Stoi na stacji lokomotywa...

Obrazek użytkownika jasieńko
KawiarNIA

Para i ruch. Ruch Kontroli Wyborów. Było to w ostatnią sobotę (21.02.2014 r.) w Częstochowie. Przejechałem 200 km, aby znaleźć się między tymi, którym się jeszcze chce. Nie ważne kto i jak, ważniejsze - co. Ruch oddolny, mający aspiracje być apolitycznym, choć zainicjowanym przez ludzi stojących za pewnymi poglądami politycznymi. Zebrali się tam ludzie chcący ratować kraj przez ostatecznym upadkiem, ci zwący się prawicą, czujący się katolikami i ci chcący zmienić „to coś” zwące się wyborami – w proces uczciwy i nie zmanipulowany.

Byli ludzie z Krucjaty Różańcowej, klubów GP, klubu Ronina, komitetów społecznych, stowarzyszeń mniej i bardziej widocznych medialnie, były też osoby niezrzeszone. Zestawienie tych grup inicjatywnych może budzić u niektórych od razu niechęć, szczęściem nie było takich, których widok może napawać obrzydzeniem – wówczas trzeba by wyjść. Przy stole prezydialnym zasiedli raczej znani, z tymi najbardziej rozpoznawalnymi: Stankiewicz, Targalskim, Żarynem.

Nie będę zanudzał szczegółami, bo wszystko trwało ponad 6 godzin. Były apele, przemowy, modlitwa, referaty i historia owych 130 tys. głosów, które zginęły, opowiedziana przez jej bojowniczkę – Dorotę Stańczyk. Z dobrą godzinę zajęła rejestracja społecznych komitetów popierających tę obywatelską inicjatywę. Było ich z sześćdziesiąt, nie policzyłem dokładnie. W skrócie to tak: organizuje się grupa ludzi chcąca być członkami komisji wyborczych i mężami zaufania w celu przypilnowania uczciwości wyborów, przynajmniej na tym początkowym etapie. Ta grupa będzie odpowiednio przeszkolona merytorycznie i zapoznana z wszelkimi znanymi do tej pory sposobami manipulacji. Jej zadaniem będzie również cyfrowe zarejestrowanie protokołu końcowego (być może i etapów pośrednich) i przesłanie ich do centrali tej obywatelskiej komisji wyborczej.

Na sali widoczne były dwie pokaźne kamery i parę mniejszych. Najbliżej stołu było stanowisko Niepoprawnego Radia. Aparatów fotograficznych i komórek też trochę się znalazło. Na sali było około 350 osób, w ławkach i stojący na schodach. Przeciętna wieku – siwa. Młodych jak zwykle na lekarstwo. Nie szkodzi, wystarczy siwizna na początek. Tylko... szacunki mówiące o potrzebnej liczbie ludzi do tej inicjatywy to 100 tys. osób. Czy te ponad 50 komitetów dysponuje liczbą chętnych, po 2 tysiące?

Patrząc na tę garstkę przybyłych ludzi, z licznego - bo 38 mln narodu - ogarnęło mnie zdziwienie i zwątpienie – tylko tyle? Tu są potrzebni ludzie w wielkiej ilości i z całego kraju – tylko pospolite ruszenie ma szansę doprowadzić do powodzenia tej inicjatywy. Dlatego chętnym chcącym przyczynić się do sukcesu tego „obywatelskiego ruszenia” podaję link:

sekretariat@ruchkontroliwyborow.pl

Pomijam to, że w kilku przypadkach ludzie dopuszczeni do mikrofonu przekroczyli ową „delikatną nić wspólnego porozumienia” próbując manifestować swoją odrębność; to chyba niezbyt dobry moment.

W holu przed salą stała przeźroczysta urna, do której można było wrzucić, wypełnioną na miejscu, deklarację uczestnictwa w tej inicjatywie.

Dodam, że w korytarzu prowadzącym do sali siedzieli przedstawiciele kilku komitetów wyborczych zbierających głosy poparcia dla kandydatów na prezydenta.

Zgłosiłem swój akces do pracy w ramach tego ruchu i gdyby co - nie będę żałował, że nie próbowałem zmienić zaplanowanego przez strategów biegu historii.

Jest to jedna z niewielu inicjatyw próbująca połączyć, pomimo wielu różnic, rozbite siły społeczne i obywatelskie w jednym wspólnym celu – przeprowadzić normalne, uczciwe wybory, i może choć raz od 25 lat przyjdą na nie wszyscy. No, prawie.

A jeśli znowu zostaną w domach, co wtedy?

Można powiedzieć, że taka inicjatywa to naiwność. Wiara, że coś to zmieni, że jedni przyjdą i przypilnują, a drudzy przyjdą i zagłosują. A jeśli to nic nie da?

No cóż, wtedy chyba spokojnie zapalimy i... wypijmy za błęędyyyy

Pamiętajmy więc - lokomotywa czeka na nas. To chyba ostatni pociąg.

A może to już bez sensu? Ma wejść od marca w życie nowa ustawa o dowodach osobistych, a tam brak adresu zameldowania. Ilość żydów, która otrzymała w ostatnich latach polskie paszporty to szacunkowo może ze 20 tys., a tych, którzy na podobnej zasadzie otrzymali niemieckie i hiszpańskie to ponoć koło 700 tys. A tu nad Wisłą jest interes do zrobienia, 65... i nie tylko.

Bo kto jeszcze pamięta Fryderyka Wielkiego i jego politykę?

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:14)

Komentarze

Inicjatywa, jak każde działanie, cenna. Na pewno będzie obserwowana i a infiltrowana przez służby podległe PO-szustom. Czy z szulerami mozna grac uczciwie? Nie wiem, ale ludzie musza poczuć się naprawdę okradani i oszukiwani codziennie by wyjść na ulice...wtedy kontrola wyborów nie będzie potrzebna....

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1467278

ale bardzo dobrze, że naświetliłeś jeden z najważniejszych punktów widzenia...

będzie o czym przemyśliwać...

z małym bagażem...

pod poduszką...

pozdrav  

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

... to przyjemne czasami żyć marzeniami twardo stąpając po ziemi...

#1467313