Trzeba sobie radzić

Obrazek użytkownika jazgdyni
Blog

Tak jest. Trzeba sobie radzić.
Nigdy nie byłem żadnym harcerzem, czy żołnierzem, czy członkiem jakiejkolwiek zorganizowanej grupy. Nienawidziłem mundurów; nienawidziłem zbiórek, czy wspólnych ćwiczeń, albo jeszcze gorzej – wspólnego odpoczynku, rozrywki, chlania, czy czego tam jeszcze.

Lecz tylko do czasu. Do czasu... Życie i cywilizacja zawsze w końcu cię dopadnie.

Coś nie tak. Źle się czujesz. Walnąłeś się. Albo się potknąłeś. Pociąłeś się w kuchni (za dużo noży!). Czyha tego na ciebie sporo.
W chacie nie ma problemu. Wszyscy mają to magiczne pudełeczko. Lub jak to na filmach pokazują, otwierasz szafkę z lusterkiem w łazience i masz tam wszystko. Pastylki i buteleczki, waciki i plasterki. Na ból głowy (tu duży przerób) i na ból stopy. Na sranie i zatrzymanie.
Jednak w podróży, poza domem, już tak łatwo nie jest. Trzeba wtedy kombinować.
___________________________________________

Ten tekst dołączę do zbioru moich marynarskich opowieści. "Morskich opowieści" jest strasznie wyświechtane i głównie nadużywane przez tych wilków, co ostatni weekend spędzili na łódce na jeziorze Mamry (zawsze się zastanawiałem, czy powiedzenie – "zamknąć kogoś w mamrze" wzięło się od nazwy tego jeziora. A może odwrotnie). I strasznie fascynują się tymi węzłami. Jakby nie robili niczego innego, tylko bez przerwy cumowali, albo mieli zawsze jakiś sznurek w garści, nazywany wykwintnie linkami.
Marynarz to robota. Też idzie się do pracy i z niej wraca. Niestety, nie do domu, rodzinki, żony, dzieci, kumpli a nawet teściowej, tylko do niewielkiej kabiny, prysznica i sedesu, oraz do najsympatyczniejszego miejsca – koi.
Zebrało mi się już tych opowiadań sporo. Panienki piszczą – więcej, więcej! Taka legenda, że my jesteśmy stale na viagrze. Lecz pozostali potwierdzają, że też chcą czytać. Namawiają, by wydać zbiór, taką książeczkę.
Dawniej sam tez lubiłem takie rzeczy czytać.Za nim odkryłem na dobre Conrada, czy Cortazara, wielokrotnie przeczytałem "Pan doktor na morzu" Richarda Gordona. Ciągle fantastyczne, choć dzisiaj to już klasyka.

Ociągam się nieco z tym wydaniem. Wydawnictwa są nawet bardzo chętne. Ale osiemdziesiąt procent z nich tak cienko przędzie i ma taki strach przed ryzykiem wydawniczym, że mówią: - Słuchaj, jasne, że ci to wydamy. Lecz sam będziesz musiał zainwestować w to jakieś pięć tysięcy na początek. Potem oczywiście zwróci ci się to w sprzedaży.
To ja mam jeszcze płacić za swoją pracę?! Pokręciło ich? Przetłumaczę sam siebie na angielski i wyślę to do Simon & Schuster, albo do innego Harpera Collinsa.
Szlaki morskiego blogera zresztą przetarł mój rodak z Gdyni, niestety śp., Tomasz "Seawolf" Mierzwiński. Lecz on, jak przystało na kapitana, czyli dowódcę, bardziej był zainteresowany polityką i sytuacją w kraju, niż ja, morski robol, walką ze słoną wodą i kupą złomu, od której zależało moje życie (i nie tlko moje). I uwierzcie, było co robić.
Bo na morzu zawsze dzieje się. Tylko ptaszki nie śpiewają.

_________________________________________________

Dzisiaj będzie nieco instruktażowo i nie tylko morsko, lecz raczej podróżniczo.

Będąc w podróży, choć konkretnie poza domem, trzeba mieć ze sobą parę rzeczy, które mogą (ale nie muszą) się przydać.
Nie chcę tutaj przytaczać podręczników i instrukcji dla surwiwalowców, bo to dosyć wąska i kompletnie stuknięta grupa ludzi. W młodości naoglądali się Rambo i teraz marzą tylko o tym, by traperskim nożem wyciągnąć kulę z rany, a potem ją zszyć na żywca, polewając ją obficie whisky. No i jeść te różne mchy i porosty.
Nie, nie – to, co piszę, jest dla zwykłego człowieka, nawet dla takiego, który ma zadyszkę po stu metrach spokojnego spaceru.

Zdecydowanie najważniejszą pomocną rzeczą, którą każdy obowiązkowo musi mieć przy sobie, jest opakowanie, albo jeszcze lepiej, dwa, leku nazwanym na całym świecie naukowo Loperamid. A u nas to Stoperan, lecz wszędzie poza tym, to Imodium. Nigdy nie żałujcie na to grosza i zawsze miejcie to ze sobą. Przekonały się o tym już tysiące wycieczkowiczów do Egiptu, gdzie będąc w zadbanych kurortach, eleganckich hotelach i pijąc wodę tylko z butelek, dostawali takich biegunek, że cały tygodniowy wypad nad Morze Czerwone mieli z głowy. Spędzili go na kiblu, cierpiąc i jęcząc, zamiast rozkoszować się słońcem, plażą i nurkowaniem.
I powiem wam – gdzie indziej jest tylko gorzej.
Dlaczego? Moja teoria jest taka, że nasza flora bakteryjna, te parę kilo przyjaznych bakterii w przewodzie pokarmowym, bez których nie możemy żyć, jest bardzo delikatna i kapryśna. Jakakolwiek zmiana w stałym schemacie dietetycznym, nie wiem co, pH, czyli kwasowość, jakaś oba bakteria lub minerał, czy związek chemiczny, powodują, że dostajemy gwałtownej biegunki. Zazwyczaj po paru dnach to przechodzi, ale po co się męczyć? Stoperanem/Imodium zlikwidujemy paskudne dolegliwości w dwie godziny.
Dobrze, lecz o niezbędnych w podróży, czy na morzu lekach, pogadamy sobie innym razem.

*

O czymś zupełnie innym chcę teraz wam powiedzieć – o czymś, co powszechnie nie łączymy z medycyną.

To obecnie niesłychanie popularny ze względu na swoją uniwersalność i różnorodność zastosowań klej cyjanoakrylowy. W Polsce to powszechnie znana "Kropelka" i parę innych odmian, a na świecie to Super Glue, albo Krazy Glue.

