Samorządy – przekleństwo zwykłego Polaka

Obrazek użytkownika jazgdyni
Idee

Patologię ujrzałem prawie natychmiast po wprowadzeniu w 1999 roku reformy administracyjnej państwa z trójstopniową strukturą samorządową: gminy – powiaty – województwa.
Wyrazem mojej niezgody i frustracji było wielokrotne przywoływanie, ironiczne lecz poważne, władzy absolutnej Króla Karkówki z Kartuz.
Choć po prawdzie najbardziej polską samorządność ośmieszył i ukazał absurd lokalnej demokracji były senator Henryk Stokłosa. Ten możnowładca z pilskiego udowodnił i pokazał wszystkim, że faktyczną władzą w terenie jest forsa i ten, kto ją posiada. Zatrudniając na przykład tysiąc osób, jest w stanie ich wszystkich zmusić, by zawsze, na wszelakie stanowiska właśnie jego wybierali. Nie ważne, że był poszukiwany listem gończym za przestępstwa kryminalne. Jego kariera to gotowy scenariusz filmowy o chłopie, który zagrał na nosie demokracji.
Właśnie demokracji – systemowi, który jest idiotyczny, bo zawsze głupcy, których jest większość (co w socjologii jest twardo statystycznie udowodnione) wygrają z mądrymi. Tak więc pan Henryk Stokłosa wygrał.

 
Gdy władze centralne zabrały się za majstrowanie przy samorządności lokalnej naszego kraju, nie upłynęło nawet dziesięć lat od uzyskania niepodległości spod komunistycznej niewoli. Można więc powiedzieć, że byliśmy społeczeństwem bardzo młodym i niedoświadczonym w zakresie użytkowania nagle uzyskanej wolności. Niestety, było jeszcze gorzej. Spora część polskiego społeczeństwa była mocno zdemoralizowana żyjąc pól wieku w sowieckim komunizmie. I na dodatek przy niesławnym okrągłym stole zawarto niepisaną umowę, że byli komuniści, byli ubecy i ludzie sowieckiego aparatu obejmą najlepsze synekury i stanowiska, przejmą fabryki i przeróżne zakłady pracy, uwłaszczą się na tym, co teoretycznie zawsze należało do wszystkich Polaków.
Ten rozbój, nie mający nic wspólnego z demokracją i sprawiedliwością nazwano transformacją.
 
I oto w roku 1999, czyli dokładnie dziesięć lat po okrągłym stole, postanowiono prawnie usankcjonować wcześniejsze grabieże i przejęcia, dając państwu nową strukturę administracyjną.
Bagno, dżungla, chaos, czy jak kto nazwie bałagan i patologie państwa w okresie potransformacyjnym, wcale nie zniknęły – wprost przeciwnie – pogłębiły się i utrwaliły. Co jest logiczne: nie można budować na ruchomych piaskach. Lub bardziej dosadnie: z g..a bicza nie ukręcisz.
 
Mieszkam na terenie, gdzie lokalna samorządność przyjęła wymiar niebywale karykaturalny. Czy to województwo pomorskie z Gdańskiem na czele, czy powiatowa Gdynia.
Władzę sprawują nie samorządni, nie wybrani radni, wójtowie, prezydenci miast, marszałkowie, czy wojewodowie, tylko sitwy, układy, lepka pajęczyna dusząca wszystkich i wszystko na tym terenie.
Taka jest samorządność made in Poland.
 
Dzisiaj, gdy rządzi PIS, najlepsze rodzynki, czyli stanowiska w zarządach, radach nadzorczych spółek skarbu państwa, rozdziela pan kadrowy (członkowie PISu wiedzą kto zacz i nie jest to wcale pan przewodniczący Śniadek).
Natomiast konsumenci poprzedniej władzy mocno się usadowili w okopach pełnych skarbów, których bez rozlewu krwi nie oddadzą.
W Gdyni natomiast, bardzo już zdegenerowanej po rządach jednej sitwy sytuacja jest komunistycznie normalna. Pospólstwu da się kolejkę linową na pięćdziesięciometrowy pagórek, czy pokraczną jaskinię filmowych celebrytów, a po cichu będzie się tuczyć swoje misie, różnych deweloperów i innych biznesmenów.
Osobiście znam przypadki nepotyzmu, gdzie bananowe dzieciaki, niezdolne do uczciwej pracy, zostały przygarnięte na stanowiska Urzędu Miasta. Jeden już nawet ma sprawę kryminalną. Nepotyzm? Gdzież tam! Prezydent nic nie wiedział.
 
