Pech senatora Jana Rulewskiego

Obrazek użytkownika Jerzy Zerbe
Kraj

19 marca 1981 r.

Milicja Obywatelska, którą dowodził major Henryk Bednarek usuwa siłą delegację "Solidarności" z sesji w Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy. Dotkliwie pobici zostali m.in - przewodniczący bydgoskiego MKZ Jan Rulewski oraz Mariusz Łabentowicz i Michał Bartoszcze z "Solidarności" rolników. Wydarzenie to było przyczynkiem do najpoważniejszego kryzysu w stosunkach władza - "S" w trakcie trwania "karnawału Solidarności" (źródło: Encyklopedia Solidarności)

______________________________________________________________________

Jan Rulewski – zasłużony i bardzo aktywny działacz Solidarności w 1981 roku swoją odwagę i determinację okupił utratą zębów wybitych przez ZOMO-wców. Był podziwianym bohaterem tamtych dni. Zapisał się w pamięci jako człowiek nie uznający zgniłych kompromisów, w walce o dobro publiczne gotów narażać swoje zdrowie, a nawet życie.

Dzisiaj od kilku kadencji najpierw poseł, potem senator Platformy Obywatelskiej. Po przegranych wyborach PO w roku 2005, gdy partia ta zaczęła okazywać swoje prawdziwe, jakże dalekie od prawości  oblicze, Jan Rulewski kontynuuje swoją karierę polityczną w szeregach PO. Jest niekiedy krnąbrnym i niezdyscyplinowanym parlamentarzystą. Za niesubordynację Klub senacki macierzystej partii często nakłada na niego kary pieniężne.

Już sama przynależność tego prawego człowieka do PO zadziwia i każe szczególnie dzisiaj stawiać pytanie:  dlaczego Jan Rulewski tkwi w środku tego bagna, w imię czego nie rzuca bezideowego, siejącego nienawiść towarzystwa, którego jedynym celem jest utrzymanie się u władzy?  Odpowiedzi nie znamy. Może sam kiedyś na nią się zdobędzie.

30 sierpnia 2015 Jan Rulewski ma pecha. Kierowany zapewne odruchem serca uczestniczy w uroczystościach rocznicowych „Solidarności” w Gdańsku. Wbrew – jak sądzę – zaleceniom Ewy Kopacz, która prawdopodobnie uznała, że z racji konfliktu ideowego PO z organizatorami, uroczystości te nie są godne udziału członków jej partii i  należy je zbojkotować. Jan Rulewski nie posłuchał. Modli się w Kościele św. Brygidy  w czasie uroczystej Mszy świętej. Stoi w prawej nawie kościoła, tuż obok grobu legendarnego kapelana Solidarności ks. prałata Henryka Jankowskiego.

W czasie pięknej homilii głoszonej przez ks. abpa Głodzia, kamera telewizja dwukrotnie ukazuje ten grób w maksymalnym zbliżeniu, a wraz z nim, nieco z boku, pełny profil Jana Rulewskiego. Zdając sobie z tego sprawę Rulewski niespokojnie kręci się, usiłuje umknąć z kadru, ale nie ma dokąd. Trudno, pech.

Rodzi się teraz pytanie – czy Rulewskiemu każąca ręka premier Kopacz dobrodusznie podaruje ten występek, czy senatora PO spotka kolejna kara pieniężna, tym razem zapewne wyższą od dotychczasowych, kilkusetzłotowych.

Panie Janie Rulewski!

Apeluję i namawiam - niech Pan zdecyduje się na definitywny rozbrat z partią aferzystów i autorów teoretycznego państwa. Jeśli  koniecznie chce Pan kontynuować życie parlamentarne, niech Pan czyni to wyłącznie na własny rachunek

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:14)

Komentarze

Rulewski jest i zawsze był ateista....zdeklarowanym

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

zimny drań
 

#1492044

To dawno by odszedł z PO.

Ale srebrniki Judaszowe które PObiera, za milczenie i przyzwolenie, gdy Polskę niszczą, nie POzwalają by stał się człowiekiem prawym.

Rulewski wybrał drogę PO ciemnej stronie mocy, i jeszcze może jakaś iskierka dobra w nim pozostała i się tli.

Beata Szydło premierem

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1492051

Niestety resztki dawnych solidaronosciowych działaczy - vide Rulewski  czy Mężydło zupełnie przehandlowało przyzwoitośc i godnośc za pieniądze z PO...smutne...