Zazwyczaj sprzedawany w malutkich pojemniczkach, metalowych, czy plastikowych tubkach. Z prozaicznych, aczkolwiek ważnych względów, o których warto pamiętać:

  • Jest to klej adhezyjny tego typu, że rzeczywiście jedna kropla na dobrze oczyszczonej powierzchni wystarcza na sklejenie dużego obszaru. I jest to klej, który reaguje błyskawicznie, więc nie można się bawić w jakieś opóźnianie, czy czekanie.
  • Klej ma bardzo krótką datę ważności – nie rozpakowany, już po roku jest do wyrzucenia.
  • Raz otwarty pojemnik z klejem trzeba zużyć w ciągu miesiąca. Później jest już do niczego.

Dosyć ciekawa jest jego historia. Został wynaleziony już w 1942 roku. A jakże, przez przemysł wojskowy. I wyobraźcie sobie, że nie znalazł zastosowań, bo... kleił za dobrze. Lecz wojsko, jak to wojsko, miało go cały czas na oku, jak setki innych wynalazków, które mają ukryte w swoim bezdennym skarbcu.
W końcu znalazł praktyczne zastosowanie w czasie wojny w Wietnamie.
Ponieważ jest dosyć mało toksyczny, a proces sklejania jest tylko w niewielkim stopniu egzotermiczny, czyli nie wydziela w czasie reakcji wielkich ilości ciepła, tak, by można było się oparzyć, to można go z powodzeniem zastosować na ciele człowieka.
Jednakże mitem dość rozpowszechnionym jest, że klej ten został specjalnie wynaleziony, by pomagać rannym żołnierzom. Tak nie było. Dopiero po wielu latach okazało się, że może być on bardzo przydatny do szybkiego opatrywania ran, zastępując bandaże, plastry, czy opaski uciskowe.
Co jest powodem, który predestynuje tenże klej do roli opatrunku?
To, że działa bardzo szybko; wprost błyskawicznie, oraz fakt, że jest niesłychanie odporny na czynniki zewnętrzne, w tym przede wszystkim wodę, powodując po zadziałaniu, nieprzenikalną, hermetyczną ochronę rany. Czyli to, co jest najbardziej pożądane w przypadku opatrunku.

I oto właśnie tutaj chciałbym przekonać wszystkich podróżników (i nie tylko – mamy w kuchni też) do stosowania "Kropelki" do opatrywania tych wszystkich paskudnych krwawiących rozcięć.

Więc teraz pozwolę sobie na krótki instruktarz, by nie popełniać różnych idiotyzmów.

Nasz klej nie nadaje się do wszystkiego rodzaju ran. Jest fantastyczny w przypadku niedużych ran powierzchniowych Tych różnych pospolitych skaleczeń.
Więc niech nikt nie pomyśli, że przykleimy tym klejem uciętą rękę, gdy po paru wzmocnionych piwach, zabraliśmy się do ścinania drzewek piłą łańcuchową. Ręki nie przykleimy, a gdyby nawet, to się nie zrośnie. I obciętego palca, czy ucha też nie przykleimy.

Natomiast wszystkie rany powierzchniowe – proste cięcia, powiedzmy, nie dłuższe niż pięć centymetrów, nie za głębokie, opatrzymy fantastycznie.
Przecież właśnie takich skaleczeń, czy to nożem, kolcem krzewu, czy nawet krawędzią kartki papieru, doznajemy najwięcej.
Nie starajmy się skleić rany, której brzegi są poszarpane. Więc kleju nie użyjemy będąc pogryzionym przez psa, albo wściekłą żonę, gdy wrócimy o trzeciej nad ranem, w stanie wskazującym, na dodatek pachnąc perfumami "Urok Ukrainy".
I co ważne i trzeba pamiętać – kleju nigdy nie używamy na ukłucia, oraz na ukąszenia owadów. Nie wiadomo co w tych ranach może być, toksyny, bakterie i lepiej zostawić to otwarte.

Jeszcze jedno poważne ostrzeżenie: z dala od twarzy z tym klejem!
Pisałem – klej jest mocno higroskopijny, wchłania wodę jak gąbka. Dlatego jest niesłychanie poważnym zagrożeniem dla oczu, ust błon śluzowych, dróg oddechowych, nosa i gardła.
Od twarzy z tym klejem trzymajmy się z daleka!
I niech nikomu bezmyślnie się nie zdarzy przecieranie oczu palcami, gdy po używaniu klejów cyjanoakrylowych, dokładnie nie wyczyściliśmy rąk.

To teraz krótka instrukcja obsługi.

Jak się da, opatrunek wykonujemy sami, lecz, jeśli są to plecy, lub poniżej, albo czubek głowy, bo właśnie chcieliśmy przejść przez superczyste szklane drzwi biura, no i głowa ucierpiała, to poprośmy kogoś o pomoc.
Rana oczywiście krwawi. Więc lepiej chwilę poczekać, aż przestanie (chyba, że cierpimy na hemofilię, lecz w tedy i tak musimy natychmiast udać się do szpitala).
Koniecznie musimy przemyć ranę środkiem dezynfekującym. Jest ich obecnie sporo, a historycznie, to przede wszystkim spirytus, jodyna, czy woda utleniona.

Gdy rana juz mocno nie krwawi i została zdezynfekowana, to palcami przyciągamy do siebie brzegi zranienia (kurcze... gdy rana jest na ręce, to będziemy potrzebowali trzecią rękę) i klejem pokrywamy całą linię zranienia. Nigdy za szybko i za dużo. Cienka powłoka schnie szybciej i mocniej. Taka jest właśnie główna cecha tego typu klejów. Czekamy dobrą chwilę, aż klej zacznie działać i wyschnie.
Możemy już spokojnie sięgnąć po dobrze schłodzoną butelkę piwa.
Aha, nigdy nie zabieraj się za taką robotę, gdy się boisz, jesteś nerwowy i ręce ci się trzęsą. Narobisz tylko bałaganu i guzik z tego będzie. Lecz my przecież jesteśmy twardzielami, Czyż nie?
Zazwyczaj w ciągu 24 godzin, tak opatrzona rana się zagoi.

Dla purystów, którzy nie użyją niczego bez stempla Ministerstwa Zdrowia, mam dobrą wiadomość: są już specjalne, medyczne kleje, zaaprobowane przez służbę zdrowia. Ale ja mam swoje podejrzenia – "Kropelka' kosztuje 2 – 3 zł, a przemysł farmaceutyczny, straszny złodziej i krwiopijca, naklei na ten sam produkt swoją mądrą etykietę, doda "ulotkę dla pacjenta" i skasuje ciebie dziesięciokrotnie drożej. Znany mi dobrze taki produkt, rzeczywiście bardzo dobry, którego nazwy nie wymienię, kosztuje 40 zł za mała buteleczkę.