I tak jest wszędzie, gdzie tylko spojrzę. Jeżeli ktoś może mi dać przykład jednostki terenowej: gminy, miasta, gdzie wszystko jest uczciwe i przejrzyste i nie ma układów, to bardzo proszę.
 
****
 
Praktycznie zawsze interesowałem się, ba, fascynowałem się, może pod wpływem lektury w młodości  dzieła Edwarda Gibbona "Zmierzch i upadek Cesarstwa Rzymskiego i potem teoriami cywilizacji naszego niedocenionego geniusza, Felksa Konecznego, organizacją społeczeństw, powstawaniem elit, środowiskami opiniotwórczymi, relacjami pomiędzy władzą i obywatelami.
Napisałem sporo, szczególnie w okresie władzy ferajny Tuska, starając się zdefiniować takie byty, jak System i Układ (z dużej litery), oraz o przerwanej ciągłości polskich elit i wykształceniu się neo-elit, opartych na sowieckich korzeniach, które tak na prawdę były pseudo – elitami.
Najzabawniejszym przykładem dla mnie będzie zawsze wysłanie córki prezydenta Kwaśniewskiego, co by nie mówić – buraka, do Paryża, na Bal Debiutantek (Le Bal), snobistyczną imprezę, gdzie córeczki różnych burżuji mogą sobie pospacerować u boku upadłych arystokratów, czy gwiazd futbolu.
To piekny przykład aspiracji i celów tych naszych pseudo- elit.
 
I takie właśnie elity, elitki tworzyły się wszędzie, od Wólki Zapadłej, przez przysłowiowy Wąchock do ukochanej Warszawki.
 
Pisałem o metodzie [1]:
 

Elity, [...] to układ hierarchiczny, rozciągający swoje macki od poziomu gminy Szemud, po najdroższe apartamentowce stolicy i posiadłości, praktycznie rozsiane po całym kraju (jedno drugiego nie wyklucza; nierzadko dobra posiadłość w Kujawsko – Pomorskim idzie w parze z apartamentem w najbardziej pożądanej kamienicy w Warszawie.
Zazwyczaj, na tym podstawowym, najniższym poziomie, neo-elitę stanowi lokalna grupa przekrętów. Aby te przekręty dawały zyski koniecznie w takiej grupie musi być członek lokalnej władzy – wójt, starosta, sołtys, czy co tam jeszcze. Po prostu musi być styk państwowe – prywatne, bo tam są konfitury. Warto dodać, że ten miejscowy przedstawiciel władzy często nie jest członkiem neo-elity, a tylko aspirantem. Z reguły im bardziej się stara, tym dłużej odsuwany jest na bok. Musi w tej grupie być paru lokalnych biznesmenów, gdyż to oni wypracowują zysk i nadają ton. Jak na przykład wspomniany już przeze mnie Król Karkówki z Kartuz. Te dolne elity są nieliczne. O to właśnie chodzi. Tak ma być, bo dwóch, trzech jest w stanie rzucać światło na swój teren, a jak by było za dużo to istnieje niebezpieczeństwo tworzenia się chaosu i rozbisurmanienia się ludu.
Za to wkoło jest całe mnóstwo aspirantów przebierających nogami i usłużnych, którzy, za uścisk lub poczęstunek [...], podejmują się czynienia drobnych uprzejmości.
Najważniejsze natomiast jest to, że przynajmniej jeden z tej grupy (to sytuacja optymalna) ma, jak to w układzie hierarchicznym, zaczepienie, kontakt z kimś z neo-elity wyższego szczebla. Im wyższego, tym lepiej. Bardzo dobrze, gdy wojewódzkiego, a równie dobrze, gdy centralnego. Jest to warunek obowiązkowy.
 
