Trampek. Trampokalipsa

Obrazek użytkownika jasieńko
KawiarNIA

To ja też swoje trzy grosze o wyborach, od których ponoć zależał los świata. Wstałem dziś rano, słońce świeci, ludzie na ulicach w zwykłym pośpiechu – świat się nie zawalił. Przyznam się, że zaczęło mnie to w pewnym momencie faktycznie interesować, ale dopiero po ogłoszeniu wyboru króla pewne rzeczy zaczęły się układać w sensowny szereg. Początkowo sądziłem, że to przedstawienie, w którym grają, nie tyle przyjaciele co – koledzy.

Ogólnoświatowa rozpacz z powodu wygranej Trumpa zaczyna wyglądać w innym świetle gdy wiemy iż:

  1. pierwsza okładka tegorocznego The Economist, który uzurpuje sobie prawo do bycia wyrocznią co do wydarzeń w kolejnym roku, nie zawierała żadnej podobizny Trumpa; on po prostu nie istniał, a przecież w 2015 r. wiadomo było kto prowadzi już kampanie prezydenckie – Donald i Hilaria. Natomiast na okładce było tylko oboje Clintonów

  2. wśród spraw bieżących najwyższej rangi, omawianych na spotkaniu Klubu Bildenberg w czerwcu 2016 r., jednym z punktów były medialne działania pro-Clinton i anty-Trump (pro-Hillary Clinton (a regular of Bilderberg meetings)) [1] [4]

  3. media światowe znajdują się pod kontrolą 6 rekinów; u Bildenberga byli wszyscy najważniejsi: Washington Post (Applebaum), Axel Springer, ProSiebenSat.1, NBC, Telecom, LinkedIn, Bloomberg, The Economist, The Wall Street Journal, Financial Times i trochę pomniejszych.

Stąd też wszystkie zdjęcia Trumpa przedstawiają go bez wyjątku jak nieopanowanego kretyna, przy którym Clintonowa to uśmiechnięty anioł. Rozpacz więc zrozumiała – to nie tak miało być; miała wygrać ona. Teraz musi nastąpić zmiana scenariusza światowych planistów.

Dlatego też wodze fantazji popuściło dziennikarstwo i tytuły: Trumpokalipsa, katastrofa dla świata itp. Nagle wszyscy zapomnieli, że to demokracja i gdyby wygrał koń to trzeba by ten fakt uznać za wybór. Nawet papa przestał być tylko duchownym i przyłączył się do syreniego śpiewu dezaprobaty mówiąc przez swojego przedstawiciela kardynała Pietro Parolina [2]:

Oddajemy się modlitwie, aby Bóg podarował mu   [Trumpowi]   oświecenie i wsparł go w słuzbie swojemu krajowi, ale i za dobrobyt i pokój na całym świecie.

     Wygrał Trump, ale on jest tylko elementem partii Republikańskiej i to ona głównie będzie Trumpowi kazała to czy tamto, ponadto przegrani też mają jeszcze wpływy i będzie tak jak na naszym podwórku: przegrało PO, ale PiS jest skutecznie hamowany. Jak będzie potrzeba to przegrani mogą się zabawić jak kiedyś z Kennedym albo naszym lecącym PL 101.

Skoro zahaczyłem o krajowe podwórko to ciekawa informacja, która wiele mówi...

W czasie kampanii Trump zasugerował, że gdy zostanie prezydentem pociągnie do odpowiedzialności prawnej (zapuszkuje) Hilarię za jej działania narażające bezpieczeństwo USA (służbowe maile z prywatnego konta). I proszę – tuż po ogłoszeniu króla rzecznik Białego Domu odpowiadając na zadane w tej sprawie pytanie odpowiedział [3] w te słowa:

mamy długą tradycję w tym kraju, że wobec ludzi władzy nie stosuje się systemu odpowiedzialności karnej w celu politycznej zemsty... Prezydent ma nadzieję, że zostanie to uszanowane.

Oto, między innymi, współczesna zasada demokracji i to tłumaczy dlaczego u nas nikt z oszustów, złodziei i zdrajców, na rządowej pensji, nie idzie do odsiadki.

     Obserwatorzy i zwolennicy Trumpa twierdzą, że społeczeństwo amerykańskie obudziło się z letargu i chciało odsunąć od władzy destrukcyjną partię demokratów. Czy na pewno? To pokazała by statystyka, a czekałem na jakąkolwiek informację o frekwencji wyborczej w USA; wzrosła drastycznie czy nie - niestety cisza, a porównanie jest konieczne gdyż w ostatnich wyborach głosowało ok. 125 mln uprawnionych do głosu mieszkańców Ameryki z uwzględnieniem ok. 5 mln (szacunkowo), którym takie uprawnienia odebrano (np. więźniowie).

Przeglądając komentarze Serbów spotkałem wiele ciekawych i przytoczę dwa z nich.

Pierwszy: To teraz Trump zwróci nam Kosowo?

Drugi, jako reakcja na płaczących z przegranej Clinton: Płaczcie, płaczcie, my też przez nią płakaliśmy gdy nas bombardowali.

Powtórzę: początkowo sądziłem, że to przedstawienie, w którym grają, nie tyle przyjaciele co – przedstawiciele grupy trzymającej władzę. Za mało wiem i dlatego mimo wszystko nie mogę wykluczyć, że był to jednak teatr.

A gdyby Trump faktycznie był głupim clownem?

Cóż, i Ameryka zasługuje na swojego Bolka. Da się przeżyć.

 

[1] The Vigilant Citizen - Symbols Rule the World Bilderberg 2016: The Agenda and Full Attendees List

[2] http://www.slobodna-bosna.ba/vijest/40359/ovako_trumpu_niko_nije_spustio_vatikan_mu_chestitao_izbor_i_obecao_moliti_boga_da_mu_prosvijetli_um.html

[3] http://www.nezavisne.com/novosti/svijet/Bijela-kuca-Obama-se-nada-da-se-Tramp-nece-svetiti-Klintonovoj/397005

[4] http://www.hangthebankers.com/bilderberg-group-2016-attendee-list-agenda/

 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:13)

Komentarze

New American President already landed in Washington ... also Donald Trump has brought a part of his new administration.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą. (Zbigniew HERBERT)

#1525246

Pewnie jeszcze pamiętasz, jak nie mogąc się do niczego innego przyczepić, wypominano Reaganowi, że jest "aktorzyną" o przezwisku "Loczek" (fryzura !)?!.

Za długo siedzę w fotografii, bym nie zauważył manipulacji jakie stosowano w stosunku do Trumpa. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

#1525291