Pięknie, ładnie opatrzona klejem rana nie zwalnia nas z obowiązku obserwowania, co się z nią dalej dzieje. Gdy, nie daj Boże, zaczyna puchnąć, rozszerza się wokół zaczerwienienie, co zazwyczaj oznacza infekcję, to lepiej od razu szukać pomocy lekarskiej.
A jeżeli, z jakichś powodów chcielibyśmy zmyć zaaplikowany klej, to możemy to zrobić acetonem. Zwykły zmywacz do paznokci wystarczy. Ostrzegam – będzie szczypało. Ale niegroźnie.

Oczywiście nie wyczerpałem tematu. Lecz w tym względzie literatury, również w internecie jest mnóstwo.

Gdyby ktoś chciał sobie więcej poczytać, polecam bardzo fajny blog, gdzie konkretnie jest o tym sposobie radzenia sobie w sposób nieortodoksyjny.

https://morethanjustsurviving.com/super-glue-for-cuts(link is external)

*

A na koniec, bo weekend praktycznie się zaczyna; pogoda, jak na Majorce, a grille ruszą pełną parą, mała bezpłatna porada na dzisiaj:
Pamiętajmy, że oparzenie, to nie tylko ten moment, kiedy dotknęliśmy czegoś naprawdę gorącego i krzyknęliśmy: - Auu! – lecz pewien dłuższy proces, w którym ciepło, lub ludowo gorąc, albo naukowo – energia, rozchodzi się powoli od miejsca sparzenia do dalszych obszarów. I musimy, tak szybko, jak tylko się da, przerwać ten paskudny i bolesny proces. Najprostszą i bardzo skuteczną metodą jest schładzanie oparzenia bieżącą wodą. I to nie przez krótką chwilę, tylko przez dobre parę minut, bo przecież to całe nagłe ciepło trzeba ciału odebrać i przenieść do cieknącej wody.
Jednakże zdecydowanie najlepszą metodą, by po paru piwkach przy grillu się nie poparzyć, jest użycie własnej kochanej małżonki.

*

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:17)

Komentarze

No proszę, proszę..

Pan marynarz inżynier udziela porad medycznych. Tego się nie spodziewałem. Zupełnie jak ten "szarlatan" Zięba, któremu zarzucają, że nie jest lekarzem a tylko zwykłym inżynierem, choć zna się na leczeniu chorób przewlekłych lepiej od większosci lekarzy.

Z niecierpliwością czekam na wydanie marynarskich opowieści. Niech zgadnę tytuł: "Ukryte Terapie 3"?

Z marynarsko-farmaceutycznym pozdrowieniem: "kilo kleju pod kilem".

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1562422

Droga Ościo!

Przypomnę z mojej notki biograficznej fragment:

...Navigational Officer, Marine Engineer, Trained Lifeguard, Electrical Engineer, Radio Officer, Medical Advisor, Firefighter, A Lifesaver,...

Na wszystko mam papiery. W tym też na ratownictwo medyczne. I lepiej być w życiu przygotowanym na niespodzianki i szkodom zapobiegać, niż durnie swe życie marnować.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4
#1562428

przesada. lepiej nosić ze sobą plasterek, niektóre kleją porządnie i są wodooporne. przeciez piszesz o skaleczeniach i powierzchownych, "prostych" ranach o prostych brzegach..

rany klei się nim, gdy nie można inaczej (wojsko), co zawsze też nie było idealne. bandaża czy opaski uciskowej jednak nie zastąpi. 

jeśli mamy rozbitą dyńkę, czy tylko poharataną z lekka, głupotą jest to, co piszesz. 

ran już nie przemywa się środkiem dezynfekującym typu jodyna czy spirytus, co najwyżej odkaża brzegi rany. do przemywania ran służy woda utleniona czy środek aseptyczny, np. sól fizjologiczna (dezynfekcja ran jest przeceniania, nie służy do zapobiegania zakażeniom tylko wypłukania zanieczyszczeń, podrażnianie rany czy rozpuszczanie skrzepów może zaś z lekka opóźniać gojenie). a gdy rana nie krwawi, nie ma sensu jej "opatrywać" klejem. jeśli zachodzi potrzeba szycia, zaszyje się (albo zostawi do zagojenia). klej jest sztywny po zastygnięciu, utrudnia ruch i gojenie, rana nie "oddycha", klej dostanie się tez między brzegi rany, co utrudni gojenie- dopiero gdy odpadnie, będzie mogła narosnąć skóra czy naskorek. jakikolwiek wysięk, ropa, rosnący strup będzie blokowany, co utrudnia a nie ulatwia gojenie. na głowie zwykle mamy włosy a samemu trudno o precyzję (piszesz "z dala od twarzy", pewnie chodzi o opary albo sklejenie się, ale głowa to juz pewnie daleka od twarzy). rana, o której piszesz, nie wygoi sie w 24 godz.- jeśli było to zadrapanie czy proste, plytkie cięcie, rana zagoi się szybko sama i tylko zabezpieczamy ją, jeśli zaś była "potrzeba" użycia kleju, to gojenie trwa dłużej.

zmycie zakrzepłego kleju acetonem z rany musi byc poezją. zdaje się, że się czeka aż zejdzie a probuje z antyseptycznym kremem, wazeliną (na wyposażeniu żołnierza) czy olejem roślinnym. taka sztywna skorupa musi być wygodna, bo pewnie wcale nie podrażnia przy poruszeniu, co? są zresztą przypadki, gdy pozostawia się brzegi rany na dłużej niezszyte i to nie zawsze tylko później. wypadałoby wytłumaczyć, dlaczego we Wietnamie, tj. jakie dzialanie kleju było pożadane- oczywiście szybkie i łatwe powstrzymywanie krwawień a po drugie "zamykanie" głebszych ran z obawy przed zanieczyszczeniami i zakażeniem. w warunkach polowych może zastąpić prowizoryczne szycie- z konieczności, jako wystarczający ersatz (klejenie ma przewagę nad szyciem ale szycie daje większe mozliwości do dalszej ingerencji).

wpis widze jako niezbyt.

zaklejać rany i mniejsza o wskazania, mniejsza o sens i istotę opatrunku.

wyśmiewać survivalowców a propagować użycie kleju cyjanoakrylowego na byle rankę- genialne.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562427

Jasne. Masz rację. Nikt nie jest do niczego zmuszany.

Jak napisałem - radź sobie sam.

Jak rozumiem, jesteś lekarzem, chirurgiem, lub przynajmniej, jak ja, ratownikiem medycznym?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1562429

tak, jestem specjalistą. zdziwiony? a i bez tego mam pojęcie wraz ze zdrowym rozsądkiem.

a teraz pokaż mi swój dyplom ratownika medycznego, OSZUŚCIE po kursach pierwszej pomocy.

studiowałeś paramedic science?