Szczebel wyżej jest podobnie. Niekoniecznie więcej pieniędzy, ale więcej władzy. Styl jest też nieco inny. Na tym poziomie zaczynają dominować poważne zawody: prawnicy, których kancelarie obsługują, banki i biznesmenów, bankowcy, którzy decydują, czy dać zarobić kancelariom i biznesmenom i biznesmeni, którzy dają z kolei zarobić kancelariom i bankom. Dla kolorytu jest jakiś niemłody pisarz z mądrą twarzą, lub choćby z piękną siwą brodą, jak na przykład pan Chwin z Gdańska. Jest paru dziennikarzy i dziennikarek, którzy ładnie potrafią opisać i zaprezentować swoją neo-elitę i ogólnie stwarzają odpowiedni, miły i ciepły klimat. Tutaj już możemy mówić o grupie kilkudziesięciu osób. Oczywiście, wszyscy razem dobrze się znają, razem bywają, są na ty, (ale nie przed kamerami) i mają wspólne upodobania.
A politycy? Z nimi to raczej różnie. Częściej nie są stałymi członkami elit (wiadomo – wybory); często dostają pozycję leszczy, ci z ambicjami robią za aspirantów, którym czasami starszyzna pozwala ogrzać się przy ognisku. Chyba, że taki polityk jest jednocześnie biznesmenem [...]

I tak krok po kroku idziemy do góry, aż dochodzimy do stolicy. I tutaj role się nieco odwracają. Prym w neo-elitach zaczynają wodzić politycy, urzędnicy wysokiego szczebla, oraz dziennikarze pewnych, wybranych tytułów prasowych i stacji telewizyjnych.
I po raz pierwszy celebryci. Ich istnienie na niższym szczeblu jest tylko etapem przejściowym i nie ma sensu, oprócz spotykania się w klubie na Monciaku w Sopocie...

 
Tak właśnie wygląda to, co ma największy wpływ na samorządy różnych szczebli. Wszystkie, bez wyjątku władze terytorialne opierają się na tym schemacie.
Zwykli obywatele, w żaden sposób niepowiązani z przedstawionym układem (rodzinnie, przyjacielsko, finansowo – w interesach, czy podległością pracowniczą) zepchnięci są do roli biernych obserwatorów, którzy praktycznie mają niewielki wpływ na lokalną władzę.
 
*****
 
Zanosi się na to, że Prawo i Sprawiedliwość wprowadzi zdecydowaną reformę samorządów terytorialnych. Większość społeczeństwa, mająca dosyć lokalnych koterii i stykająca się na co dzień z działalnością miejscowych kacyków, gorąco popiera ten projekt.
Zwłaszcza, że wszyscy mają świeżo w pamięci ewidentnie zafałszowane ostatnie wybory samorządowe w 2014 roku, gdzie nagle, mało już znaczące PSL wygrywa w tych wyborach, a Platforma Obywatelska przejmuje większość miast.
 
Głównym elementem konfliktu, do którego dąży opozycja, jest projekt maksymalnej dwukadencyjności na stanowiskach kierowniczych, czyli, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Co dziwi, że nasi pilni pro-europejczycy nie chcą tego, co jest od dawna we Francji, Hiszpanii, czy Portugalii.
A już absolutną wściekłość wzbudza zasada, by osoby, które powyższe stanowiska piastują od wielu lat, niektórzy od dziesięcioleci, nie mogły się już ubiegać o dalsze kandydowanie.
To jest jak najbardziej słuszna droga, bo bez tego nie rozwali się koterii, sitw i grup interesu.
 
Osobiście proponowałbym dodatkowo, aby dana społeczność mogła prawnie odwołać ze stanowiska każdego urzędnika wybieranego w głosowaniu, gdy ten nie spełnia oczekiwań, zachowuje się niegodnie, lub popełnił przestępstwo. I referendum odwoławcze nie może mieć absurdalnie wysokiego limitu frekwencji, co jak pamiętamy, uniemożliwiło odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji prezydenta stolicy, mimo ewidentnego łamania etyki, a może nawet prawa.
Poza tym, lwia część funkcyjnych działaczy samorządowych ma jeszcze korzenie w peerelu. Czy nie pora by zastąpić ich młodszymi, nieskażonymi sowiecką mentalnością.
 
Czy Prawu i Sprawiedliwości wystarczy sił, by przeprowadzić tą, jakże niezbędną reformę? To nie jest takie pewne. Opór będzie olbrzymii.
Widzimy, jak dziesięciolecia Włosi walczą, by rozwalić mafię. I nic.
Sitwy samorządowe to też niemalże mafia.
Na nasze szczęście, jedyne, co ich różni, to to, że nie likwidują przeciwników fizycznie.
Ale już zrujnować człowieka potrafią.