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1492048

Myslicie, że mi odćwierkneło i odchodzę zbyt daleko od artykułu, który chcę skomentować? Myślcie co checie. Zacznę od Scytów i Biskupina z czasów kultury łuzyckiej. Młodzi jestescie to tamtych czasów nie pamiętacie. To wam powiem. Było tak, ze ludzie swoje osady grodzili. Przed napadem jakichs Scytów i nnych hord. Było zagrożenie to trzymali sie w kupie.Mieli narzędzia z drewna, z brązu jeśli bogaci ale też z kamienia.  Byli sobie wzajemnie potrzebni bo życie z pracy takimi narzędziami było ciężkie. Musieli sobie wzajem pomagać. W polu, przy budowie palisad i domów. I to jakoś działało.

A co potem? Potem ktoś gdzieś wymyślił stal. Mój ówczesny znajomy powiedział wtedy: "mam radło ze stalwym ostrzem, mam włócznię, więc cały ten gród mi niepotrzebny. Nowe narzędzie wymienię u kowala za ziarno  On i tak pracuje poza miastem a żelazo wytapia w dymarkach. Idę w las i tam założę zdala nowy dom, wykarczuję stalową siekiera las i będzie mi lepiej niz w grodzie. Nie będe musiał znosić tego ...piii...." I poszedł w las na swoje i żył długo. Gród pustoszał a i tak nie dawał już odpowiedniej ochrony przed Scytami i innymi hordami. Nie było komu remonowac palisady a i przyszła powódź......

Kilka tysięcy lat później w tym samym karju znów pojawiła sie powódź. Widałem ludzi walczących z zżywiołem. Układających worki z piaskiem. czasem wygrywali z wodą, czasem przegrywali i woda zmywała wszystko co wybudowali. Ale ciekawsze co działo się później gdy woda ustępowała. Z wałów znikali najpierw ludzie dalej zamieszkali od rzeki. Potem gdy znknęło bezposrenie zagrożenie choć wałów dobrze było pilnowac dalej by jakiś bonzo uznając, że jego chałupa stoi zbyt długo w wodzie, nie pomyślał aby rozsadzic wały by "jego" woda spłyneła do nas. Wtedy juz trudno było znaleźć chętnego do wartowania.

A teraz cofnijmy się o dwadziescia, trzydzieści lat. Byli ci, którzy walczyli przeciw poprzedniej komunie. A potem , jak nam sieę wydaje zmienili się. A może jednak nie zmienili się. O co w istocie oni walczyli? Czy wtedy walczyli też wyłacznie o swoje interesy? Czy mieli tłumiy tam gdzie je i dziś mają tylko wtedy byly one zwyczajnie użyteczne? Co spowodowało, że stalinowcy odsunieci od władzy za Gomułki nagle znaleźli się w szeregach KOR-u?

Podsumowując. Jestem przekonany, ze ogólny rys charakteru człowieka pozostaje niezmienny. Jego bieżące działanie modyfikują okoliczności i mozliwości. Ale marzenia i indywidualnie rozumiana "normalność", do której się dąży pozostaje ciagle ta sama. Rozumiem więc dlaczego opozycjonista Tusk realizuje swoją myśl, że polskość to nienormalność. Rzumiem dlaczego stalinowiec Kuroń wymyślił zupki-kuroniówki. On skubaniec wiedział, że przemiany urodzą biedę.Choć przecież mówiło się, że jak zerwiemy z ZSRR, ograniczymy wojsko to będziemy mieli "po tąd, a nawet po tąd".

Pytanie tylko jaki procent ludzi ma świadomość typu: "jak wszystkim będzie dobrze to ja się będę cieszył", ile ma świadmość typu "tylko usuniemy przeszkody ta JA się uzrądzę' a ile procent mówi "moja chata z kraja - dam sobie sam radę".

Pozostaje tylko pytanie: jhak zrobić, jak ustawić państwo aby każda z tych grup miała to co im się marzy. Niech jednui moga miec chate z kraja, inni robili iteresy ale na własny rachunek i własnym kosztem a rzady by piastwoali ci, którzy swoja samorealizację będa upatrywali w sile zbirowosci narodu.

Jesli będzie inaczej to Hunowie, Scytowie i Ostrogoci zaleją nas tak, że nie będzie juz komu grodów stawiać. Odkopią nas archeologiowie. Znów się zdziwią czemu tak bogata kultura nagle opuściła swoje grody, przestała zajmować się technologia, tworzyć cywilizację i gdzieś poszła w mroki przeszłości.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Ostatni legion

#1492184