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562432

No tak... znowu się zaczyna.

mam zacząć przywoływać oficjalne teksty w których uznano ciebie za oszusta? Zapomniałeś? Inni nie zapomnieli.

Toleruję ciebie na tej samej zasadzie, jak protestujących obecnie w sejmie.

Coś masz nie tak.

Specjalisto.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1562434

to nie ja pisze NIESAMOWITE BZDURY i to nie podszywam sie pod ratownika medycznego.

dyplom, oszuście.

a sztuczkę "what about" i personalne zagrywki sobie daruj.

studiowałeś paramedic science? i piszesz i przemywaniu ran jodyną albo zaklejaniu sobie ranek na głowie...

a kosmonautą czasem nie byłeś?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562435

Piszesz bzdury, piszesz. Zżynasz prace naukowe i i podajesz, jako własne. Cytujesz cudze wypowiedzi, jako własne, a na dodatek rzuca tobą od ściany do ściany. Bipolar, albo źle dobrane. Zmień stary haloperidol na nowszy zuclopenthixol. Specjalisto.

Spalony w sieci jako Mind Service, więc co będzie po Kontrik?

 

EOT.

jeszcze sobie coś zrobisz.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1562436

nie kłam. uciekasz w wydumane wycieczki osobiste, bo okazałeś się OSZUSTEM.

często się podszywasz pod inne osoby? wszyscy wiemy, jakie masz mniemanie o sobie i że nigdy nie zmyślasz.

może tak są gdzieś granice, panie "ratowniku medyczny"?

zastanów się nad sobą, czy choć nadajesz sie na noszowego. kłamać tez trzeba umieć.

ale raka czasem nie leczysz lewoskrętną wit. C?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562438

Za potwarze i pomówienia przy kontakcie osobistym daje się w pysk. Tylko, że forysia nahajką się zdziela.

Chciałeś, to masz - przypomnienie z przed lat pięciu.

WSZYSTKIM, CO NIE WIEDZĄ WYJAŚNIAM, ŻE KONTRIK = MIND SERVICE = MIROSŁAW SZCZEPANIAK

Cytuję fragmenty:

"...Mind Service kradnie i wrzeszczy: “To ponoć stary aparatczyk, funkcjonariusz żydokomuny.”

 

Zacytuję z jego nowej notki, na którą się on powołuje:
“- czyli co jest ważniejsze: dostęp do wiedzy i informacji czy zarobki wydawców?”

Jak widać, powołuje się on na swój ukochany wzór, czyli tow. Lenina. który także twiedził: “Rabujcie zrabowane”…

* * * * *

 

~
W związku ze zgłoszeniem plagiatu, Pana post został usunięty do czasu wyjaśnienia sprawy.

Pozdrawiam Cubee

Szanowni Państwo, 
we wpisie autora
http://miroslaw.szczepaniak.nowyekran.net/post/93028,kim-sa-nadludzie“...
przepisano dosłownie w całości artykuł, który ukazał się w Wydawnictwie Naukowym Akademii Pomorskiej w Słupsku, w czasopiśmie Słupskie Studia Filozoficzne nr 8/2009, na stronach 99-108. (tekst naszego artykułu rozpoczyna się mniej więcej w połowie wpisu na blogu).Posiadamy do tego tekstu prawa autorskie i nie zostały one przekazane Panu Mirosławowi Szczepaniakowi.Pełen tekst naszego artykułu znajduje się pod poniższym linkiem
http://www.slupskie-studia-filozoficzne.apsl.edu.pl/baza/wydawn/ssf08/ib... więc zostały naruszone prawa autorskie zarówno naszego Wydawnictwa, jak i autora, pana dra Pawła Ibka, którego artykuł został zawłaszczony przez Pana Mirosława Szczepaniaka. W związku z czym wpis pana Mirosława Szczepaniaka wyczerpuje wszelkie znamiona plagiatu. Uprzejmie proszę o usunięcie z portalu tego artykułu. W przypadku braku reakcji przekażę sprawę naszemu radcy prawnemu, który podejmie odpowiednie kroki względem autora jak i administratorów portalu...."

 

Z kim mamy do czynienia? z osobą wiarygodną? Honorową? Czy zwykłą żulią?

dałem mu szanse siedzieć cicho, ale jak się znowu narzuca, to niech wszyscy wiedzą, albo sobie przypomną, ze na typka trzeba uważać.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-3
#1562442

"łapać złodzieja", stara metoda.

Nic nie zmieni faktu, że nie jesteś ratownikiem medycznym, za jakiego się podajesz.

Madrzejsze też będzie unikać chamstwa i grożenia mi przemocą. Zapewniam, że i o tym mam jakieś pojęcie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562447

pod klosikiem tatusia.Tatus niekazali pojsc do harcerstwa bo synalkowi by moze mrowki za kolnierz zalazly na obozie no i kto by mu poscieli prycze.

Grozi i donosi na innych co prawde pisza o nadzwyczajnej kascie marynarzy/przemytnikow i calej mafi z tym przemytem zwiazanym,ukladzie trojmiejskim co na biedzie polskiej sie podorabiali majatkow.Klamie ze byl marynarzem i ma na wszytkie zawody marynarskie papiery chyba sam se wypisal albo jego kolesie,a byl nauczycielem w szkole marynarskiej tak ze mial uklady.

Ale co mozna mowic o czlowieku bez jaj ktory sie chwali ze nigdy nie byl na zbiorce ani  w harcerstwie.

Jak by byl w harscerstwie to by mial ten desantowiec od Opary prosty moralnie kregoslup,i by byl nauczony ze sie nie kapuje nainnych zeby zalatwic swoje sprawy.

A te grozby to moga byc karalne i mnie niestrasz bo sie zesracie w gacie , ze mnie dorwiecie -a ilu was tam towarzszy czy SBekow ,kolesie ci dali pozwolenie na Gloka zebyc pilnowal dobrego imienia PRLowskiej kasty marynarskiej?

Ja bylem w harscerstwie i jezdzilem harcerzami na obozy, uczylem ich patryjotyzmu ,jak budowac szalas, jak zbdowac prycze ,jak obchodzic sie nozem i siekierka,co mozna zrobic ze sznurka,jak udzielic pierwszej pomocy,gotowania,prania co zrobic ja sie znajdzie niewybuch,itd,bo obozy byly w dziczy w lesie w okolicach Walcza.A przy ognisku spiewalismy polskie patryjotyczne piesni w tym rote gdzie dzieci zmienialy slowa na NIE BEDZIE RUSEK PLUL NAM W TWARZ.I z duma nosilismy nasze szare mundury z harcesrkimi krzyzami ty w tym czasie piles belta pod smietnikiem i ciagneles sporta zeby nie zgasl,moi harcerze do tej pory nie pala, bo na obozie byly pogadanki na temat szkodliwosci palenia.