[1] http://gazetabaltycka.pl/promowane/ujawniamy-uklady-i-powiazania-elit
 
 
.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:19)

Komentarze

klasyczne polskie powiedzenie o wylewaniu dziecka z kapiela... Mozna takze powiedziec o Kowalu, ktory zawinil a Cygana powiesili...

No bo czym innym bedzie ograniczenie samorzadnosci kosztem wladzy mianowanej "z gory" (innej metody zastapienia samorzadow nie widze), a na dodatek mianowanej przez... czlonkow rzadu mianowanych przez Sejm, ktory... tez jest wybieralny.

Prosze mi udowodnic, czym lepszym bedzie sprawowanie wladzy przez "pociotka" mianowanego od tego, ktory zostal wybrany 'za pieniadze"?

Zlo w polskiej demokracji bierze sie przede wszystkim z niedoskonalosci prawa (ktore zostalo tylko "przypudrowane" - a de facto jest to to samo prawo, ktore obowiazywalo "za komuny". Czy podnoszonego tu nepotyzmu nie mozna zlikwidowac jedna ustawa zakazujaca pracy w administracji panstwowej i samorzadowej wiecej niz jednej osobie z rodziny (za rodzine uwazam tu dziadkow, rodzicow, dzieci, wnuki) - czy nie byloby to sprawiedliwe i rozsadne - a na dodatek likwiduje z definicji sprawe nepotyzmu.

Autor proponuje zastapienie nepotyzmu "oddolnego" (samorzady), nepotyzmem "odgornym" (bo czy mozna miec pewnosc, ze urzednik mianowany przez ministra czy premiera - nie bedzie preferowal swoich krewnych i znajomych?).

"Reforma" polegajaca na ograniczaniu uprawnien samorzadu - to powrot do "recznego sterowania", ktore bylo charakterystyczne dla czasow (jak niektorzy uwazaja "slusznie minionych") realnego socjalizmu - czy o to chodzi? Czy w gminach brakuje nam Naczelnikow, krorzy czekaja na wytyczne Biura Politycznego i Gminnego Komitetu Partii?

Polskie prawo trzeba zmienic - a wzory wystarczy brac z krajow o ugruntowanej demokracji - nie trzeba wywazac otwartych drzwi. mamy w kraju juz setki tysiecy mlodych ludzi, ktorzy pracowali (badz pracuja) poza granicami i wiedza jak administracja panstwowa i samorzadowa powinna dzialac - zadaniem partii rzadzacej jest aby tych ludzi wykorzystyac do budowy nowej administracji - tej rzadowej i tej samorzadowej - ale wpierw trzeba oczyscic prawne "bagno" - aby wyborcy mieli w gminach i powiatach rzeczywisty wybor.

Trzeba wprowadzic w zycie wiele nowych ustaw oto przyklady:

1. o zwalczaniu nepotyzmu;

2. o odpowiedzialnosci calym posiadanym majatkiem za niezgodne z prawem decyzje przez urzednikow mianowanych i wybieralnych;  o odpowiedzialnosci karnej za defraudacje mienia panstwowego i samorzadowego:

3. o ograniczeniu ilosciowym radnych i czlonkow sejmikow - dzisiaj mamy chyba najwieksza ilosc ludzi, ktorzy niewiele robia - za to duzo kosztuja (diety);

4. o likwidacji "gabinetow politycznych" przy wojtach, burmistrzach i innych stanowiskach samorzadowych (nie mowiac o tym, ze gabinety takie mialy byc zlikwidowane takze przy ministrach i wojewodach - program PiS-u - a nie sa...).

5. o obowiazkowycm skladaniu deklaracji majatkowych przez wszystkich urzednikow panstwowych i samorzadowych;

6. o jawnosci wszelkich decyzji podejmowanych przez samorzady - winny byc publikowane na stronach internetowych do 7 dni od ich wydania;

7. o jawnosci budzetow gmin, powiatow i wojewodztw - ich realizacja winna byc publikowana w internecie z kopiami faktur i wydatkow oraz z listami plac:

 

Mysle, ze wprowadzenie powyzszych ustaw (ktore jest w stanie napisac przecietny prawnik w trzy dni) "zalatwiloby" 99% nieprawidlowosci w samorzadach. jest tylko jedno "ale": nie ma dzisiaj checi anie woli w zadnej partii czy partyjce (moze jedynie Kukiz 15"?) aby w Polsce wzmacniac demokracje, upodmiotawiac obywateli.

