stosunku do Ukrainy. Rząd musi prowadzić polityke ostrożną a inne środowiska brdzij ryzykowną, potem zwija się to co nie pasuje. Pomarzyć można ...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1468141

Powiem krótko:Premier Orban to prawdziwy mąż stanu,odważny i nie ulegający różnym negatywnym

opiniom.Ma przemyślany program odbudowy swojej ojczyzny i z żelazną konsekwencją go realizuje.

A wyniki widać jak na dłoni.My powinniśmy mieć takiego przywódcę.A kogo mamy - lepiej nie mówić!

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

przeciw bezprawiu

#1468179

Brawo Orban.

Czy i kiedy ktorys z polskich politykow bedzie mogl wyglosic podobne przemowienie zamiast mieszac sie do Ukrainy

gdzie i tak nic nie ugramy a topione tam pieniadze zostana natychmiast rozkradzione.

Orban dba tez o Wegrow poza granicami kraju, a co nasze(?)wladze robia dla Polakow na Ukrainie I dalej?

Jaroslaw Kaczynski powinien byl sie spotkac z Orbanem, moze by sie czegos nauczyl.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1468276

Krótko i dobitnie:
 
(...) Wolałbym nie mówić o tym, jak można stać się czarną owcą, z pewnością kiedyś Państwo sami się dowiecie. Jeżeli ktoś jest przywódcą w Europie Środkowej, patriotą, który reprezentuje wartości narodowe, dla którego kultura europejska oznacza też chrześcijańskie wartości, i przy tym otwarcie mówi to, co myśli, to tylko kwestia czasu, kiedy stanie się czarną owcą.
 
My już to przerabialiśmy panie Orban.  Padły o naszych przywódcach w UE takie obelgi jak np. "kartofle", a rodzimi zdrajcy w zachodnich mediach przedstawiali naszego premiera i prezydenta jako dyktatorów, więc kiedy zamordowano śp. Lecha Kaczyńskiego, to nikt na świecie specjalnie się tym nie przejął. Taka jest cena za niezalezność. Dlatego rozumiem politykę Węgier, choć się z nią nie zgadzam. Bo ewentulne trzymanie dziś z takimi zaprzańcami jak obecna sitwa w Polsce, to dla Orbana ryzyko podzielenia losu naszego Prezydenta i ubezwłasnowolnienie polityczno - gospodarcze.
Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Ula

 

#1468304