1 siierpnia jako druzyny Szarych Szeregow bo oni byli naszym patronem pelnilismy warty przy grobach Powstancow Warszawskich , a wczesniej sprzatalismy te groby,choc wladzy sie to nie podobalo ale nie smieli umundurowanych dziaciakow ruszac bo Warszawacy by ta bande pogonili,Za czasow  PRLu Powazki byly wolne 1 sierpniai ci mlodzi harcerze to widzieli i to byla wielka szkola patryjotyzmu.

Ale dla takiego jak tenzgdyni to te rzezcy o ktorych ja pisze sa obce wrecz nimi gardzi jak tu napisal, za to jak Bolek z Matka Boska w klapie udaje katolika.Judaczewski tez udaje katolika czy wy myslicie ze Polocy dlaje sie daja nabrac na ten SBecki trik wiary ?

Moze jak by cie ojciec poslali do harcerstwa by ci kupil mundur i gonil na zbiorki to by z ciebie wyrosl czlowiek prawy bys moze  nie donosil , nie przemycal/kradl,nie klamal ,nie palil,nie grozil,nie obrazal bez podstawy ludzi co pisza niewygodna prawde o tobie

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2
#1562512

'jazgdyni"ma swoje wady jak każdy, i moim zdaniem raczej nie zasługuje na aż taką krytykę.
Spokojem i rozsądkiem można wiele więcej uzyskać.
Mnie też czasami ktoś na portalu wyprowadzi z równowagi, ale za chwilę ją odzyskuję :).

Ps. Najważniejsze, by zdać sobie sprawę z tego, że nie wszyscy mogą być tu takimi "geniuszami" jak choćby my :) :) :) .

Serdecznie pozdrawiam .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1562548

bumagi z PRLu i postPRLu, na swiecie sa traktowane razem z tymi co je pokazuja per noga.

BZDURY i jeszcze raz BZDURY piszesz i malo tego mozesz zaszkodzic poranionym ludziom.

Smiejesz sie z rambo, ktory whiskachem polewal rane, a sam kazesz rane dezynfekowac spirytusem co jest wielkim idjotyzmem i nieznajomoscia podstawowych zasad udzielania pierwsej pomocy.Zreszta to samo sie dotyczy wody utlenionej i jodyny.Zostales w swojej edukacji medycznej w epoce wczesny Gierek i zalecasz ludziom nonsensy.Na dobra sprawe zamiast spirytusu na rane mozesz uzyc ognia zeby wypalic bakterie, taki sam skutek.

Piszesz ze nie lubisz munduru, zbiorek i wojskowosci, a pracowales na statku, to co tam jest wieczna balnga  w drelichach bez zbiorek i dyscypliny ? Nie wiem co sie z Toba dzieje w piatek, ale masz tego dnia zawsze odloty zmien lekarstwo albo dawke i nie lecz ludzi klejem, spirytusem, rozwodnionym perchydrolem i jodyna.

Wszyscy co plywali konczyli szkoly morskie, gdzie byla dyscyplina wojskowa ,mundury  i przysiega.Wiekszosc nalezala do organizacji mlodziezowych oczywiscie czerwonych bo innych nie bylo bo to dawalo przepustke z PRLu w swiat.

Za czasow PRLu  ponad 30% zologe statku stanowili PZPRowcy, a na promach ,na krotkich rejsach, gdzie garbusy robily biznes bylo ponad 70% PZPRowcow co bylo przepustka do przemytu czyli zlodziejstwa ,ty to okresliles zeby sie wybielic- wewnetrznym eksportem,na tym wewnetrznym eksporcie wyroslo cale zlodziejskie mafijne Trojmiasto, gdzie marynarze, celnicy, milicja,SBecja zyla sobie w porownaniu z biedujacymi Polakami jak baszowie dorabiajac sie fortun i wspanialych domostw.Nie wielu Polakow zna dzielnice Zegarkowo wyrosla tylko na przemycie, bo nie z cieniutkiej pensyjki marynarza przeciez. Do dzis mamy skutki tego przemytu jak sie popatrzy na Trojmiasto i co tam sie dzieje.Te zlodziejstwo i kurestwo minionej epoki przenioslo sie na dzien dzisiejszy.

Kurestwo zon marynarzy i samych marynarzy to temat rzeka,ale zarazem temat tabu, moze cos na ten temat opiszesz bo wiekszosc Polakow to ma wyobrazenie o marynarzach bardo romantyczne  i wypaczone.Opisz o ochmistrzach zlodziejach i o prostytutkach czelakajcych na Polakow w portach swiata.Opisz o karnych statkach na ktorych zmuszani byli niepokorni bezpartyjni marynarze w nieludzkich warunkach  plywac.Opisz o ostrzelanych polskich marynarzach w Wietnamie, ktorzy powrocili w workach do Polski bo chcieli wiecej zarobic a nikt im nie powiedzial ze tam beda narazenie na ostrzal.Opisz jak marynarze uciekali ze statku, a Ty sie temu przygladales, a moze krzyczales zeby wracali?.Wiem ze do uciekinierow czasem strzelano bo na kazdym rejsie byl SBek ,ktorego sie nawet kapitan bal.

I to sa tematy ciekawe nie lukrowane.

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-2
#1562444

Gdybym cię od dawna nie znał, to bym powiedział - ot... durnowaty wiejski mędrek.

Dyplomów i certyfikatów z PRL nie mam żadnych. W szkole morskiej pracowałem w cywilu po ukończeniu politechniki.

Z polskich certyfikatów to mam tylko Personal Survival, odnawiany co 5 lat i międzynarodowy ppoż - Advanced Fire Fighting.

Za ten cytat chory człowieku - " ... Kurestwo zon marynarzy i samych marynarzy to temat rzeka..." masz przerąbane. Bądź pewien, że przyjdzie czas zapłaty, bo znajdziemy cię nawet w tym zawszonym grajdole na końcu zaświatów. A ja, również w imieniu śp. Tomaka "Seawolfa" Mierzwińskiego i jego rodzinę tylko splunę na ciebie.

Tylko debil, nieuk i taki prostak jak ty, może twierdzić, że spirytus, jodyna i woda utleniona to historyczny przeżytek. Co znawco proponujesz?

Nie tobie, boś durny niesamowicie, lecz innym czytającym powiem, że najgroźniejszym wrogiem zranień ( a także zakażeń szpitalnych) jest gronkowiec złocisty - po łacinie Staphylococcus aureus. Paskudna bakteria, w szczególności jej antybiotyko-odporna odmiana.

A co je najlepiej zabija?