Dzisiaj rzadzacym zalezy na centralizacji wladzy, ktora winni (wg wladz) sprawowac ludzie uczciwi i sprawdzeni dzialajacy dla wspolnego dobra... Bledem w tym rozumowaniu jest... oddanie wladzy ludziom z mianowania - a nie zmiany prawne, aby ci ludzie... mieli mniej wladzy - bo wladza... degeneruje nawet najuczciwszych.

Prosze sie zastanowic - bo mam pewnosc, ze Autor ma dobre intencje - czy moje propozycje nie wyeliminoiwalyby wiekszosci dzisiejszych "ukladow" i kombinacji, nie wzmocnilyby wplywu obywateli na decyzje ich dotyczace?

Demokracja i Samorzad - ida nierozlacznie w parze - to, ze w Polsce demokracja jest "wadliwa" wiadomo nie od dzisiaj (Wskaznik demokracji) i nigdy inna nie byla rzeczywista demokracja. Moze zamiast budowac od nowa wyimaginowane panstwo dobrobytu rzadzone przez jedynie sluszne idee - zacznijmy wprowadzac normalna, zwykla demokracje? 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-5

mikolaj

#1531598

Pan chyba żyje, Panie Mikołaju, w jakimś wyimaginowanym świecie, gdzie Pan sobie klocki poustawiał i nie widzi i nie słyszy rzeczywistości. Albo też, co jest prawdopodobne, nie potrafi zrozumieć sensu mojego przesłania. A na dodatek, wkłada mi Pan w usta coś, czego nie powiedziałem i zmienia sens i logikę mojej wypowiedzi.

Uważam więc, że nie ma sensu z Panem dyskutować.

Może Pan nadal zmieszczać u mnie swoje komentarze, lecz będę je traktował jako swoiste kuriozum niemożnosci zrozumienia tekstu.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2
#1531607

Coz - zawarl Pan chyba w tym stwierdzeniu cala kwintesencje dzisiejszej wladzy....

Szkoda, ze wiekszosc Polakow dalej nie ma swojej reprezentacji we wladzach Najjasniejszej Rzeczpospolitej - sprawowanie wladzy przez ludzi, ktorzy uwazaja, ze zawsze maja racje (a jak nie - patrz punk pierwszy) konczy sie najczesciej kleska... uczy tego historia - nie tylko Polski (i PO). 

PS: Prosze, niech Pan przeczyta moj wpis - i przemysli, czy na pewno jest "nie na temat".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-7

mikolaj

#1531610

To oni robią krecią robotę w urzędach, nie POzwalają by dobra zmiana szybciej była wprowadzana, hamują inwestycje, wybierają złe rozwiązania.

To jest tak olbrzymia lokalna mafia i jak pijawki wysysają życiodajne pierwiastki z Polski.

Patologie, łapówy, geszefty, to jest na POżądku dziennym. Trójmiasto to jeden z przykładów.

Gdzie Jazgdyni mógłby ksiżkę na pisać i tak jest wszędzie, gdzie władza jest w rękach PO-PSL, co sami widzicie i odczuwacie, gdy macie kontakt by coś załatwić w urzędach.

Pozdrawiam Janusz.

Podoba mi się!
16
Nie podoba mi się!
-2

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1531602

w gminach) rzadza bezpartyjni lub nawet...czlonkowie PiS-u - a problemy wszedzie sa podobne: nepotyzm, wydawanie pieniedzy na bezuzyteczne dla obywatela cele, windowanie zarobkow urzednikow, wojtow, burmistrzow, "ustawiane" przetargi itd.

"Dobra zmiana" jesli bedzie polegac wylacznie na zamianie du... na stolkach - zakonczy sie sromotna kleska...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6

mikolaj

#1531605

Cieszę się, że jesteśjuż w pelni sił. Zdrowie jest najważniejsze.

Zapytałem otwarcie, czy ktoś zna jednostkę terytorialną, gdzie nie ma sitwy. Dotychczas nie mam odpowiedzi. Ta patologia jest powszechna i trzeba ją zlikwidować. A pierwszym krokiem jest przegonienie tych cwaniaków, którz tak sprytnie uplotli sobie sieć.