" Ethanol has proven to be an effective topical sanitizer against MRSA. Quaternary ammonium can be used in conjunction with ethanol to increase the duration of the sanitizing action...."

Ethanol to niby co? Mam nieukom i niedoukom tłumaczyć czym jest spirytus? Powszechne i popularne obecnie związki amoniaku, czy chloru są po prostu gorsze.

A jodyna to co? Nawet nie wiesz, że jest to w każdym zestawie wojsk specjalnych.

" Tincture of iodine is often found in emergency survival kits, used both to disinfect wounds and to sanitize surface water for drinking..."

 

Nic tak człowieka nie wqu*wia, jak pisze, jak najbardziej poważny, naukowo udokumentowany tekst, nawet z linkiem, w dobrym zamiarze ułatwienia życia, a takie kompletne wiejskie ciołki, mądrale spod gruszek na wierzbie, zaczynają pleść kompletne bzdury, absolutnie nie mając pojęcia o meritum, więc w związku z tym atakując ad pesonam w najlepszym stylu PO i Nowoczesnej, choć właściwie Kremla.Mącą czytelnikom w głowach, myśląc, że swoim chamstwem i kłamstwem zakłamią rzeczywistość, w której nie ma dla nich miejsca.

Trolli się nie karmi. Lecz skrajną głupotę obowiązkowo się obnaża. Zapamiętajcie Kontrik, Wilk i Verita.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3
#1562456

chrześcijańskie, choć nie katolickie

Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat” (Ew. J 1.9)      “…prawda stała się przez Jezusa Chrystusa” (Ew. J 1.17B)

Każdy człowiek potrzebuje światła prawdy. Prawda pozwala nam się rozwijać  w każdej dziedzinie, a poprzez jej poznawanie stajemy się mądrymi i wolnymi istotami.

Dlatego, choć w naturalny sposób dążymy do poznania prawdy, winniśmy prawdy szukać, usilnie do niej dążyć i pragnąć jej.

Wtedy ona pozwoli się nam odnaleźć i poznać w całej swej rozciągłości.

W dzisiejszym świecie, różne siły, starają się ideę prawdy rozcieńczyć i rozmyć, sugerując jednocześnie, że nie istnieje żadna “obiektywna prawda”.

Mógłbym w prosty i jak najbardziej obiektywny sposób skutecznie polemizować z tą fałszywą tezą – ale nie warto! Nie warto bowiem prowadzić polemiki  z ludźmi, którzy będąc “ślepymi i głuchymi” chcą uchodzić za piewców mądrości i wolności wszelakiej.

Znany skądinąd Piłat, nawet stojąc w obecności jedynej Prawdy – Jezusa Chrystusa, pozwolił sobie na kąśliwą uwagę: “Cóż to jest prawda?”.

Biedny “ślepiec” chciał uchodzić za uczonego, a okazał się tylko  głupcem. Postawa Piłata przez ostatnie dwa tysiące lat, bywała i bywa, bezrefleksyjnie naśladowana.

Wielki myśliciel, Erazm z Rotterdamu, powiedział kiedyś, że “ludzie myślą tyle ile muszą”. Jego słowa sugerują, że proces myślenia i dążenia do prawdy to ciężka i żmudna intelektualna praca. Z tego też powodu wielu tej pracy nie podejmuje, skwapliwie stroniąc od intelektualnego wysiłku.

To tłumaczy, dlaczego żyjemy dzisiaj w tak ogłupionym świecie, a poziom wykształcenia daleko odbiega od klasycznych norm. [...]"

 

Źródło:  http://uczenjezusa.pl/swiatlo-prawdy/

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3
#1562465

wywołanym.

1. tak, są już nowsze środki niż spirytus, jodyna i woda utleniona. słyszałeś o wodzie utlenionej w żelu? a maly atomizer do dezynfekcji- rąk, skóry, powierzchni, jakby nie patrzeć nowocześniejsze to niż flaszka bimbru a i dodatki swoje ma. na same łapy niezły jest żel, nie wysusza tak, rozprowadza się i pozostaje dłużej. jak juz przy tym, to jest i octenisept i związki na bazie octenidyny (nowoczesne antyseptyki), to te mozna walić na "trudną" ranę czy płukać (bezpieczne, nie podrażnia, MRSA zabija). poza tym żołnierze od dawna mają maści antyseptyczne. są i nawet maści z antybiotykiem. niektóre plastry samoprzylepne też mogą być antyseptyczne. nie wiem, dlaczego marzysz o zalewaniu ran jodyną czy spirytem, i tak by trzeba chwilunię odczekac do wyschnięcia, zwykle starczy przyłożyć gazik albo wogóle spłukać wodą, osuszyć i nakleić plasterek. to przy powierzchownych skaleczeniach, przy głębszych, dużych, dalej krwawiących wgl się nie dezynfekuje rany, aha przy wymagających szycia (klej!) tym bardziej. ludziom coś świta, że ranę sie odkaża to jacyś mogą nie kojarzyć a przeciez dawno w prl przy jodynie pisano o brzegach rany itp. już II. wojna światowa sporo zmienila. okazało sie wręcz, że niespecjalnie zmniejsza to ryzyko zakażenia itp., tak jest np. z wodą utlenioną, w sumie dobra na obtarte kolano czy łeb. nowoczesne są i chusteczki nawilżające, dezynfekujące, wszyscy znamy a jeszcze lepsze gaziki dezynfekujące na zadrapania, oparzenia, ukąszenia owadów- mogą nawet pomóc z bolem czy swędzeniem. jest i żel do ran octenilin. jak trzeba, to pod ręką znajdzie się choćby płyn do płukania oka, mała butelczeka z solą fizjologiczną. w szpitalach, dezynfekcji powierzchni, sterylizacji też są już dawno inne środki, po prawdzie niekt.na alkoholu ale nie samym spirytusem człowiek żyje.

2. gronkowiec- może tam u was najgroźniejszy. słyszałeś kiedyś o antybiotykach? Antybiotyk- penicylina- Flemming- gronkowiec- wojna- rzeżączka- Nobel. nie polewa sie ran spirytem z obawy przed gronkowcem. starczy utrzymywać czystość, ew. przemyć i obserwować. to, że dany środek zabija bakterię, nie oznacza że "wypalamy" nim ranę czy że nie ma lepszych. bardziej obrazowo: załóż gumę na instrument zamiast wlewać "tam" jodynę. spiryt podrażnia, wysusza, ścina białko, z przesadzaniem alko sie uważa przy dzieciach a jodyną- u kobiet w ciąży. są nowsze środki.

3. jodyna- raczej domena survivalowców, choć i oni wolą nowinki. to, że służy do dezynfekowania ran, nie znaczy, że się jej używa na ranie, jak mus, to dałoby się użyć płynu lugola. u specjalsów jodyna, tak jak tabletki z chlorem, są już przeżytkiem.