 

Serdeczności

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1531609

Bez zmiany zasad ( ograniczenie kadencyjnosci spowoduje tylko tyle, ze sprawujacy wladze beda chcieli "oblowic sie" w czasie dwoch kadencji, a tak po prawdzie - to w wielu wypadkach bedziemy mieli system "rosyjski" (czyli Miedwiediew za Putina, Putin za Miedwiediewa...).

Trzeba zmienic zasady dzialania - a nie du...y na stolkach - powtarzam to w nieskonczonosc, ale jakby ktos grochem o sciane rzucal...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

mikolaj

#1531611

#1531615

I nie chodzi tutaj o potepianie obecnych rzadow - ale o przypomnienie, ze w Polsce mieszkaja takze ludzie bezpartyjni (zdecydowana wiekszosc - chyba... ponad 99% populacji), ktorzy maja odpowiednie wyksztalcenie, wiedze i umiejetnosci, aby zajmowac eksponowane ( i nie tylko) stanowiska. Wladza wybiera najczesciej wariant... BMW.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5

mikolaj

#1531631

Minusy dla mnie i ciebie, to znak że trafiliśmy dobrze w punkt, V kolumna kacapów i folksdojczy kwiczy z bezsilności.

Lawiny dobrej zmiany nie da się zatrzymać, a kacapów i folksdojczy zatrzymamy, a Polska będzie Polską, o jaką walczymy.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-1

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".

#1531618

Prosze sie jednak zastanowic nad jednym faktem (malo eksponowanym): 

w Polsce do partii politycznych nalezy mniej niz 1% ogolu spoleczenstwa, wiec przydaloby sie choc czesc z tych 99% wciagnac do rzadzenia krajem. Robiac "dobra zmiane" na dotychczasowych zasadach okaze sie, ze 99% stanowisk rzadowych  i administracyjnych zajmuje wlasnie te mniej niz pol procenta nalezace do rzadzacej dzisiaj partii politycznej.

Jak ma to przyjac zwykly, szary czlowiek pracy, ktoremu obojetne jest kto rzadzi, ale by mogl tylko zwiazac koniec z koncem... oczywiscie: troche sie niektorym poprawi, ale system pozostaje bez zmian: Polacy nie maja zadnego wplywu na wladze i jej decyzje. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5

mikolaj

#1531632

samorządowe mafie sa jeszcze bardziej niebezpieczne, bo mniej widoczne i trudniej o nich mówić. Maja w rekach media, policje, prokurature a jak trzeba to i sady...dlatego nie ma co czekać i nawet z naruszeniem zassdy, iz prawo nie działa wstecz - działać...czas jest najwyzszy...

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1531616

Witam

 

To jest rzeczywiście niesłychanie niebezpieczne, a na dodatek, ci ludzie dysponują potężną i nieswoją kasą.

Wielu tak się przyzwyczaiło, że już nie widzi tego, albo uważa to za normalne. jak pisze to jeden z komentatorów - sitwy muszą być. Czy oddolne, czy odgórne.

Otóż nie muszą być jeżeli zastosuje się mechanizmy zabezpieczające, o których wspomniałem w tekscie.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1531619

największym nepotyzmem na moim "podwórku" jest powiat i Starosta, typ ten siedzi tam od reformy administracyjnej Buzka - jak to jest możliwe, aby taki szkodnik ciągle piastował to stanowisko - proste Ordynacja Wyborcza, na jedynkach zawsze znajdują się "odpowiedni" ludzie i wybierają tego samego Starostę. Nie chwaląc się , jak wchodzę do budynku powiatu, to portierka od razu dzwoni na górę:-), cały budynek powiatu to prywatny folwark starosty, wszystkie umowy dzierżawy gruntów Skarbu Państwa to też jego prywatny folwark, bo tylko "prywatny folwark" może się zgodzić na umowy dzierżawy z kluzulą bezwarunkowego ich wypowiedzenia. Z drugiej strony Wójt na moim "podwórku" wcale nie jest taki zły choć siedzi w PSL - wynika to z prostego faktu, że wisi na wielu sznurkach z powiatu i urzędu wojewódzkiego, a kasę rozdziela Sejmik Wojewódzki, musi się z nimi układać, widzę, że chłopina ogólnie ma prze...ne. Dlatego jeżeli PIS chce cokolwiek zmienić, musi rozwalić Sejmiki i Powiaty, wtedy gmina będzie autonomiczna i taki wójt czy prezydent miasta będzie mógł być naprawdę niezależny.

Wskazuję równocześnie, że PIS teraz chce ograniczyć praktycznie ostatnią niszę wyborów bezpośrednich (pozostają senatorowie) i moim zdaniem nie będzie żadnych efektów, w mojej gminie już wiem kto zastąpi wójta i gdzie obecny wójt wyląduje - nic się nie zmieni. Zgadzam się z ostatnią petycją Autora o odwołaniach w referendach, ale o to K15 bije się od roku i PIS jest na to niemy, a ograniczając wybory bezpośrednie w samorządach wprost daje prztyczka w nos K15. Wprowadzenie przez PIS zmian deklarowanych w ostatnich przekaz prasowych, to niestety, ale „strzał w kolano”

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1531620

Prosze przeczytac pierwszy komentarz pod tekstem Autora - stwierdzam dokladnie to samo: proponowana przez PiS reforma zmieni niewiele lub nic (zaleznie od przypadku), a na pewno spowoduje, ze czesc decyzji zostanie przeniesiona na wyzszy szczebel (czyli obywatel bedzie mial "dalej" do wladzy...) .

Reforma samorzadow powinna polegac przede wszystkim na transparentnosci decyzji i finansow - i tu zaczynaja sie schody... bo jak to: PANOWIE POLITYCY maja byc sprawdzani przez zwyczajnych ludzi...?

Niezaleznie od opcji politycznej stanowisko podobne: raz zdobytej wladzy nie oddamy...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

mikolaj

#1531633

Użył pan sformułowania, którego u mnie zabrakło, a jest bardzo obrazowe. To prywatny folwark. Tak niestety jest, że wielu wybranych bądź, co bądź urzędników, tak traktuje gospodarstwo, które im powierzono.

Ja się nie koncentruję na systemie, który trzeba stworzyć od nowa, tylko na ludziach, którzy już się zużyli i udowodnili, że właśnie są zarządcami prywatnych folwarków. Oni nie dorośli do działań prospołecznych i pierwszym ważnym zadaniem jest to, by ich odsunąć.

Jak widać, wytworzyli tak mocne układy, że obrońców mają wielu. Lecz co się dziwić, jest wiele gmin, czy powiatów, gdzie urząd jest największym pracodawcą. Jak postępować, by podwładni wójta, czy burmistrza występowali w głosowaniu przeciwko swojemu pracodawcy, gdy jeszcze na dodatek żona tego przełozonego jest szefową komisji wyborczej (autentyczne!).

Tu nie należy mnożyć problemów i się wymądrzać z niepotrzebnym teoretyzowaniem, tylko zabrać się do roboty i działać.

W moim mieście, Gdyni, uznaliśmy, że dość już władzy obecnego prezydenta, władzy, która się w końcu zdegenerowała i rozpoczęliśmy tworzenie nowego komitetu wyborczego i bloku poparcia dla zupełnie nowego kandydata. I dodam - wbrew projektom PISu, który już desygnował posła Horałę, na swojego przyszłego kandydata. Więc będzie walka Dawida z Goliatem.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1531635

im powierzino jak swoj prywatny folwark... Przeciez nie kradliby na potege (kto siebie sam okrada??), nie dzialaliby na szkode i przeciw... 

Chyba, ze uznamy, ze urzednicy traktuja powierzone im "folwarki" jak czerwonoarmisci w 1944 i 1945 r - to wtedy - zgoda...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1531671

Jeszcze raz gratulacje - dziennikarzu !

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

#1531621

„Tu nie należy mnożyć problemów i się wymądrzać z niepotrzebnym teoretyzowaniem, tylko zabrać się do roboty i działać.”

 

Swego czasu miałem starcie z powiatem względem pewnego przetargu, nie będę się powoływał na ustawę o samorządzie powiatowym, tylko na zapisy statutu mojego powiatu w którym jest m.in.:

-Rada Powiatu powołuje starostę,

- odwołać starosty nie może ani rada powiatu, ani komisja rewizyjna – nie jest to w ich zakresie kompetencji.