 

jak widać, temat walenia dyńką w szklane drzwi, następnie polewania sie jodyną i sklejania się jest misją cywilizacyjną złocistego ratownika marynarskiego, na pohybel kłamliwym wiejskim ciołkom, których skrajna głupota ma nawet związki z kremlem. oy wey.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562479

Pieprzysz, by pieprzyć?

Czym różni się spirytus w płynie od spirytusu w żelu? Żel będziesz wcierał w ranę? Ty się puknij i przestań mylić dezynfektanty, które mamy w każdej jadalni i toalecie, by sobie przetrzeć rączki, choć faktycznie dać zarobić eko-naciagaczom, od płynów, które się leje na ranę, tam, gdzie nic nie wetrzesz specjalisto.

Gronkowca nie znasz? To co ty wiesz o bakteriach? Pewnie już w ranie tężec widzisz. Nic, kompletnie nic nie wiesz. Ale musisz dać głos, bo masz fazę kompulsywną.

I czego to ty jesteś specjalistą, powiedz? Pitolenia i zżynania?

A ja międzynarodowe dyplomy mam. Ale ci nie pokażę. Bo kim ty jesteś? Oficer werbunkowy? I to takie rzadkie, jak HiPAP, DARPS, HUET I HLO. Paramedyk to tylko mróweczka synku. Trzeba się było uczyć.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1562491

Cały czas manipulujesz. Pokazałem, że są nowocześniejsze środki niż spirytus i jodyną. I to nie ja pisałem o używaniu ich na ranę, niemniej dopowiedziałem, co i na co można użyć. Sprawdź też sam, czym się różni stosowanie żelu od płynu. Sama dezynfekcja rąk jest dla niektórych ważna. O płynach do płukania, czy połowie czy szpitalnie, zaznaczyłem. I to nie ja widzę dziwne rzeczy w ranach, które mus zająć jodyną czy spirytem. Taką masz wiedzę, się popisałeś, nawet na specjalsach się znasz. Rozpędź się a szklane drzwi same się znajdą, nie zapomnij się skleić,najlepiej międzynarodowo.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1562495

No to mnie pan strasznie zadziwił, panie jazgdyni-
"Nigdy nie byłem żadnym harcerzem, czy żołnierzem, czy członkiem jakiejkolwiek zorganizowanej grupy. Nienawidziłem mundurów; nienawidziłem zbiórek, czy wspólnych ćwiczeń"

Polak nienawidzący munduru? Nie istnieje taki. Jak trzeba wdziać to się wdziewa i walczy. Pan by chciał tak sam? Schować się w mysią norkę, nie przystąpić do grupy, która, wdziawszy mundur, idzie się bić o Polskę?
To pan nie jest prawdziwym Polakiem. U nas w Rosji tacy są wyrzucani poza nawias społeczeństwa. U nas w Polsce też.
Pod innym pańskim tekstem napisałam, że należy pan do żydowskiego betonu na tym portalu i to, co pan pisze to potwierdza. Podejrzewam, że gdyby pozwolono panu strzelać bezkarnie do Palestyńczyków jak do kaczek to by panu ręka nie drgnęła. Mówiąc szczerze to brzydzę się takimi osobnikami.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-6

M.I.Onuckina

#1562433

Mario, słuszna uwaga..."Polak nienawidzący munduru? Nie istnieje taki."
Im głupzy filmik albo komentarz ...tym więcej wejść.
O czym to świadczy? Czyżby nadal trwała walka chamów z żydami?

https://www.youtube.com/watch?v=530cEhwHUEY

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-5

Verita

#1562448

po której stronie stoisz ?

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1562452

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika e.dudek został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

#1562469

Nie Mario a Spiryto zwany czerwony  pomidor

to taka internetowa Rafalala

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1562477

Nie wiem o co chodzi w tym sporze. Wiem jedno musicie się spotkać w parku na ławeczce, flaszeczka + ogórek kiszony i sprawę sobie wyjaśnicie.
Nie potrzeba nam tu i teraz sporów w rodzinie i na dodatek pod czujnym okiem sowieckiej onucy Spirytka.
Panowie propozycja nie do odrzucenia.
I pamiętajcie czysta,polska ,pod ogóreczka i bez popicia. Tylko nasz przemysł spirytusowy się liczy

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1
#1562453

Jak giną ludzie…...to kamery się zacinają. Kolejny skandal. W Polsce działa system kontroli umysłu i robi się doświadczenia na ludziach. Lepiej nie siadać na ławeczkach.

https://www.youtube.com/watch?v=DDEgLr6CrIU

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1562454

.......Nigdy nie byłem żadnym harcerzem, czy żołnierzem, czy członkiem jakiejkolwiek zorganizowanej grupy. Nienawidziłem mundurów; nienawidziłem zbiórek, czy wspólnych ćwiczeń, albo jeszcze gorzej......

 

http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/opowiesc-o-malym-zolnierzu

https://www.youtube.com/watch?v=dx4Uenm2jp0

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1562461

cyt. (...) "to, co piszę, jest dla zwykłego człowieka, nawet dla takiego, który ma zadyszkę po stu metrach spokojnego spaceru."

Zwykły człowiek, który ma zadyszkę po stu metrach spokojnego spaceru cierpi na dolegliwość wynikającą z otyłości brzusznej. Otyłość brzuszna częściej dotyka mężczyzn niż kobiet. Głównymi przyczynami występowania otyłości trzewnej są: prowadzenie nieprawidłowego trybu życia, złe nawyki żywieniowe, mała aktywność fizyczna i wiele innych. Oczywiście schorzenie to może mieć również podłoże genetyczne, hormonalne czy psychiczne. Jednak za głównego „winowajcę” występowania otyłości brzusznej uważany jest alkohol, głównie piwo. Oprócz tego, że jego spożywanie dostarcza do organizmu sporych ilości pustych kalorii, dodatkowo zwiększa on apetyt. 

Nieleczona otyłość brzuszna może prowadzić do występowania wielu schorzeń, między innymi:
– hiperlipidemii,
– zawału serca, 
– choroby wieńcowej, 
– miażdżycy,
– udaru mózgu,
– cukrzycy,
– nadciśnienia tętniczego,
– choroby zwyrodnieniowej stawów.

PS

"Niena­widzę ludzi, zwierząt i wszys­tkiego co mnie otacza, a naj­bar­dziej z te­go wszys­tkiego niena­widzę siebie, bo ta niena­wiść mnie zniszczyła."

~ Bezimienna.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

casium

#1562463

Witaj i pozdrawiam

 

Wygląda na to, że znasz mnie osobiście, lub tylko mnie widziałaś.

I, niestety, cały ten opis jest prawdziwy. Nie całkiem, ale w większości.

Otyłość brzuszną tworzą błędy dietetyczne, lecz tylko wtedy, gdy są poparte genetycznymi predyspozycjami.

Trzeba przyznać, że olbrzymi procent całej populacji, takie predyspozycje ma.

Nie jest natomiast prawdą, że wszyscy z takim brzuchem nie mają kondycji i po 100 metrach mają zadyszkę. National Geografic nawet wyprodukował taki reportaż, w którym pokazuje i udowadnia, że takie grubasy są równo sprawne i wytrzymałe, jak chudzielce, czy mięśniaki.

Broń Boże żebym się usprawiedliwiał.

Jako ciekawostkę podam, że w regionie moich przyjaciół z Filipin, czy Indonezji, posiadanie sporego brzucha jest powodem do powszechnego szacunku, gdyż oznacza życiowy sukces. A jak jest na wyspach Pacyfiku, ze słynnym Tahiti na czele, to wszyscy wiemy.

 

 

Co ciekawe, oni zasadniczo nie mają żadnych z podanych przez ciebie schorzeń.

Czy wiesz, że tłuszcz w otyłości brzusznej jest inny (nawet kolorem) od klasycznej otyłości? I coraz częściej się rozważa, że może tu decydować nie gromadzenie tłuszczu lecz raczej wody.

Tak, że temat jest rzeczywiście istotny, ale wciąż rozwojowy.

I raczej nie ma dużo wspólnego ze skaleczeniami i klejami ;-)))

Serdeczności

Ps. Jako dobry katolik podążam drogą wyznaczoną przez Chrystusa, gdzie nienawiść jest zabroniona. Można się gniewać, złościć, wściekać, ale nigdy nie nienawidzić.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3
#1562464

Dla cierpiących na "lustrzycę" na początek polecam książkę "Wheat Belly" - Williama Davisa. Zastosowanie diety tam podanej działa. Sprawdziłem na sobie i pozbyłem się brzuszka w ciągu miesiąca. Teraz, po kilku latach na keto-paleo, mam "kaloryferki" jak nastolatek. Sznurowanie butów i zakładanie skarpetek przestało być torturą. Znikła hipoglikemia i inne dolegliwości. Temat rzeka, więc nie będę się rozwodził. Nie to miejsce i czas.

Pragnę zaznaczyć, że nie czerpię żadnych korzyści finansowych z polecania książki, ani z dzielenia sie własnym doświadczeniem. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1562480

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika e.dudek został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

zabezpieczał się przed HIV poza tym bał się chorób przenoszonych drogą płciową:P, kwadratowy łeb sterczał jak samotny biały żagiel kiwając się w rytm dymania:P

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4
#1562483

Sorki, ale jestem wielkim miłośnikiem chleba naszego powszedniego. Jak Wiluś woli zażerać się tylko dwu-calowymi stekami z opiekanymi krążkami cebuli na boku, to jego sprawa. I twoja też.

Ja wolę pajdę grubą żytniego (fakt, pszeniczne mniej lubię), albo orkiszowego, z przyzwoitą warstwą domowego smalczyku.

I tak mi dopomóż Bóg!

Umrę z wielkim brzuchem, tak, ze trzeba będzie wykupić dwa miejsca na cmentarzu, w wieku 125 lat. Przynajmniej, tak sobie życzę.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1562492

Witaj.

Może kiedyś przypadkowo nasze drogi w Gdyni się skrzyżowały, ale tak po prawdzie ani osobiście Ciebie nie znam, ani nie zauważyłam na Twoim avatarze zbędnych wypukłości hihi! Nawiązałam do "przeciętnego otyłego" :-) dla rozładowania atmosfery. Same porządne Niepoprawne Orły Legionu, a kłócą się jak dzieci. Proszę - nie róbcie z igły wideł. Czasami trzeba umieć sobie pofolgować i odpuścić tak jak ja ostatnio odpuściłam nieco żydom. Aczkolwiek zaniepokojona jestem ich apelem do Unii Europejskiej:

https://wiadomosci.wp.pl/zydzi-w-europie-powinni-miec-wieksze-prawo-do-b...

Ordynator Klinicznego Oddziału Intensywnej Terapii Kardiologicznej 4WsKzP we Wrocławiu każdego nowo przyjętego pacjenta stawia w pionie i opier^a za otyłość brzuszną. Leczenie uzależnia od zobowiązania pacjenta do zmiany nawyków żywieniowych, diety stricte 1600 cal, etc.! W wielu przypadkach reprymenda działa i ... widać efekty.

Co do tej zadyszki, albo raczej dusznicy bolesnej występującej u zapuszczonych. Wystarczy zrobić badanie wysiłkowe na nowoczesnej bieżni z dwoma monitorami w masce tlenowej i wyjdzie czarno na białym, gdzie jest sęk :-))

Co do tej "ciekawostki dotyczącej Twoich  przyjaciół z Filipin, czy Indonezji, posiadanie sporego brzucha jest powodem do powszechnego szacunku" dodam, że u moich przyjaciół z Malluli (mówiących językiem aramejskim) powodem szacunku jest ilość posiadanych dzieci. Otóż  Syryjczyk (wyznania chrześcijańskiego, ale nie tylko) kłania się pierwszy sąsiadowi, który przebija go pod względem ilości posiadanych dzieci. 

Podejrzewam, że zastosowanie programu 500 + Lira zrujnowałoby Prezydenta Baszira szybciej niż użycie przez Trampka 5 000 000 siekierek typu tomahawk!

PS

„Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. ”(BT)

Pozdrawiam serdecznie.

 

 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

casium

#1562511

Mądry wpis!

A dla "znawców" jeszcze porada murzyńsko-babcina. Otóż Murzyni (zapewne bogatsi) trudno gojące się (ropiejące) rany posypują cukrem. NB - tej metody nie próbowałam. Ale tę babciną - to owszem. Skuteczna. Otóż źle gojącą się, zakażoną ranę, można wyleczyć stosując codziennie zmieniany opatrunek z naturalnego miodu. Sprawdziłam - działa. Zwłaszcza w sytuacji, gdy "wybitni fachowcy duńscy" zalecili rzadkie (2x w tygodniu) zmiany opatrunku z tymi wszystkimi "świetnymi"  środkami odkażającymi. Nie będę pisała o wyglądzie ani "zapachu", czyli odorze gnilnym tak "leczonej" rany, w miejscu trudnym do leczenia (na podbiciu stopy).

Mogę natomiast dodać, że stosuje się, jako "barierę" zakażenia wokół rany - "obwódkę" z białej maści cynkowej. Oraz - że ta maść była (jest?) na żołnierskim wyposażeniu pierwszej pomocy.

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1562542