Czyli starosta raz w kadencji wybrany jest autonomicznie nieusuwalny, a w dyspozycji rady powiatu są praktycznie tylko przegłosowywanie uchwał przygotowanych przez starostę. Kuriozum wyczytałem w kompetencjach Komisji Rewizyjnej – otóż jest ona w moim powiecie podmiotem opiniotwórczym, oraz może przeprowadzać kontrole poszczególnych wydziałów powiatu …. po uprzednim, na 3 miesiące wstecz, uzgodnieniu terminu kontroli:-) Więc warto, aby na początek, ustawodawca chociażby pomyślał o przywróceniu pewnych kompetencji radzie powiatów, czy sejików wojewódzkich i ichnich komisji rewizyjnych.

Więc jedynym sposobem, aby dopaść starostę jest obecnie droga cywilna lub karna. W drodze cywilnej ciężko, bo dobrze prefabrykują urzędnicze ..upokryjki, więc pozostaje droga karna, czyli zweryfikowanie stanu zamierzonego z rzeczywistym, a tu potrzebna jest Policja aby zabezpieczyć i zweryfikować dowody, ale jak można występować do Policji, skoro w danym powiecie organem opiniotwórczym względem powołania Komendanta jest … Starosta :-). Co z tego wynika, można się domyślić – zamiast sprawdzić postępowanie Starosty … sprawdzili i zweryfikowali postępowanie zgłaszającego w tej sprawie, czyli moje i przedstawili staroście raport:-)

Powyżej jest opisany bardzo skromny wycinek meandrów, w których wówczas się poruszałem, ale wynika z niego jedno – to nasze obecne Prawo pozwala im tworzyć „prywatne folwarki” i takie niuanse obecny ustawodawca powinien wychwytywać, a nie puszczać w eter „placebo”, które realnie prawie nic nie zmieni.

Pozdrawiam serdecznie

 

P.S. Przepraszam, że niektóre tezy uprzednio powtórzyłem względem innych komentatorów, ale wpływało to na spójność mojego wpisu.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1531650

Gdy Wójt organizuje wybory, to w komisji wyborczej są sami pracownicy gminy. Wcześniej obiecuje np. drogę asfaltową za stodołami. Drogę bez odwodnienia, która już po  10 latach w naturalny sposób (prawa fizyki) zostanie zniszczona. Ale jeśli wójt zostanie na następną kadencję a wraz z nim zostają wszyscy pracownicy gminy i radni. Oczywiście wszyscy radni nazywają sie "niezalezni", gdyż zapomnieli do jakiej swołoczy wcześniej należeli.Dalej jednogłośnie wydają unijną kasę, bo nie z ich oszczędności i wszytkie pocioty jak do tej pory mają pracę, bez względu  czy inwestycje służą mieszkańcom gminy czy nie. Niech ktoś spróbuje udowodnić, ba, poskarżyć się na niefunkcjonalny projekt i  wykonanie. Rada tak ustawi sprawę, komisję oraz biegłych że ani sprawa nie dojdzie do sądu, ani nikt (wojewoda czy przezes RM) nie pofatyguje się sprawie przyjrzeć.Nadzór rady nad wójtem jest fikcyjny,a wojewody bezradny, bo może tylko orzec (przy pomocy swoich delegatur) czy podjęta przez radę uchwała jest zgodna z prawem. Nadużycia, nieprawidłowości, poświadczanie nieprawdy przez radnych itd. czyli merytoryczność go nie interesuje, gdyż nie może wchodzić w kompetencje samorządu. Nie interesuje go że w ustawie o samorządzie gminnym radny nie ma przypisanej ŻADNEJ odpowiedzialności za podejmowane decyzje, za fikcyjne rozliczenia wójta, za uznawanie skarg na wojta a bezzasadne,itd. a nie mówiąc o innch aspektach o których mowa w artykule i opiniach forumowiczów. Nie interesuje tez wielu posłów, bo jak widać niektórzy z nich to byli "doświadczeni" samorządowcy i chyba nie warto cokolwiek zmieniać gdy stołek posła się skończy. Wróci się do samorządu - nierządu. Gdzie może być lepiej jak nie w samorządach i tu poskacze się z sejmiku, z asystenta do starostwa. Ze starostwa na radnego do gminy i odwrotnie. I rączka rączkę myje a trawka z kończynką dalej zielona. Przyjrzjcie się w końcu p(O)słowie ustawie o s.g. i ją zmieńcie jeśli nie chcecie jakiegos porządku i odpowiedzialności w samorządach. Każdy radny powinien wiedzieć że poza przysięgą jest jeszcze odpowiedizalność ścigana z urzędu. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Kolejorz

#1531703